Ucieczka dwóch braci. Udało się odszukać zaginionych chłopców

Policjantom z Rawy Mazowieckiej udało się odszukać zaginionych chłopców, którzy uciekli skradzionym oplem. Dzięki zakrojonym na szeroką skalę poszukiwaniom 10-latek i jego 15-letni przyrodni brat zostali odnalezieni cali i zdrowi. Teraz ich losem ma zająć się sąd rodzinny. We wtorek 2 sierpnia na komisariat policji w Rawie Mazowieckiej (woj. łódzkie) wpłynęło zgłoszenie o zaginięciu syna. To zaniepokojony ojciec 10-latka poinformował o braku kontaktu z chłopcem od poniedziałku. Syn wyszedł z domu przed południem i od tamtej pory się nie odzywał. Towarzyszył mu jego 15-letni przyrodni brat, który na co dzień mieszka w domu dziecka.

Jak przekazała Polsat News mł. asp. Agata Krawczyk z Komendy Powiatowej Policji w Rawie Mazowieckiej, obaj przemieszczali się skradzionym przez starszego chłopca oplem astrą. Gdy funkcjonariusze zdobyli wszystkie niezbędne informacje, przystąpili do działań. Poszukiwania wspomagał z powietrza śmigłowiec i dron, a lokalne drogi patrolowała policyjna grupa SPEED. Do mediów dotarły też specjalne komunikaty.

Przełom nastąpił w środę po godz. 11:00. Jak się okazało, uciekinierzy nie oddalili się zbytnio od domu. Policja trafiła na ich ślad kilkanaście kilometrów od miejsca zamieszkania jednego z chłopców. Pasujący do opisu samochód jechał leśną drogą, co zwróciło uwagę funkcjonariuszy. Kierujący autem 15-latek na początku nie chciał zatrzymać pojazdu, ale zdołał przejechać tylko kilkaset metrów, zanim zdecydował się zahamować. Oficer prasowa KPP w Rawie Mazowieckiej podkreśliła w rozmowie z Polsat News, że zarówno 10-latek, jak i jego starszy brat są zdrowi i nic im nie dolega, ale za wybryk czekają ich konsekwencje – obecnie czekają na decyzję sądu rodzinnego.

– Chłopcy nie chcą mówić o przyczynach swojego zachowania. Sądzę, że w ich przypadku mógł doprowadzić do tego stres – mówi nam policjantka.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Trwają poszukiwania matki i córki. Zaginęły 14 kwietnia

Krakowska policja opublikowała zdjęcia dwóch zaginionych: 42-letniej Marty Dudrak i jej ośmioletniej córki Julii. Kobieta wraz z dziewczynką wyszła z domu 14 kwietnia i do tej pory nie ma z nimi kontaktu. W piątek krakowska policja poinformowała o zaginięciu 42-letniej Marty Dudrak i jej ośmioletniej córki Julii Dudrak. W mediach udostępniono zdjęcia oraz rysopisy zaginionych.

Jak czytamy w komunikacie, 14 kwietnia 2022 roku 42-latka wraz z Julią opuściła miejsce zamieszkania i od tego momentu nie kontaktowała się z rodziną. Zaginione matka z córką ostatni raz widziane były przy ulicy Kurczaba w Krakowie.

42-lernia Marta Dudrak ma około 171-175 centymetrów wzrostu. Jest szczupła, ma blond włosy i jasne oczy. Ośmioletnia Julia ma około 150 cm wzrostu i jest szczupła. Dziewczynka ma długie włosy w kolorze ciemny blond. W miejscu zgięcia prawego stawu łokciowego u dziecka widoczne jest znamię. „Osoby posiadające jakiekolwiek informacje o zaginionych proszone są o kontakt z Komisariatem Policji VI w Krakowie pod numerem telefonu 47-83-52-917 lub 47-83-52-040 albo pod numer alarmowy 112” – informuje policja.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Częstochowa: Bliscy zaginionych kobiet nie byli w stanie zidentyfikować ciał. Będą badania DNA

Rodzina zaginionej Aleksandry i jej córki Oliwii z Częstochowy nie podjęła się identyfikacji ciał odnalezionych poniedziałek w Romanowie. Prokurator poinformował, że „rodzina nie była na to gotowa”. Funkcjonariusze podejrzewają Krzysztofa R., sąsiada Aleksandry z ogródków działkowych. Mężczyzna nie przyznaje się do zarzutu. We wtorek Krzysztof R. usłyszał kolejny zarzut w sprawie. Ma on dotyczyć właśnie zamontowania kamery w mieszkaniu Aleksandry i Oliwii. Prokurator nie poinformował jednak, co znajduje się na nagraniach.

Jak podaje TVN24, rodzina zaginionej 45-letniej Aleksandry i jej 15-letniej córki Oliwii nie podjęła się identyfikacji ciał znalezionych 21 lutego w Romanowie w województwie śląskim. – Rodzina nie była na to gotowa – wyjaśnił Krzysztof Budzik z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie po pierwszej nieudanej próbie identyfikacji zwłok.

We wtorek rodzina również nie pojawiła się, by zidentyfikować zwłoki. – Z uwagi na stan psychiczny tych osób nie były one w stanie uczestniczyć w takiej czynności. Wobec czego zapadła decyzja, że zostaną przeprowadzone badania DNA. Będą one zlecone niezwłocznie – mówił Budzik w rozmowie z TVN24. W środę odbędzie się również sekcja zwłok, która pozwoli na określenie przyczyny śmierci kobiet.

Od ponad tygodnia trwają poszukiwania 45-letniej Aleksandry i jej 15-letniej córki. Kobiety 10 lutego w niewyjaśnionych okolicznościach opuściły swoje mieszkanie w Częstochowie razem z psem rasy shiz tzu i nie odezwały się już do członków swojej rodziny. W poniedziałek 21 lutego policja odnalazła ciała dwóch kobiet oraz truchło psa w lesie niedaleko Częstochowy. Trwają ustalenia, czy to zaginione przed ponad tygodniem kobiety.

W sprawie został aresztowany 52-letni Krzysztof R., któremu postawiono zarzut podwójnego zabójstwa. Mężczyzna nie przyznał się jednak do winy i nie złożył wyjaśnień w tej sprawie. Prokuratura nie poinformowała, co znajdowało się na nagraniu kamer, które zamontował mężczyzna w domu kobiet oraz jaki mógł być jego motyw.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kim jest 52-letni Krzysztof R. podejrzany o zabójstwo dwóch kobiet z Częstochowy

Czy odnalezione w lesie koło Romanowa (Śląskie) ciała dwóch kobiet to zaginione 45-letnia Aleksandra i jej 15-letnia córką Oliwia? „Czynności koncentrują się na potwierdzeniu tożsamości zwłok” – przekazała prokuratura z Częstochowy. „Najprawdopodobniej są to ciała zaginionych, ale weryfikacja tożsamości jeszcze trwa” – informuje z kolei częstochowska policja. W lesie na miejscu odnalezienia ciał pojawił się dziś ojciec zaginionej 15-latki.

Jak informowali dziennikarze RMF FM, wszystko wskazuje na to, że to poszukiwane od kilku dni mieszkanki Częstochowy: 45-letnia Aleksandra i jej 15-letnia córka Oliwia.

„Najprawdopodobniej są to ciała zaginionych i poszukiwanych od kilku dni 45-latki i jej 15-letniej córki, ale weryfikacja tożsamości jeszcze trwa” – poinformowała rzeczniczka częstochowskiej podkomisarz policji Sabina Chyra-Giereś.

Podobnie wypowiada się prokurator: tożsamość ofiar będzie dopiero potwierdzana.

„Aby jednoznacznie potwierdzić tożsamość tych osób – że mówimy o kobietach, które w ostatnim czasie były poszukiwane – będziemy potrzebowali jeszcze trochę czasu” – powiedział prokurator Krzysztof Budzik z częstochowskiej prokuratury okręgowej. I dodał: „Będziemy dążyli do tego, aby w sposób jednoznaczny ustalić, dlaczego doszło do śmierci, jaka była jej przyczyna, a więc niezwłocznie zostanie przeprowadzona sekcja zwłok”.

Do lasu, gdzie dziś znaleziono ciała dwóch kobiet, przyjechał ojciec zaginionej Oliwii. Był wstrząśnięty. Po powrocie z miejsca znalezienia zwłok ojciec nastolatki nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. „Dajcie sobie spokój” – powiedział jedynie.

