Są wyniki obserwacji psychiatrycznej sprawcy zabójstwa 11-letniego Sebastiana

Najprawdopodobniej do końca czerwca ma być gotowy akt oskarżenia w sprawie mężczyny, który w Katowicach rok temu zabił 11-letniego Sebastiana. Śledczy dostali opinię biegłych w sprawie poczytalności podejrzanego. Wynika z niej, że w chwili popełniania przestępstw mężczyzna był poczytalny. Obserwacja psychiatryczna podejrzanego trwała cztery tygodnie.

Jak powiedział prokurator, biegli nie mają wątpliwości, że w chwili popełnienia przestępstw mężczyzna był poczytalny. Teraz śledczym pozostaje jeszcze zaznajomienie mężczyzny i jego obrońcy z aktami śledztwa. Potem nastąpi przygotowanie aktu oskarżenia. Niewykluczone, że pod koniec przyszłego miesiąca zostanie on skierowany do sądu. Mężczyzna usłyszał łącznie siedem zarzutów. Trzy z nich dotyczą czynów pedofilskich. Oprócz zabójstwo 11-latka miał też wykorzystywać seksualnie dwoje innych dzieci. Znaleziono również u niego dziecięcą pornografię.

Mężczyzna przyznał się do winy i składał wyjaśnienia. Do tej pory przesłuchiwano go już 17 razy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nowe szczegóły ataku nożownika na 12-latkę

Prokurator ogłosi jeszcze w piątek zarzuty 41-latkowi, który dzień wcześniej zaatakował nożem przed szkołą w Bielsku-Białej 12-latkę – podała PAP rzecznik bielskiej prokuratury okręgowej Agnieszka Michulec. Chodzi o zarzut usiłowania zabójstwa. Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała Południe. Zostało wydane postanowienie o wszczęciu śledztwa oraz postawieniu zarzutu usiłowania zabójstwa ze skutkiem w postaci spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu. (…) Prokurator udał się do Bielskiego Centrum Psychiatrii, gdzie przebywa mężczyzna. Tam ogłosi się mu zarzuty. Ma także przesłuchać mężczyznę, o ile będzie chciał on składać wyjaśnienia – powiedziała w rozmowie z PAP prokurator Agnieszka Michulec.

41-letni napastnik został umieszczony w Bielskim Centrum Psychiatrii po zatrzymaniu. Prokurator Agnieszka Michulec zastrzegła, że psychiatrzy wydali zgodę na przeprowadzenie czynności z jego udziałem. Z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie mężczyzny do sądu wystąpiła prokuratura. Posiedzenie w tej sprawie jest zaplanowane na sobotnie przedpołudnie.

Do ataku doszło w czwartek około godziny 13. Napastnik – Arkadiusz D. przed szkołą podstawową nr 22 w ścisłym centrum Bielska-Białej z nieznanych powodów zaatakował 12-latkę, zadając jej kilka ciosów nożem. Mężczyzna bezpośrednio po zdarzeniu odszedł, ale chwilę późnej został zatrzymany przez policjantów.

12-latka z obrażeniami zagrażającymi jej życiu trafiła najpierw do szpitala pediatrycznego w Bielsku-Białej, a późnym popołudniem przetransportowano ją śmigłowcem do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka. Ma rany brzucha, klatki piersiowej i nogi. W nocy przeszła operację. W ciężkim stanie przebywa na oddziale intensywnej opieki medycznej.

Według nieoficjalnych informacji, do których dotarła w piątek PAP, 41-letni napastnik mieszkał w bloku naprzeciwko szkoły. Jak wynika z relacji jego rodziny, leczył się na schizofrenię; miał przyjmować leki. Po zatrzymaniu trafił do szpitala psychiatrycznego, gdzie jest pilnowany przez policjantów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zarzuty po śmierci 9-latki. Zginęła pod kołami terenówki

Do koszmarnego zdarzenia doszło w Kudowie-Zdroju. Pod kołami terenówki zginęła 9-letnia Zosia. Kierowca i jego pasażer usłyszeli zarzuty. Koszmar wydarzył się w piątek, 29 kwietnia o godz. 18:00 przy ul. Tkackiej w Kudowie-Zdroju. Zosia udała się na spacer z mamą. Potem wraz z koleżanką weszła na pagórek, z którego wspólnie chciały podziwiać pociągi. W pewnym momencie z drugiej strony pagórka wyjechała potężna terenówka. Auto wyskoczyło na wzniesieniu, a chwilę później spadło na Zosię. Druga dziewczynka zdołała uciec.

