Zabójstwo na planie serialu w Nowym Jorku

Nowojorska policja wyjaśnia sprawę śmierci 31-letniego członka ekipy filmowej. Mężczyzna został postrzelony przez nieustalonego sprawcę na planie serialu „Prawo i porządek: Zorganizowana przestępczość”. Nie udało się go uratować. 31-letni Johnny Pizarro zajmował się na planie serialu ochroną i dbaniem o miejsca dla samochodów ekipy filmowej. Został znaleziony na ulicy na Brooklynie z licznymi ranami postrzałowymi, gdy ekipa przygotowywała się do kolejnych zdjęć.

Wstępnie ustalono, że Pizarro siedział w aucie, gdy ok. godz. 5:15 (zdjęcia miały się rozpocząć o 6:00) napastnik podszedł do pojazdu, otworzył drzwi i zaczął strzelać. 31-latek został raniony w głowę i szyję. Trafił do szpitala, gdzie stwierdzono jego zgon. Nie wiadomo, czy napastnik znał swoją ofiarę. Motywy ataku pozostają nieznane. Widziano niskiego, chudego mężczyznę w czarnej bluzie z kapturem i w ciemnych spodniach, uciekającego z miejsca, w którym doszło do strzelaniny.

Po zabójstwie wstrzymano prace nad serialem. „Bardzo zasmuciła i zszokowała nas informacja, że jeden z członków naszej ekipy padł ofiarą przestępstwa i zmarł” – podały telewizja NBC i studio Universal Television we wspólnym oświadczeniu. „Współpracujemy ze służbami, które wyjaśniają sprawę. Sercem jesteśmy z rodziną i przyjaciółmi zmarłego. Prosimy o uszanowanie ich prywatności” – podkreślono.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policja publikuje wizerunek poszukiwanego za zabójstwo na Nowym Świecie

Policjanci z warszawskiego Śródmieścia prowadzą postępowanie dotyczące zabójstwa, do którego doszło w niedzielę na ul. Nowy Świat – poinformował komisarz Marcin Żurawski z Komendy Rejonowej Policji Warszawa I. Dodał, że na stronie internetowej śródmiejskiej policji opublikowano wizerunek uczestnika zdarzenia, którego zarejestrowała kamera.

Komisarz Marcin Żurawski poinformował, że policjanci ze śródmiejskiego prowadzą postępowanie dotyczące zabójstwa, do którego doszło 8 maja na ul. Nowy Świat 28 w Warszawie.

– Wizerunek uczestnika zdarzenia zarejestrowała kamera. Mężczyzna z krótkimi, ciemnymi włosami, z widocznym zarostem tego dnia był ubrany w spodnie koloru czarnego, bluzę koloru czarnego z dwoma paskami koloru białego wzdłuż rękawów oraz buty koloru czarnego” – tłumaczył policjant.

Wskazał, że na stronie śródmiejskiej policji opublikowane zostały zdjęcia z wizerunkiem mężczyzny.

– Zwracamy się z prośbą o zgłaszanie się naocznych świadków zdarzenia oraz osoby, które posiadają informacje dotyczące tego zdarzenia i kontakt z Oficerem Dyżurnym KRP Warszawa I, nr tel. 47-72-391-50, Wydziałem do Walki z Przestępczością Przeciwko Życiu i Zdrowiu Komendy Rejonowej Policji Warszawa I, tel. 47-72-391-30 lub 47-72-391-32, z prowadzącym postępowanie nr tel. 47-72-391-14 lub numerem alarmowym 112 – zaapelował komisarz.

W poniedziałek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz informowała, że w niedzielę wszczęto śledztwo w sprawie zabójstwa. – Zabezpieczono dokumenty oraz monitoring. W tej chwili śledczy go analizują – przekazała w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej.

Jak zaznaczyła, postępowanie prowadzone jest w sprawie. – Trwają czynności dowodowe – dodała Skrzyniarz
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Trwają poszukiwania 42-latka. Był ojcem jednego z zabitych chłopców

42-letni Radosław Kolasiński jest poszukiwany przez policję. Śledczy wiążą go z zabójstwem trzech chłopców w wieku 8,12, i 17 lat, których zwłoki z ranami ciętymi zostały znalezione w środę w jednym z domów w Płocku. Najmłodszy z chłopców był synem Kolasińskiego.