Ciała dwóch kobiet odnaleziono w lesie przy drodze krajowej nr 91. Aby je tam ukryć, wystarczyło skręcić z ruchliwej trasy w gruntową leśną drogę, zastawioną podczas poszukiwań wozami i specjalistycznym sprzętem straży pożarnej i policji.

Podmokły teren porasta gęsta roślinność, widać powalone i przechylone – być może podczas ostatnich wichur – drzewa.

Droga wije się i zakręca pomiędzy fragmentami lasu w różnym wieku – od gęstego młodnika, po wysokie, kilkudziesięcioletnie drzewa.

Ciała ukryto najprawdopodobniej w miękkiej, rozkopanej ziemi, z której wykarczowano niedawno pozostałości starego lasu.

Według relacji policjantów, były przykryte metrową warstwą ziemi, pierwsze ukryto kilkanaście metrów od drogi, drugie w odległości 5-6 metrów od niej.

Rzeczniczka częstochowskiej policji potwierdziła, że tropem kierującym poszukiwania w to miejsce była informacja, że jadące w kierunku Katowic auto poszukiwanej Aleksandry było widziane na pobliskiej drodze nr 91 między Romanowem a Siedlcem.

Przeszukiwanie tego terenu rozpoczęto już w niedzielę, kontynuowano je w poniedziałek od rana.

Według podkomisarz Chyry-Giereś, „za wcześnie, aby mówić, w jaki sposób zwłoki zostały tu przywiezione, czym zakopane, czego używał sprawca”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policja prosi o pomoc ws. zaginięcia matki i córki z Częstochowy

Ford Focus należący do zaginionej Aleksandry miał poruszać się 10 lutego po drodze krajowej nr 91 w rejonie Romanowa i dalej w kierunku Katowic – ustalili częstochowscy policjanci. Policja prosi o kontakt wszystkich, którzy widzieli lub mogli nagrać jadący samochód.

„Apelujemy do wszystkich osób posiadających nagrania (z monitoringu stacjonarnego lub z kamerek samochodowych), które w tym dniu w godzinach między 20.00 a 24.00 zarejestrowały wskazany samochód poruszający się zarówno w kierunku Katowic, jak i wracający do Częstochowy, o kontakt z Policją pod numerem 997 lub 112” – czytamy w apelu opublikowanym w niedzielę przez częstochowską policję.

O kontakt proszone są także osoby, które nie posiadają nagrań, ale widziały wówczas należące do zaginionej auto.

Poszukiwania 45-letniej Aleksandry i jej 15-letniej córki Oliwii trwają od ponad tygodnia. W czwartek 10 lutego kobiety, wraz z psem rasy shih tzu, w nieznanych okolicznościach opuściły mieszkanie w Częstochowie przy ul. Bienia i nie nawiązały kontaktu z bliskimi. W minioną środę zarzut podwójnego zabójstwa usłyszał 52-letni znajomy Aleksandry, który został aresztowany. Nie znaleziono jednak ciał zamordowanych, a podejrzany nie przyznał się do winy i nie złożył wyjaśnień.

Jak donosi Polska Agencja Prasowa, w niedzielę, 20 lutego 2022 r. policja poinformowała o „nowym tropie” w sprawie zaginionych.

„W wyniku intensywnie prowadzonych działań, kryminalni ustalili, że samochód marki Ford focus o numerze rejestracyjnym SC1836F, należący do zaginionej, 10 lutego miał wyjechać z Częstochowy drogą krajową numer 91 (dawniej DK1 – „gierkówka”) w kierunku na Katowice, gdzie widziany był w Kolonii Poczesnej, Wrzosowej i Romanowie” – informuje policja.
Źródło info i foto: se.pl

Wznowiono poszukiwania zaginionych kobiet z Częstochowy

W rejonie ogródków działkowych na obrzeżach Częstochowy wznowiono poszukiwania zaginionych w ubiegłym tygodniu Aleksandry i jej córki Oliwii, o których zamordowanie podejrzany jest ich 52-letni znajomy. Policja weryfikuje też kolejne otrzymywane w tej sprawie informacje.