„Podbiegłam. Mama kucała przy dziewczynce. Inna pani dzwoniła po pogotowie. Dopóki nie przyjechała karetka, zaczęłyśmy z mamą dziewczynki reanimację. Na miejscu interweniowało też Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Reanimacja trwała około godziny, jednak dziewczynki nie udało się uratować” – powiedziała „Faktowi” pani Edyta, świadek tragedii.

Za kierownicą jeepa siedział 23-latek. Rozmówczyni tabloidu spostrzegła, że sam bawił się w tym miejscu, gdy był młodszy. Powinien zatem wiedzieć, że dzieci często się tam pojawiają. Szymon M. i jego pasażer uciekli z miejsca wypadku, ale szybko zostali zatrzymani. „Fakt” ustalił w prokuraturze, że kierowca jeepa usłyszał już zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i ucieczki z miejsca wypadku.
Źródło info i foto: o2.pl

47-latek zranił nożem żonę i dziecko. Usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa

Zarzuty usiłowania zabójstwa postawiła Prokuratura Rejonowa w Chrzanowie (Małopolskie) 47-letniemu Dariuszowi A., który w trakcie awantury domowej zranił nożem żonę i dziecko, a następnie próbował popełnić samobójstwo. Mężczyzna trafił do tymczasowego aresztu. Jak przekazał we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Janusz Hnatko, do postawienia zarzutów doszło po otrzymaniu pisemnej opinii biegłego lekarza, w której stwierdzono, że z Dariuszem A. można wykonać czynności procesowe. Prokuratura przedstawiła mu zarzuty dotyczące usiłowania zabójstwa dwóch osób – córki i żony.

Przesłuchany w charakterze podejrzanego Dariusz A. wyjaśnił, że przyznaje się do przedstawionych mu zarzutów i oświadczył, że chciałby złożyć wyjaśnienia, jednakże na obecnym etapie odmówił składania wyjaśnień – zakomunikował rzecznik.

Sąd Rejonowy w Chrzanowie, na wniosek prokuratury, zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na trzy miesiące.

W charakterze świadka – zaznaczył Hnatko – przesłuchana została także żona podejrzanego, która zeznała, że w feralnym dniu mąż chciał pozbawić życia jej małoletnią córkę oraz ją i tylko z uwagi na niezwłocznie udzieloną pomoc medyczną zamierzonego celu nie osiągnął. Pokrzywdzona oraz małoletnie dzieci są pod stałą opieką psychologa.

Według przedstawiciela prokuratury nadal trwają czynności procesowe w tej sprawie.

Do awantury domowej, w trakcie której Dariusz A. zranił nożem żonę i dziecko, a następnie próbował popełnić samobójstwo doszło na początku kwietnia w Alwerni.

O awanturze rodzinnej w Alwerni zostali powiadomieni funkcjonariusze tamtejszego komisariatu policji. Na miejscu zdarzenia zastano nieprzytomnego 47-letniego mężczyznę przebitego na wysokości klatki piersiowej przedmiotem przypominającym miecz, kobietę z widoczną raną kłutą klatki piersiowej oraz trójkę dzieci. Jedno z dzieci także posiadało obrażenia ciała. Kobieta i mężczyzna w stanie ciężkim zostali przetransportowani do szpitali. Do szpitala na badania trafiły także dzieci.

Ze wstępnych ustaleń wynikało, że mężczyzna w trakcie awantury domowej zadał cios nożem swojej żonie w okolice klatki piersiowej, spowodował obrażenia ciała u jednego z dzieci, a następnie dokonał samookaleczenia nożem tzw. kataną w okolicę klatki piersiowej.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Stomatolog z 2400 zarzutami

Ponad 2400 zarzutów ma stomatolog z Wodzisławia Śląskiego, który według ustaleń śledztwa składał fałszywe wnioski o rozliczenie świadczonych usług do Narodowego Funduszu Zdrowia. Jak wyliczyła policja, w ten sposób dentysta naraził Skarb Państwa na stratę 190 tys. zł. O skierowaniu do sądu aktu oskarżenia w tej sprawie poinformowała we wtorek wodzisławska komenda. Śledztwo prowadzili tamtejsi policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Wodzisławiu Śląskim.

„Postępowanie zostało wszczęte na początku 2021 roku, na podstawie materiałów zebranych przez wodzisławskich śledczych. Nielegalny proceder stomatologa z Wodzisławia Śląskiego polegał na składaniu fałszywych wniosków o rozliczenie świadczonych usług do Narodowego Funduszu Zdrowia. Mężczyzna naraził Skarb Państwa na utratę prawie 190 tys. złotych” – podała policja.

Podczas śledztwa policjanci przesłuchali blisko 4 tysiące osób, które korzystały z usług dentysty w latach 2015-2019. Stomatolog dostał 2417 zarzutów dotyczących poświadczenia nieprawdy w dokumentacji medycznej w celu uzyskania korzyści majątkowej i jeden zarzut oszustwa. Wobec podejrzanego prokurator zastosował poręczenie majątkowe w wysokości 220 tys. zł. Mężczyźnie może grozić kara do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Sąd ponownie zajmie się sprawą tragedii w Suszku

Sąd Okręgowy w Łodzi uwzględnił apelację prokuratury i uchylił wyrok sądu I instancji, który w ub. r. uniewinnił organizatorów obozu w Suszku w pow. chojnickim (woj. pomorskie), gdzie latem 2017 roku podczas burzy zginęły dwie harcerki a ponad 30 uczestników zostało rannych. Sprawą ponownie zajmie się sąd rejonowy.

Chodzi o wydarzenia z nocy z 11 na 12 sierpnia 2017 r., gdy nad Pomorzem przeszły gwałtowne burze z silnymi porywami wiatru. Zniszczony został wówczas zorganizowany w Suszku k. Chojnic obóz harcerski. Zginęły dwie harcerki w wieku 13 i 14 lat. 38 kolejnych uczestników obozu trafiło z różnymi obrażeniami do szpitali. Większość z nich pochodziła z Łodzi.

W czerwcu ub. r. Sąd Rejonowy w Łodzi uniewinnił dwóch organizatorów obozu: 28-letniego Mateusza I., który pełnił funkcję komendanta oraz jego zastępcy 51-letniego Włodzimierza D. Z tym wyrokiem nie zgodziła się prowadząca śledztwo Prokuratura Okręgowa w Słupsku, która wniosła do Sądu Okręgowego w Łodzi apelację. Wskazała w nim m.in. na fakt, że sąd I instancji pomimo wniosku prokuratora zaniechał bezpośredniego przesłuchania na rozprawie blisko 250 świadków.

W poniedziałek Sąd Okręgowy w Łodzi uchylił wyrok uniewinniający organizatorów obozu oraz przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.

Sąd podzielił zarzuty, jakie w środkach odwoławczych wskazali oskarżyciel publiczny i oskarżyciele posiłkowi, a mianowicie błędy w zakresie przeprowadzonej przez sąd I instancji oceny zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego – zaznaczyła sędzia Małgorzata Pąśko.

Dodała, że dotyczy to zarówno dowodów, które zostały przeprowadzone bezpośrednio na rozprawie oraz tych, wobec których sąd zaniechał wezwania świadków i zaliczył ich zeznania z postępowania przygotowawczego. Chodzi m.in. o zawarte w akcie oskarżenia kwestie braku zastosowania środków prewencyjnych w postaci nieprzeprowadzenia próbnych alarmów, niewyznaczenia bezpiecznego miejsca zbiórki podczas ewakuacji oraz niezarządzenia ewakuacji uczestników obozu.

Sąd Okręgowy utrzymał natomiast w mocy wyrok dla Andrzeja N. urzędnika starostwa, który – według śledczych – nie dopełnił obowiązków służbowych i miał nie przekazać alertu pogodowego o nadchodzącej nawałnicy. Został on skazany, ale sąd warunkowo umorzył postępowanie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Szef CBA odpowiada na zarzuty Donalda Tuska

W odpowiedzi na zarzuty Donalda Tuska, który stwierdził, że CBA nie przyjęło uchodźców, mimo że ośrodek szkoleniowy stoi pusty, wypowiedział się szef jednostki, płk Andrzej Stróżny. „W świetle nieprawdziwych doniesień, muszę stanąć w obronie dobrego imienia moich funkcjonariuszy. (…) W związku z pomocą, jakiej CBA udziela uchodźcom, właściwa byłaby refleksja byłego premiera nad bezpodstawnymi atakami oraz słowo ‚przepraszam'” – podkreślił.

Zdaniem Andrzeja Stróżnego Centralne Biuro Antykorupcyjne „podjęło działania i nadal realizuje szereg działań na rzecz wsparcia ofiar wojny w Ukrainie”. Najważniejszym z nich jest pomoc w ewakuacji rodzin funkcjonariuszy oraz pracowników partnerskiej służby antykorupcyjnej. W tym celu w CBA uruchomiło całodobowy sztab kryzysowy.

„Do dnia 19 marca br. z terenu objętego wojną CBA wsparło ewakuację około 300 osób, w tym ponad 120 dzieci, z których najmłodsze ma dwa miesiące. Pomoc udzielana jest nie tylko za pośrednictwem Ośrodka w Lucieniu, ale również w innych miejscach na terenie kraju” – twierdzi Stróżny.

