Są wyniki obserwacji psychiatrycznej sprawcy zabójstwa 11-letniego Sebastiana

Najprawdopodobniej do końca czerwca ma być gotowy akt oskarżenia w sprawie mężczyny, który w Katowicach rok temu zabił 11-letniego Sebastiana. Śledczy dostali opinię biegłych w sprawie poczytalności podejrzanego. Wynika z niej, że w chwili popełniania przestępstw mężczyzna był poczytalny. Obserwacja psychiatryczna podejrzanego trwała cztery tygodnie.

Jak powiedział prokurator, biegli nie mają wątpliwości, że w chwili popełnienia przestępstw mężczyzna był poczytalny. Teraz śledczym pozostaje jeszcze zaznajomienie mężczyzny i jego obrońcy z aktami śledztwa. Potem nastąpi przygotowanie aktu oskarżenia. Niewykluczone, że pod koniec przyszłego miesiąca zostanie on skierowany do sądu. Mężczyzna usłyszał łącznie siedem zarzutów. Trzy z nich dotyczą czynów pedofilskich. Oprócz zabójstwo 11-latka miał też wykorzystywać seksualnie dwoje innych dzieci. Znaleziono również u niego dziecięcą pornografię.

Mężczyzna przyznał się do winy i składał wyjaśnienia. Do tej pory przesłuchiwano go już 17 razy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zarzuty po śmierci 9-latki. Zginęła pod kołami terenówki

Do koszmarnego zdarzenia doszło w Kudowie-Zdroju. Pod kołami terenówki zginęła 9-letnia Zosia. Kierowca i jego pasażer usłyszeli zarzuty. Koszmar wydarzył się w piątek, 29 kwietnia o godz. 18:00 przy ul. Tkackiej w Kudowie-Zdroju. Zosia udała się na spacer z mamą. Potem wraz z koleżanką weszła na pagórek, z którego wspólnie chciały podziwiać pociągi. W pewnym momencie z drugiej strony pagórka wyjechała potężna terenówka. Auto wyskoczyło na wzniesieniu, a chwilę później spadło na Zosię. Druga dziewczynka zdołała uciec.

„Podbiegłam. Mama kucała przy dziewczynce. Inna pani dzwoniła po pogotowie. Dopóki nie przyjechała karetka, zaczęłyśmy z mamą dziewczynki reanimację. Na miejscu interweniowało też Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Reanimacja trwała około godziny, jednak dziewczynki nie udało się uratować” – powiedziała „Faktowi” pani Edyta, świadek tragedii.

Za kierownicą jeepa siedział 23-latek. Rozmówczyni tabloidu spostrzegła, że sam bawił się w tym miejscu, gdy był młodszy. Powinien zatem wiedzieć, że dzieci często się tam pojawiają. Szymon M. i jego pasażer uciekli z miejsca wypadku, ale szybko zostali zatrzymani. „Fakt” ustalił w prokuraturze, że kierowca jeepa usłyszał już zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i ucieczki z miejsca wypadku.
Źródło info i foto: o2.pl

Tajemnicza zbrodnia w Kudowie-Zdrój. Zarzut zabójstwa usłyszały dwie kobiety

10.05.2017 Zielona Gora policja drogowka drogowki drogowce zdjecie ilustracyjne ilustracja policji tasma tasme policyjna napis na tasmie policyjnej miejsce wypadku radiowoz radiowozu radiowozie fot. Piotr Jedzura/REPORTER

Prokuratura zdradza szczegóły tajemniczej zbrodni w Kudowie-Zdroju. Trzy osoby usłyszały zarzuty i trafiły do aresztu. Motywem zamordowania starszego małżeństwa miały być nieporozumienia rodzinne. 20 kwietnia w jednym z mieszkań w Kudowie-Zdroju odkryto zwłoki 71-latków w znacznym stanie rozkładu z ranami postrzałowymi. Teraz wiadomo już, że małżeństwo miało zginąć 18 stycznia tego roku w tym samy mieszkaniu.

Zarzut zabójstwa usłyszały dwie kobiety – 41-letnia córka zamordowanych i jej 19-letnia znajoma.

 – Kobiety podczas przesłuchania w charakterze podejrzanych potwierdziły swój udział w zdarzeniu – mówi Radiu ZET prokurator Tomasz Orepuk z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. Ale ich zeznania się różnią, na tym etapie nie można powiedzieć czy przyznają się w pełni do winy. Grozi im dożywocie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

47-latek zranił nożem żonę i dziecko. Usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa

Zarzuty usiłowania zabójstwa postawiła Prokuratura Rejonowa w Chrzanowie (Małopolskie) 47-letniemu Dariuszowi A., który w trakcie awantury domowej zranił nożem żonę i dziecko, a następnie próbował popełnić samobójstwo. Mężczyzna trafił do tymczasowego aresztu. Jak przekazał we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Janusz Hnatko, do postawienia zarzutów doszło po otrzymaniu pisemnej opinii biegłego lekarza, w której stwierdzono, że z Dariuszem A. można wykonać czynności procesowe. Prokuratura przedstawiła mu zarzuty dotyczące usiłowania zabójstwa dwóch osób – córki i żony.

