Zaginęła 13-letnia Dorota Kaczmarczyk

Policjanci Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Tarnowskich Górach poszukują 13-letniej Doroty Kaczmarczyk, która w niedzielę wyszła z domu i od tej pory nie nawiązała kontaktu z rodziną. Na stronie komendy opublikowano wizerunek dziewczynki. O zaginięciu dziecka policjantów poinformowała matka. 13-latka wyszła ze swojego domu w Zbrosławicach 24 lipca około godziny 14 i do tej pory tam nie wróciła ani nie nawiązała kontaktu z rodziną. Z dotychczasowych ustaleń policjantów wynika, że była widziana w Bytomiu na dworcu autobusowym, w towarzystwie innych osób.

– Być może nadal przebywa na terenie woj. śląskiego. Według naszych ustaleń opuszczając dom nie była w stanie zagrożenia życia. Liczymy na to, że upowszechnienie jej wizerunku przez media pomoże w ustaleniu miejsca pobytu – powiedział w środę oficer prasowy tarnogórskiej policji starszy sierżant Kamil Kubica.

Wszystkie osoby mające informacje na temat miejsca przebywania Doroty proszeni są o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Tarnowskich Górach pod numerem telefonu 47 853 42 55 lub z najbliższą jednostką policji. Rysopis zaginionej: 160 cm wzrostu, szczupłej budowy ciała, włosy długie koloru brązowego, niebieskie oczy. W chwili zaginięcia była ubrana w krótkie, czarne spodenki, czerwoną bluzkę na ramiączkach i czarno-złote buty.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

10-latka szczęśliwie odnaleziona

10-latka, która bez wiedzy rodziców zmieniła plac zabaw, jest już bezpieczna ze swoją mamą. Rodzice i znajomi bezskutecznie szukali jej przez dwie godziny i wtedy zgłosili zaginięcie dziecka łomżyńskim policjantom. Kryminalni znaleźli ją całą i zdrową na sąsiedniej ulicy bawiącą się na placu zabaw. Wczoraj, 13.07.2022 roku, o 17.00, do łomżyńskich policjantów zgłosiła się roztrzęsiona mama 10-letniej dziewczynki. Powiedziała, że córka wyszła z domu o 13.00 na plac zabaw tuż przy bloku, w którym mieszkają. Gdy o 15.00 poszła zawołać ją na obiad dziecka już nie było. Bezskutecznie wraz ze znajomymi szukała jej przez dwie godziny.

Policjanci mając rysopis dziecka i informacje w co była ubrana, natychmiast ruszyli na poszukiwania. Zaczęli od placów zabaw tych najbliższych miejsca zamieszkania, a następnie zwiększali rejon poszukiwań. Po niespełna godzinie kryminalni znaleźli dziewczynkę całą i zdrową na sąsiedniej ulicy bawiącą się z innymi dziećmi na placu zabaw. 10-latka szczęśliwie trafiła pod opiekę mamy.

Teraz policjanci sprawdzą czy nie doszło do narażenia na utratę zdrowia lub życia dziewczynki.
Źródło info i foto: Policja.pl

Szczęśliwy finał poszukiwań 32-latki

Szczęśliwie zakończyły się poszukiwania kobiety, która w piątek w nocy wyszła z domu, nie informując o tym bliskich. Policjanci odnaleźli zaginioną, która była wyczerpana długim marszem. Kobietę przekazano pod opiekę służbom medycznym. Okazało się, że 32-latka wyszła z domu w piątek w nocy. Od momentu zgłoszenia, funkcjonariusze zespołu patrolowo-interwencyjnego, we współpracy z oficerem dyżurnym, sprawdzali każdy sygnał, który mogłaby doprowadzić do odnalezienia zaginionej.

Policjanci niżańskiej patrolówki, wspólnie z dyżurnym, ustalili, że kobieta może przebywać w lesie przy rzece Barcówka. Funkcjonariusze rozpoczęli przeszukiwanie terenu leśnego.

Poszukiwania zakończyły się sukcesem. Zaginiona została odnaleziona w trudnodostępnym terenie. Z uwagi na wycieńczenie, spowodowane długim marszem, wymagała opieki medycznej. Na miejsce przybyły służby ratownicze, które przetransportowały kobietę do szpitala.
Źródło info i foto: Policja.pl

Włochy: Koniec poszukiwań 5-latki. Matka przyznała się do morderstwa

Całe Włochy żyły poszukiwaniami małej Eleny. Jej matka utrzymywała, że 5-latka została uprowadzona dla okupu, co okazało się kłamstwem. Po wielu godzinach przesłuchiwań przyznała się do morderstwa córki. Martina, 23-letnia mieszkanka miejscowości Tremestieri Etneo leżącej niedaleko Katanii we Włoszech, w poniedziałek 13 czerwca zgłosiła na policję uprowadzenie swojej 5-letniej córki Eleny. Jak relacjonowała kobieta, zakapturzeni mężczyźni mieli otworzyć drzwi jej samochodu i wyciągnąć dziecko zaraz po tym, jak odebrała dziewczynkę z przedszkola. Dzień później, 14 czerwca, wyznała, że kłamała i przyznała się do morderstwa dziewczynki – podaje włoska agencja prasowa Agenzia Nazionale Stampa Associata.

Rodzina Eleny nie jest uważana za zamożną, dlatego śledczy od początku wątpili w prawdziwość wersji zdarzeń o okupie czy to, że za rzekomym uprowadzeniem stoi przestępczość zorganizowana. Według policji wymyślona przez kobietę historia o porwaniu przez zamaskowanych mężczyzn miała oddalić od niej podejrzenia. Po wielu godzinach przesłuchań przyznała się do morderstwa.

Martina powiedziała, że odebrała swoją córkę z przedszkola, a następnie, gdy już wróciły do domu, zabiła ją nożem. Ciało owinęła workami na śmieci i zakopała na opuszczonej działce w miejscowości Mascalucia, 600 m od miejsca zbrodni. Kobieta wskazała śledczym, gdzie znajduje się ciało dziewczynki.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zaginione dziecko odnalezione po 40 latach

CNN opisuje szczegóły tragedii, która rozegrała się ponad 40 lat temu. W 1981 roku w USA natrafiono na ciała zamordowanej pary. Zwłok dziecka pary ani miejsca jego ewentualnego pobytu nie ustalono. Do teraz. Policja poinformowała, że doszło do przełomu. Po ponad czterech dekadach odnaleziono córkę zamordowanych. Tina Gail Linn Clouse i Harold Dean Clouse Jr. z Florydy zostali znalezieni martwi w 1981 roku w zalesionym terenie w Houston w Teksasie. Choć wszczęto śledztwo, mające na celu wyjaśnienie tajemniczej zbrodni, długo nie udawało się ustalić, kim jest zamordowana para.

Jak wynika z relacji rodzin ofiar, ostatnia wiadomość od pary pochodzi z października 1980 roku. Od tamtej chwili młodzi ludzie nigdy nie skontaktowali się ze swoją rodziną. Do rodziny odezwała się jednak sekta religijna, która zawiadomiła, że Tina Gail Linn Clouse i Harold Dean Clouse Jr. przyłączyli się do ich ruchu i zrywają więzy rodzinne. Rozmówczyni przedstawiła się jako „siostra Susan”.

Wspomniana koczownicza grupa religijna pojawia się w tej sprawie dwukrotnie. Kobiety, które same deklarowały związki z sektą, miały przynieść dziecko do jednego z kościołów w Arizonie. Po latach okazało się, że wspomnianym dzieckiem jest córka zamordowanej w Houston pary. Przełomu dokonano dzięki badaniom DNA.

Kobieta, po ponad 40 latach, dowiedziała się o swoim pochodzeniu i nawiązała kontakt z członkami swojej biologicznej rodziny. Jak dodaje CNN, cała rodzina zamordowanych nie poddawała się i przez lata usiłowała ustalić, co się stało z ich bliskimi.

Policja poinformowała, że choć sprawa ma częściowo szczęśliwy finał, nie kończy jeszcze swojego biegu. Śledczy poprosili o pomoc wszystkie osoby, które mogą posiadać informacje o zamordowanej parze i szczegółach tajemniczych zdarzeń sprzed czterech dekad.
Źródło info i foto: interia.pl

Zaginiona dziennikarka z Krymu przebywa w areszcie. Była torturowana przez Rosjan

Krymska dziennikarka i pielęgniarka Iryna Daniłowycz, która zaginęła pod koniec kwietnia, została zatrzymana przez rosyjskie służby bezpieczeństwa i była przez nie torturowana – podała w sobotę organizacja praw człowieka KrymSOS. Według ukraińskiej rzeczniczki praw człowieka Ludmyły Denisowej kobieta przebywa obecnie w areszcie śledczym w Symferopolu na Półwyspie Krymskim.

Daniłowycz była przetrzymywana w budynku zajmowanym przez FSB przez pierwsze osiem dni od zaginięcia. Funkcjonariusze przeprowadzali na niej testy przy pomocy wykrywacza kłamstw i grozili, że „wywiozą ją do lasu”, jeśli ukryje przed nimi jakąś informację. W tym czasie dostawała żywność raz dziennie. W zamian za uwolnienie kazano jej podpisać kilka czystych kartek papieru. Gdy kobieta to zrobiła, przekazano jej, że w jej torbie rzekomo odnaleziono 200 gramów materiałów wybuchowych. Daniłowycz grozi za to od sześciu do ośmiu lat więzienia oraz grzywna w wysokości do 100 tys. rubli (blisko 6,9 tys. złotych).

