W stolicy Włoch skazano dwóch Amerykanów za morderstwo na policjancie

Dwóch Amerykanów otrzymało od rzymskiego sądu wyroki dożywotniego pozbawienia wolności w procesie dotyczącym zabójstwa policjanta. Do zdarzenia doszło we włoskiej stolicy 26 lipca 2019 roku. Mężczyźni przebywali w Rzymie jako turyści. Uznani winnymi zabójstwa policjanta mieli wówczas 19 i 18 lat. Mario Cerciello Rega został śmiertelnie pchnięty nożem przez starszego z Amerykanów. W tym czasie młodszy z nich przepychał się z drugim funkcjonariuszem. Sprawca przyznał się do zadania śmiertelnego ciosu.

Skazani tłumaczyli się, że działali w samoobronie, ponieważ nie wiedzieli, że mają do czynienia z policjantami po cywilnemu.

Argumentowali przed sądem, że obawiali się, iż funkcjonariusze to przestępcy, którzy chcą zemścić się na nich na nieudany zakup narkotyków.
Źródło info i foto: TVP.info

Zabójstwo czworga noworodków w Ciecierzynie. Sąd obniżył wyroki rodzicom

14.12.2018 CIECIERZYN PIEKLO OPOLSKIE BYCZYNA KLUCZBORK ZABOJSTWO DZIECIOBOJSTWO NOWORODEK PROKURATURA POLICJA FOT. MIROSLAW DRAGON / NOWA TRYBUNA OPOLSKA MATERIAL EKSKLUZYWNY NIE DO SPRZEDAZY DO 17.12.2018

Sąd obniżył kary dla rodziców z Ciecierzyna (woj. opolskie) za zabicie czworga noworodków. Zamiast dożywocia matka ma spędzić w więzieniu 25 lat, a ojciec 15. Prokuratura nie wyklucza złożenia kasacji do Sądu Najwyższego. To kolejny wyrok w głośnej sprawie sprzed kilku lat. Aleksandra J. i Dawid W. z Ciecierzyna pod Kluczborkiem (woj. opolskie) zostali oskarżeni o zamordowanie czworga swojego nowo narodzonego potomstwa. Kobieta ukrywała kolejne ciąże, a po urodzeniu wynosiła dzieci z domu w torbach foliowych.

Śledczy znaleźli zwłoki noworodków w 2018 roku po zgłoszeniu opieki społecznej. Aleksandra J. miała zabijać dzieci na polecenie partnera, od którego była całkowicie zależna, a który miał nie chcieć kolejnych dzieci. Dawid W. twierdzi, że o ciążach partnerki nic nie wiedział. Szczegóły zbrodni są makabryczne. Kobieta wiązała noworodkom na szyi pętle, a główki wkładała do foliowej torby.

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zdecydował w poniedziałek o zmianie wyroków sądu w Opolu i obniżeniu kar dla obojga rodziców. Kobieta, zamiast dożywocia, otrzymała teraz wyrok 25 lat więzienia. Z kolei mężczyzna ma spędzić za kratkami nie 25, a 15, ponieważ według sądu jednak nie wydawał polecenia zabicia dzieci, dlatego też złagodzono mu zarzuty.

– Musiał widzieć to, co widzieli wszyscy mieszkańcy Ciecierzyna: że kobieta rodzi kolejne dzieci w szpitalach i oddaje je do adopcji, oczywiście nie za darmo. Oskarżony doskonale wiedział, że tak nie było, że dzieci, krótko mówiąc, znikały – uzasadniał wyrok sędzia Janusz Godzwon. Decyzję skomentowała także w rozmowie z opolską „Gazetą Wyborczą” Małgorzata Lampaska, rzeczniczka sądu.