– Policjanci prowadzoną intensywne poszukiwania za 42-letnim Radosławem Kolasińskim. Mężczyzna poszukiwany jest do sprawy zabójstwa trójki chłopców, których ciała zostały wczoraj znalezione w jednym z domów na osiedlu Wyszogrodzka w Płocku – przekazała podkom Lewandowska. Wyjaśniła, że „mężczyzna pod nieobecność matki zajmował się chłopcami, najmłodszy był jego synem”.

Rzeczniczka płockiej policji dodała, że w środę po południu samochód, którym poruszał poszukiwany Radosław Kolasiński „został odnaleziony w miejscowości Wykowo, w rejonie Wisły”.

Do poszukiwań zaangażowany został policyjny helikopter oraz psy tropiące. – W tej chwili kilkudziesięciu policjantów prowadzi intensywne poszukiwania za 42-latkiem – zaznaczyła podkom. Lewandowska. Zastrzegła, iż na obecnym etapie prowadzonych działań operacyjnych policja nie może informować o szczegółach.

Rzeczniczka płockiej policji podkreśliła, że w ramach śledztwa „w sprawie potrójnego zabójstwa”, prowadząca to postępowanie tamtejsza Prokuratura Rejonowa „wydała decyzję o publikacji wizerunku poszukiwanego Radosława Kolasińskiego”. Mężczyzna najprawdopodobniej ubrany był w ciemną kurtkę z napisem odblaskowym HI–TEC umieszczonym na piersi, ramieniu oraz plecach, miał szalik typu komin w kolorze zielono–niebieskim i czapkę oraz niebieskie buty sportowe.

– Poszukiwany ma specyficzny styl poruszania się – stopy do zewnątrz, chód szybki – zwraca uwagę policja. Prosi jednocześnie o przekazywanie wszelkich informacji na temat miejsca przebywania poszukiwanego bądź innych istotnych informacji, które mogą doprowadzić do jego odnalezienia pod numer alarmowy 112, ewentualnie pod numery telefonów: 47 705 16 00 lub 47 705 16 01.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Jest podejrzany o zabicie 11-letniego Sebastiana z Katowic

Tomasz M., podejrzany o uprowadzanie i zabicie w ubiegłym roku 11-letniego Sebastiana z Katowic, trafi na czterotygodniową obserwację psychiatryczną – zdecydował w czwartek Sąd Okręgowy w Katowicach. Wyniki tych badań mają kategorycznie przesądzić kwestię jego poczytalności, a w konsekwencji – odpowiedzialności karnej. M. usłyszał zarzuty dotyczące nie tylko związane z zabójstwem Sebastiana – jeszcze przed tą zbrodnią miał wykorzystać seksualnie dwoje innych dzieci.

Informację o uwzględnieniu wniosku w tej sprawie przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Waldemar Łubniewski. Potwierdził ją rzecznik Sądu Okręgowego w Katowicach Jacek Krawczyk. – Sąd orzekł badanie stanu zdrowia psychicznego połączonego z obserwacją na okres czterech tygodni od daty przyjęcia do zakładu – powiedział sędzia.

Decyzja zapadła późnym popołudniem – po kilkugodzinnym posiedzeniu z udziałem podejrzanego, które toczyło się z wyłączeniem jawności. Trwało tak długo, bo sąd odczytywał protokoły wyjaśnień, które M. złożył w trakcie śledztwa. Kilka dni wcześniej, w poniedziałek, katowicki sąd przedłużył podejrzanemu okres aresztowania do 18 maja.

O przesłaniu do sądu wniosku o skierowanie M. na obserwację sądowo-psychiatryczną poinformowała pod koniec stycznia prowadząca śledztwo w tej sosnowiecka prokuratura. Zrobiła tak na wniosek biegłych lekarzy psychiatrów, którzy w opinii przesłanej po badaniach ambulatoryjnych nie byli w stanie przesądzić jednoznacznie czy Tomasz M. był poczytalny gdy dochodziło do zarzucanych mu przestępstw.

Biegli wypowiedzą się na temat stanu psychicznego 

Zgodnie z przepisami prawa obserwacja, która jest prowadzona w zakładzie leczniczym nie powinna trwać dłużej niż cztery tygodnie, jednak może być przedłużona do maksymalnie ośmiu tygodni. Po obserwacji ma powstać pełna opinia, w której biegli powinni już kategorycznie wypowiedzieć się na temat stanu zdrowia psychicznego M. w czasie, gdy dochodziło do zarzucanych mu przestępstw.

