Rosja: W strzelaninie w Kazaniu zginęło 11 osób

Jedenaście osób, dzieci oraz nauczyciel, zginęło w strzelaninie, do której doszło w gimnazjum w Kazaniu – podaje rosyjska agencja TASS. Świadkowie przekazali, że doszło też do eksplozji. Jeden z zamachowców został zastrzelony po szturmie na szkołę służb bezpieczeństwa.

Do tragedii doszło w jednej ze szkół w tym rosyjskim mieście. Agencja Interfax podała początkowo, że zginęło dziewięć osób. Chwilę wcześniej Ria Novosti podało, powołując się na informacje służb ratunkowych, że zginął nauczyciel i sześcioro dzieci.

Wcześniej informowano, że nieznane osoby otworzyły ogień w pobliżu placówki edukacyjnej. Miało też dojść do eksplozji – świadkowie mówią, że słyszeli wybuch. 

Pozostałe dzieci przebywające w szkole zostały ewakuowane. Na miejsce przybyło co najmniej 20 karetek, przyjechał też minister zdrowia Tatarstanu Marat Sadykow. Według agencji TASS nastolatek, który otworzył ogień, został zatrzymany. Media informowały także, że w szkole doszło do wybuchu.

Drugi sprawca wtorkowej strzelaniny w gimnazjum w Kazaniu w Rosji został zabity – podała po godz. 10.15 czasu polskiego telewizja REN TV powołując się na źródła. Chwilę wcześniej stacja poinformowała o szturmie sił bezpieczeństwa na szkołę, w której pozostawał drugi napastnik.

Przypuszczano, że wziął i przetrzymywał w budynku zakładników. Pierwszy sprawca, którym według różnych źródeł jest 17-letni bądź 19-letni chłopak, został wcześniej zatrzymany. Aktualny bilans strzelaniny to 11 ofiar, z czego większość stanowią uczniowie. „32 osoby są ranne” – podała agencja TASS.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Nowe informacje dotyczące strzelaniny w Jersey City

Sześć osób, w tym dwoje zamachowców i policjant, zginęło w wyniku strzelaniny, która wywiązała się we wtorek w Jersey City w Stanach Zjednoczonych. „To bardzo ciężki dzień. Zginął jeden z naszych najlepszych funkcjonariuszy” – napisał burmistrz miasta Steven Fulop. Specjalizujący się w przestępstwach z użyciem broni palnej 40-letni policjant Joseph Seals, który próbował wylegitymować późniejszych sprawców strzelaniny, został przez nich zastrzelony jako pierwszy. Doszło do tego koło pobliskiego cmentarza i synagogi.

Sprawcy próbowali się następnie schronić w sklepie JC Kosher Supermarket, gdzie zabili jeszcze trzy osoby. Media podają, że funkcjonariusze jednostki SWAT zastrzelili zamachowców. Ranni zostali dwaj policjanci, ale ich stan nie jest ciężki. Agencja Associated Press wskazuje, że sklep z produktami koszernymi jest centralnym punktem, wokół którego toczy się życie rosnącej z roku na rok wspólnoty ortodoksyjnych Żydów osiedlających się w Jersey City.

„Zginął jeden z naszych najlepszych funkcjonariuszy”

„To bardzo ciężki dzień dla Jersey City” – napisał na Twitterze burmistrz miasta Steven Fulop. „Zginął jeden z naszych najlepszych funkcjonariuszy” – napisał na Twitterze.

W 2008 roku Joseph Seals, o którym napisał burmistrz, wsławił się skutecznym powstrzymaniem gwałciciela, który zaatakował kobietę w Wigilię Bożego Narodzenia.

Trump o „straszliwej strzelaninie”

Prezydent USA Donald Trump był na bieżąco informowany o sytuacji w Jersey City – podają amerykańskie media. Na Twitterze napisał: „Dostałem informację o straszliwej strzelaninie, jaka miała miejsce w New Jersey. Nasze myśli i modlitwy kierujemy do ofiar oraz ich rodzin w tym ciężkim tragicznym czasie, jaki przeżywają. Będziemy śledzić sytuację i wspomagać lokalne oraz stanowe władze” – napisał Trump.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Jeden z zamachowców ze Sri Lanki studiował w Wielkiej Brytanii

Policja lankijska zidentyfikowała osiem osób z dziewięciorga zamachowców samobójców, którzy zaatakowali w Wielkanoc na Sri Lance. Byli dobrze sytuowani i wykształceni. Jeden z nich miał nawet studiować w Wielkiej Brytanii.