Stróżny przekonuje, że wszystkie działania jednostki nie są podawane opinii publicznej, ponieważ uznawane są za „naturalny odruch serca”. „W świetle nieprawdziwych doniesień, jako Szef Służby muszę stanąć w obronie dobrego imienia moich funkcjonariuszy, z których jestem dumny. Ich postawa, w tym wola niesienia pomocy, zasługują na najwyższe uznanie i szacunek!”

„W obliczu trwającej za wschodnią granicą wojny, a także w związku z pomocą, jakiej CBA udziela uchodźcom, właściwa byłaby refleksja byłego premiera nad bezpodstawnymi atakami na Służbę oraz słowo ‚przepraszam'” – podsumował Stróżny w komunikacie.

Przypomnijmy: W sobotę 19 marca w Warszawie odbył się kongres programowy Platformy Obywatelskiej „Bezpieczna Polska”. Podczas wydarzenia przemawiał lider Platformy, który oprócz ostrych słów pod adresem polskiego rządu, skrytykował także służby. Tusk stwierdził, że CBA nie przyjęło uchodźców, mimo że ośrodek szkoleniowy stoi pusty.
Źródło info i foto: wp.pl

Zatrzymano podejrzanego o śmiertelne potrącenie rowerzysty

Ryccy policjanci ustalili i zatrzymali sprawcę śmiertelnego wypadku, do którego doszło we wtorek w Moszczance. Kierujący busem potrącił 63-letniego rowerzystę, a potem uciekł z miejsca. Ustalenia kryminalnych doprowadziły ich do województwa śląskiego, gdzie został zatrzymany 67-latek, który kierował pojazdem w chwili wypadku. Wkrótce usłyszy prokuratorskie zarzuty. Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnych oraz za ucieczkę z miejsca zdarzenia grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności.

Do tego tragicznego wypadku doszło we wtorek w nocy na drodze krajowej 48 w Moszczance. Ze zgłoszenia wynikało, że kierujący rowerem został potrącony przez nieznany pojazd. Sprawca wypadku nie udzielił poszkodowanemu pomocy, tylko odjechał z miejsca. Pomimo przeprowadzonej reanimacji, życia 63-letniego cyklisty nie udało się uratować.

Do działań mających na celu ustalenie i zatrzymanie sprawcy wypadku ruszyli policjanci z ryckiej komendy i dęblińskiego komisariatu. Kryminalni wykonali szereg sprawdzeń, między innymi zapisów monitoringów, czy przesłuchań świadków.

Skrupulatna praca funkcjonariuszy doprowadziła ich na właściwy trop. Wszystko wskazywało na to, że w wypadku brał udział samochód marki Peugeot Boxer. W środę przy udziale policjantów z komendy w Dąbrowie Górniczej, został zatrzymany 67-letni mieszkaniec Sosnowca narodowości ormiańskiej, który miał kierować tym pojazdem w chwili zdarzenia. Policjanci zabezpieczyli samochód w widocznymi uszkodzeniami, którym poruszał się sprawca wypadku.

Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu ryckiej komendy. Wkrótce zostanie doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszy zarzuty. 67-latek w przeszłości był już notowany za inne przestępstwa. Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym oraz za ucieczkę z miejsca zdarzenia grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności. Policja i prokuratura będą wnioskować o tymczasowy areszt dla 67-latka.
Źródło info i foto: Policja.pl

Gwałt na 22-latce w Warszawie

22-latka miała paść ofiarą gwałtu pod koniec stycznia. O zdarzeniu poinformował ratownik medyczny, który opisał interwencję w relacji na Instagramie. Sprawą zajęła się policja, jednak wciąż nie postawiono nikomu zarzutów.

Był czwartek, 27 stycznia, gdy 22-latka, cudzoziemka studiująca w Warszawie, zamówiła taksówkę przez aplikację. O tym, co się dalej stało, opowiedziała pracownikowi pogotowia. „Kierowca skręcił do parku w środku nocy, wyciągnął ją z samochodu, dotkliwie pobił, zgwałcił i zostawił zakrwawioną” – napisał ratownik na Instagramie.

Ambulans na miejsce zdarzenia dotarł pół godziny po przestępstwie. Ratownik opisywał, że „dziewczyna była cała w błocie i we krwi”. Była w szoku. „Nie radziła sobie z niczym, na chwile przestawała płakać, żeby odpowiedzieć na pytanie, a później widać było, że sobie przypomniała sytuację i znowu zaczynała płakać” – relacjonował.

Ratownik przyznał, że interwencja z 27 stycznia była jedną z najgorszych w jego życiu. – 11 lat jeżdżę w pogotowiu, widziałem dużo złych rzeczy, ale to, co stało się tej dziewczynie, działa bardzo silnie na moją psychikę. Wciąż o tym myślę – tłumaczy mężczyzna w rozmowie ze „Stołeczną”.

Napisał post, by ustrzec inne dziewczyny przed takimi sytuacjami. – Ta dziewczyna chyba nigdy wcześniej nie doświadczyła przemocy. Była bardzo daleko od domu, od rodziny i spotkało ją coś strasznego. Była w rozpaczy – dodał.

Dziennikarze „Stołecznej” skontaktowali się z prokuraturą, policją oraz z firmą, którą miała wskazać pokrzywdzona. Policji udało ustalić się tożsamość osoby, którą podejrzewa o popełnienie czyny, jednak wciąż nie postawiono jej zarzutów i nie zatrzymano jej. Śledztwo ma być na wczesnym etapie, a prokuratura nadal gromadzi dowody.

Z kolei wskazana firma wysłała komunikat. „Bolt bardzo poważnie traktuje tego typu zarzuty i stosując w takich przypadkach zero tolerancji, nie akceptujemy takiego zachowania wśród kierowców i kierowczyń zatrudnionych przez floty współpracujące z Bolt” – podkreśla firma.
Źródło info i foto: wp.pl

174 podejrzany i zabezpieczony majątek o wartości ponad 35 mln złotych

CBŚP zatrzymało 15 osób (16 osób objęto zarzutami) podejrzanych o wyłudzenie podatku VAT w zakresie usług transportowych i reklamowych. Wśród zatrzymanych jest osoba, której przedstawiono łącznie 3 zarzuty, w tym utrudniania postępowania. Jeden z podejrzanych był wcześniej karany za potrójne zabójstwo oraz rozboje. W śledztwie występuje już łącznie 174 podejrzanych, którym Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej zabezpieczył majątek wart ponad 35 mln zł.

Od 2019 roku prowadzone jest śledztwo przez policjantów z Zarządu w Szczecinie Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie. Sprawa dotyczy zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie na zasadzie tzw. „karuzeli podatkowej” popełniali przestępstwa karne i karnoskarbowe związane z wystawianiem nierzetelnych i poświadczających nieprawdę faktur VAT. Przedmiotem przestępstwa są m.in. usługi budowlane, reklamowe i transportowe. Z ustaleń śledztwa wynika, że kolejne podmioty gospodarcze tworząc poświadczającą nieprawdę dokumentację generowały koszty. Według śledczych w przestępczą działalność może być zamieszanych kilkaset firm, a straty Skarbu Państwa oszacowano na ok. 160 mln zł.

W ostatnim czasie funkcjonariusze przeprowadzili kolejne uderzenie w grupę, tym razem zatrzymani są podejrzani o wystawanie faktur poświadczających nieprawdę w zakresie usług transportowych i reklamowych. Czynności były prowadzone jednocześnie przez blisko 100 policjantów na terenie województw: śląskiego, małopolskiego, świętokrzyskiego oraz łódzkiego. Podczas działań policjanci zatrzymali 15 osób. Szesnasta osoba została doprowadzona do prokuratury z zakładu karnego. W trakcie realizacji przeszukano blisko 50 miejsc, m.in. domy podejrzanych, siedziby spółek i biur rachunkowych, zabezpieczając przy tym sprzęt komputerowy, telefony komórkowe, nośniki danych informatycznych oraz obszerną dokumentację, która obecnie poddawana jest analizie.

W Zachodniopomorskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie zatrzymanym przedstawiono zarzuty. Jedenaście osób usłyszało zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Podejrzanym przedstawiono także zarzuty oszustw podatkowych, połączonych z tworzeniem poświadczającej nieprawdę oraz nierzetelnej dokumentacji księgowej, jak również prania pieniędzy. Łącznie 16 podejrzanym przedstawiono 50 zarzutów.

Obecnie w śledztwie występuje 174 podejrzanych, którym przedstawiono łącznie ponad 600 zarzutów, w tym 110 osób usłyszało zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, z czego 5 kierowania nią. Wobec 43 osób zastosowano środek o charakterze izolacyjnym. Śledczy ustalili majątek należący do podejrzanych i przejęli mienie warte ponad 35 mln zł. Decyzją prokuratora przekazano część zabezpieczonego towaru wartego ponad 3 mln zł szczecińskim szpitalom i Policji.
Źródło info i foto: Policja.pl