„Sąd wziął pod uwagę stan psychiczny oskarżonej, wpływ jej partnera, trudną sytuację życiową i obawę o to, że zostanie jej odebrane najstarsze dziecko” – MAŁGORZATA LAMPARSKA

W przypadku Dawida W. decyzja sądu była natomiast związana – jak dodała Lamparska – „ze zmianą kwalifikacji czynu z podżegania na pomocnictwo”. Z orzeczeniem nie zgadza się prokuratura, która od początku wnosiła o najwyższe kary dla rodziców. Jak dowiedziało się Radio ZET, śledczy nie wykluczają teraz wniesienia kasacji do Sądu Najwyższego.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

17-latek zatrzymany za usiłowanie zabójstwa

Ostrowscy policjanci zatrzymali 17-latka podejrzanego o ugodzenie nożem. Zdarzenie miało miejsce w ubiegłym tygodniu w Ostrowi Mazowieckiej. Zatrzymany usłyszał dwa zarzuty usiłowania zabójstwa oraz spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

13 kwietnia br., wieczorem, dyżurny ostrowskiej komendy odebrał zgłoszenie o mężczyźnie ugodzonym nożem. Zdarzenie miało miejsce w pobliżu jednego ze sklepów w Ostrowi Mazowieckiej. Sprawca podszedł do mężczyzny siedzącego przy sklepie i kilkukrotnie ugodził go nożem, po czym uciekł. Pokrzywdzony 41-latek został przewieziony do szpitala a poszukiwaniem sprawcy zajęli się ostrowscy policjanci z wydziału kryminalnego. To był wyjątkowo pracowity okres dla kryminalnych ale i dla dzielnicowych. Policjanci analizowali wiele informacji, przesłuchiwali świadków, zabezpieczyli nagrania z monitoringów. W trakcie pracy nad tą sprawą policjanci wytypowali i zatrzymali w miniony wtorek podejrzewanego o to przestępstwo 17-letniego mieszkańca powiatu ostrowskiego.

Zebrany w wyniku intensywnej pracy materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie zatrzymanemu zarzutu usiłowania zabójstwa oraz spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Wczoraj, 22.04.2021 r. ostrowski sąd przychylił się do wniosku prokuratora o zastosowaniu wobec 17-latka środka zapobiegawczego i najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Za usiłowanie zabójstwa grozi kara nie krótsza niż 8 lat, 25 lat albo nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Więcej strzelanin w Nowym Jorku. Alarm policji

Statystyki są bezlitosne – nadal rośnie liczba strzelanin w Nowym Jorku. Policja podkreśla jednak, że paradoksalnie liczba ofiar śmiertelnych maleje. W ciągu siedmiu dni – między 12 a 18 kwietnia tego roku w 28 strzelaninach, do jakich doszło na nowojorskich ulicach, postrzelono 29 osób. Według policyjnych statystyk, w porównaniu z tym samym okresem poprzedniego roku liczba strzelanin wzrosła o 250 proc, a liczba ofiar o 261,3 proc. Rok temu odnotowano osiem strzelanin i osiem ofiar.

Od początku roku policja odnotowała 64 proc. wzrost liczby incydentów z użyciem broni palnej i 59,6 proc. wzrost liczby postrzelonych. Jednak mimo wzrostu liczby przestępstw z użyciem broni, liczba zabójstw w NYC spadła.

– Według statystyk liczba zabitych spadła o 60 procent, z 10 na początku ubiegłego roku do czterech w tym samym okresie 2021 roku – poinformowała NYPD.

Burmistrz Bill de Blasio (60 l.) uważa, że poprawa tego stanu nie zależy jedynie od działań policji. – Musi też opierać się na rozwiązaniach skierowanych do społeczności lokalnych – stwierdził w rozmowie radiowej.
Źródło info i foto: se.pl

USA: 20-letni Daune Wright zastrzelony „pomyłkowo”. Aresztowano policjantkę

Policjantka Kim Potter, która w niedzielę śmiertelnie postrzeliła na przedmieściach Minneapolis młodego Afroamerykanina, została w środę aresztowana pod zarzutem zabójstwa drugiego stopnia – poinformowało biuro ds. zatrzymań amerykańskiego stanu Minnesota.

Zgodnie z prawem stanowym, aby udowodnić, że sprawca winny jest zabójstwa drugiego stopnia prokuratura musi wykazać, że podjął on „nierozważne ryzyko” i dopuścił się zaniedbania, które zostało ocenione jako przestępstwo. Maksymalny wymiar kary za takie zabójstwo to 10 lat więzienia i grzywna wysokości 20 tys. dolarów – wyjaśnia Reuters.

20-letni Daune Wright został zastrzelony przez Potter podczas próby zatrzymania go na ulicy w związku z nakazem aresztowania.

W poniedziałek policja opublikowała film z kamer funkcjonariuszy, na którym widać, jak po usłyszeniu, że zostaje zatrzymany w związku z nakazem aresztowania, Wright zaczyna stawiać opór i próbuje wsiąść z powrotem do swojego samochodu; następnie Potter wyjmuje pistolet i grozi mężczyźnie, że użyje paralizatora.

Po chwili pada strzał. Kiedy Wright odjeżdża, Potter krzyczy, że go postrzeliła. Samochód, którym kierował mężczyzna, zderzył się z innym kilka przecznic dalej, a Wright zmarł niedługo potem w wyniku rany postrzałowej w klatkę piersiową.

Na przedmieściach Minneapolis, pomimo godziny policyjnej, doszło we wtorek wieczorem do kolejnych starć z policją podczas protestów przeciwko zastrzeleniu Wrighta. Była to trzecia z kolei noc gwałtownych demonstracji, które przeradzają się w zamieszki.

Prezydent USA apeluje o spokój

Po zastrzeleniu przez policję w pobliżu Minneapolis Afroamerykanina, prezydent USA zaapelował o spokój. Pokojowy protest jest zrozumiały, ale dla przemocy nie ma absolutnie żadnego usprawiedliwienia – powiedział w poniedziałek Joe Biden w Białym Domu.

Prezydent podkreślił, że należy poczekać na wyniki dochodzenia w sprawie śmierci młodego Afroamerykanina. Pytanie, czy był to wypadek, czy też celowe działanie. To musi zostać wyjaśnione – stwierdził Joe Biden.

Wright jak Floyd?

W niedzielę wieczorem przed komisariatem policji w Brooklyn Center zebrał się tłum protestujących. Kilka osób zdemolowało dwa radiowozy, obrzucając je kamieniami i skacząc po nich. Policja użyła gumowej amunicji, gazu łzawiącego i granatów hukowych. Według przedstawicieli władz stanowych w nocy z niedzieli na poniedziałek dochodziło również do włamań i kradzieży, a na miejsce skierowano żołnierzy Gwardii Narodowej. W Brooklyn Center ogłoszono godzinę policyjną.

Do śmierci Dauntego Wrighta doszło zaledwie kilkanaście kilometrów od miejsca, gdzie w maju 2020 roku zginął inny Afroamerykanin, George Floyd. Mężczyzna zmarł podczas brutalnego zatrzymania policyjnego, co wywołało protesty przeciwko rasizmowi i brutalności policji w całych USA. W Minneapolis trwa proces byłego już policjanta Dereka Chauvina oskarżonego o zabójstwo Floyda.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Udało się wyjaśnić sprawę zabójstwa sprzed 10 lat

Policjanci z podlaskiego Archiwum X rozwikłali zbrodnię sprzed 10 lat. Śledczy zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o zabójstwo 60-latka. Do zbrodni doszło w 2011 roku, w Suwałkach. W prokuraturze, mężczyźni w wieku 32 i 43 lat, usłyszeli zarzuty zabójstwa i decyzją sądu zastosowano wobec nich trzymiesięczny areszt. Za to przestępstwo grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Policjanci z Zespołu do Spraw Przestępstw Niewykrytych Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku rozwikłali kolejną sprawę zabójstwa. Tym razem policjanci z Archiwum X wyjaśnili zbrodnię, do której doszło w kwietniu 2011 roku, w Suwałkach.

Wówczas to, zaginął 60-letni pensjonariusz jednej z suwalskich noclegowni. Początkowo, praca śledczych nie przyniosła przełomu w sprawie. W listopadzie 2013 roku śledztwo zostało umorzone. Nie było wystarczających dowodów, aby wyjaśnić okoliczności zaginięcia mężczyzny.

W sierpniu 2020 roku sprawa trafiła do Archiwum X. Najbardziej doświadczeni funkcjonariusze służby śledczej zaczęli ją wnikliwie analizować. Policjanci, prowadząc szereg dodatkowych czynności procesowych z jednoczesnym wykorzystaniem nowoczesnych metod badawczych ustalili, że zaginiony mężczyzna prawdopodobnie został zabity, a jego zwłoki – ukryte.

Policjanci ustalili też, iż prawdopodobnie podejrzanymi są 43-letni suwalczanin i 32-letni mieszkaniec powiatu łomżyńskiego. Dalsze ustalenia prowadzone przez podlaskich śledczych pozwoliły na zatrzymanie mężczyzn. Podejrzani wpadli w ręce mundurowych w minioną niedzielę, w swoich domach. Dzień później zostali doprowadzeni do Prokuratury Okręgowej w Suwałkach, która nadzoruje postępowanie. Tam mężczyźni usłyszeli zarzuty zabójstwa. Decyzją sądu 32 i 43-latek trafili na trzy miesiące do aresztu. Za to przestępstwo grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Matka zabiła nożem dwójkę dzieci. Nowe fakty

41-letnia matka nożem zabiła swoją 6-letnią córkę i 4-letniego syna, a następnie odebrała życie sobie. W środę ma zostać przeprowadzona sekcja zwłok. Prokuratura przekazała nowe informacje w sprawie tragedii w Chałupkach k. Rudnika nad Sanem. 

Do rodzinnego dramatu doszło we wtorek wczesnym popołudniem w Chałupkach k. Rudnika nad Sanem. Nowe szczegóły w sprawie tragedii przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu prok. Andrzeja Dubiel. 

W ubiegłym roku 41-letnia Magdalena V. z dziećmi wróciła z Niemiec do kraju i zamieszkała u swoich rodziców w Chałupkach. Wcześniej cała rodzina mieszkała razem w Niemczech. Tam również urodziły się dzieci. Ich ojciec wystąpił do sądu o powrót dzieci do ich rodzinnego kraju. Sąd Okręgowy w Rzeszowie nakazał matce przekazanie dzieci do ich stałego miejsca zamieszkania w Niemczech.

We wtorek (30 marca) ojciec dzieci z nakazem sądu oraz w towarzystwie kuratora sądowego i psychologa przyszedł po dzieci. – Do domu wszedł tylko kurator sądowy i psycholog. Wówczas kobieta, pod pozorem ostatnich przygotowań dzieci do podróży, weszła z nimi do łazienki i zamknęła drzwi na zamek – powiedział prok. Dubiel. Z wewnątrz zaczęły dobiegać odgłosy szarpaniny.

– W łazience znaleziono ciała matki i dzieci. Wszyscy mieli rany kłute okolic klatki piersiowej. Wezwano pogotowie, podjęto reanimację, ale ich życia nie udało się uratować – zaznaczył prokurator. Na środę zaplanowana jest sekcja zwłok. Po zakończeniu wszystkich czynności prokuratura prawdopodobnie umorzy sprawę ze względu na śmierć sprawcy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Proces ws. podżegania do zabójstwa Zbigniewa Ziobry od nowa

Proces Jana S. „Króla dopalaczy” oskarżonego m.in. o podżeganie do zabójstwa ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, prokuratora i policjantów, którzy rozbili grupę handlującą dopalaczami, będzie toczył się od początku – ustaliła PAP.

Jan S. odpowiada przed Sądem Okręgowym w Warszawie za 14 przestępstw, w tym podżeganie do zabójstwa ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, prokuratora i policjantów, którzy prowadzili przeciwko niemu śledztwo, a także nakłanianie do nękania funkcjonariuszy i usiłowanie wręczenia im łapówek. Proces w tej sprawie ruszył w grudniu 2020 roku, dotychczas odbyły się trzy rozprawy, a sąd przesłuchał dwóch świadków.

Proces od nowa

Jak dowiedziała się PAP, proces będzie toczył się od początku, bo przewodnicząca pięcioosobowego składu orzekającego w sprawie S. niebawem przechodzi w stan spoczynku.