Przesłuchany w charakterze podejrzanego Dariusz A. wyjaśnił, że przyznaje się do przedstawionych mu zarzutów i oświadczył, że chciałby złożyć wyjaśnienia, jednakże na obecnym etapie odmówił składania wyjaśnień – zakomunikował rzecznik.

Sąd Rejonowy w Chrzanowie, na wniosek prokuratury, zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na trzy miesiące.

W charakterze świadka – zaznaczył Hnatko – przesłuchana została także żona podejrzanego, która zeznała, że w feralnym dniu mąż chciał pozbawić życia jej małoletnią córkę oraz ją i tylko z uwagi na niezwłocznie udzieloną pomoc medyczną zamierzonego celu nie osiągnął. Pokrzywdzona oraz małoletnie dzieci są pod stałą opieką psychologa.

Według przedstawiciela prokuratury nadal trwają czynności procesowe w tej sprawie.

Do awantury domowej, w trakcie której Dariusz A. zranił nożem żonę i dziecko, a następnie próbował popełnić samobójstwo doszło na początku kwietnia w Alwerni.

O awanturze rodzinnej w Alwerni zostali powiadomieni funkcjonariusze tamtejszego komisariatu policji. Na miejscu zdarzenia zastano nieprzytomnego 47-letniego mężczyznę przebitego na wysokości klatki piersiowej przedmiotem przypominającym miecz, kobietę z widoczną raną kłutą klatki piersiowej oraz trójkę dzieci. Jedno z dzieci także posiadało obrażenia ciała. Kobieta i mężczyzna w stanie ciężkim zostali przetransportowani do szpitali. Do szpitala na badania trafiły także dzieci.

Ze wstępnych ustaleń wynikało, że mężczyzna w trakcie awantury domowej zadał cios nożem swojej żonie w okolice klatki piersiowej, spowodował obrażenia ciała u jednego z dzieci, a następnie dokonał samookaleczenia nożem tzw. kataną w okolicę klatki piersiowej.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Stomatolog z 2400 zarzutami

Ponad 2400 zarzutów ma stomatolog z Wodzisławia Śląskiego, który według ustaleń śledztwa składał fałszywe wnioski o rozliczenie świadczonych usług do Narodowego Funduszu Zdrowia. Jak wyliczyła policja, w ten sposób dentysta naraził Skarb Państwa na stratę 190 tys. zł. O skierowaniu do sądu aktu oskarżenia w tej sprawie poinformowała we wtorek wodzisławska komenda. Śledztwo prowadzili tamtejsi policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Wodzisławiu Śląskim.

„Postępowanie zostało wszczęte na początku 2021 roku, na podstawie materiałów zebranych przez wodzisławskich śledczych. Nielegalny proceder stomatologa z Wodzisławia Śląskiego polegał na składaniu fałszywych wniosków o rozliczenie świadczonych usług do Narodowego Funduszu Zdrowia. Mężczyzna naraził Skarb Państwa na utratę prawie 190 tys. złotych” – podała policja.

Podczas śledztwa policjanci przesłuchali blisko 4 tysiące osób, które korzystały z usług dentysty w latach 2015-2019. Stomatolog dostał 2417 zarzutów dotyczących poświadczenia nieprawdy w dokumentacji medycznej w celu uzyskania korzyści majątkowej i jeden zarzut oszustwa. Wobec podejrzanego prokurator zastosował poręczenie majątkowe w wysokości 220 tys. zł. Mężczyźnie może grozić kara do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Kolejna spora afera. Znany gdański profesor z zarzutami

Znany gdański profesor założycielem oszukańczego funduszu inwestycyjnego. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura. – Pokrzywdzeni ponieśli milionowe straty, a sprawą zajmuje się Centralne Biuro Śledcze Policji – ustalili śledczy. – Zaufałem człowiekowi, bo wiedział, że mam gotówkę przeznaczoną na remont hotelu w Sopocie. Podpisałem umowę, ale zwrotu już nie otrzymałem – mówi jeden z pokrzywdzonych.

Zawiadomienie w tej sprawie wpłynęło do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku na początku stycznia br. Dotyczy trzech wskazanych osób: profesora Uniwersytetu Gdańskiego, prezesa funduszu inwestycyjnego oraz jednego z członków zarządu – ustaliła PAP.

