Policja wyznaczyła nagrodę za pomoc w rozwiązaniu sprawy zaginięcia Fabiana Zydora

Sprawa dotyczy zaginięcia z 2016 roku. Nastolatek pochodzący z wielkopolskiej Tarnowej koło Wrześni wyszedł na spotkanie ze znajomymi i nigdy z niego nie wrócił. Policja podejrzewa, że został zamordowany i za pomoc w rozwikłaniu sprawy, proponuje nagrodę.

Za pomoc w sprawie zaginięcia nastolatka z października 2016 roku, komendant Wojewódzki Policji w Poznaniu wyznaczył nagrodę w wysokości 10 tys. złotych. Osoby posiadające informację na ten temat, mogą kontaktować z oficerami zajmującymi się sprawą pod numerem telefonu: 572 899 555 albo osobiście w KWP Poznań ul. Kochanowskiego 2A, pokój 430. Policja zapewnia pełną anonimowość.

Wielkopolska policja od niemal pięciu lat próbuje rozwikłać sprawę zaginięcia Fabiana Zydora z miejscowości Tarnowa koło Wrześni (woj. wielkopolskie). 30 października 2016 roku 17-letni wówczas chłopiec umówił się na wieczorne spotkanie z kolegami, które odbywało się w domu w jednego z nich – oddalonym od domu poszukiwanego o jedyne kilkaset metrów. Po opuszczeniu spotkania, wszelki ślad po chłopcu zaginął.

Policjanci z Wydziału Kryminalnego KWP w Poznaniu są przekonani, że chłopiec nie żyje, a jego ciało zostało ukryte. Okoliczności zaginięcia pozostają jednak cały czas nieznane. Funkcjonariusze liczą więc na pomoc w rozwiązaniu sprawy, za co oferują 10 tys. zł nagrody.

„Fabian Zydor, 17-latek spod Wrześni, w październiku 2016 r. został zamordowany, a ciało ukryte. Kryminalni z Poznania już wiedzą, że nie było to zwykłe zaginięcie. Szef wielkopolskiej Policji wyznaczył 10 000 zł nagrody” – pisze rzecznik prasowy Policji w Poznaniu Andrzej Borowiak.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Francja: Policja zastrzeliła mężczyznę podejrzanego o akt kanibalizmu

Francuska policja zastrzeliła mężczyznę podejrzanego o akt kanibalizmu. Zwyrodnialec miał zamordować 13-latka. W zajmowanym przez niego lokum znaleziono ludzkie szczątki. Ciało i odcięta głowę znaleziono w niedzielę wieczorem w francuskim mieście Tarascon w południowej Francji. Lokal, w którym odkryto ludzkie szczątki był wynajmowany przez 32-letniego mężczyznę.

Jak podaje cytowana przez radio Zet agencja AFP, mężczyzna miał zaburzenia psychiczne.

„Prokurator Laurent Gumbau dodał, że w mieszkaniu odnaleziono również kawałki ludzkiego mięsa zerwane z ramienia, co wzbudziło podejrzenia śledczych o kanibalizm” – podaje rozgłośnia.

Jak się okazało, ofiara kanibala padł 13-latek, który uciekł z domu opieki w Marsylii. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że chłopiec prawdopodobnie jechał do matki, która mieszka nieopodal lokalu, w którym znaleziono zwłoki.

„Według relacji sąsiadów podejrzany o kanibalizm był już wcześniej skazywany za akty przemocy. Mężczyzna, nie chcąc wpaść w ręce policji, uciekał przed mundurowymi po dachach budynków. Policyjna obława trwała trzy godziny. 32-latek został zastrzelony w innej dzielnicy Tarascon” – podaje radio.
Źródło info i foto: wp.pl

Żona zamordowanego prezydenta Haiti wróciła do kraju

Wdowa po prezydencie Haiti powróciła do kraju po pobycie w szpitalu na Florydzie. Martine Moise po wyjściu z samolotu na lotnisku w Port-au-Prince miała na sobie kamizelkę kuloodporną. W ubiegłym tygodniu została ranna w czasie zamachu na życie jej męża – Jovenela Moise.

Jak podaje BBC, Martine Moise wylądowała na lotnisku w stolicy Haiti w sobotę 17 lipca. Na płycie lotniska przywitał ją pełniący obowiązki premiera Claude Joseph. Moise miała założony temblak oraz kamizelkę kuloodporną. Jeden z haitańskich urzędników przekazał na Twitterze, że wdowa po Jovenelu Moise powróciła do kraju, aby przygotować się na pogrzeb męża, który odbędzie się w przyszłym tygodniu.

Do zamachu na życie prezydenta Haiti doszło w nocy z 6 na 7 lipca. Do prywatnej rezydencji Jovenela Moise w Port-au-Prince wdarli się napastnicy. Zamachowcy zastrzelili prezydenta, a następnie ranili jego żonę. Martine Moise powiedziała, że atak przebiegł tak szybko, że jej mąż nie był w stanie „wypowiedzieć ani jednego słowa”.

Po ataku Martine Moise została przetransportowana do szpitala w Miami na Florydzie. „Dziękuję za zespół aniołów stróżów, którzy pomogli mi przetrwać ten straszny czas. Z waszym delikatnym dotykiem, życzliwością i troską udało mi się wytrzymać. Dziękuję wam! Dziękuję wam! Dziękuję wam!” – napisała na Twitterze, przebywając w szpitalu.

Po zamachu tymczasowy premier Claude Joseph ogłosił stan wyjątkowy oraz wezwał Organizację Narodów Zjednoczonych do zwołania w trybie pilnym Rady Bezpieczeństwa. Zabójstwo prezydenta Haiti potępiły zarówno Stany Zjednoczone, jak i Unia Europejska.

Kilka dni po ataku haitańska policja poinformowała o zastrzeleniu czterech uczestników zamachu oraz zatrzymaniu kolejnych 11. Szef policji Leon Charles oświadczył podczas konferencji prasowej, że ujęto ich na terenie ambasady Tajwanu, na który wtargnęli. W zamachu brało udział 28 napastników – 26 obywateli Kolumbii i dwóch Amerykanów, pochodzących z Haiti. Według szefa policji była to dobrze wyszkolona grupa, której część stanowili dawni kolumbijscy żołnierze. Charles podkreślił, że wciąż „trwa ustalanie inicjatorów zamachu”.

Jovenel Moise został wybrany na prezydenta Haiti w listopadzie 2016 roku, urząd objął trzy miesiące później. Przed rozpoczęciem kariery politycznej, Moise zajmował się działalnością gospodarczą. Był właścicielem m.in. 10-hektarowej plantacji bananów, a w 2001 r. zaangażował się w działalność związaną z gospodarką wodną. Opozycja twierdziła, że Moise wygrał wybory w wyniku fałszerstwa i zarzucała mu próbę zwiększenia swojej władzy poprzez zmniejszenie sądowej kontroli nad rządowymi kontraktami. Domagała się również, by po czterech latach rządów oddał władzę. Moise odmawiał rozpisania nowych wyborów prezydenckich.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zabójstwo 11-letniego Sebastiana. Mieszkańcy aglomeracji w szoku

Mieszkańcy aglomeracji śląskiej i sąsiedzi zamordowanego Sebastiana nie mogą pogodzić się z tragedią. ”Diabeł czeka na Ciebie”, ”Pedofil” – to napisy, które pojawiły się na murach zakładu optycznego, w którym pracował morderca 11-latka. 

– „Przemiłe dziecko, spokojniutkie. Ja to dziecko widzę przed oczami i wyobrażam sobie, że to mogłoby spotkać mojego wnuka. W mojej głowie się nie mieści, jak można coś takiego zrobić dziecku” – mówiła w rozmowie z reporterką Radia ZET sąsiadka zamordowanego chłopca.

Jak pisze ”Dziennik Zachodni”, mieszkańcy aglomeracji śląskiej dają upust agresji po śmierci 11-latka. ”Szybko wytropili, kim jest mężczyzna, który przyznał się do zabójstwa Sebastiana” – czytamy. Na murach zakładu optycznego, w którym pracował 41-latek, pojawiły się napisy: ”Diabeł czeka na Ciebie”, ”Pedofil” i ”Śmierć pedofilom”. 

W poniedziałek w zakładzie medycyny sądowej przeprowadzono sekcję zwłok zamordowanego Sebastiana z Katowic. Według wstępnej opinii, która została przesłana śledczym, dziecko zmarło w wyniku uduszenia. W postępowaniu od początku brane jest pod uwagę seksualne tło zbrodni. Według nieoficjalnych informacji, 41-latek jest sosnowieckim optykiem, po rozwodzie, ma dwoje dzieci. Był już znany policji. W 2008 roku porwał inne dziecko, któremu robił zdjęcia, następnie je wypuścił. W 2018 roku w związku z uszkodzeniem ciała żony miał zakaz zbliżania się do niej. Kilka lat temu na jego nośnikach elektronicznych zabezpieczono treści pedofilskie.

41-latek usłyszał zarzut zabójstwa z art. 148 par. 2 Kodeksu karnego, który jest rozwinięty w czterech punktach, opisując m.in. zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, w związku z wzięciem zakładnika, zgwałceniem albo rozbojem i w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Prokuratura nie ujawnia dokładnej kwalifikacji, nie podaje też treści drugiego zarzutu, tłumacząc to dobrem postępowania. Podejrzanemu grozi kara więzienia na czas nie krótszy niż 12 lat, 25 lat pozbawienia wolności albo dożywocie.

Na wtorek rano zaplanowano kontynuowanie przesłuchania podejrzanego. Po zakończeniu tych czynności zapadnie decyzja w sprawie środka zapobiegawczego. Kiedy prokuratura wystąpi o aresztowanie 41-latka, sąd na rozpoznanie jej wniosku będzie miał 24 godziny.

Sebastian zaginął w sobotę – wyszedł na plac zabaw w Dąbrówce Małej w Katowicach, miał wrócić o godz. 19, ale wysłał mamie sms-a, w którym poprosił o zgodę na przedłużenie zabawy o pół godziny. Mama się zgodziła, 11-latek jednak nie wrócił do domu i nie nawiązał już kontaktu z rodziną.

Poszukiwania z udziałem policjantów i strażaków trwały od sobotniego wieczora, kiedy matka chłopca zgłosiła zaginięcie. Mundurowi przeczesywali okolicę miejsca zaginięcia i sąsiednie dzielnice. Potencjalnego sprawcę udało się wytypować w niedzielę, na podstawie analizy zapisu kamer monitoringu, które zarejestrowały samochód należący do 41-latka w pobliżu placu zabaw. Ciało dziecka było ukryte na terenie budowy w sosnowieckiej dzielnicy Niwka – kilka kilometrów od Dąbrówki Małej, gdzie chłopiec mieszkał. Do sąsiedniego Sosnowca sprawca zawiózł go samochodem. Miejsce ukrycia zwłok wskazał wkrótce po zatrzymaniu.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Polak zamordowany przez żonę na Mauritiusie

36-letnia Michelle jest podejrzana o zabicie swojego męża, 49-letniego Rafała. Kobieta i świadkowie przekonują, że mężczyzna przez lata przez lata regularnie gwałcił partnerkę, organizował w domu orgie i brał narkotyki. Ona pochodzi z Kamerunu, on był Polakiem.

– No dalej, powodzenia! Nie zapominaj, że jesteś czarna, a ja jestem bogatym białym. Policja uwierzy mnie, a nie tobie – miał mówić do Michelle jej mąż Rafał. Mężczyzna został znaleziony martwy na schodach ich mieszkania w Grand-Gaube na Mauritiusie 27 kwietnia.

Michelle została we wtorek zatrzymana przez funkcjonariuszy z Goodlands i umieszczona w areszcie. Kobieta przyznała się do zabójstwa i tłumaczyła, że zrobiła to w akcie samoobrony.

Wszystko zaczęło się w momencie, kiedy jej mąż przyszedł rano do jej pokoju i próbował zmusić ją do stosunku. Michelle odmówiła, co nie spodobało się Rafałowi. Zareagował agresywnie, zaczął ją bić, a ona, żeby się chronić, odepchnęła go. Mężczyzna spadł ze schodów i uderzył głową w okiennicę, krwawił. To jeszcze bardziej go rozzłościło, rzucił się na swoją żonę i zagroził, że ją zabije. Michelle po raz kolejny spróbowała go odepchnąć, udało się. Rafał upadł na ziemię i przestał się ruszać – relacjonuje lexpress.mu.

Kiedy Michelle zorientowała się, że jej mąż nie oddycha, zaczęła krzyczeć. Usłyszała ją niania zajmująca się ich dwiema córkami i zawiadomiła policję. Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce zastali tam nagiego, krwawiącego mężczyznę, a obok niego płaczącą Michelle. Sekcja zwłok wykazała, że mężczyzna zmarł na skutek pęknięcia czaszki – donosi portal zinfos-moris.com.

Polskie media za Polską Agencją Prasową podają, że Polak miał rany brzucha i wbity weń śrubokręt, ale nie znaleźliśmy potwierdzenia tych doniesień w mediach lokalnych.

