Tajemnicze zaginięcie małżeństwa. Policjanci skończyli poszukiwania

Aleksandra z Majkowic się odnalazła. – Rodzina otrzymała telefon od zaginionej, więc zdjęliśmy komunikat i przerwaliśmy akcję poszukiwawczą – przekazała w poniedziałek rano portalowi RadioZET.pl Komenda Powiatowej Policji w Bochni. Znajomi młodego małżeństwa byli zaniepokojeni, ponieważ od ponad tygodnia nie było z nimi kontaktu. „To do nich niepodobne” – pisali w mediach społecznościowych. Oficjalnie policja w Bochni poszukiwała tylko Aleksandry S., której zaginięcie zgłosiła siostra.

Aleksandra z Majkowic była poszukiwana przez policję w Bochni. Zgłoszenie złożyła siostra, która powiedziała policjantom, że rodzina nie ma kontaktu z Aleksandrą od 15 lipca. Wcześniej w mediach społecznościowych znajomi małżeństwa pisali, że para ma wyłączone telefony od ponad tygodnia. Policja nie poszukiwała jednak męża, ponieważ nikt nie zgłosił jego zaginięcia.

Aleksandra z Majkowic odnaleziona. Policja zakończyła poszukiwania

Komunikat o zaginięciu Aleksandry z Majkowic zniknął już ze strony policji. – Rodzina otrzymała telefon od zaginionej, więc zdjęliśmy komunikat i przerwaliśmy akcję poszukiwawczą – potwierdził w rozmowie z portalem RadioZET.pl rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Bochni st. sierż. Daniel Bułatowicz.

Siostra kobiety powiedziała w rozmowie z „Super Expressem”, że Aleksandra wyjechała za granicę i nic jej nie jest. Według nieoficjalnych ustaleń „SE” zniknięcie Aleksandry i jej męża może mieć związek z konfliktem w rodzinie dziewczyny.  

Tajemnicze zaginięcie małżeństwa

O tajemniczym zaginięciu małżeństwa z Majkowic pisaliśmy w niedzielę. Znajomi pary informowali o ich zaginięciu już kilka dni wcześniej. Byli zaniepokojeni, że nie ma z nimi kontaktu, bo nigdy na tak długo nie zostawiali bez opieki swoich zwierząt. Małżeństwo prowadzi w Majkowicach schronisko. Mają 27 psów i cztery koty. „Nasz Hotelik Amos Przystań powstał z miłości do zwierząt. Powstał by nieść pomoc tym najsłabszym. Tworzymy miejsce, w którym ideą jest dać zwierzakom ponownie uwierzyć w ludzi, uwierzyć w to, że dotyk nie musi oznaczać bólu” – czytamy na stronie schroniska.

Stowarzyszenie Oaza Spokoju Zielona Mila, które współpracuje z Hotelikiem Amos Przystań, już 22 lipca opublikowało post o możliwym zaginięciu młodego małżeństwa. „My mieliśmy ostatni raz z nimi kontakt w piątek [16 lipca – red.], a w sobotę nieodebrane połączenie. Od tego momentu telefon milczy (jest wyłączony). Ola, Michał, mamy nadzieję, że nic Wam nie jest” – napisali wolontariusze ze Stowarzyszenia Oaza Spokoju Zielona Mila. „To do nich niepodobne” – dodali.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Trwają poszukiwania zaginionego 24-latka

Kolejne niewyjaśnione zaginięcie na terenie naszego województwa. Komenda Powiatowa Policji w Świeciu rozpoczęła intensywne poszukiwania 24-letniego mieszkańca Fletnowa, który wyszedł z domu w połowie kwietnia i do tej pory nie powrócił. Zaniepokojona rodzina prosi o pomoc w poszukiwaniach!

Komenda Powiatowa Policji w Świeciu poszukuje 24-letniego mieszkańca Fletnowa gm. Dragacz, który wyszedł z domu w połowie kwietnia i do tej pory nie powrócił. Jak wyjaśniają mundurowi, zaginiony mężczyzna ubrany był w ciemną odzież roboczą, buty sportowe koloru niebieskiego

– Wszystkie osoby mogące mieć informacje na temat miejsca pobytu zaginionego, proszone są o pilny kontakt z Komendą Powiatowej Policji w Świeciu tel. 47 7525 221, 47 7525262 – mówią świeccy policjanci.
Źródło info i foto: se.pl

Rodzice błagali o pomoc w odnalezieniu dziecka. Ojciec został oskarżony o morderstwo

W środę rodzice pięciotygodniowego Caleba na konferencji prasowej błagali o pomoc w odnalezieniu dziecka, które miało zaginąć dwa dni wcześniej. Służby niedługo później znalazły ciało niemowlęcia i oskarżyły ojca o zabójstwo.

Telefon na 911 Caleb Michael Whisnand wykonał w poniedziałek przed 23:00 lokalnego czasu. Whisnand dzwonił ze stacji benzynowej przy autostradzie na obrzeżach Montgomery, dokąd pojechał z pięciotygodniowym dzieckiem. Mężczyzna twierdził, że poszedł zapłacić za benzynę, a gdy wrócił, dziecka nie było. Małego Caleba jr. ostatni raz widać na niewyraźnym nagraniu kilka minut przed telefonem o zaginięciu. Chłopiec, jak mówił w zgłoszeniu ojciec, ważył ok. 4,5 kilogramów i miał na sobie śpiochy moro.

W środę rodzice dziecka zwołali konferencję prasową, na której błagali o pomoc w poszukiwaniach dziecka. Whisnand pytany o to, kiedy ostatni raz widział dziecko, mówił, że niewiele pamięta. Miał problem z kończeniem zdań, nie potrafił podać żadnych szczegółów na temat tego, co się wydarzyło przed telefonem na policję. Z kolei matka dziecka, 28-letnia Angela Gardner powiedziała, że była w tym czasie w domu z drugim, dwuletnim dzieckiem, kiedy partner zabrał dziecko do sklepu przy stacji benzynowej.

Służby w czasie konferencji otrzymały nowe informacje na temat zaginięcia dziecka i krótko później odnaleziono zwłoki na odludziu, około pół godziny drogi od stacji benzynowej. Ojcu postawiono zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Kwalifikację czynu zmieniono jednak po sekcji zwłok małego Caleba jr. Badanie wykazało obrażenia wskazujące na zabójstwo. W Alabamie, jako jednym z zaledwie kilku stanów, funkcjonuje termin „capital murder”, czyli morderstwo zagrożone karą śmierci. Chodzi o morderstwo np. poprzedzone torturami, morderstwo dziecka, funkcjonariusza publicznego na służbie czy morderstwo ze względu na rasę, narodowość i inne tego typu cechy.

Policja poinformowała w czwartek, że śmierć dziecka nastąpiła między 15:45 a 17:30, a więc wiele godzin przed telefonem na 911. Śledczy wciąż ustalają, jaki był przebieg wydarzeń. Opinię publiczną zdecydowano się jednak poinformować jak najszybciej, ponieważ wiele osób było zaangażowanych w poszukiwania Caleba.

„Nie mogę uwierzyć, że ten sk***ysyn zabił jej dziecko”

Whisnand został aresztowany bez możliwości wyjścia za kaucją. Szeryf poinformował, że na mężczyźnie ciążą też wcześniejsze zarzuty dot. narkotyków. W czerwcu 2020 roku został zatrzymany w związku z chaotyczną jazdą samochodem. Znaleziono przy nim wówczas metamfetaminę i heroinę. Garder i drugie dziecko było z nim w samochodzie. 32-latek wyszedł z aresztu za kaucją, jego proces miał się zacząć w październiku. Na razie nie wiadomo jednak, czy Whisnand był pod wpływem narkotyków w poniedziałek.

28-letniej Angeli Gardner nie postawiono żadnych zarzutów. Jej matka w rozmowie z mediami powiedziała, że córka chciała odejść od partnera i dlatego ten zabrał dziecko. – Angela jest świetną matką, jest wręcz nadopiekuńcza w stosunku do swoich dzieci. Była taka szczęśliwa, gdy urodziła dziecko. Byłam przy porodzie. Nie mogę uwierzyć, że ten sk***ysyn zabił jej dziecko – mówiła.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zaginął 56-letni Janusz Laskowski

Zaginięcie 56-letniego mężczyzny zgłosiła jego córka w lutym 2021 r. 12 lat temu Janusz Laskowski wyjechał do Wielkiej Brytanii. Swoich bliskich w Polsce odwiedzał regularnie, jednak od 2017 r. z mężczyzną nie ma żadnego kontaktu. Wtedy ostatni raz skontaktował się telefonicznie z rodziną. 56-latek może przebywać w Londynie. Policjanci proszą o pomoc w poszukiwaniach.

Policjanci z Dobrego Miasta prowadzą poszukiwania za zaginionym Januszem Jackiem Laskowskim. Informację o zaginięciu mężczyzny, policjanci otrzymali od córki 56-latka w lutym 2021 roku.

Janusz Laskowski w 2009 roku wyjechał do Wielkiej Brytanii i do 2017 roku sporadycznie odwiedzał swoich bliskich w Polsce. Ostatni raz z rodziną skontaktował się przez telefon w 2017 roku. Policja przypuszcza, że 56-letni mężczyzna może przebywać na terenie Londynu. W przeszłości mieszkał on również w Olsztynie. Zaginiony Janusz Laskowski jest szczupłej budowy ciała, mierzy ok. 170 cm wzrostu, ma zielone oczy, a w przeszłości nosił wąsy.

Policja zwraca się z prośbą do każdego, kto może mieć informacje na temat miejsca przebywania zaginionego 56-latka, w szczególności do osób przebywających na terenie Wielkiej Brytanii. Informacje można przekazywać do jednostki prowadzącej poszukiwania tj. Komisariat Policji w Dobrym Mieście przy ul. Plac 1-go Sierpnia 1, telefonicznie pod nr 47 73 119 31, mailowo: dyzurny.dobre-miasto@olsztyn.ol.policja.gov.pl lub dzwoniąc pod nr alarmowy 112.
Źródło info i foto: se.pl

Zaginęła 15-letnia Oliwia Porzuczek

Zaginęła 15-letnia Oliwia – alarmuje grupa poszukiwawcza „Zaginieni Cała Polska”. Nastolatka ostatni raz widziana była w Nysie (województwo opolskie). Policja i rodzina apelują o pomoc w poszukiwaniach dziewczyny.

Zaginęła 15-letnia Oliwia Porzuczek. Zaginięcie dziewczyny nagłośniła grupa poszukiwawcza „Zaginieni Cała Polska”. Nastolatka ostatni raz widziana była 18 stycznia 2021 roku. Tego dnia prawdopodobnie przebywała na terenie Nysy, w okolicach ulic Jagiellońskiej i Krawieckiej. Miała też być w Hajdukach Nyskich. Od tego momentu ślad po dziewczynie zaginął, 15-latka nie nawiązała żadnego kontaktu z bliskimi.

Zaginiona Oliwia Porzuczek ma 15 lat, około 150 centymetrów wzrostu i drobną budowę ciała. Ma niebieskie oczy wpadające w zieleń oraz długie, ciemne wygolone po bokach i z tyłu głowy włosy. Poniżej publikujemy zdjęcia nastolatki.

W dniu zniknięcia ubrana była w jasnobrązową kurtkę, czarne obuwie Nike oraz prawdopodobnie czarne lub ciemne spodnie. „Osoby, które posiadają jakiekolwiek informacje mogące przyczynić się do ustalenia miejsca pobytu zaginionej, proszone są o kontakt z Komisariatem Policji w Otmuchowie pod numerem tel. 47 863 54 03. Lub kontakt do rodziny pod numerami telefonów 783 992 504, lub 691 532 776” – czytamy w komunikacie poszukiwaczy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zaginiona 13-latka nie żyje. Nieoficjalnie: 15-latek przyznał się do zabójstwa nastolatki z Bytomia

Tragiczny koniec poszukiwań 13-letniej Patrycji, której zaginięcie zgłoszono we wtorek. Policjanci odnaleźli ciało dziewczyny na terenie jednego z nieużytków w Piekarach Śląskich. Jak nieoficjalnie informuje RMF FM, do zabójstwa nastolatki miał się przyznać jej 15-letni znajomy.

Policjanci z Piekar Śląskich wspierani przez śledczych z wydziału kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach zakończyli poszukiwania 13-letniej Patrycji z Bytomia. Zaginięcie dziewczyny zgłoszono we wtorek, a w poszukiwaniach brało udział kilkudziesięciu funkcjonariuszy z Piekar, Bytomia, Knurowa i KWP. Policji pomagała też rodzina i znajomi zaginionej.

„Policja odnalazła ciało 13-letniej Patrycji na terenie jednego z nieużytków. Niestety, po kilkunastu godzinach od zgłoszenia zaginięcia, ciało poszukiwanej znaleziono na terenie nieużytków w Piekarach Śląskich” – poinformowała w mediach społecznościowych KWP w Katowicach. Wpis zamieszczono po godz. 17:30.

Przekazano też, że na miejscu trwają czynności pod nadzorem prokuratora, a śledczy zabezpieczają dowody, ustalają świadków oraz okoliczności tragedii.

Według nieoficjalnych informacji RMF FM, do zabójstwa przyznał się 15-letni znajomy dziewczyny, który wskazał też policjantom miejsce, gdzie znajdowało się ciało.

„Początkowo chłopak powiedział policjantom, że doszło tam do awantury z nieznanym mężczyzną, w czasie której on sam miał uciec, zostawiając Patrycję. Później jednak przyznał się, że zabił dziewczynę, ponieważ była z nim w ciąży” – czytamy na portalu rmf24.pl. Nastolatek został zatrzymany przez policję.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Z Bzury wyłowiono zwłoki zawinięte w dywan. Trwa śledztwo

Służby wyłowiły z rzeki nieopodal Aleksandrowa Łódzkiego ciało 49-letniego mężczyzny. Na jego szyi widoczna była rana cięta. Policja zatrzymała dwie osoby w wieku 28 i 29 lat. Do tragicznego odkrycia doszło w nocy z soboty na niedzielę w gminie Aleksandrów Łódzki. Z rzeki Bzura służby wyłowiły zwłoki mężczyzny, które utknęły na kamieniach. Ciało było zawinięte w dywan.

Ofiarą okazał się 49-letni mężczyzna, którego zaginięcie zgłosiła siostra. Mężczyzna najprawdopodobniej został zamordowany. Kilka dni wcześniej w jego domu miała miejsce głośna impreza, która zakończyła się awanturą. Jak podają służby, na ciele denata widoczne były rany cięte, prawdopodobnie po ataku nożem. Ujawniono także inne ślady świadczące o spowodowaniu obrażeń zewnętrznych. Z kolei w domu, w którym kilka dni wcześniej doszło do awantury, policja zauważyła ślady krwi. Zniknął również duży fragment dywanu.

W związku ze sprawą policja zatrzymała już dwie osoby. To 28-letnia kobieta i 29-letni mężczyzna, którzy najprawdopodobniej w poniedziałek zostaną przesłuchani. Wtedy też mają usłyszeć zarzuty morderstwa.
Źródło info i foto: wp.pl

USA: Porwanie pary seniorów. Sprawcy zażądali 50 kg kokainy

James i Sandra Helm zostali porwani. Domniemani sprawcy skontaktowali się z synem pary. Zażądali okupu w nietypowej formie. Pod koniec września 76-letni James nie pojawił się w pracy i to był sygnał, który zaniepokoił jego przełożonych. Takie same odczucia miał syn mężczyzny, który nie mógł się skontaktować z ojcem. Pojechał do domu rodziców, gdzie zamierzał wybadać, dlaczego nie odpowiadają na jego wiadomości. Na miejscu zobaczył otwarte drzwi do pustego domu. Mężczyzna zgłosił zaginięcie rodziców.

Po pewnym czasie zadzwonił do niego porywacz, który poinformował, że Sandra i James są bezpieczni. Wysłał synowi pary zdjęcie rodziców, na którym widać, że są cali i zdrowi. Jak informuje Fox News, porywacz zażądał okupu w formie 50 kg kokainy lub 3,5 mln dolarów. Wraz z upływem kolejnych godzin porywacze jeszcze kilkakrotnie kontaktowali się z synem Helmów. Ostatecznie policja w toku prowadzonych działań zlokalizowała dom, w którym byli przetrzymywani.

O porwanie seniorów podejrzewanych jest pięć osób, które prawdopodobnie zajmują się handlem narkotykami – podaje Fox News. Policja zaznacza, że sprawa jest wielowątkowa. Sprawdzanych jest wiele możliwych scenariuszy. Śledczy prowadzą działania w celu ustalenia wszelkich okoliczności zdarzenia.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Zaginęła 17-letnia Karolina K.

Policja prowadzi poszukiwania 17-letniej Karoliny K. z Ciechanowa. Zaginiona nastolatka ostatni raz była widziana w miejscowości Wólka Przybójewska (woj. mazowieckie). Poszukiwania zaginionej 17-latki prowadzi Komenda Powiatowa Policji w Ciechanowie. Karolina K. ostatni raz była widziana w sobotę 26 września w miejscowości Wólka Przybójewska (woj. mazowieckie).

Śledczy udostępnili zdjęcie zaginionej nastolatki. Karolina ma 156 cm wzrostu i ciemnobrązowe włosy do ramion. W chwili zaginięcia miała na sobie jeansowe spodnie, siwą bluzę, granatową pikowaną kurtkę, czerwone buty NewBalance i czarny plecak Nike.

Policja prosi o pomoc w poszukiwaniach. Wszystkie osoby, które posiadają jakiekolwiek informacje dotyczące miejsca pobytu zaginionej, proszone są o kontakt z Dyżurnym KPP Ciechanów pod numerem telefonu 47 703 12 00 lub 112.
Źródło info i foto: o2.pl

Trwa proces Daniela M. Miał zabić żonę i zgłosić jej zaginięcie

30 września Sąd Apelacyjny w Gdańsku wyda wyrok ws. 45-letniego Daniela M. Mężczyzna jest oskarżony o zabójstwo żony w 1998 r. w Debrznie (Pomorskie). Śledztwo w tej sprawie wszczęto po ustaleniach policyjnego Archiwum X, badającego niewyjaśnione przestępstwa sprzed lat. Przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku odbyła się dziś rozprawa odwoławcza w tej sprawie.

W październiku 2019 r. Sąd Okręgowy w Słupsku skazał Daniela M. na 15 lat więzienia. Oprócz zarzutu zabójstwa żony mężczyzna był też oskarżony o wyłudzenie alimentów na córkę w kwocie ponad 14,8 tys. zł. Sąd zasądził też tytułem zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonej córki zamordowanej Magdaleny J. kwotę 100 tys. zł oraz 50 tys. zł na rzecz jej brata. Od tego wyroku odwołały się wszystkie strony procesu: prokuratura, obrońca i oskarżyciel posiłkowy.

Prokuratura domaga się dla Daniela M. kary dożywotniego więzienia. Obrońca chce uniewinnienia mężczyzny.

Obrońca Daniela M. Marek Kobyłecki podkreślił, że w tej sprawie nie ma żadnych bezpośrednich dowodów.

„Mamy do czynienia z najcięższym zarzutem pozbawienia życia osoby najbliższej – małżonki. Cały przewód sądowy przed sądem niższej instancji toczył się na podstawie poszlak, ale ten łańcuch poszlak w pewnym momencie urywa się” – mówił adwokat.

I tak naprawdę kwestia najważniejsza, choć może błaha z punktu widzenia życia ludzkiego, czyli kłódka. Prokuratura i Sąd Okręgowy wywiedli wnioski wskazujące na to, że zmiana kłódki nastąpiła podobno dwa dni po rzekomym zaginięciu pokrzywdzonej. Zeznania głównego świadka w tej sprawie są niekonsekwentne – zaznaczył.

„Jest to o tyle istotna wątpliwość, że podważa istotę rzeczy, a mianowicie to, że rzekomo oskarżony miał utrudniać dostęp do piwnicy, co mogłoby wskazywać, że coś w niej ukrywa” – argumentował adwokat.

„Postanowił usunąć żonę, bo przeszkadzała mu w trybie życia, jaki sobie zaplanował”

„Prokurator Renata Szamiel powiedziała, że sąd niższej instancji prawidłowo i rzetelnie odtworzył przebieg wydarzeń sprzed ponad 20 lat. Oskarżony dokonał zabójstwa w sposób zaplanowany, z premedytacją, w zamiarze bezpośrednim. Kobiet w życiu oskarżonego było mnóstwo, co było przyczyną wielu awantur w ich małżeństwie. Kara 15 lat pozbawienia wolności jest karą zdecydowanie łagodną. Po popełnieniu przestępstwa oskarżony przed wszystkim zajmował się tuszowaniem zbrodni” – mówiła prokurator.

Zabił swoją żonę, matkę i porządną dziewczynę tylko dlatego, że chciał żyć w sposób swobodny, chciał się bawić. Postanowił usunąć swoją żonę, bo przeszkadzała mu w trybie życia, jaki sobie zaplanował – oceniła.

W ostatnim słowie Daniel M. (przyjął nazwisko drugiej żony) podkreślił, że jest niewinny. Nigdy w życiu nie podniosłem ręki na własną żonę, nigdy też w życiu nie krzyczałem. Jestem niewinny i chcę po prostu wrócić do domu – oświadczył.

Sąd pierwszej instancji przyjął, że kobieta została zamordowana 2 października 1998 r. i była to zbrodnia zaplanowana.

Daniel M. po powrocie z pracy do domu miał udusić swoją żonę wcześniej przygotowanym kablem elektrycznym. Miał też zaprosić znajomych, ale tylko do kuchni, by nie budzić śpiącej córki, a zyskać dla siebie alibi.

Gdy goście poszli w przekonaniu, że żona oskarżonego wyjechała do rodziny do Piły, jej zwłoki umieścił w torbie podróżnej. Bez butów i bez biżuterii, z którą kobieta się nie rozstawała. Wieczorem torbę z ciałem zniósł do piwnicy, do nieużywanego pomieszczenia. Widziany przez sąsiadkę, późniejszą partnerkę, wyjaśnił, że idzie po węgiel. Zwłoki żony umieścił w pozostałościach średniowiecznej studni, wylał posadzkę, podłogę wyłożył cegłami. Zmienił kłódkę.

Jak ustalono, Daniel M. różnym osobom podawał różne wersje co do zniknięcia żony. Świadkowie zeznali, że jednym powiedział, że „wyszła jak stała”, innym, że wyjechała do rodziny do Piły, że pojechała do Niemiec i się „tam prostytuuje” lub że go okradła.

Zaginięcie żony mężczyzna zgłosił 18 października. Dzień później wystąpił do sądu z pozwem o rozwód, który ostatecznie został orzeczony, z jednoczesnym wnioskiem o zasądzenie alimentów od żony na rzecz ich małoletniej córki.

Szczątki kobiety odnaleziono w 2017 r.

Śledztwo w sprawie zabójstwa Prokuratura Okręgowa w Słupsku wszczęła w połowie kwietnia 2017 r. po ustaleniach dokonanych przez pracowników sekcji kryminalnej Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku oraz funkcjonariuszy tzw. policyjnego Archiwum X, badających niewyjaśnione sprawy sprzed lat. Istotny wpływ na to, że zajęto się ta sprawą ponownie, miał brat zamordowanej kobiety.

24 kwietnia 2017 r. w piwnicy domu w Debrznie, w którym po zaginięciu żony wciąż mieszkał Daniel M., znaleziono pod posadzką szczątki kobiety. Tego samego dnia mężczyzna został zatrzymany przez policję, a dwa dni później usłyszał zarzut zabójstwa byłej żony.

Wyniki badań DNA znalezionych szczątków potwierdziły z prawdopodobieństwem sięgającym 99 proc., że to zwłoki żony oskarżonego. W chwili śmierci miała 20 lat.
Źródło info i foto: RMF24.pl