Pokrzywdzeni zarzucają organizatorom funduszu oszustwa, działanie w zorganizowanej grupie przestępczej oraz wyrządzenie co najmniej 9 mln zł strat, które ponieśli pożyczkodawcy i członkowie konsorcjum. Sami „inwestorzy” mówią o sprawie jako o „Amber Gold dla bogatych”, bo kwoty, które wpłacali, sięgają od kilkuset tysięcy do prawie 2 mln złotych.

Rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk potwierdziła, że wydział przestępczości gospodarczej wszczął w tej sprawie śledztwo. – Pokrzywdzonych może być więcej, na razie nie udzielamy w sprawie szczegółowych informacji – dodała prokurator Wawryniuk.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji przesłuchują już pokrzywdzonych i zabezpieczyli część dokumentacji, a w ostatnich dniach do śledczych trafiły doniesienia kolejnych osób pokrzywdzonych w sprawie.

Dziennikarz PAP nieoficjalnie ustalił, że latem 2015 r. do prezesa warszawskiej spółki zgłosił się znany pomorski biznesmen, który powiedział o intratnej inwestycji polegającej na finansowaniu wynajmu samochodów zastępczych udostępnianych klientom zakładów ubezpieczeń, aby czerpać zyski z wierzytelności wobec ubezpieczycieli.
Źródło info i foto: wp.pl

Dwaj Białorusini z zarzutami ws. szpiegostwa

Dwaj obywatele Białorusi usłyszeli zarzuty szpiegostwa na rzecz służb wywiadowczych tego kraju – poinformował w środę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Ich zatrzymanie miało miejsce w poniedziałek; podejrzani trafili do aresztu. Rzecznik prokuratury prok. Łukasz Wawrzyniak powiedział w środę, że obywatele Białorusi zostali zatrzymani w poniedziałek przez Żandarmerię Wojskową.

– Usłyszeli zarzuty szpiegostwa na rzecz służb wywiadowczych Białorusi. Ustaliliśmy, że obywatele Białorusi mieli m.in. dokonywać rozpoznania obiektów wojskowych i cywilnych o krytycznym znaczeniu dla obronności RP – powiedział rzecznik.

Białorusini trafili do aresztu. Sprawę prowadzi wydział ds. wojskowych poznańskiej prokuratury okręgowej. Prokuratura nie ujawnia szerszych szczegółów na temat sprawy, nie podaje też bliższych danych dotyczących podejrzanych. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Były reprezentant Polski zatrzymany. Usłyszał zarzuty

Na polecenie Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim w środę doszło do zatrzymania siedmiu osób, w tym m.in. byłego reprezentanta Polski w piłce ręcznej, Bartłomieja T. oraz wiceprezesa klubu Ostrovia – poinformował serwis wlkp24.info. Według informacji serwisu wlkp24.info zatrzymanie dotyczy wyłudzenia pieniędzy z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Osoby miały wyłudzać dotacje na fikcyjne gospodarstwa w latach 2004-2015.

– Do tej pory siedmiu osobom przypisano działanie polegające na przyjęciu korzyści majątkowej. Jednym z nich jest 32-letni mieszkaniec Ostrowa Wielkopolskiego, któremu przedstawiono 150 zarzutów czynów zabronionych – mówił prokurator Marcin Kubiak.

Serwis skontaktował się z prezesem kaliskiego klubu, który potwierdził, że Bartłomiej T. nie stawił się na środowy trening. Jednocześnie przyznał, że o sprawie dowiedział się z mediów społecznościowych. Bartłomiej T. w przeszłości reprezentowała m.in. Vive Kielce czy Zagłębiu Lubin. Do MKS-u Kalisz przeszedł w tym sezonie z Górnika Zabrze. Był także członkiem kadry narodowej, która pojechała na mistrzostwach świata w 2011 r.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Andriej K. z zarzutem zabójstwa 30-letniej Ukrainki

Fot. Damian Klamka/East News
n/z radiowoz policyjny

Zarzut zabójstwa 30-letniej Ukrainki Marii P. w Koszalinie usłyszał jej rodak, 47-letni Andriej K. Ciało kobiety znaleziono w wiacie śmietnikowej. – Nie przyznał się do zarzutu – poinformował w czwartek PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski. Zwłoki 30-letniej Ukrainki Marii P. zostało znalezione w poniedziałek 14 marca w wiacie śmietnikowej przy ul. Moniuszki w Koszalinie (woj. zachodniopomorskie).

W związku ze sprawą policja zatrzymała trzy osoby – 33-latkę oraz dwóch mężczyzn w wieku 40 i 47 lat. Dwoje pierwszych ostatecznie przesłuchano w charakterze świadków i zwolniono do domu. Natomiast 47-letni Ukrainiec Andriej K., jak poinformował PAP prok. Gąsiorowski, w Prokuraturze Rejonowej w Koszalinie usłyszał zarzut zabójstwa 30-latki.

Zwłoki 30-letniej Ukrainki w wiacie śmietnikowej. 47-latek z zarzutami

Zdaniem śledczych, to 47-latek uderzał pokrzywdzoną w głowę, spowodował u niej liczne obrażenia, a także dusił ją, doprowadzając do jej śmierci, która nastąpiła na skutek krwotoku do dróg oddechowych.

– Podejrzany nie przyznał się do zarzucanego czynu. Owszem, potwierdził, że znał Marię P., która tak jak i on od kilku lat mieszkała i pracowała w Koszalinie. Wskazał, że była sympatią jego syna, który obecnie przebywa w Ukrainie. To ona miała pomagać podejrzanemu w przesyłaniu pieniędzy synowi. Potwierdził, że widzieli się w niedzielę, ale potem się rozstali. On wypił piwo, trochę wódki, miał iść na koncert, ale ostatecznie wrócił do hotelu dla pracowników – powiedział prok. Gąsiorowski.

Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie podejrzanego na okres trzech miesięcy. Za zabójstwo grozi nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Rzeszów: Zabił psycholożkę w zakładzie karnym. Artur R. był osadzony za zgwałcenie kobiet

Rzeszów, 22.02.2022. Zak³ad Karny w Rzeszowie gdzie, 22 bm. odby³a siê konferencja nt. zabójstwa funkcjonariuszki S³u¿by Wiêziennej. Podczas konsultacji psychologicznej tymczasowo aresztowany zaatakowa³ funkcjonariuszkê SW. W wyniku obra¿eñ kobieta zmar³a. (aldg) PAP/Darek Delmanowicz

37-letni Artur R. zadźgał w Zakładzie Karnym w Rzeszowie funkcjonariuszkę Służby Więziennej. Psycholożka zmarła wskutek odniesionych ran. Mężczyzna usłyszał zarzuty, a śledczy podali też, że choć mężczyzna przebywał w areszcie, to nie miał statusu niebezpiecznego przestępcy. Okoliczności tego tragicznego zdarzenia są szczegółowo wyjaśniane przez prokuraturę, Ministerstwo Sprawiedliwości i Służbę Więzienną. Media podały, że mężczyzna zaatakował funkcjonariuszkę nożyczkami. Prokuratura na chwilę obecną nie potwierdza tej informacji. Wiadomo, że znaleziono i zabezpieczono nożyczki, ale konieczne jest przeprowadzenie badań.

Jak poinformował w środę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie prok. Krzysztof Ciechanowski, mężczyzna usłyszał w środę zarzuty: zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem i z motywacji zasługującej na szczególne potępienie, ale też czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego i bezprawnego pozbawienia wolności połączonego ze szczególnym udręczeniem.

Prokurator dodał, że Artur R. w czasie przesłuchania nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Złożył wyjaśnienia, ale z uwagi na dobro śledztwa prokuratura nie ujawnia ich treści. Śledczy sprecyzowali, że R. zadał funkcjonariuszce uderzenia zaciśniętą dłonią i narzędziem ostrokończystym, czym spowodował u niej szereg obrażeń ciała, które doprowadziły do masywnego krwotoku wewnętrznego i zewnętrznego, a w efekcie do śmierci pokrzywdzonej.

37-latek był osadzony za gwałty z 2020 roku

Tymczasowo aresztowany Artur R. – w sprawie gwałtów dokonanych w 2020 roku – nie był dotychczas karany. Za zarzucaną mu teraz zbrodnię grozi kara nie mniejsza niż 12 lat pozbawienia wolności, 25 lat albo kara dożywotniego więzienia. Prokurator zapewnił, że w sprawie trwają intensywne czynności procesowe, mające na celu ustalenie przebiegu zdarzenia oraz weryfikacja wyjaśnień złożonych przez podejrzanego. W czwartek w Krakowie ma się odbyć sekcja zwłok funkcjonariuszki.

Wiceminister sprawiedliwości Michał Woś mówił na konferencji prasowej we wtorek 22 lutego, że osadzony, który był tymczasowo aresztowany, nie był zakwalifikowany jako niebezpieczny. Zapowiedział też, że sprawdzane będą wszystkie procedury, które w takich przypadkach powinny być zastosowane. Obecnie Artur R. ma status niebezpiecznego przestępcy. Jest mieszkańcem powiatu kolbuszowskiego, przebywa w areszcie w związku z tym, że odpowiada już przez sądem za zgwałcenie w 2020 roku trzech kobiet i usiłowanie gwałtu jednej. Według oskarżenia mężczyzna umawiał się z kobietami w celach towarzyskich, początkowo płacił za usługę seksualną, a następnie je bił, podduszał, szarpał. Groził kobietom, że je zabije, robił im nagie zdjęcia, a po zgwałceniu okradał z pieniędzy i bielizny, „którą traktował jak trofeum”; zabierał im dokumenty.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl