Prokuratura zajmie się matką wcześniaka, który miał 2 promile we krwi

Krapkowickie Centrum Zdrowia powiadomiło prokuraturę w sprawie kobiety, która będąc pod wpływem alkoholu, zgłosiła się do porodu. Dziewczynka, którą urodziła, miała we krwi 2 promile alkoholu.

Jak poinformował PAP prezes Krapkowickiego Centrum Zdrowia Marcin Misiewicz, powiadomienie do prokuratury dotyczy możliwości sprowadzenia przez matkę niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia jej dziecka.

Faktem jest, że do naszego szpitala zgłosiła się kobieta, która była pod wpływem alkoholu. Kiedy urodziła się jej córeczka, dziecko miało dwa promile we krwi, czyli dwa razy więcej niż mama. O tym, czy sprawa nabierze dalszego toku, zadecyduje prokurator, który zapewne wyjaśni wszystkie okoliczności tego zdarzenia. Także te, o których w tej chwili po prostu nie wiemy – powiedział PAP prezes Misiewicz.

Kobieta sama zgłosiła się do KCZ bezpośrednio przed porodem. Dziecko przyszło na świat jako wcześniak – w 31 tygodniu ciąży. Z tego względu zostało przewiezione na dziecięcy OIOM w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Opolu. Według informacji USK, życiu dziecka nie zagraża niebezpieczeństwo. Jego mama na własną prośbę już wypisała się ze szpitala.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Prokuratura ponownie zajmie się sprawą śmierci Andrzeja Leppera?

Tajemnicze kontakty, dokumenty, podróże i zagadkowe śmierci osób z otoczenia Andrzeja Leppera. Nieznane dotąd wątki w sprawie śmierci lidera Samoobrony zbadał dziennikarz Tomasz Sekielski.

– Być może nadszedł czas by prokuratura wróciła do sprawy śmierci Andrzeja Leppera. Dziwne interesy i jeszcze dziwniejsze znajomości, polityczny upadek i kłopoty finansowe. W tle zaś wielka teoria spiskowa pobudzająca wyobraźnię. Czy człowiek, który zdobył szczyty władzy skończył jako zdesperowany samobójca? Ustaleń prokuratury do tej pory nikt nie podważył, co nie oznacza że nie można stawiać pytań. Te nasuwają się same, jeśli prześledzi się ostatnie lata życia Andrzeja Leppera i okoliczności jego śmierci – podsumował Sekielski.

Okoliczności śmierci są nad wyraz zagadkowe. Podobnie jak losy osób z najbliższego otoczenia lidera Samoobrony. Były wicepremier był bardzo ostrożny. Ważne dokumenty deponował u zaufanych osób. Jedną z nich był adwokat Ryszard Kuciński – zmarł nagle w maju 2011 roku. Dwa miesiące później zmarła prawniczka współpracująca z Lepperem, Róża Żarska. Po tajemniczych dokumentach nie zostało śladu.

Wokół tych wydarzeń powstają więc teorie spiskowe. Zdaniem wielu śmierć Andrzeja Leppera była zabójstwem. – Są różne formy zabójstw. To nie jest do końca tak, że jedyną formą, żeby zabić człowieka, to jest wdrapać się po rusztowaniu i zadźgać nożem czy powiesić. Są inne formy zabójstw. Można w taki sposób wpłynąć psychicznie na danego człowieka, czy też podać mu jakiś środek odpowiednio wcześniej, że łatwo jest do samobójczej śmierci doprowadzić – ocenia Piotr Tymochowicz, specjalista ds. wizerunku i marketingu politycznego.

Wątpliwości co do zabójstwa lidera Samoobrony nie ma również Wojciech Sumliński. – Ja i Tomasz Budzyński, major ABW który świetnie znał różne niebezpieczne związki Andrzeja Leppera, nie mamy żadnej wątpliwości, że Andrzej Lepper nie popełnił samobójstwa. Nie rozstrzygamy, jak Andrzej Lepper zginął czy tego, kto go zamordował – powiedział Sumliński.