Opinia psychiatryczna jest kluczowa w prowadzonym śledztwie. Jeśli biegli orzekną, że M. był poczytalny, do sądu wkrótce trafi akt oskarżenia. Jeśli natomiast uznają, że nie miał zdolności do rozpoznania znaczenia zarzucanego mu czynu i pokierowania swoim postępowaniem, jego sprawa zostanie umorzona. W takiej sytuacji może zostać skierowany na przymusowe leczenie w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Decyzje w tych sprawach będzie podejmował sąd na wniosek prokuratury. Poza opinią sądowo-psychiatryczną prokuratura ma już także m.in. opinię sporządzoną przez biegłych seksuologów, nie ujawnia jej treści.

W prowadzonym śledztwie M. jest podejrzany o siedem przestępstw. Dwa z nich dotyczą Sebastiana – jedno z nich to zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, drugiego zarzutu prokuratura nie ujawnia, tłumacząc to dobrem postępowania. Trzeci dotyczy przestępstwa seksualnego na szkodę innego dziecka – o tym przestępstwie prokuratura informowała we wrześniu ub.r.

Na początku br. prokuratura przekazała informację o ogłoszeniu podejrzanemu czterech kolejnych zarzutów. Dotyczą one dwóch czynów o charakterze pedofilskim na szkodę kolejnego małoletniego poniżej lat 15. Dwa ostatnie są natomiast związane z pozyskaną przez prokuratora opinią biegłego z zakresu informatyki śledczej. W trakcie badania zabezpieczonych dysków komputerów biegły ujawnił pornografię dziecięcą w postaci ponad 200 zdjęć i nielegalne oprogramowanie komputerowe.

Podejrzany był dotychczas przesłuchiwany kilkanaście razy i – jak podawała prokuratura – za każdym razem przyznawał się do winy i składał obszerne wyjaśnienia. Po zabójstwie Sebastiana wziął też udział w eksperymencie procesowym, opisując przebieg zbrodni. Prokuratura zaznacza, że przestępstwa na szkodę dwóch innych dzieci nigdy nie zostały zgłoszone organom ścigania – zarzuty zostały sformułowane w oparciu o dowody pozyskane podczas śledztwa.

Prokuratura, uzasadniając to dobrem pokrzywdzonych i ich rodzin, nie ujawnia bliższych szczegółów – nie wiadomo, kiedy i w którym mieście doszło do przestępstw i w jakim wieku były ofiary. Śledczy podają jedynie, że było to w „okresie poprzedzającym zabójstwo Sebastiana”.

11-latek zaginął w maju 

Sebastian zaginął 22 maja 2021 r. – wyszedł na plac zabaw w Dąbrówce Małej w Katowicach, miał wrócić do domu o godz. 19, ale wysłał mamie sms, w którym poprosił o zgodę na przedłużenie zabawy o pół godziny. Mama się zgodziła, Sebastian jednak nie wrócił do domu i nie nawiązał już kontaktu z bliskimi, wtedy mama chłopca zawiadomiła policję.

Potencjalnego sprawcę udało się wytypować następnego dnia, na podstawie analizy zapisu kamer monitoringu, które zarejestrowały osobowego forda w pobliżu placu zabaw. Po kilkudziesięciu minutach od wytypowania numerów rejestracyjnych pojazdu policjanci dotarli do jego właściciela. Okazał się nim 41-letni mieszkaniec Sosnowca. Mężczyzna został zatrzymany, a w rozmowie ze śledczymi przyznał się do uprowadzenia, a następnie zabójstwa 11-latka.

Wkrótce policjanci odnaleźli ciało dziecka – było ukryte na budowie w sosnowieckiej dzielnicy Niwka – kilka kilometrów od Dąbrówki Małej, gdzie chłopiec mieszkał. Do sąsiedniego Sosnowca sprawca zawiózł go samochodem. Miejsce ukrycia zwłok M. wskazał tuż po zatrzymaniu. Sebastian po uprowadzeniu był prawdopodobnie przetrzymywany w kilku różnych miejscach. W jednym z nich został zamordowany, a potem przewieziony na budowę, gdzie – jak podały media – sprawca zamierzał ciało dziecka zalać betonem. Prokuratura nie odnosi się do tych szczegółów.

W oparciu o wyniki sekcji zwłok i dodatkowe badania ustalono, że przyczyną śmierci Sebastiana było uduszenie. W postępowaniu od początku brane było pod uwagę seksualne tło zbrodni. Także tego prokuratura nie chce komentować. Według nieoficjalnych informacji, 41-latek jest sosnowieckim optykiem, po rozwodzie, ma dwoje dzieci. Był już znany policji. Grozi mu kara więzienia na czas nie krótszy niż 12 lat, 25 lat pozbawienia wolności albo dożywocie.