Takie traktowanie można uznać za torturę – podkreśla KrymSOS. Jak wyjaśnia, tortury mogą obejmować celowe zadawanie silnego bólu, wywoływanie cierpienia fizycznego lub emocjonalnego w celu uzyskania informacji lub przyznania się do winy. Przed zaginięciem Daniłowycz rozpowszechniała na Krymie prawdziwe informacje o rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Zdaniem ukraińskiej rzeczniczki praw człowieka zaginięcia i nękanie działaczy i dziennikarzy są na półwyspie na porządku dziennym.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Jest wyrok ws. śmierci Ewy Tylman. Adam Z. uniewinniony

Sąd Okręgowy w Poznaniu uniewinnił w poniedziałek Adama Z. od zarzutu zabójstwa Ewy Tylman. To już kolejny wyrok uniewinniający mężczyznę; w 2019 r. Sąd Okręgowy uznał, że Adam Z. nie zabił kobiety, w styczniu 2020 r. sąd apelacyjny uchylił ten wyrok i skierował sprawę do ponownego rozpoznania. Wyrok wydany w poniedziałek przez Sąd Okręgowy w Poznaniu nie jest prawomocny.

–  W przedmiotowej sprawie brak jest wystarczających dowodów. Nie ma też dowodów, że oskarżony przyczynił się do tego, że Ewa Tylman znalazła się w rzece – powiedział sędzia Łukasz Kalawski. – Nie można wykluczyć, że Ewa Tylman znalazła się w wodzie bez udziału osób trzecich – dodał.

Na rozprawie nie stawił się oskarżony, ani jego obrońca.

Ewa Tylman zaginęła w listopadzie 2015 r.; po kilku miesiącach z Warty wyłowiono jej ciało. Ze względu na znaczny rozkład zwłok biegli nie byli w stanie jednoznacznie określić przyczyny śmierci. Według prokuratury, 23 listopada 2015 r. Adam Z. zepchnął Ewę Tylman ze skarpy, a potem nieprzytomną wrzucił do wody. Zarzucane mu przez prokuraturę zabójstwo z zamiarem ewentualnym jest zagrożone karą do 25 lat więzienia lub dożywociem.

Proces Adama Z. toczył się przed poznańskim sądem okręgowym od stycznia 2017 r. W kwietniu 2019 r. Sąd Okręgowy uznał, że Adam Z. nie zabił Ewy Tylman i uniewinnił go od zarzutu zabójstwa z zamiarem ewentualnym. W styczniu 2020 r. Sąd Apelacyjny w Poznaniu uchylił wyrok sądu pierwszej instancji i skierował sprawę do ponownego rozpoznania.

Ponowny proces Adama Z. ruszył w marcu 2021 roku. Prokuratura w mowie końcowej wnosiła o uznanie Adama Z. winnym zarzucanego mu czynu i wymierzenie mu kary 15 lat pozbawienia wolności, a także m.in. zapłaty nawiązki na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Obrona z kolei wniosła o uniewinnienie oskarżonego.

Ojciec Ewy Tylman: nadal nie znamy prawdy

Oskarżyciel posiłkowy, ojciec Ewy Tylman, Andrzej, mówił w tracie swojej mowy końcowej, że po ponad 6 latach od tego tragicznego zdarzenia nadal nie wie, co się dokładnie stało z jego córką tamtej nocy. – Jako ojciec przede wszystkim przyjeżdżałem tutaj nie wysłuchiwać zeznań świadków, chociaż byłem świadkiem tej całej rozprawy, ale chciałem się dowiedzieć prawdy. I po 6 latach niestety moja rodzina się tej prawdy nie dowiedziała – powiedział Andrzej Tylman.

Pełnomocnicy oskarżyciela posiłkowego wnosili do sądu o uznanie winy oskarżonego.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Jest przełom ws. zaginięcia Madeleine McCann. Niemiec oficjalnie podejrzanym w sprawie

Niemiecki mężczyzna został formalnie uznany podejrzanym w sprawie zaginięcia brytyjskiej trzylatki Madeleine McCann w 2007 roku – poinformowała portugalska prokuratura. Brytyjskie media wskazują, że chodzi o odsiadującego wyrok w niemieckim więzieniu 44-letniego Christiana Bruecknera. Portugalskie służby wskazały podejrzanego po raz pierwszy od 2007 roku, kiedy to podejrzani byli rodzice Madeleine – Kate i Gerry McCann. Ustalono jednak, że to nie oni odpowiadają za zaginięcie dziewczynki w rejonie Algarve.

Portugalczycy nie wymienili Niemca z nazwiska, jednak powołali się ustalenia niemieckich śledczych, a ci wskazali wcześniej właśnie Christiana Bruecknera.

Obrońca Niemca reaguje

Decyzja prokuratorów ma wymiar proceduralny – muszą zdążyć z oskarżeniem przed 15. rocznicą zaginięcia Madeleine 3 maja, by móc doprowadzić do skazania mężczyzny na 10 lub więcej lat więzienia. Obrońca Bruecknera określił decyzję mianem „proceduralnego triku” i podkreślił, że jego klient nie usłyszał w tej sprawie zarzutów. Brueckner zaprzecza, by przyczynił się do zaginięcia dziewczynki.

Za sprawą nowego statusu w sprawie możliwa będzie ekstradycja 44-latka do Portugalii – informuje „Guardian”.

Skazany za gwałt

Christian Brueckner obecnie odsiaduje wyrok w niemieckim więzieniu w Brueckner za gwałt, którego dokonał w 2005 roku również na południu Portugalii. Niemiec mieszkał w Algarve od 1995 do 2007 roku. Jak ustalił Reuters, okradał tam hotele i apartamenty. Za gwałt na 72-letniej Amerykance został skazany w 2019 roku.

Madeleine McCann zaginęła kilka dni przed swoimi czwartymi urodzinami podczas rodzinnych wakacji w Algarve. Stało się to, gdy jej rodzice wyszli do baru na kolację z przyjaciółmi, a ona została w apartamencie. Śledztwo w tej sprawie prowadziły wspólnie portugalskie, brytyjskie i niemieckie służby. Niemiecka policja ustaliła w 2020 roku, że Madeleine nie żyje a sprawcą prawdopodobnie jest Brueckner. W Wielkiej Brytanii Madeleine McCann nadal ma status zaginionej.
Źródło info i foto: interia.pl

Szczęśliwy finał poszukiwań zaginionej 45-latki

Policjanci ruchu drogowego z Mielca odnaleźli 45-latkę, której zaginięcie zgłosiła rodzina. Stan, w jakim znajdowała się kobieta, mógł zagrażać jej życiu. Funkcjonariusze udzielili jej pierwszej pomocy, a następnie przekazali pod opiekę lekarzy.

Po przyjęciu zgłoszenia o zaginięciu osoby liczy się każda minuta. Policjanci z wielką dokładnością sprawdzają każde miejsce, do którego osoba zaginiona mogła pójść. Do takiej sytuacji doszło kilka dni temu. Dyżurny z Mielca odebrał zgłoszenie o zaginięciu 45-letniej kobiety. Z przekazanych informacji wynikało, że mieszkanka Mielca, po kłótni z rodziną wyszła z domu i kontakt z nią się urwał. Zaniepokojeni domownicy poprosili o pomoc policjantów.

Funkcjonariusze wydziału ruchu drogowego, którzy brali udział w poszukiwaniach, sprawdzali leśne drogi w Przyłęku. Tam zauważyli samochód, który w lesie, po zmroku, był ledwo widoczny. W pojeździe znajdowała się kobieta, która wymagała natychmiastowej pomocy. Policjanci udzielili jej pierwszej pomocy i przekazali ratownikom medycznym.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zaginęła 12-letnia Ania Łącka

Gliwicka policja poszukuje 12-letniej Anny Łąckiej, która w środę ok. 7:30 rano wyszła do szkoły w miejscowości Chechło w gminie Rudziniec, ale tam nie dotarła – informuje zespół prasowy śląskiej policji. Dziewczynka nie wróciła też do domu i nie nawiązała kontaktu z rodziną. Policjanci z Gliwic poszukują 12-letniej Anny Łąckiej. W środę około 7.30 dziewczynka wyszła z domu do szkoły w miejscowości Chechło (gmina Rudziniec), gdzie jednak nie dotarła. Do tej pory dziewczynka nie powróciła też do miejsca zamieszkania i nie nawiązała kontaktu z rodziną.

Osoby, które mają informacje na temat miejsca pobytu dziecka, są proszone o pilny kontakt z Komendą Miejską Policji w Gliwicach, tel. 47 859 22 55 lub z najbliższą jednostką Policji pod numer alarmowy 112 lub 997. Ania ma długie włosy blond, była ubrana w niebieskie dżinsy oraz kolorową kurtkę w kraciasty wzór i beżowe buty za kostkę.
Źródło info i foto: RMF24.pl