W pomieszczeniach, w których znaleziono powieszone zwłoki Andrzeja Leppera nie było śladów walki. Według wersji przyjętej przez prokuraturę, powiesił się w prywatnej łazience na sznurku do snopowiązałki. – Mogę stwierdzić, że chciał się ratować. Osoba, która się wiesza, nie ratuje się.Jedną rękę miał na worku bokserskim – relacjonuje Jan Sochocki, współpracownik Andrzeja Leppera.

Do sprawy śmierci Andrzeja Leppera nie powołano specjalnego zespołu śledczego. – Wydelegowano bardzo nieprofesjonalną, początkującą panią prokurator, która albo nie wiedziała jak się za to zabrać, albo realizował z góry założoną tezę – stwierdza Tymochowicz.

Trudno zrozumieć, dlaczego czekano aż trzy dni na przeprowadzenie sekcji zwłok. – Gdyby sekcja została przeprowadzona choćby następnego dnia od tego zdarzenia, nie moglibyśmy mieć cienia wątpliwości czy zrobił to pod wpływem presji psychicznej czy innej presji – tłumaczy Dariusz Loranty, były policjant. Jego zdaniem przeprowadzenie sekcji zwłok w sobotę lub niedzielę nie jest żadnym problemem.

Zbagatelizowano również ślady butów, które wykryli policyjni technicy. – Znaleziono ślady obuwia dwóch osób, które tego dnia były w siedzibie Samoobrony, a z którymi Andrzej Lepper się nie widział. Nie wiadomo, kim były te osoby. Prokuratura uznała, że skoro nie wiemy do kogo należą te ślady, to nie zajmujemy się tym – relacjonuje Wojciech Sumliński.

Trudno wytłumaczyć również brak czyichkolwiek odcisków palców na krześle, na które miał wejść Andrzej Lepper. Jak przeniósł je były wicepremier nie zostawiając żadnych śladów? – Krzesło ujawnione w pobliżu zwłok pana Andrzeja Leppera było krzesłem tapicerowanym. Możliwość naniesienia śladów daktyloskopijnych na tego typu krzesło jest ograniczona – tłumaczy Michał Dziekański z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Sekielski zdecydował się pojechać zbadać pewne wątki na Ukrainie. Bliskim znajomym byłego wicepremiera był Mykoła Hinajło. Ukraiński duchowny i były żołnierz armii radzieckiej był założycielem „Zakonu Rycerzy Michała Archanioła”. – Tajemnicza postać, jak cały zakon. To on, można powiedzieć, załatwił Lepperowi honorowy doktorat dwóch ukraińskich uczelni – opowiada Sekielski. On również uważa, że powodem śmierci Leppera był ogromny zasób informacji, jakim dysponował. – Miał dużą wiedzę, może powiedział coś komuś, komu nie powinien był tego mówić – opowiada Hinajło.

Drugą tajemniczą postacią z kręgu zakonu był Petro Stech. Mężczyzna ten miał dysponować informacjami na temat niejasnych operacji finansowych z udziałem Leppera. Mężczyzna zmarł nagle w dniu, w którym miał je przekazać. Sprawa śmierci zaś została bardzo szybko zakończona.

Dlaczego więc prokuratura nie bada sprawy? Ktoś tego nie chce? Być może, ale Sekielski widzi też inne rozwiązanie. – Może prokuratura uważa, że szanse wyjaśnienia sprawy są znikome, zajmie to za dużo czasu i pieniędzy. Nie ma też presji opinii publicznej i mediów, więc nie widzą sensu, by się tym zajmować – stwierdził. Po czym dodał: „Nie chcę budować wielkich teorii, tym bardziej, że zmieniły się rządy. Nowa ekipa pewnie nie miałaby nic przeciwko temu, by ustalić, co też Andrzej Lepper wiedział nt. przekrętów przy przetargu gazowym…”.

Śledztwo w sprawie śmierci Andrzeja Leppera umorzono w 2011 roku. Kilka miesięcy temu Sławomir Izdebski domagał się jego wznowienia. Twierdził, że odnalazły się dokumenty, które w dniu śmierci polityka skradziono z jego biura. Pisma miały trafić do prezesa Jarosława Kaczyńskiego i obciążać „ważnych polityków”.