W 2008 r. Siemianowicach Śląskich M. porwał inne dziecko, kazał się rozebrać i zrobił zdjęcia, po czym wypuścił. Stanął przed tamtejszym sądem pod zarzutami uprowadzenia, posiadania i rozpowszechniania treści pornograficznych z udziałem małoletniego, a także paserstwa programów komputerowych. Nie kwestionował swojej winy i dobrowolnie poddał się karze. W kwietniu 2009 r. sąd wydał wobec niego wyrok bez przeprowadzenia rozprawy – dwóch lat więzienia w zawieszaniu na pięcioletni okres próby. Jak wynika ze źródeł policyjnych, poza tamtą sprawą, w związku ze znęcaniem się nad żoną od 2018 r. M. miał zakaz zbliżania się do rodziny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nowe fakty ws. mężczyzny, który miał zabić nożem żonę i ranić syna w Rozniszewie

W środę w Rozniszewie na Mazowszu 43-letni mężczyzna zaatakował nożem swoją żonę i nastoletniego syna, który stanął w obronie matki. Kobieta nie przeżyła ataku, 15-latek jest w szpitalu w stanie ciężkim. Jak poinformowała radomska prokuratura, mężczyźnie mają zostać postawione zarzuty zabójstwa i usiłowania zabójstwa. W środę 29 grudnia w Rozniszewie (w powiecie kozienickim) doszło do rodzinnej tragedii. 43-letni mężczyzna miał zaatakować nożem swoją 41-letnią żonę oraz nastoletniego syna. RMF24 podał nowe fakty dotyczące tego zdarzenia.

Jak podaje rozgłośnia, mężczyzna miał zadać swojej żonie 20 ciosów nożem. Agnieszka Borkowska z radomskiej Prokuratury Okręgowej przekazała RMF FM, że między małżonkami doszło do kłótni. – W obronie matki stanął ich 15-letni syn, który starał się uniemożliwić ojcu zadanie dalszych ciosów. Chłopiec został wielokrotnie dźgnięty nożem przez ojca – powiedziała rzeczniczka prokuratury. Raniona kobieta nie przeżyła ataku, jej nastoletni syn został przetransportowany do szpitala. Jego stan jest obecnie określany jako ciężki, ale stabilny.

Po ataku – jak podaje RMF24 – 43-latek uciekł, a policja odnalazła go w pobliskim lesie. Mężczyzna miał rany brzucha, które prawdopodobnie sam sobie zadał. Trafił do szpitala. W czwartek 30 grudnia mężczyźnie miały zostać postawione zarzuty zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wciąż trwają poszukiwania Jacka Jaworka

Jacek Jaworek jest poszukiwany od 10 lipca w związku z potrójnym zabójstwem, do którego doszło we wsi Borowce w pobliżu Częstochowy. Choć służby badają każdy trop w sprawie, do tej pory nie udało się go namierzyć. Jeden z policjantów znających kulisy sprawy w rozmowie z Onetem stwierdził, że jego zdaniem Jaworek żyje. – Wszystko wskazuje na to, że ktoś mu pomógł – stwierdził.

O sprawie poszukiwań Jacka Jaworka pisaliśmy już wielokrotnie. Trwają one od 10 lipca 2021 roku w związku z poleceniem wydanym przez Prokuraturę Rejonową w Myszkowie. 52-letni mężczyzna jest podejrzewany o zabójstwo trójki bliskich. Wszyscy zmarli w wyniku ran postrzałowych.

Mimo poszukiwań i badania kolejnych tropów policji do tej pory nie udało się namierzyć Jacka Jaworka. Podejrzewany o potrójne zabójstwo mężczyzna pozostaje nieuchwytny, a śledztwo stoi w miejscu. Dotychczasowe ślady, które miały przynieść przełom, okazały się nieprzydatne. Mowa o tajemniczym liście nadesłanym z Francji, w którym znajdują się „informacje o charakterze kodów” czy profilach Jaworka w mediach społecznościowych, które – jak się okazało – zostały założone przez nastolatków, chcących postraszyć swoich kolegów.