Już przed kilkoma dniami policjanci zaapelowali o kontakt do wszystkich, którzą mogą mieć istotne informacje dotyczące okoliczności zaginięcia mieszkanek Częstochowy. Jak powiedziała rzeczniczka częstochowskiej policji podkomisarz Sabina Chyra-Giereś, rozmaite sygnały, także anonimowe, cały czas napływają.

Mamy coraz więcej informacji, które na bieżąco analizujemy i weryfikujemy – powiedziała podkomisarz, nie zdradzając szczegółów dotyczących charakteru przekazywanych policjantom sygnałów. Jak dotąd – potwierdziła podkom. Sabina Chyra-Giereś – prowadzone nieprzerwanie działania nie przyniosły przełomu w postępowaniu.

Nasze działania przez cały czas prowadzone są dwutorowo – są to zarówno bezpośrednie czynności poszukiwawcze, jak i działania operacyjne – powiedziała rzeczniczka częstochowskiej policji.

Funkcjonariusze z wydziału kryminalnego ściśle współpracują z członkami społecznych grup poszukiwawczych i wolontariuszami, którzy – po apelu rodziny i znajomych zaginionych kobiet – w sobotę wznowili poszukiwania w rejonie ogródków, gdzie znajduje się działka należąca do zaginionej Aleksandry oraz działka Krzysztofa R., podejrzanego o podwójne morderstwo.

Podczas tych poszukiwań odnajdowane są rozmaite przedmioty czy fragmenty odzieży, które w razie potrzeby zabezpieczamy i kierujemy do badań; konsultujemy też z rodziną, czy mogły one należeć do zaginionych. Jak dotąd nie został jednak znaleziony żaden przedmiot, który jednoznacznie miałby związek z zaginionymi – powiedziała podkomisarz.

Poszukiwania koncentrują się w okolicy ogródków działkowych, gdzie po raz ostatni widziano Aleksandrę, jednak nie ograniczają się do tego, liczącego kilkadziesiąt hektarów, terenu.

Matka i jej córka zaginęły

O poszukiwaniach Aleksandry i Oliwii Wieczorem policja poinformowała przed tygodniem, publikując ich zdjęcia i rysopisy. Wraz z psem rasy shih tzu w nieznanych okolicznościach kobiety opuściły w czwartek 10 lutego mieszkanie w Częstochowie przy ul. Bienia i nie nawiązały kontaktu z bliskimi. We wtorek policja poinformowała o zatrzymaniu w tej sprawie 52-latka – znajomego zaginionych. Tego dnia prokuratura podała, że wszczęła śledztwo – wtedy jeszcze pod kątem art. 189 par. 1 Kodeksu karnego, czyli bezprawnego pozbawienia wolności.

W środę śledczy poinformowali, że R. usłyszał zarzut zabójstwa obu kobiet, połączonego z bezprawnym pozbawieniem ich wolności. Do zbrodni mało dojść 10 lutego. Mimo nieodnalezienia zwłok, prokuratura sformułowała zarzut w oparciu o inne dowody i ustalenia. Mężczyzna został aresztowany. Nie przyznał się do winy i nie złożył wyjaśnień.

Swój apel o przekazywanie informacji policja kieruje do znajomych, sąsiadów, współpracowników Aleksandry, kolegów i koleżanek ze szkoły, do której uczęszczała zaginiona Oliwia, a także do znajomych 52-letniego Krzysztofa R., którzy mają jakiekolwiek informacje o zaginionych lub podejrzanym, a które mogłyby pomóc w poszukiwaniach.

Nadal aktualny jest także policyjny apel skierowany szczególnie do kierowców, którzy wieczorem 10 lutego lub w nocy z 10 na 11 lutego jechali autem z zamontowaną kamerką samochodową – by przejrzeli nagrany materiał. Być może zarejestrowany został przejazd srebrnego forda focusa o numerze rejestracyjnym SC1836F – to samochód należący do Aleksandry Wieczorek. Auto należące do 45-latki nie zginęło – pozostało zaparkowane przed blokiem, który opuściły obie poszukiwane.

Śledztwo dotyczące zabójstwa obu zaginionych w czwartek przejęła Prokuratura Okręgowa w Częstochowie, uzasadniając to wagą i charakterem tej sprawy. Wcześniej nadzorowała je prokuratura rejonowa. Śledczy na razie nie ujawniają szczegółów prowadzonych czynności – nie wiadomo, jakie dowody przemawiają za winą R., czy i jakie zabezpieczono ślady zbrodni oraz jaki mógł być jej motyw.
Źródło info i foto: RMF24.pl

W USA odnaleziono dziewczynkę, która zaginęła 3 lata temu. Była ukrywana pod schodami do piwnicy

Paislee Shultis, dziewczynka, której zaginięcie zgłoszono w 2019 roku została odnaleziona – poinformowała we wtorek policja. Sześciolatka była ukrywana w prowizorycznym pomieszczeniu pod schodami do piwnicy.

W 2019 roku o zaginięciu Paislee Shultis została poinformowana policja w Cayuga Heights w stanie Nowy Jork. Wówczas uważano, że dziewczynka została uprowadzona przez Kimberly Cooper i Kirka Shultisa Jr., którzy nie są jej prawnymi opiekunami. W poniedziałek policja otrzymała nakaz przeszukania domu w Saugerties po tym, jak powiadomiono ją, że sześciolatka przetrzymywana jest w ukryciu. Właściciel budynku przekazał funkcjonariuszom, że nie wie, gdzie jest dziecko, podkreślając, że nie widział go od czasu zaginięcia – podaje CBS News.

Dziewczyna została odnaleziona

Po godzinie poszukiwań policjanci zauważyli, że konstrukcja schodów, które prowadziły do piwnicy, była „dziwna”. Tam, w prowizorycznym pomieszczeniu, znaleźli dziewczynkę. Policja opisała je jako małe, zimne i wilgotne miejsce. W domu znaleziono także Kimberly Cooper i Kirka Shultisa Jr.

Paislee Shultis została zabrana przez policję. Sześciolatkę zbadano i stwierdzono, że stan jej zdrowia jest dobry, a następnie trafiła do swojego prawnego opiekuna i starszej siostry. Jak podaje CBS, Cooper, Shultis Jr. i jego ojciec zostali aresztowani pod zarzutem m.in. zagrożenia dobru dziecka.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Holandia: Odnaleziono ciała zaginionych Polaków. Policja ujawnia nowe fakty

Z informacji uzyskanej przez Polską Agencję Prasową od holenderskiej policji wynika, że zaginieni mieszkańcy powiatu przeworskiego, 20-letni Konrad M. i 21-letnia Wiktoria M., nie padli ofiarą przestępstwa. Ciała pary odnaleziono w sobotę w miejscowości Dronten w centralnej Holandii.

„Z ustaleń rodziny wynika, iż przed kimś uciekali, niestety na chwilę obecną nie udało się ustalić, przed kim. Wszystkie dokumenty, telefony oraz rzeczy osobiste zostały w domu, w którym mieszkali – Teding van Berkhoutstraat. Wiadomo, że pani, u której wynajmowali pokój, na drugi dzień zaczęła pakować ich rzeczy w kartony” – czytamy we wpisie na „Zaginieni przed laty”. Zwłaszcza ten ostatni fakt zaniepokoił bliskich pary. 

Zaginięcie pary zostało zgłoszone w ubiegły czwartek, a w sobotę holenderska policja odnalazła ich zwłoki na terenie gruntów rolnych w Dronten. – Ciało kobiety znajdowało się w niewielkiej odległości od zwłok mężczyzny – powiedział PAP Remco van Straaten, rzecznik prasowy policji w Utrechcie.

Potwierdził, że zwłoki zostały zidentyfikowane jako zaginieni Polacy. Wcześniej przedstawiciele polskiej policji nie potwierdzali doniesień na temat tożsamości kobiety. – Nadal trwa dochodzenie w sprawie dokładnej przyczyny śmierci ofiar, jednak obecnie nic nie wskazuje na popełnienie przestępstwa – dodał rzecznik.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zaginiona 58-latka nie żyje. Policja znalazła ciało kobiety

Zaginiona 58-latka z Międzyrzeca Podlaskiego nie żyje. Zwłoki poszukiwanej od września kobiety zostały znalezione w rejonie Jeziora Żeliźnieckiego. Okoliczności i dokładne przyczyny śmierci 58-latki bada policja. 58-letnia mieszkanka gminy Drelów w województwie lubelskim zaginęła w drugiej połowie września. Kobieta prawdopodobnie wyjechała na grzyby, po czym nie powróciła do domu oraz nie nawiązała kontaktu z rodziną. Policja z powiatu bialskiego rozpoczęła poszukiwania. 

W akcji poszukiwawczej również brali udział funkcjonariusze z Centrum Poszukiwań Osób Zaginionych Komendy Głównej Policji, Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie, wojskowi, strażacy z PSP oraz OSP w powiecie bialskim. W poszukiwania zaangażowali się sąsiedzi kobiety, mieszkańcy okolicznych miejscowości, znajomi oraz rodzina zaginionej.

Podczas prowadzonych poszukiwań użyty został śmigłowiec oraz dron. Wykorzystane zostały również psy tropiące z Zakładu Kynologii Policyjnej CSP w Legionowie oraz pies do wyczuwania zapachu zwłok ludzkich. Trudno dostępne tereny sprawdzane były przy użyciu quadów.

W czwartek (7 października) po południu znaleziono zwłoki kobiety. Ciało znajdowało się na trudnodostępnym terenie w rejonie Jeziora Żeliźnieckiego. Wstępnie nie stwierdzono obrażeń mogących świadczyć o udziale osób trzecich. Prokuratur zlecił sekcję zwłok 58-latki. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Odnaleziono zaginione dzieci

Dwa zgłoszenia o zaginięciu dzieci w Okunince odebrali wczoraj włodawscy policjanci. 3-letni chłopczyk oddalił się od swoich rodziców. Chwilę później dyżurny odebrał kolejne zgłoszenie o zaginięciu 5-latka. Obaj chłopcy cali i zdrowi wrócili pod opiekę rodziców. Apelujemy, by we właściwy sposób sprawować opiekę nad dziećmi. Brak właściwego nadzoru oprócz zagrożeń dla życia i zdrowia dzieci skutkuje koniecznością zaangażowania różnych służb. Przypominajmy też dzieciom o podstawowych zasadach bezpieczeństwa, o tym, że zawsze mogą zwrócić się o pomoc do policjantów i innych służb.

22.07.2021 r., przed południem, dyżurny włodawskiej komendy odebrał zgłoszenie dotyczące zaginięcia 3-letniego chłopca z województwa dolnośląskiego w Okunince nad Jeziorem Białym. Dziecko zniknęło z oczu matki. Po bezskutecznych poszukiwaniach kobieta wezwała na pomoc Policję. Do poszukiwań oprócz policjantów włączyli się strażacy i ratownicy. Czynnościami na miejscu kierował I Zastępca Komendanta Powiatowego Policji we Włodawie – młodszy inspektor Krzysztof Tatys. Na szczęście dziecko zostało odnalezione w sąsiednim domku w ośrodku wypoczynkowym. Całe i zdrowe wróciło do mamy.

Kilka minut później, dyżurny odebrał kolejne zgłoszenie o zaginięciu dziecka. Tym razem zaginęła 5-latka z województwa mazowieckiego. Dziecko odnalazło się w niedługim czasie całe i zdrowe na terenie ośrodka, gdzie wypoczywała rodzina. Wszyscy opiekunowie dzieci byli trzeźwi.

Tego typu zgłoszeń jest wiele w sezonie wakacyjnym. Na szczęście dotychczasowe zdarzenia miały swój szczęśliwy finał i zakończyły się jedynie na strachu. Skierowani na miejsce policjanci przeprowadzili z rodzicami rozmowy o sposobie sprawowania opieki nad dziećmi i konieczności właściwego nadzoru.

Apelujemy o to, by we właściwy sposób sprawować opiekę nad pociechami oraz by małych dzieci nigdy i nigdzie nie pozostawiać bez opieki, szczególnie w obcych, zatłoczonych i niebezpiecznych miejscach. Oprócz zagrożeń dla życia i zdrowia dzieci skutkuje to koniecznością intensywnych działań różnych służb. Przypominajmy też dzieciom o podstawowych zasadach bezpieczeństwa, o tym, że zawsze mogą zwrócić się o pomoc do osób, które nie są anonimowe – policjantów i innych służb. Uczmy też dzieci tego jak się nazywają i gdzie mieszkają, numerów telefonów kontaktowych i alarmowych – zakładajmy też dzieciom opaski z numerem telefonu do rodziców.
Źródło info i foto: Policja.pl