Michelle zeznała, że od ponad dziesięciu lat była traktowana jak niewolnica seksualna. Była regularnie gwałcona, a jej mąż coraz częściej oddawał się perwersyjnym zabawom. Zdarzyło jej się nakryć Rafała z innymi kobietami.

„Mój mąż regularnie organizował orgie pod naszym małżeńskim dachem. Raz udało mi się je sfilmować”
– mówiła Michelle. Nagranie przekazała policji. – „Był zboczeńcem, myślał tylko o seksie. Często gwałcił swoją żonę i kochał zakazane przyjemności. Brał też narkotyki” – mówi o Rafale źrodło lexpress.mu.

Zeznania kobiety potwierdzili na komisariacie również ich krewni, którzy, jak się okazało, byli świadomi zachowania Polaka.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ciało 39-letniego Polaka znalezione w w brytyjskim Middlesbrough. Mężczyzna mógł zostać zamordowany nawet miesiąc temu

W ubiegłym tygodniu w brytyjskim Middlesbrough odnaleziono ciało 39-letniego Polaka. Mężczyzna mógł zostać zamordowany nawet miesiąc temu – poinformowała lokalna policja. Śledczy apelują do osób, które mogą mieć jakiekolwiek informacje w sprawie.

Ciało Tomasza D. znaleźli w lesie na obrzeżach miasta dwaj okoliczni mieszkańcy. Nieżyjący mężczyzna w Wielkiej Brytanii mieszkał od 20 lat, a ostatnio przeprowadził się do Middlesbrough z Darlington. Według policji nie był on przypadkową ofiarą i mógł zostać zabity kilka tygodni, a nawet miesiąc temu.

Policja próbuje ustalić, co się stało z Polakiem, bierąc pod uwagę różne hipotezy. Śledczy zaapelowali o pomoc do osób, które w ostatnich miesiącach miały kontakt z Tomaszem D. lub zauważyły coś podejrzanego w okolicy, gdzie znaleziono jego zwłoki.

Wiemy, że okoliczni mieszkańcy, w tym także mieszkający tu Polacy, będą rzecz jasna zszokowani i zaniepokojeni tym, co stało się z Tomaszem (…) Bezpieczeństwo publiczne jest zawsze naszym najwyższym priorytetem i obecnie nie ma konkretnych informacji, że istnieje szersze zagrożenie dla lokalnej społeczności mówi detektyw Matt Murphy-King, cytowany przez portal BBC.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Multimilioner zamordowany na Wyspach. Nowe fakty

Wczoraj informowaliśmy, że sir Richard Sutton, brytyjski arystokrata i multimilioner, został zamordowany w swojej wiejskiej posiadłości w Higher Langham. „The Sun” podał, że zatrzymany podejrzany mieszkał z milionerem i jego partnerką.

Tragedia w Wielkiej Brytanii. Sir Richard Lexington Sutton, 83-letni baronet, został zaatakowany w środę w swojej wiejskiej posiadłości niedaleko Gillingham w Dorset. Zmarł w wyniku kilkukrotnego dźgnięcia nożem, o czym pisaliśmy w czwartek.

Oprócz niego w wiejskiej posiadłości przebywała również 65-letnia kobieta, która również została zaatakowana przez napastnika. Już dziś wiadomo, że była to fizjoterapeutka i jednocześnie wieloletnia partnerka ofiary. Policja przekazała dziś, 9 kwietnia wiadomość, że kobieta została zaraz po przyjeździe policji przetransportowana drogą lotniczą do szpitala Southmead w Bristolu. Pozostaje w stanie krytycznym.

Po wczorajszej śmierci Suttona wiele mediów pisało o tym, że zatrzymany 34-latek, który jest głównym podejrzanym w sprawie, był znajomym rodziny, a nawet… miał z nimi mieszkać, jak podaje „The Sun”. W wyniku w obrażeń, jakie odniósł, również został przetransportowany do szpitala. Policja szuka świadków zdarzenia.

Ze śmiercią milionera nie mogą pogodzić się jego pracownicy.
Źródło info i foto: o2.pl

Glasgow: 35-letni Polak zamordowany po meczu

Mężczyzna został zamordowany po meczu Celtiku i Rangers w Glasgow. Napastnicy zadźgali go nożem na ulicy po starciu lokalnych drużyn.

Szkockie media rozpisują się na temat tragicznego wydarzenia, do którego doszło w niedzielę, po spotkaniu Celtiku z Glasgow Rangers. „The Scottish Sun” podaje, że 21 marca około godziny 22 w dzielnicy Easterhouse doszło do brutalnego zdarzenia. Świadkowie, zaraz przed atakiem usłyszeli, jak ktoś wykrzykiwał „jestem fanem Celtiku, kogo to ku*** obchodzi?”.

Po chwili trzech mężczyzn i kobieta zaatakowali Polaka. 35-latek po bójce był prześladowany przez jednego z napastników, który dźgnął go nożem. Ofiara doznała śmiertelnej rany kłutej.

– Na zewnątrz było straszne zamieszanie, założyłem, że to byli pijani fani Celtiku i Rangersów. Słyszałem, jak ktoś krzyczał „jestem fanem Celtiku, kogo to ku*** obchodzi?” To był hałaśliwy motłoch i robiło się gorąco. Później pojawiła się policja, która była wszędzie, a nad miejscem wzniesiono namiot. Mężczyzna zginął na ulicy. Jego gardło było częściowo rozcięte – ujawnił jeden ze świadków.

Jak podaje „Daily Record” Polak osierocił trójkę dzieci. Policja nadal poszukuje sprawców.

– Pracujemy nad dokładnym ustaleniem okoliczności tego, co się wydarzyło i dlaczego. Młody człowiek stracił życie i musimy wytropić tego, kto jest za to odpowiedzialny – przekazał inspektor Alan McAlpine.

W niedzielnym meczu Celtic zremisował z Glasgow Rangers 1:1. Wynik spotkania nie miał żadnego znaczenia dla końcowego układu tabeli, ponieważ już wcześniej ci drudzy zapewnili sobie mistrzowski tytuł.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Producent gry opartej o „Grę o Tron” zamordowany

Sławny miliarder, który produkował „Grę o Tron” w wersji gry komputerowej, został otruty! Lin Qui (+39 l.) zmarł w Szanghaju w samo Boże Narodzenie, a kulisy jego śmierci przypominają scenariusz właśnie „Gry o Tron”. Policja podejrzewa, że doszło do morderstwa i może za nim stać… rywal miliardera z firmy producenckiej!

Czy doszło do krwawej gry o tron wśród twórców „Gry o Tron”?! Tak podejrzewają media i policja. W samo Boże Narodzenie w Szanghaju niespodziewanie zmarł Lin Qui (+39 l.), odpowiedzialny za stworzenie i produkcję gry komputerowej „Gra o Tron. Nadchodzi zima” opartej o sławny serial. Miliarder źle się poczuł kilka dni wcześniej. Sekcja zwłok przyniosła wstrząsające rezultaty.

Okazało się, że Lin Qui został otruty. Policja zatrzymała już nawet podejrzanego! Oficjalnie ujawniono jedynie, iż ma on na nazwisko Xu, a to wywołało lawinę plotek, których póki co o dziwo nikt nie zdementował… Według BBC zatrzymany to szef działu produkcji filmowej w Yoozoo, tej samej firmie, w której pracował zamordowany miliarder, a truciznę podano w herbacie.
Źródło info i foto: se.pl

Z Bzury wyłowiono zwłoki zawinięte w dywan. Trwa śledztwo

Służby wyłowiły z rzeki nieopodal Aleksandrowa Łódzkiego ciało 49-letniego mężczyzny. Na jego szyi widoczna była rana cięta. Policja zatrzymała dwie osoby w wieku 28 i 29 lat. Do tragicznego odkrycia doszło w nocy z soboty na niedzielę w gminie Aleksandrów Łódzki. Z rzeki Bzura służby wyłowiły zwłoki mężczyzny, które utknęły na kamieniach. Ciało było zawinięte w dywan.

Ofiarą okazał się 49-letni mężczyzna, którego zaginięcie zgłosiła siostra. Mężczyzna najprawdopodobniej został zamordowany. Kilka dni wcześniej w jego domu miała miejsce głośna impreza, która zakończyła się awanturą. Jak podają służby, na ciele denata widoczne były rany cięte, prawdopodobnie po ataku nożem. Ujawniono także inne ślady świadczące o spowodowaniu obrażeń zewnętrznych. Z kolei w domu, w którym kilka dni wcześniej doszło do awantury, policja zauważyła ślady krwi. Zniknął również duży fragment dywanu.

W związku ze sprawą policja zatrzymała już dwie osoby. To 28-letnia kobieta i 29-letni mężczyzna, którzy najprawdopodobniej w poniedziałek zostaną przesłuchani. Wtedy też mają usłyszeć zarzuty morderstwa.
Źródło info i foto: wp.pl