„W związku ze zbliżającym się terminem przejścia w stan spoczynku sędzi Danuty Kachnowicz, Przewodnicząca XII Wydziału Karnego na podstawie par. 65 ust. 1 Regulaminu wewnętrznego urzędowania sądów zarządziła skierowanie szeregu spraw, w tym sprawy przeciwko Janowi S. do Systemu Losowego Przydziału Spraw celem wylosowania nowego sędziego referenta. Postępowanie zostało przekazane do VIII Wydziału Karnego i będzie rozpoznawane przez sędziego Annę Ptaszek” – podała Samodzielna Sekcja Prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie.

Z ustaleń PAP wynika, że zmiana sędziego rozpoznającego sprawę, w której pokrzywdzonym jest Zbigniew Ziobro, uniemożliwiła „Królowi dopalaczy” kontakty telefoniczne i widzenia.

„Dyrekcja aresztu śledczego nie respektuje postanowień wydanych przez sędzię Danutę Kachnowicz, a przecież zmienił się jedynie referent sprawy. Organ nadzorujący jest ten sam i naszym zdaniem zgody na kontakt telefoniczny czy widzenia nie straciły na ważności. Odbieram to jako w pewnym sensie represje, bo naruszane jest podstawowe prawo oskarżonego, czyli prawo do obrony. Nie spotkałem się wcześniej z podobną sytuacją” – powiedział PAP mec. Antoni Kania-Sieniawski, obrońca Jana S.

Jan S. – „król dopalaczy”

29-letni Jan S. nazywany „królem dopalaczy” przebywa od 14 miesięcy w areszcie, obecnie w Areszcie Śledczym w Radomiu, osadzony jest jako więzień niebezpieczny. Do sądu doprowadzany jest w pomarańczowym uniformie, skuty kajdankami zespolonymi, pilnowany przez uzbrojonych w broń maszynową funkcjonariuszy.

Podczas rozprawy przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga, który rozpoznaje sprawę dot. handlu dopalaczami, jego adwokat podkreślał, że oskarżony obecnie „przebywa w zwierzęcych warunkach”. Jan S. dodał, że gdyby jakieś zwierzę przebywało w podobnym miejscu, „obrońcy praw zwierząt wygraliby sprawę”. Swoją celę opisał jako pomieszczenie „bez okna, bez dopływu do świeżego powietrza, z dziurą w ziemi jako latryną”.

Według śledczych, za zabójstwo ministra sprawiedliwości prokuratora generalnego Jan S. oferował 100 tys. zł. Zdaniem prokuratury, chciał w ten sposób doprowadzić do zaniechania prac nad zaostrzeniem kar za produkcję i handel dopalaczami, a samego Ziobrę oskarżał o to, że „zepsuł mu interes”. Mężczyzna prowadził bowiem w Holandii firmę zajmującą się importem i eksportem materiałów chemicznych.

Oskarżony miał planować zabójstwo ministra przy użyciu m.in. materiału wybuchowego, trucizny albo pierwiastka radioaktywnego. Do przyjęcia zlecenia nakłaniał osobę, która – jego zdaniem – potrafiła skonstruować ładunek wybuchowy.

Jan S. miał też podżegać do zabójstwa prokuratora, który prowadził przeciwko niemu postępowanie dotyczące handlu dopalaczami oraz funkcjonariuszy z wydziału narkotykowego Komendy Stołecznej Policji, którzy rozpracowywali grupę przestępczą handlującą dopalaczami. Według prokuratury, miał też nakłaniać do nękania policjantów, podszywając się pod nich na portalach internetowych. Namawiał też do tworzenia fikcyjnych zdjęć i filmów, które miały służyć zdyskredytowaniu śledczego.

Mężczyzna był poszukiwany dwoma listami gończymi, dwoma europejskimi nakazami aresztowania i tzw. czerwoną notą Interpolu. Ostatecznie został zatrzymany na początku stycznia ub.r. w Milanówku pod Warszawą. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do stołecznego sądu w czerwcu 2020 roku.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Aresztowano podejrzanego o zabójstwo sprzed 16 lat

Dariusz P. został aresztowany w związku z zabójstwem 47-letniej Urszuli B., której ciało znaleziono w lipcu 2004 r. w lesie koło Stężycy na Kaszubach. Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa w oparciu o badania genetyczne śladów zostawionych na miejscu zbrodni.

Rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk powiedziała, że wspólne działania prokuratury oraz funkcjonariuszy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku z tzw. Archiwum X oraz Wydziału Kryminalnego pozwoliły na przedstawienie zarzutu w sprawie zabójstwa 47-letniej Urszuli B. z lipca 2004 r.

Mieszkanka Stężycy – Urszula B. – pojechała na rowerze na grzyby rankiem 10 lipca 2004 r. Bezrobotna kobieta starała się dorobić do pensji męża, który był wówczas kierowcą PKS. Mieli sześcioro dzieci. Latem i jesienią kobieta zbierała leśne runo, które sprzedawała w stężyckim skupie. Pieniądze zarobione na zbiorach miały zostać przeznaczone na zakup pralki.

10 lipca 2004 r. pojechała w miejsce, gdzie zwykle zbierała grzyby. Przed godz. 8 rano jej ciało znalazł kierowca ciężarówki, który jechał akurat trasą Gołubie – Stężyca. Zawiadomił policję.

Udusił ofiarę i częściowo ją rozebrał

Według informacji policji zabójca udusił swoją ofiarę i częściowo ją rozebrał. Jej ciało leżało zaledwie dziesięć metrów od drogi. Kilka metrów dalej leżał rower, słoik i reklamówka z kilkoma grzybami. W trakcie śledztwa policjanci znaleźli wiele śladów zabójcy – z nich udało się odtworzyć profil DNA podejrzanego o morderstwo.

– Decyzja o przedstawieniu zarzutów została poprzedzona żmudną analizą materiału dowodowego ujawnionego i zabezpieczonego na miejscu zdarzenia. Zastosowano współczesne metody badania śladów biologicznych – tłumaczyła prokurator Wawryniuk.

Był przesłuchiwany jako świadek

Jak informuje prokuratura, weryfikacja genetyczna śladów biologicznych doprowadziła do wytypowania, a następnie zatrzymania podejrzanego o tę zbrodnię.

– Mężczyzna ten był przesłuchiwany w charakterze świadka w toku śledztwa prowadzonego w 2004 r. – dodała Wawryniuk.

We wtorek policja zatrzymała w Gdańsku 32-letniego Dariusza P.
Źródło info i foto: interia.pl

Londyn: 37-letni Polak ofiarą strzelaniny

Do tragedii doszło w sobotni wieczór, w południowym Londynie. 37-letni Polak padł ofiarą krwawej strzelaniny. Jak informują lokalne media Polak przebywa szpitalu, jego stan jest krytyczny. W sobotę, 13 marca ok. godziny 20:50 przy Church Street w Croydon doszło do krwawej strzelaniny. Ofiarą okazał się 37-latek z Polski. Z relacji świadków, którzy w momencie oddania strzałów znajdowali się w pobliskim sklepie wynika, że mężczyzna leżał na ziemi w kałuży krwi, z otwartymi ranami brzucha, z których widać było jego wnętrzności. Obok niego leżał przewrócony motocykl.

Wezwani na miejsce medycy z pogotowia na miejscu zdarzenia udzielili Polakowi pierwszej pomocy zanim został on przewieziony do szpitala. Lokalna policja poinformowała, że mężczyzna jest w krytycznym stanie.

Aresztowano dwóch mężczyzn

Policja aresztowała dwóch mężczyzn, w wieku 24 i 30 lat, podejrzanych o usiłowanie zabójstwa. Zatrzymani przebywają obecnie w areszcie na posterunku policji w południowym Londynie. Lokalni śledczy badają szczegóły zbrodni. Świadkiem makabrycznego zdarzenia była 26-letnia matka dwójki dzieci, która chciała zachować anonimowość.
Źródło info i foto: o2.pl