Do spotkania lidera Samoobrony i prezesa PiS nie doszło. Nie wiadomo, co naprawdę Lepper miał do powiedzenia Kaczyńskiemu. Nie ma materialnego dowodu, że dysponował on jakimiś sensacyjnymi dokumentami w sprawie kontraktu gazowego. – Informator powiedział mi, że Andrzej Lepper ma wszystko spisane w dwóch notesach. Miały się one znajdować w kasie pancernej w jego biurze. Dopytywałem się prokuratora o te notesy. Nie chciał mi wprost odpowiedzieć, ale z tego co mi powiedział wynikało, że te notesy zniknęły – powiedział dziennikarz Tomasz Sakiewicz.

– Te wszystkie wątpliwości i pytania sprawiają, że wciąż wiele osób nie wierzy w samobójstwo Andrzeja Leppera. Czy rozwiązaniem zagadki jego tajemniczej śmierci są niejasne interesy, które próbował prowadzić? A może wszedł w posiadanie informacji, które nigdy nie miały trafić w jego ręce – zastanawia się Tomasz Sekielski.
Źródło info i foto: wp.pl

CBA zajmą się wycinką drzew?

Koordynator ds. służb specjalnych Mariusz Kamiński pytany o to, czy CBA zajmie się kulisami tworzenia ustawy, która umożliwiła wycięcie tysięcy drzew bez zezwolenia, dał do zrozumienia, że żadna decyzja w tej sprawie nie zapadła. – Szef CBA przebywa na urlopie – powiedział pytany przez Onet Kamiński.

Ustawa wzbudziła wielkie kontrowersje. Tak wielkie, że nawet prezes Jarosław Kaczyński powiedział na zamkniętym spotkaniu z działaczami PiS, iż będą zmiany w ustawie. Miał nawet powiedzieć, że można mówić tu o lobbingu. Ustawa zwana „Lex Szyszko” pozwala na wycięcie drzew na działce przez właściciela. Lobbing, o jakim mówił prezes PiS, może dotyczyć deweloperów – przynajmniej tak sugeruje opozycja.
Żródło info i foto: onet.pl

Watykan zajmie się sprawą księdza ze Skawy. Duchowny molestował seksualnie dziewczynki

Księża salezjanie przekazali do Watykanu sprawę ks. Mieczysława W., który wykorzystał seksualnie cztery dziewczynki. Katecheta został prawomocnie skazany przez zakopiański sąd na trzy lata bezwzględnego więzienia i dziesięcioletni zakaz kontaktu z dziećmi.

– Przekazaliśmy stosowne dokumenty do Stolicy Apostolskiej. Tam komisja dokona oceny na podstawie dokumentów i wyda wyrok. Najsurowszą karą dla księdza będzie wykluczenie ze stanu duchownego, co automatycznie będzie skutkowało wydaleniem ze zgromadzenia salezjanów – powiedział w środę rzecznik salezjanów ks. Andrzej Gołębiowski. Dodał, że proces karny na tyle wyjaśnił wszystkie sprawy dotyczące księdza, że salezjanie nie muszą prowadzić odrębnego śledztwa.

Przyznał się do winy

Ksiądz W. był katechetą w Skawie koło Rabki-Zdroju. Sprawa molestowania wyszła na jaw w czerwcu 2014 r., kiedy duchowny z grupą podopiecznych wrócił z obozu w Kościelisku koło Zakopanego do swojej parafii. O podejrzeniu molestowania dziewięciolatki poinformowała policję i miejscowego proboszcza matka dziewczynki. Podejrzany został niedługo po tym zatrzymany przez policję w Krakowie. W toku śledztwa ksiądz przyznał się do skrzywdzenia czterech nieletnich dziewczynek; miał je dotykać w intymne miejsca. Trzy przypadki dotyczą roku 2014, a jeden lat wcześniejszych. Oskarżony dobrowolnie poddał się karze.

Zawieszony

Po ujawnieniu sprawy podejrzany ksiądz został zawieszony w czynnościach duszpasterskich. Księża salezjanie za pośrednictwem swojej strony internetowej wyrazili smutek z powodu zaistniałych wydarzeń i skierowali przeprosiny do pokrzywdzonych i ich rodzin, mieszkańców Skawy, tamtejszej wspólnoty parafialnej i szkolnej, w której uczył ks. Mieczysław W. Został on już prawomocnie skazany na trzy lata więzienia i dziesięcioletni zakaz kontaktu z dziećmi.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Wraca sprawa ustawy antyterrorystycznej

Rząd zajmie się projektem ustawy antyterrorystycznej, która ma poprawić współdziałanie służb i ich skuteczność w zapobieganiu i zwalczaniu zagrożeń terrorystycznych. Nowe przepisy mają wejść w życie jeszcze w tym miesiącu tak by obowiązywały przed szczytem NATO w Warszawie i Światowymi Dniami Młodzieży. Nad projektem pracowali ministrowie spraw wewnętrznych i administracji i koordynator służb specjalnych. Podczas prezentacji założeń projektu minister koordynator służb Mariusz Kamiński mówił, że celem jest poprawa współpracy służb.

– Zniknąć mają różnego rodzaju bariery w skutecznym działaniu służb w sytuacji zagrożenia terrorystycznego – podkreślił.

Ustawa przewiduje, że zapobieganie aktom terrorystycznym będzie zadaniem ABW, za reagowanie na sytuacje kryzysowe mają natomiast odpowiadać służby podległe MSWiA. Głównym ośrodkiem działań miałoby być Centrum Antyterrorystyczne ABW, które miałoby dostęp do wszystkich istotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa baz danych.

Cztery stopnie

W myśl przepisów będą cztery stopnie zagrożenia terrorystycznego. Uprawnienia służb zmieniałyby się w zależności od wprowadzanych stopni. O ich podniesieniu ma zaś decydować premier. Przepisy przewidują, że ABW będzie miała możliwość szybkiego wydalania z kraju niebezpiecznych cudzoziemców, którzy od tej decyzji szefa ABW mogliby się odwoływać dopiero poza granicami naszego kraju.

Szef Agencji mógłby również podejmować decyzję o kontroli operacyjnej wobec cudzoziemców podejrzewanych o działalność terrorystyczną. Wobec takich osób przez trzy miesiące kontrola operacyjna mogłaby być stosowana bez zgody sądu. Za zgodą sądu ABW ma mieć prawo do zatrzymywania takich osób na 14 dni przed postawieniem zarzutów.

Rząd liczy, że parlament uchwali przepisy jeszcze w tym miesiącu.
Żródło info i foto: TVP.info

FBI bierze się za pogróżki wobec twórców gier

FBI oraz International Game Developers Association zamierzają wdrożyć wspólny program śledzenia i karania osób, które dopuszczają się prześladowania i pogróżek pod adresem twórców gier. Sprawa gróźb, w tym nawet takich mówiących o śmierci, jest całkiem poważna, bo od mniej więcej roku odnotowano przynajmniej kilka poważnych przypadków tego typu. Ostatnio najgłośniejsza była sprawa Anity Sarkeesian, której grożono śmiercią, a także fałszywy alarm bombowy na Twitterze, który spowodował zawrócenie samolotu wiozącego szefa Sony Online Entertainment na konferencję do San Diego. Nie jest to jeszcze wielka fala cyberprzestępstw, ale IGDA we współpracy z ekspertami od sieciowego nękania oraz organami ścigania chce poważnie zająć się tym zjawiskiem i zdusić patologię w zarodku.

Na razie nie wiadomo jeszcze, jak wiele środków FBI poświęci tej sprawie, ale wszystkie oddziały terenowe Federalnego Biura Śledczego już od dawna zajmują się cyberprzestępstwami, które obejmują nie tylko cyfrowe kradzieże, włamania i tym podobne, ale także właśnie nękanie i groźby wysyłane anonimowo przez Internet.
Żródło info i foto: onet.pl

Rząd zajmie się konwencją ws. zwalczania przemocy wobec kobiet.

Rząd rozpatrzy dziś projekt uchwały dotyczącej podpisania konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Pełnomocniczka ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz powiedziała w zeszłym tygodniu, że nie udało się jak dotąd osiągnąć w rządzie pełnego porozumienia co do treści zastrzeżeń – jakie powinna Polska zgłosić do konwencji. Dlatego – jak wyjaśniła – ostateczne rozstrzygnięcia zapadną na posiedzeniu rządu. Obecnie projektowane są dwa zastrzeżenia. Pierwsze – do artykułu 30 (ust. 2) dotyczącego odszkodowań od państwa, których mogą żądać ofiary przemocy. Polska zastrzega, że będzie stosować ten artykuł wyłącznie w stosunku do pokrzywdzonych będących obywatelami Polski lub Unii Europejskiej oraz „w trybie własnego prawa krajowego”. Żródło info i foto: tvn24.pl

Wielka Brytania zajmie się aferą pedofilską

Brytyjski rząd zapowiedział dogłębne śledztwo w sprawie wielkiej afery pedofilskiej w domach dziecka. Zarzuty sięgają lat 70. i dotyczą m.in. jednego z bliskich współpracowników byłej premier Margaret Thatcher. Sprawa dotyczy 40 domów dziecka w dwóch hrabstwach Walii. Już w minionej dekadzie przeprowadzono tam aż dwa osobne dochodzenia. Ujawniły one ponad 250 poszkodowanych, wypłacono odszkodowania 140 z nich, ale skazano tylko 7 osób. Inicjatorzy tamtych dochodzeń twierdzą, że odkryły one zaledwie czubek góry lodowej. Teraz świadkowie mówią, że sprawa została wyciszona, a jedna z ofiar wskazała na niewymienianego z nazwiska konserwatywnego polityka. Premier David Cameron, podróżujący po krajach Zatoki Perskiej, zmuszony był zapowiedzieć nowe śledztwo. Minister spraw wewnętrznych Theresa May powiedziała w Izbie Gmin , że rząd traktuje te nowe zarzuty z najwyższą powagą: – „Molestowanie dzieci to budzące wstręt, obrzydliwe, odrażające przestępstwo i nie pozwolimy, by te zarzuty nie doczekały się odpowiedzi. Wzywam wszystkich świadków, aby udali się na policję” – powiedziała minister May. Żródło info i foto: TVP.info

Biały Dom zajmie się katastrofą smoleńską?

Już wkrótce Amerykanie mogą włączyć się do sprawy katastrofy smoleńskiej. Środowiska, które nie wierzą, że 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku miał miejsce wypadek, znalazły sposób na zmuszenie Białego Domu do przyjrzenia się katastrofie. Ma im w tym pomóc petycja, pod którą zbierane są podpisy. Już ponad 10 tys. podpisów zostało złożonych pod petycją do Białego Domu w sprawie wsparcia społecznej inicjatywy mającej na celu zainteresowanie administracji amerykańskiej śledztwem smoleńskim, informuje „Nasz Dziennik”. Petycję dostępną na stronie wh.gov/zMU można popierać po zarejestrowaniu się na stronach Białego Domu. Niezbędne jest do tego podanie swojego imienia, nazwiska oraz adresu poczty elektronicznej, a następnie potwierdzenie procesu rejestracji poprzez kliknięcie w otrzymany pocztą link. Żródło info i foto: Dziennik.pl

Krzysztof Rutkowski zajmię się sprawą wandali z ZOO

Biuro detektywistyczne Krzysztofa Rutkowskiego zajmie się poszukiwaniem wandali, którzy w nocy z soboty na niedzielę włamali się do łódzkiego zoo. W wyniku napadu ze stresu i strachu padły dwie żyrafy. Wandale włamali się do łódzkiego zoo w nocy z soboty na niedzielę. Zniszczyli niektóre tablice informacyjne i edukacyjne oraz wrzucili część ławek i koszy na śmieci na teren wybiegów dla zwierząt. Dewastacji dokonano m.in. w pobliżu żyrafiarni. Sprawcy uciekli. W wyniku stresu spowodowanego strachem padły dwie żyrafy. Sekcje zwłok wykazały, że nie wytrzymały serca zwierząt. Żródło info i foto: tvn24.pl