16-letnia Polka zamordowana w Niemczech

W powiecie Budziszyn w Saksonii doszło do brutalnego morderstwa 16-letniej dziewczyny. Zagraniczne media podają, że mogła pochodzić z Polski. Pomimo prób reanimacji, nie udało się jej uratować. Nastolatka, o której śmierci głośno było w Niemczech, mogła pochodzić z Polski, twierdzi PAP. Swoje sugestie agencja opiera na informacjach zawartych w artykule, który pojawił się na łamach czasopisma „Bild”

W środę w Grossroehrsdorf doszło do napaści z nożem w ręku na 16-letnią dziewczynę, którą ugodzić miał „około 20-letni mężczyzna”. Oboje zaczęli się kłócić, słychać było krzyki, mówi świadek zdarzenia, podaje „Bild”.

„Powiedział, że usłyszał głośną kłótnię, a następnie zobaczył ciemno ubranego mężczyznę (w wieku około 20 lat), który kilkakrotnie ugodził dziewczynę nożem” – cyt. PAP (za „Bild”).

Dziewczyna, która została ugodzona nożem i mimo reanimacji zmarła (o czym doniósł niemiecki „Die Welt”), miałaby być Polką, podaje „Bild”. Padło także jej imię i miejsce zamieszkania. Ponoć w Niemczech przebywa z rodzicami.

„Wiktoria, z pochodzenia Polka. Mieszkała z rodzicami w oddalonym o siedem kilometrów Lichtenbergu, a do szkoły średniej uczęszczała w Grossroehrsdorfie” – czytamy.
Źródło info i foto: o2.pl

Zabójstwo 25-latki w Gdańsku. 29-letni partner wbił jej w głowę dwa noże

25-latka z Gdańska została zamordowana – potwierdza policja. W tej sprawie zatrzymano jej 29-letniego partnera. Według nieoficjalnych informacji mężczyzna miał wbić 25-latce dwa noże w głowę. Do zdarzenia doszło w niedzielny poranek w Gdańsku przy ul. Zielony Trójkąt. W jednym z mieszkań wywiązała się awantura. 25-latka zdążyła zadzwonić do bliskiej jej osoby z prośbą o pomoc. Poinformowany członek rodziny powiadomił z kolei policję.

Partner kobiety, który – jak podaje RMF FM – wbił jej później dwa noże w głowę, uciekł przed przyjazdem mundurowych. Udało się jednak go zatrzymać.

Gdańsk: Zamordowana 25-latka osierociła dzieci

Rozgłośnia dodaje, że kobieta osierociła dzieci: jedno z nich miało rok, a drugie trzy lata. Były w mieszkaniu, kiedy doszło tam do tragedii.

– Na miejscu, pod nadzorem prokuratora, swoje czynności prowadzą policjanci. Obecni są także m.in. technik kryminalistyki oraz lekarz medycyny sądowej – powiedział polsatnews.pl asp. sztab. Mariusz Chrzanowski z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.

Funkcjonariusz nie chciał potwierdzić doniesień RMF FM, że 25-latce wbito w głowę dwa noże.
Źródło info i foto: interia.pl

Zabójstwo rosyjskiej influencerki. Morderca przez kilka dni trzymał w domu jej zwłoki

W kwietniu w okolicach Jekaterynburga (Rosja) odnaleziono zwłoki 28-letniej influencerki. Szybko okazało się, że za śmiercią kobiety stoi jej mąż. Teraz wychodzą na jaw nowe okoliczności. Mężczyzna przez kilka dni trzymał w mieszkaniu zwłoki Kristiny. Kristina Zhurawlewa miała 28 lat, gdy zginęła z rąk własnego męża. Mężczyzna zeznał, że nie chciał zabić żony, lecz nie mógł powstrzymać swoich emocji.

– „Przyznaję się do winy i żałuję, ale nie chciałem jej zabić. Cały czas walczyliśmy, biła mnie, upokarzała. Po prostu nie mogłem się powstrzymać, moje nerwy nie wytrzymały, moje emocje mnie przerosły” — mówił przed sądem mąż Zhurawlewowej.

Aby powstrzymać kłótnię, zaczął dusić żonę, co w efekcie doprowadziło do zgonu. Kristina Zhurawlewa rzekomo miała bić, obrażać i poniżać swojego męża. Rosjanin zeznawał, że cały czas znosił upokorzenie, aż do czasu feralnej nocy.

Po zabójstwie zgłosił zaginięcie żony na policję. Bliskim oznajmił, że Kristina go zostawiła lub wyjechała do Moskwy.

Zwłoki odnalazł w lesie przypadkowy kierowca

Mężczyzna trzymał ciało kobiety w mieszkaniu, ale po kilku dniach zapach stał się nie do zniesienia i Rosjanin postanowił wywieźć je do lasu. Zwłoki zostały znalezione kilkanaście kilometrów od Jekaterynburga przez kierowcę.

„The Sun” podaje, że sekcja zwłok influencerki wykazała, że w chwili zbrodni była ona odurzona. Biegli stwierdzili, że zabójca był poczytalny oraz nie był pod wpływem alkoholu czy narkotyków.

Kristina Zhurawlewa była odnoszącą sukcesy bizneswoman, a jej profil na Instagramie obserwowało ponad 56 tysięcy osób.
Źródło info i foto: onet.pl

Afganistan: 21-latka zastrzelona, bo miała zbyt obcisłą burkę

21-latka została zamordowana w Afganistanie, bo miała na sobie „zbyt obcisłą” burkę i wyszła z domu bez towarzystwa mężczyzny. Policja twierdzi, że kobieta została zamordowana przez talibów. W prowincji Balch na północy Afganistanu doszło do wstrząsającej zbrodni. W wiosce Samar Qandia zamordowano 21-latkę o imieniu Nazanin.

Media podają, że młoda kobieta zginęła za to, że jej burka za bardzo przylegała do ciała i poruszała się po ulicy bez towarzystwa mężczyzny. Rzecznik lokalnej policji przekazał, że 21-latka została zastrzelona, gdy opuściła swój dom i miała zamiar wsiąść do pojazdu, aby udać się do stolicy prowincji Balch.

Policja twierdzi, że Nazanin zabili talibowie. Rzecznik talibów Zabiullah Mujahid zaprzeczył oskarżeniom i powiedział, że ugrupowanie prowadzi śledztwo w sprawie ataku.
Źródło info i foto: o2.pl

Pielęgniarz zgwałcił i zabił 92-letnią kobietę

Mająca 92 lata seniorka z Berlina została w zeszły poniedziałek brutalnie zamordowana przez swojego pielęgniarza. Niemieckie media podały, że kobieta padła ofiarą przestępstwa na tle seksualnym. Śledczy zatrzymali podejrzanego, postawili mu już zarzuty. Podejrzanym o morderstwo na tle seksualnym i gwałt ze skutkiem śmiertelnym jest 42-letni pielęgniarz, który opiekował się seniorką.

Na miejscu przestępstwa w poniedziałek zatrzymano 41-letniego opiekuna 92-latki, podejrzanego o dokonanie zbrodni. Zatrzymał go syn zmarłej kobiety. „Syn zmarłej kobiety złapał 41-letniego podejrzanego i zadzwonił pod numer ratunkowy. Przytrzymał mężczyznę do czasu przybycia służb ratunkowych” – pisze w środę dziennik „Berliner Zeitung”.

We wtorek sąd wydał nakaz aresztowania go, po wcześniejszym postawieniu zarzutu morderstwa oraz gwałtu. „Podejrzany od wczoraj przebywa w areszcie na wniosek berlińskiej prokuratury pod zarzutem morderstwa na tle seksualnym i gwałtu ze skutkiem śmiertelnym. W chwili obecnej nie możemy udzielić żadnych dalszych informacji” – przekazała na Twitterze berlińska prokuratura.

Przybyli na miejsce zbrodni ratownicy próbowali reanimować seniorkę. 92-latce nie udało si e przywrócić funkcji życiowych. „Zmarła w domu z powodu poważnych obrażeń” – podała gazeta. Dokładną przyczynę śmierci poznamy po sekcji zwłok.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Włochy: Zaginęła 18-latka. Została ukarana za oddalenie się od zasad islamu?

„Barbarzyństwo w rodzinie” – to tytuł we włoskiej prasie, która opisuje we wtorek sprawę zaginięcia 18-letniej córki imigrantów z Pakistanu. Zniknęła ona w Emilii-Romanii, gdy zbuntowała się przeciwko przymusowemu ślubowi. Prawdopodobnie została zamordowana.

Poszukiwana jest nie tylko nastolatka, która wybrała zachodni styl życia, ale także cała jej najbliższa rodzina, która nagle po jej zaginięciu uciekła do Pakistanu. Została zabita przez wujka i dwóch kuzynów, chyba ją udusili – to cytowane przez dziennik „Corriere della Sera” słowa brata 18-letniej Saman Abbas, które są jednym z najważniejszych tropów w poszukiwaniach. Karabinierzy ujawnili też zdjęcie z kamer monitoringu w miejscowości Novellara, gdzie mieszkali pakistańscy imigranci. Widać na nim wujka dziewczyny i dwóch kuzynów idących z łopatą.

Według śledczych najbardziej prawdopodobną hipotezą jest to, że Saman została zabita pod koniec kwietnia, po gwałtownej kłótni w rodzinie na tle jej wyboru stylu życia.

Najwięcej szczegółów ujawnia obecnie 16-letni brat młodej dziewczyny, który w maju został zatrzymany w Ligurii podczas próby ucieczki do Francji. Trafił do ośrodka dla nieletnich i złożył zeznania w sprawie siostry.

Tata płakał, nie powiedzieli mi, gdzie jest ciało – ujawnił. Wcześniej według jego relacji wujek powiedział jego rodzicom, że „zajmie się” sprawą Saman.

Brat nastolatki mówił też, że wujek zagroził mu, że i jego zabije, jeśli zgłosi sprawę policji.

Postępowanie prokuratury

Po tych zeznaniach prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie umyślnego zabójstwa. Została ukarana za oddalenie się od zasad islamu i zbuntowanie się przeciwko woli rodziny oraz za ciągłe ucieczki z domu – to przypuszczenie przedstawił sędzia, cytowany w „Corriere della Sera”.

Śledczy dysponują też wiadomością, jaką brat dziewczyny otrzymał od swojej matki, która uciekła do Pakistanu: Jeśli będą cię o coś pytać, musisz powiedzieć, że Saman wyjechała.

Nigdy więcej takich przypadków, inna kultura nie może być alibi – podkreśla włoska prasa.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zapadł wyrok w sprawie zabójstwa Zyty Michalskiej. Zbrodnia sprzed 27 lat

Zapadł wyrok ws. zabójstwa Zyty Michalskiej, która została zamordowana 27 lat temu. Waldemara B. skazano na 25 lat, chociaż przekonywał, że nie miał zamiaru zabić dziewczyny. – Jeśli ktoś co najmniej pięć razy, z dużą siłą, uderza kamieniem inną osobę w głowę, to robi to dlatego, że chce ją zabić. Świadczy też o tym dalsze postępowanie: oskarżony przeciągnął pokrzywdzoną ponad 34 m w głąb lasu, a potem przykrył jej ciało kurtką. Tak robi ktoś, kto chce zabić – powiedziała sędzia.

27 maja Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał wyrok w sprawie procesu dotyczącego zabójstwa 20-letniej Zyty Michalskiej, do którego doszło 27 lat temu. Waldemar B. został skazany na 25 lat więzienia oraz pozbawiono go praw publicznych na okres pięciu lat po opuszczeniu zakładu karnego – podała „Gazeta Wyborcza”.

– To zbrodnia okrutna, popełniona z błahych pobudek. Bo czy zdenerwowany człowiek bierze kamień i uderza inną osobę w głowę pięć razy? – zapytała w czwartek prowadząca sprawę zabójstwa sędzia Renata Żurowska. I dodała: – Nie, zdenerwowany człowiek tak nie robi. Oskarżony był zdolny do ogromnej przemocy i musi ponieść surową karę.

Waldemara B. oskarżono o zabójstwo oraz usiłowanie zgwałcenia kobiety, ponieważ mężczyzna rozciął oraz opuścił jej spodnie, a bluzkę podciągnął, jednak przyznał się wyłącznie do zabójstwa, a rozbierając dziewczynę, chciał upozorować gwałt, aby zmylić policję. – Nie jesteśmy w stanie tej wersji wykluczyć, a prawo nakazuje rozstrzygać wszelkie wątpliwości na korzyść oskarżonego – wyjaśniła sędzia Żurowska.

Obrońca Waldemara B. próbował przekonać sąd, że mężczyzna nie miał zamiaru zabić kobiety, jednak sąd nie zgodził się z adwokatem. – Jeśli ktoś co najmniej pięć razy, z dużą siłą, uderza kamieniem inną osobę w głowę, to robi to dlatego, że chce ją zabić. Świadczy też o tym dalsze postępowanie: oskarżony przeciągnął pokrzywdzoną ponad 34 m w głąb lasu, a potem przykrył jej ciało kurtką. Tak robi ktoś, kto chce zabić – powiedziała. Wyrok nie jest prawomocny, a obrońca Waldemara B. zapowiedział od niego odwołanie.

Do zabójstwa Zyty Michalskiej doszło w Wielkanoc 3 kwietnia 1994 roku w lesie w Mikuszewie (woj. wielkopolskie). 20-latka wyszła na spacer, a następnego dnia w lesie 800 metrów od domu znaleziono jej ciało.

Jak zeznawał później B., kobieta weszła mu pod rower, przez co przewrócił się na ziemię. Michalska miała na niego krzyczeć i uderzyć go w twarz, wywiązała się szarpanina. W końcu B. wziął do ręki kamień i uderzał nim w głowę ofiary. Po wszystkim zaciągnął ją w głąb lasu. Sekcja zwłok wykazała, że kobieta zmarła w wyniku udławienia się piaskiem i liśćmi, kiedy B. ciągnął ją po ziemi. W 1994 roku śledczy zabezpieczyli ślady oraz rozpoczęli przesłuchania, jednak nie udało im się wskazać podejrzanego, a sprawę umorzono.

Do sprawy wrócono w październiku 2020 roku, wówczas funkcjonariusze z poznańskiego Archiwum X rozpoczęli poszukiwania osób, które mogą mieć jakiekolwiek informacje w sprawie zabójstwa sprzed lat. Wytypowano 40 mężczyzn i tylko jeden z nich – Waldemar B. – nie miał alibi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Starcia z policją po zabójstwie Sarah Everard

Komisarz londyńskiej policji metropolitalnej Cressida Dick znalazła się w ogniu krytyki. Wszystko z powodu interwencji funkcjonariuszy podczas zorganizowanej poprzedniego wieczora akcji upamiętniania Sary Everard – 33-letniej kobiety porwanej i zamordowanej przez policjanta.

Mimo że zaplanowane na sobotni wieczór czuwanie mające upamiętnić Sarę Everard zostało odwołane wskutek braku zgody policji na jego przeprowadzenie w czasie restrykcji epidemicznych, w londyńskim parku Clapham Common zebrały się setki ludzi.

Doszło tam do przepychanek z policją, a jak widać na zdjęciach i nagraniach wideo, wobec niektórych uczestników funkcjonariusze użyli siły, skuwając ich kajdankami i rzucając ich na ziemię. Jak poinformowała w niedzielę rano policja, za zakłócanie porządku publicznego i łamanie restrykcji epidemicznych aresztowano cztery osoby.

Działania policji potępili w niedzielę politycy ze wszystkich opcji, a część zażądała nawet rezygnacji Dick. Konserwatywna minister spraw wewnętrznych Priti Patel określiła krążące nagrania jako „niepokojące” i zażądała, by policja metropolitalna do końca dnia w niedzielę przedstawiła raport wyjaśniający przebieg wydarzeń.

Laburzystowski burmistrz Londynu Sadiq Khan powiedział, iż „pilnie oczekuje wyjaśnień” od Dick, zaś lider Partii Pracy Keir Starmer oświadczył, że sobotnie sceny były „głęboko niepokojące” i że „nie była to właściwa metoda na pilnowanie porządku w czasie protestu”. Natomiast lider Liberalnych Demokratów Ed Davey w liście do Dick napisał o moralnym fiasku policji i zasugerował, że ona sama powinna rozważyć rezygnację.

Kobiety nie czują się bezpieczne, wychodząc wieczorami

Londyńska policja metropolitalna broniła w niedzielę reakcji swoich funkcjonariuszy na zgromadzenie, mówiąc, że była to „jedyna odpowiedzialna rzecz, jaką można było zrobić”, aby zapewnić bezpieczeństwo publiczne. Dodała jednak, że zostanie przeprowadzony przegląd, aby zobaczyć, czy „można wyciągnąć wnioski”.

– Absolutnie nie chcieliśmy być w pozycji, w której użycie siły było konieczne. Ale zostaliśmy postawieni w tej sytuacji ze względu na nadrzędną potrzebę ochrony bezpieczeństwa ludzi – oświadczyła Helen Ball, trzecia pod względem rangi osoba w policji metropolitalnej.

Czuwanie miało upamiętnić 33-letnią Sarę Everard, która 3 marca wieczorem zaginęła w południowym Londynie, wracając piechotą do domu. W piątek potwierdzono, że odnalezione w lesie prawie 100 km od miejsca, gdzie ostatni raz ją widziano, to ciało Everard. O jej uprowadzenie i zamordowanie oskarżony został 48-letni funkcjonariusz policji Wayne Couzens.

Sprawa, która odbiła się szerokim echem w całej Wielkiej Brytanii, stała się okazją do szerszej dyskusji na temat tego, że kobiety nie czują się bezpiecznie wychodząc wieczorami z domu.
Źródło info i foto: interia.pl

Sheffield: 26-letni Polak winny gwałtu i morderstwa 21-letniej studentki

Paweł R. winny! Sąd w Sheffield uznał 26-letniego Polaka mieszkającego w Wielkiej Brytanii, za winnego zgwałcenia i zamordowania 21-letniej studentki Libby Squire. Ciało kobiety wrzucił do rzeki. Wymiar kary, jaka go czeka, zostanie podany w piątek.

Do przerażającej zbrodni doszło w nocy z 31 stycznia na 1 lutego 2019 r. w Hull we wschodniej Anglii. Jak wykazali prokuratorzy, Paweł R. (mający już na koncie wyroki za przestępstwa seksualne!) jeździł wieczorem po okolicy w poszukiwaniu kobiety, którą mógłby zaatakować. Jego ofiarą okazała się studentka filozofii z miejscowego uniwersytetu, którą „przechwycił” spod klubu nocnego, gdzie nie została wpuszczona, gdyż była pijana.

Według przedstawionej przez prokuraturę wersji 26-latek pojechał z nią do miejscowego parku, gdzie ją zaatakował, a następnie wrzucił do rzeki. Ciało dziewczyny odnaleziono dopiero niemal dwa miesiące później przy ujściu rzeki Humber do morza! Patolodzy nie byli w stanie ustalić, co było bezpośrednią przyczyną zgonu, ani czy jeszcze żyła, kiedy trafiła do wody.

Świadkowie zeznali, że słyszeli krzyki dochodzące z parku. Jednym z kluczowych dowodów były też nagrania z miejskich kamer, na których widać sprawcę i ofiarę. Paweł R. przyznał się zresztą do tego, że jeździł po mieście, szukając kobiety, z którą mógłby uprawiać seks, a także, że uprawiał seks z Libby Squire. Twierdził jednak, że było to za obopólną zgodą. Prokuratura wykazała, że jego zeznania były niespójne i wiele razy składał fałszywe zeznania. Jak wyjaśniał 26-latek, który jest żonaty i ma dwójkę dzieci, skłamał, bo nie chciał, by żona dowiedziała się, że ją zdradzał.

Co ważne, Polak już odsiaduje karę 5 lat i 8 miesięcy więzienia, na którą został skazany w 2019 r. w innym procesie, gdzie został uznany za winnego czterech przestępstw wojeryzmu, dwóch o naruszenia przyzwoitości publicznej i trzech włamań połączonych z kradzieżą m.in. akcesoriów erotycznych i kobiecej bielizny!
Źródło info i foto: se.pl

W Rosji zatrzymano Polaka podejrzanego o dokonanie brutalnego zabójstwa i zgwałcenia studentki w 1995 roku

W Rosji zatrzymano 57-latka podejrzanego o dokonanie brutalnego zabójstwa i zgwałcenia studentki, do którego doszło w Łodzi w 1995 roku. Mężczyzna wydany został stronie polskiej. Po przetransportowaniu go do Łodzi zostanie przesłuchany w Prokuraturze Rejonowej Łódź – Śródmieście. Poinformował o tym w czwartek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. Dodał, że podejrzanemu grozi kara pozbawienia wolności od 12 lat do dożywocia.

Rzeczniczka policji w Łódzkiem mł. insp. Joanna Kącka poinformowała, że łódzcy policjanci zakończyli konwój deportowanego z Rosji mężczyzny.

Zgwałcona i zamordowana

Do zbrodni doszło w dniu 18 czerwca 1995 roku przed południem. Jak wynika z dokonanych ustaleń 22-letnia studentka Uniwersytetu Łódzkiego w nocy poprzedzającej zdarzenia wraz ze swoim znajomym bawiła się na dyskotece w klubie „Medyk”. Wyszli razem ok. godz. 3 i poszli do akademika, w którym kobieta mieszkała. Po pewnym czasie pojawił się tam także podejrzany, który był wówczas pracownikiem ochrony klubu studenckiego „Medyk” wraz z grupą swoich znajomych. W jednym z pokoi wspólnie pili alkohol.

Studentka ze swoim znajomym niebawem udała się do swojego pokoju, gdzie położyła się spać. Została sama. Przed godziną 6 jej znajomy, który do niej na chwilę wszedł, stwierdził że śpi. Podejrzany – jak wynika z zebranych dowodów – ok. godz. 7 wraz ze znajomymi wyszedł z akademika.

– Wszystko jednak wskazuje na to, że mężczyzna wrócił, gdyż przed godziną 8 widziany był, jak próbuje ustalić, który pokój zajmuje 22–latka. Około godz. 12, jej znajomy po wejściu do pokoju stwierdził, że młoda kobieta nie żyje. Wyniki oględzin i przeprowadzonej sekcji zwłok nie pozostawiły wątpliwości co do tego, że została ona w bardzo brutalny sposób zamordowana i stała się ofiarą przemocy seksualnej – wyjaśnił Kopania. Dodał, że na ciele ofiary stwierdzono liczne obrażenia, wygląd części z nich wskazywał na to, że próbowała się bronić.

Następnego dnia policjanci starali się dotrzeć do podejrzanego. Nie zastali go w miejscu zamieszkania. Mężczyzna przestał utrzymywać jakiekolwiek kontakty ze swoją matką i znajomymi.

W toku śledztwa przeprowadzono badania śladów DNA. Stwierdzono, że na spodniach mężczyzny, znalezionych w jego mieszkaniu są ślady, z których wyizolowano profil zgodny z profilem ofiary. Natomiast, na bluzce piżamy 22–latki ujawniono DNA o profilu męskim zgodnym z wyizolowanym ze śladów pobranych z odzieży podejrzanego.

– Uwzględniając materiał dowodowy prokuratura śródmiejska prowadząca śledztwo w tej sprawie wydała postanowienie o przedstawieniu Mirosławowi Ż. zarzutu dokonania ze szczególnym okrucieństwem zbrodni zabójstwa i zgwałcenia 22–latki – powiedział Kopania.

Tropy prowadziły do Niemiec i Grecji

Jak poinformowała Kącka, sprawę przejął Zespół Poszukiwań Celowych Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Z ustaleń wynikało, że mężczyzna uciekł z Polski najprawdopodobniej zmieniając tożsamość i wygląd. Wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania. Podczas prowadzonych czynności policjanci uzyskali szereg informacji o miejscu rzekomego ukrywania się poszukiwanego. Początkowo tropy prowadziły do Niemiec, później do Grecji.

– Szeroko zakrojone międzynarodowe działania nie doprowadziły niestety na ówczesnym etapie do zatrzymania ukrywającego się ochroniarza. Pogłębiona wiedza doprowadziła ostatecznie do ustalenia prawdopodobnego adresu przebywania na terenie Rosji – informuje Kącka.

W 2020 roku poprzez ścisłą współpracę z prokuraturą ponownie zwrócono się do Biura Międzynarodowej Współpracy KGP o podjęcie działań w tym zakresie. 7 sierpnia 2020 r. aktualnie 57-letni Mirosław Ż. został zatrzymany we wskazanym przez łódzkich policjantów miejscu w Iwanowie. Prokuratura Generalna Rosji uwzględniła wniosek Ministerstwa Sprawiedliwości RP o ekstradycję. 3 lutego 2021 r. mężczyzna został przekazany do Polski. Policjanci przejęli go na przejściu granicznym.

Po jego przetransportowaniu do Łodzi zostanie przesłuchany w prokuraturze śródmiejskiej, a następnie podjęte zostaną dalsze decyzje, co do środków zapobiegawczych, w tym, co do przedłużenia czasu trwania tymczasowego aresztowania.
Źródło info i foto: polsatnews.pl