Policja lankijska ujawnia część informacji dotyczących zamachowców samobójców, którzy w Niedzielę Wielkanocną zaatakowali trzy kościoły i cztery hotele na Sri Lance. Brało w nich udział dziewięcioro terrorystów, w tym jedna kobieta. Jak przekazał Ruwan Gunasekara, rzecznik policji, osiem osób zostało już zidentyfikowanych przez śledczych. Potwierdzono również, że kobieta była żoną jednego z zamachowców.

Ruwan Wijewardene, minister obrony narodowej Sri Lanki, przyznał, że część z nich była wcześniej zatrzymywana za udział w bójkach, jednak żaden z incydentów nie był aż tak poważny. Dodał, że większość zamachowców pochodziła z dobrze sytuowanych rodzin, była wykształcona i stabilna finansowo. – Z naszych informacji wynika, że jeden z nich studiował w Wielkiej Brytanii, a potem być może również w Australii, zanim powrócił na Sri Lankę, aby się tu osiedlić – poinformował minister.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Media ujawniają tożsamość jednego z zamachowców z Londynu

Jednym z podejrzanych o zamach w londyńskim metrze jest osiemnastolatek z Iraku – nieoficjalnie podają brytyjskie media. Chłopak od dwóch lat przebywał w rodzinie zastępczej w domu szanowanego małżeństwa Anglików, którzy za działalność charytatywną byli odznaczeni przez królową Elżbietę II.

Podejrzany 18-latek od dwóch lat mieszkał w rodzinie zastępczej w hrabstwie Surray, jest jednym z uchodźców z Iraku. Mężczyzna był znany policji, bo para angielskich seniorów, która prowadzi dom zastępczy, nie radziła sobie z nim. Policja wciąż przeszukuje ich dom.

Jak do tej pory Metropolitan Police aresztowała dwóch podejrzanych o związek z zamachem terrorystycznym w londyńskim metrze. Funkcjonariusze zaapelowali do londyńczyków, którzy będą podróżować metrem, aby zachowali spokój i szczególną ostrożność, ponieważ kolejne ataki są wciąż wysoce
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Ta 26-latka z Australii przeżyła 3 zamachy w Europie

„Trzykrotnie oszukała śmierć” – tak o 26-letniej Julii Monaco z Australii piszą media. Kobieta była w tym roku świadkiem trzech zamachów podczas podróży po Europie.

26-letnia Australijka Julia Monaco była w czwartek na zakupach z przyjaciółmi niedaleko miejsca, gdzie van wjechał w przechodniów w Barcelonie. Zginęło wtedy piętnaście osób, a ok. stu zostało rannych. To był jednak już trzeci atak terrorystyczny, w pobliżu którego znalazła się kobieta.

W czerwcu utknęła w metrze, gdy w Londynie doszło do ataku na London Bridge. Wtedy rozpędzony samochód wjechał w grupę pieszych, a później zamachowcy zaatakowali przechodniów niedaleko Borough Market. Wówczas zginęło 8 osób, a ok. 50 zostało rannych.

Kilka dni później Julia Monaco zwiedzała katedrę Notre Dame w Paryżu, kiedy przed budynkiem został dźgnięty nożem policjant – podaje Daily Mail. Wtedy w ataku nikt nie zginął.

O kobiecie rozpisują się media na całym świecie. Mimo tych sytuacji 26-latka nie zamierza wracać do Australii. Chce dokończyć swoją podróż po Europie. – Nie chcę wracać do domu. Zamierzam tu zostać i nie pozwolić im – kimkolwiek są – wygrać. Zamierzam zobaczyć wszystko, co zaplanowałam – deklaruje Monaco w rozmowie z radiem 3AW693.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zamachowiec z Barcelony zatrzymany

Policja aresztowała Junesa Abujakuba, terrorystę, który w ubiegły czwartek wjechał furgonetką w tłum na Las Ramblas w Barcelonie – informuje „La Vanguardia”.