Policja rozważa kilka scenariuszy dotyczących tego, co mogło stać się z Jaworkiem. Pierwszym z nich jest to, że 52-latek może ukrywać się gdzieś w Polsce. Niewykluczone jednak, że zdążył wyjechać za granicę. Podejrzewa się też, że mógł popełnić samobójstwo. Nie znaleziono jednak jego ciała, dlatego wciąż pozostaje niejasne, jakie są jego losy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Berlin: Ruszył proces nauczyciela, który miał zabić 43-letniego mężczyznę i zjadł jego zwłoki

Proces nauczyciela, który miał zabić 43-letniego mężczyznę i zjeść część jego zwłok, rozpoczął się we wtorek w sądzie okręgowym w Berlinie. Prokuratura zakłada u oskarżonego „sadystyczno-kanibalistyczną motywację seksualną” – informuje we wtorek agencja dpa. Oskarżony poznał ofiarę na portalu randkowym we wrześniu 2020 roku, zaledwie na kilka godzin przed zbrodnią. Po zabiciu 43-latka miał on pociąć jego ciało w swoim mieszkaniu w berlińskiej dzielnicy Pankow, a części zwłok porzucił w różnych miejscach miasta.

Ofiarą nauczyciela był monter, który wyszedł z mieszkania 5 września krótko przed północą. Przez wiele tygodni mężczyzna był uznawany za zaginionego. Zbrodnia wyszła na jaw 8 listopada, gdy na zalesionym terenie w Pankow znaleziono fragmenty ludzkich kości.

41-latek z zarzutem kanibalizmu

Śledztwo doprowadziło funkcjonariuszy do 41-letniego mężczyzny. Przeanalizowano historię wiadomości, jakie obaj mężczyźni wymieniali ze sobą w internecie. Ponadto zidentyfikowano taksówkarza, który miał zawieźć mechanika na Pankow. Nauczyciel przebywa w areszcie od listopada. Nie odnosi się do stawianych mu zarzutów, nie uczynił tego także podczas rozprawy we wtorek. Jeden z obrońców 41-latka powiedział na początku procesu, że jego klient nie będzie w tej chwili komentował sprawy.

Oczekuje się, że proces potrwa do połowy października.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Potrójne zabójstwo w Borowcach. Wciąż trwają poszukiwania Jacka Jaworka

Trwają poszukiwania Jacka Jaworka. Mężczyzna jest podejrzany o potrójne zabójstwo w Borowcach pod Częstochową. W sobotę (10 lipca) rano zastrzelono tam trzy osoby – małżeństwo i ich syna. Poszukiwany Jaworek był bratem zamordowanego Janusza, głowy rodziny. Jak udało nam się ustalić 52-letni domniemany zabójca miał sporo problemów na głowie. Cały świat wywrócił mu się do góry nogami. Być może to pchnęło go do popełnienia zbrodni. Nam udało się dotrzeć do byłej partnerki Jacka Jaworka. W rozmowie z „SE” mówi, że 52-latek nie wyglądał na kogoś, kto może dokonać takiej zbrodni.

Jacek Jaworek nadal jest poszukiwany przez policję w całej Polsce. 52-letni mężczyzna miał dokonać zbrodni w miejscowości Borowce koło Częstochowy. Do zdarzenia doszło w sobotę. Poszukiwany miał zastrzelić swojego brata Janusza, jego żonę Justynę (oboje mieli 44 lata) i ich syna. Nocna akcja poszukiwawcza nie przyniosła żadnego rezultatu. Podejrzanego nadal poszukuje cała policja ze Śląska. Tymczasem nam udało się dotrzeć do byłej partnerki Jacka Jaworka. Kobieta ujawnia m.in. powód rozstania z mężczyzną.

– Ja już ponad rok nie jestem z nim. Miał ciężki charakter. Mieszkałam z córką, która mu często przeszkadzała. Mój, wtedy jeszcze przyszły zięć go uderzył za to, że nazwał moją córkę „szmatą”. Jacek poszedł nawet z tym na policję, ale poprosiłam go, by wycofał sprawę. Jak byłam z nim, to nie pił alkoholu. To był normalny człowiek. Nie było nigdy żadnego tematu, żeby coś w nim pękło. Znamy się od dziecka. On się rozszedł z żoną, ja się rozwiodłam z mężem. Zagadał do mnie na Messengerze i tak to się zaczęło – mówi w rozmowie z „SE”.