Dziś hiszpańscy śledczy ogłosili, że są przekonani, iż to on był kierowcą pojazdu, którym dokonano zamachu. Mężczyzna był poszukiwany w całej Europie. Zatrzymania dokonano jednak blisko stolicy Katalonii – w Sant Sadurní d’Anoia. Pochodzący z miejscowości Ripoll Marokańczyk był jedynym pozostającym na wolności członkiem 12-osobowej komórki terrorystycznej odpowiedzialnej za ubiegłotygodniowe zamachy.

Czterech pozostałych członków siatki przebywa w areszcie, a pięciu zostało zastrzelonych w nadmorskiej miejscowości Cambrils, gdzie w nocy z czwartku na piątku doszło do drugiego ataku. Dwaj mogli zginąć w środowym wybuchu w miejscowości Alcanar, gdzie terroryści przygotowywali się do zamachów.

W czwartkowym zamachu na Las Ramblas w Barcelonie oraz w piątkowym ataku w Cambrils, ok. 100 km na południowy zachód od Barcelony, zginęło łącznie 15 osób, a ponad 130 zostało rannych.

Według policji 12-osobowa grupa planowała „jeden zamach lub kilka ataków” bombowych w Barcelonie. Dżihadyści dysponowali 120 butlami z butanem, które policja znalazła w domu w Alcanar, ok. 200 km na południowy zachód od stolicy Katalonii. W tym domu, który był bazą terrorystów, wykryto też ślady TATP, czyli materiałów wybuchowych wykorzystywanych przez dżihadystów.
Źródło info i foto: onet.pl

Hiszpania: Imam zradykalizował zamachowców z Katalonii

Muzułmański duchowny Abdelaki As-Satty zradykalizował grupę zamachowców z Katalonii w dwa miesiące. To właśnie on miał być pomysłodawcą sierpniowych ataków – wynika z relacji świadków. Hiszpański dziennik „El Mundo” podaje, że 45-letni As-Satty mieszkał w jednym z bloków w Ripoll, około 100 km na północ od stolicy Katalonii. W miejscowości tej żyło kilku sprawców czwartkowo-piątkowych zamachów.

Wciąż poszukiwany

Po sobotniej rewizji policji w mieszkaniu imama, gazeta uzyskała szereg informacji o działalności muzułmańskiego duchownego, który wciąż jest jednym z poszukiwanych. „Abdelaki As-Satty mieszkał w niewielkim, około 30-metrowym mieszkaniu, w którym miał do dyspozycji dwa pomieszczenia. Jedno z nich udostępniał innemu Marokańczykowi, Nourddenowi. Razem płacili miesięczny czynsz w wysokości 150 euro” – ujawniła madrycka gazeta. Reporterzy dowiedzieli się od osób z otoczenia imama, że radykalizacja zamachowców pod wpływem nauk duchownego trwała zaledwie dwa miesiące.

Sąsiad As-Satty’ego powiedział, że imam dwa razy w miesiącu podróżował do Maroka. Opisał duchownego jako osobę skrytą i samotną.

Z policyjnych kartotek wynika, że Abdelaki As-Satty prawie dwa lata spędził w hiszpańskim więzieniu. Do stycznia 2012 r. odsiadywał wyrok za przemyt haszyszu. Narkotyki miał dostarczać do kontynentalnej Hiszpanii z Ceuty, hiszpańskiej enklawy w Afryce Północnej położonej koło Maroka. Haszysz miał trafić do portowego miasta Algeciras, na południu Hiszpanii.

Wpływ zamachowca

„El Mundo” podaje, że imam stał się radykałem pod wpływem zawartej w więzieniu znajomości z jednym ze sprawców zamachów terrorystycznych z 11 marca 2004 r. na pociągi w Madrycie. Zginęło wówczas 191 osób.

„Imam w więzieniu organizował modlitwy dla innych osadzonych i zaprzyjaźnił się tam z Raszidem Aglifem, pseudonim »Królik«. Odsiaduje on karę 18 lat więzienia za współuczestnictwo w atakach terrorystycznych w Madrycie” – pisze gazeta.

Według hiszpańskich mediów imam był prawdopodobnie szefem grupy zamachowców, która zorganizowała ataki w Barcelonie i Cambrils. Policja twierdzi, że muzułmański duchowny albo zginął w środę w wyniku wybuchu w domu w katalońskim Alcanar, gdzie terroryści przygotowywali plan zamachu, albo żyje i ukrywa się wraz z dwójką innych zamachowców.

W niedzielę hiszpańskie media ujawniły, że As-Satty kilkakrotnie w ciągu ostatnich lat podróżował też do Belgii. Dziennik „El Pais” podał, że w ubiegłym roku Marokańczyk szukał pracy w aglomeracji brukselskiej.
Źródło info i foto: TVP.info

Jakie były dalsze plany zamachowców z Barcelony?

Hiszpańskie media, powołując się na źródła policyjne donoszą, że sprawcy czwartkowego ataku na Las Ramblas w Barcelonie na początku planowali użyć ładunku TATP, zwanego „matką szatana”. Ich celem miała być między innymi słynna katedra Sagrada Familia.

Chcieli uderzyć w symbol Barcelony

„Matka szatana” to substancja wyjątkowo niebezpieczna, a samo jej pozyskanie jest pracochłonne i skomplikowane. Zdaniem hiszpańskich śledczych, to właśnie zgubiło zamachowców odpowiedzialnych za ataki w Barcelonie i atak w Cambrils. W domu w Alcanar, w którym wcześniej doszło do wybuchu, terroryści składowali ładunki, których planowali użyć w zamachach.

Jak informują hiszpańskie media, zamachowcy początkowo planowali atak przy użyciu trzech samochodów wypełnionych butlami z gazem, a celem miały stać się kultowe miejsca w Barcelonie. Aby zdetonować gaz, terroryści chcieli wykorzystać właśnie TATP, często używany jako materiał zapalny.

W domu, gdzie przygotowywała się grupa 12 terrorystów doszło jednak do przypadkowej eksplozji, wskutek której zniszczonych zostało około 20 znajdujących się tam butli z gazem. W ruinach budynku znaleziono także ślady „matki szatana”.

Według policji, nieoczekiwany wybuch w domu w Alcanar doprowadził do zmiany planów komórki dżihadystów i skłonił jej członków do przeprowadzenia zamachów w inny sposób, a także szybciej niż pierwotnie planowano.
Źródło info i foto: wp.pl

Hiszpania: Zamachowców było znacznie więcej

Hiszpańskie media w oparciu o źródła policyjne podały w niedzielę rano, że grupa dżihadystów, która dokonała w czwartek i piątek zamachów w Katalonii, była większa niż przypuszczano. W skład związanej z Państwem Islamskim komórki mogło wchodzić nawet 15 osób.

Dotychczas hiszpańskie media informowały, że śledczy przyjęli założenie, iż grupa dżihadystów – obywateli Maroka i osób wywodzących się z tego kraju, liczyła 12 osób. Tezę tą obaliła jednak przeprowadzona w sobotę analiza DNA resztek pobranych w miejscowości Alcanar. W środę, w przeddzień zamachu w Barcelonie, doszło tam do eksplozji gazu. Ujawniono, że w gruzach budynku znaleziono materiał biologiczny pochodzący od trzech, a nie od dwóch, jak wcześniej informowano, osób.

Mogło skończyć się „ogromną tragedią”

Śledczy potwierdzili, że niespodziewana eksplozja w Alcanar miała miejsce w budynku, który był bazą terrorystów i w którym gromadzone były materiały do przygotowania ładunków wybuchowych. Według telewizji TVE24 jednym z materiałów użytych podczas planowanego zamachu miał być aceton.

„Zastosowanie acetonu podczas aktu terrorystycznego mogłoby doprowadzić do ogromnej tragedii i dużej liczby ofiar” – ocenił hiszpański ekspert ds. bezpieczeństwa Pedro Banos.

Według policji nieoczekiwany wybuch w domu w Alcanar doprowadził do zmiany planów komórki dżihadystów i skłonił jej członków do przeprowadzenia zamachów w inny sposób, a także szybciej niż pierwotnie planowano.

Przywódcą islamski duchowny

W sobotę późnym wieczorem hiszpańskie media ujawniły w oparciu o policyjne źródła, że prawdopodobnym przywódcą grupy zamachowców z Katalonii był islamski duchowny, który mieszkał w Ripoll, miejscowości, z której pochodziła część zamachowców.
Policja przeprowadziła rewizję w mieszkaniu imama. W dalszym ciągu nieznany jest jego los. Choć według niektórych mediów przywódca religijny mógł być jedną z ofiar wybuchu w domu w Alcanar, to dziennik „El Pais” twierdzi, że muzułmański duchowny jest jednym z trzech poszukiwanych i nazywa się Abdelbaki As-Satty.

Madrycki dziennik ujawnił, że poza lokalnym duchownym, który mógł mieć wpływ na radykalizację pochodzących z Maroka dżihadystów, katalońscy islamiści mogli utrzymywać kontakt z przedstawicielami Państwa Islamskiego (IS) w Szwajcarii. Dowodem na to miała być niedawna podróż dwóch członków grupy do Zurychu.

Wciąż na wolności

Według stołecznej gazety w dalszym ciągu na wolności pozostają trzej terroryści, w tym Junes Abujakub, który jest domniemanym autorem zamachu w Barcelonie. W czwartek na popularnym wśród turystów deptaku Las Ramblas w stolicy Katalonii furgonetka staranowała kilkuset przechodniów. W efekcie ataku śmierć poniosło 13 osób, a ponad 120 zostało rannych.

W piątek nad ranem policja zastrzeliła pięciu zamachowców w Cambril. Byli oni powiązani z autorem barcelońskiego ataku. Terroryści wjechali tam autem w grupę ludzi, raniąc siedem osób. Jedna z nich zmarła na skutek odniesionych obrażeń. Łącznie w czwartek i piątek hiszpańska policja zabiła pięciu terrorystów i aresztowała czterech.
Źródło info i foto: interia.pl

Boko Haram zaatakowało w Kamerunie. Wielu zabitych i rannych

Co najmniej 14 osób zginęło, a ok. 30 odniosło rany w nocy ze środy na czwartek w podwójnym ataku w Wazie na północy Kamerunu, gdzie często dochodzi do zamachów przypisywanych dżihadystom z organizacji Boko Haram – podała AFP, powołując się na lokalne władze. Oprócz cywilów śmierć poniosło dwóch zamachowców samobójców. Stan kilku rannych jest poważny. Agencja Reutera pisze o 12 zabitych i ponad 40 rannych.

Zamachowcy wysadzili się w powietrze w bardzo uczęszczanym miejscu w Wazie, gdzie mieszczą się restauracje i bary – poinformował przedstawiciel lokalnych władz, zastrzegając anonimowość. Do eksplozji doszło około godziny 22.30 czasu lokalnego (23.30 w Polsce). Po zamachach miasto zostało okrążone przez siły bezpieczeństwa. „Nikt nie wjeżdża ani nie wyjeżdża z miasta” – powiedział rozmówca AFP.

Na razie nikt nie przyznał się do ataku, ale przypuszcza się, że stoi za nim islamistyczne ugrupowanie Boko Haram.
Celem deklarowanym przez dżihadystów z Boko Haram jest utworzenie państwa rygorystycznie podporządkowanego prawom islamskim. Początkowo operowali oni na północnym zachodzie Nigerii, ale rozszerzyli swoje działania zbrojne na sąsiednie kraje, na Kamerun, Czad oraz Niger, zagrażając bezpieczeństwu w regionie.

Z rąk Boko Haram zginęło już co najmniej 20 tys. ludzi, a ponad 2 miliony zostało zmuszonych do ucieczki.
Źródło info i foto: interia.pl