– Nie wiem, co się stało. Nie przypuszczałabym, że do czegoś takiego dojdzie. Jestem w szoku – mówi krótko o morderstwie była partnerka 52-latka. – Musimy się wyprowadzić z domu, dopóki nie uda się go odnaleźć. Policjant mi powiedział, że ktoś miał niby zeznawać, że Jacek ma „kogoś załatwić”. Czy kogoś ma załatwić? Czy już kogoś „załatwił”? Kazano nam się wyprowadzić, bo może do nas przyjść – dodała. Kobieta mówi, że nie wie, skąd Jacek miał broń. 52-latek nigdy się skarżył się swoich na bliskich. Jego była partnerka nigdy nie odwiedzała Justyny i Janusza razem z Jackiem. Nie ma pojęcia, gdzie Jaworek może się obecnie ukrywać.
Źródło info i foto: se.pl

Zabójstwo prezydenta Haiti. Policja zastrzeliła czterech podejrzanych

Policja szuka osób, które stały za zabójstwem Jovenela Moise, prezydenta Haiti. Dotychczas cztery osoby podejrzane o morderstwo zostały zastrzelone przez funkcjonariuszy, a dwie aresztowano. Moise padł ofiarą zabójców w nocy z wtorku na środę, we własnej willi w Port-au-Prince.

Czterech – jak to określono – „najemników” podejrzanych o zamordowanie prezydenta Haiti Jovenela Moise zostało zastrzelonych, a dwóch aresztowanych – poinformował dyrektor generalny policji Leon Charles. Funkcjonariusze policji i żołnierze prowadzą operację w stolicy Haiti Port-au-Prince.

Leon Charles zapowiedział, że każdy uwikłany w morderstwo prezydenta „zostanie zabity albo zatrzymany”. Poinformował przy tym, że uwolniono trzech policjantów przetrzymywanych przez osoby, które miały być odpowiedzialne za zabójstwo.

Zabójstwo prezydenta Haiti

Prezydent Jovenel Moise został zamordowany w nocy z wtorku na środę. Napastnicy wtargnęli do jego prywatnej rezydencji w Port-au-Prince i zastrzelili go. W ataku rany odniosła pierwsza dama, Martine Moise. Premier Haiti Claude Joseph wezwał ONZ do zwołania w trybie pilnym Rady Bezpieczeństwa. Wcześniej ogłosił stan wyjątkowy na terytorium całego kraju. Zaapelował do Haitańczyków o spokój.

Zabójstwo prezydenta Haiti potępiły Organizacja Narodów Zjednoczonych, Unia Europejska i rządy wielu krajów, w tym Biały Dom. 53-letni Jovenel Moise został wybrany na prezydenta w listopadzie 2016 roku, urząd objął trzy miesiące później. Opozycja twierdziła, że wybory zostały sfałszowane. Domagała się, by po czterech latach rządów oddał władzę, on jednak odmówił rozpisania nowych wyborów prezydenckich.

Haiti, położone na Morzu Karaibskim, jest najbiedniejszym krajem zachodniej półkuli i jednym z najbiedniejszych na świecie. Od dłuższego czasu rośnie w nim fala przemocy na tle politycznym. W stolicy Haiti, Port-au-Prince, dochodzi do walk gangów.

ONZ, Stany Zjednoczone i Unia Europejska apelowały o przeprowadzenie w Haiti demokratycznych i przejrzystych wyborów parlamentarnych i prezydenckich do końca tego roku.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Gdańsk: 31-latka przyniosła martwe niemowlę na komisariat. „Powiedziała, że je zabiła”

PHOTO: ZOFIA I MAREK BAZAK / EAST NEWS Warszawa, policyjny radiowoz, policja – nowe malowanie na masce samochodu: policyjna gwiazda z numerem alarmowym i napis „Pomagamy i chronimy”

Młoda kobieta przyniosła martwe dwumiesięczne niemowlę na komisariat policji w Gdańsku. 31-latka powiedziała, że zabiła dziecko. Sprawą zajęła się prokuratura.

Młoda kobieta przyniosła martwe niemowlę na komisariat

Na miejscu policjanci podjęli akcję reanimacyjną, ale dziecka nie udało się uratować. Lekarz stwierdził zgon dwumiesięcznego niemowlęcia. – Wieczorem biegły przeprowadził oględziny zwłok dziecka. Na ciele nie stwierdzono żadnych obrażeń. Przyczynę śmierci wyjaśni sekcja zwłok – dodała prokurator Wawryniuk.

31-letnia kobieta została zatrzymana. Policja pod nadzorem prokuratury ustala okoliczności śmierci niemowlęcia. Według informacji śledczych dziecko było zadbane.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl