Znany dziennikarz aresztowany. Jest podejrzany o gwałt

Znany dziennikarz i pisarz Mariusz Z. ma odpowiadać za gwałt. Zarzuty postawiła mu warszawska prokuratura. Mężczyzna został aresztowany na trzy miesiące. Wyjdzie jednaka na wolność, jeśli do 28 stycznia wpłaci 500 tys. zł poręczenia majątkowego. Według śledczych, do gwałtu miało dojść w Warszawie w sierpniu 2020 roku. Wtedy organy ścigania otrzymały zawiadomienie w tej sprawie.

Decyzja o zatrzymaniu Mariusza Z. zapadła natomiast w ostatnich dniach. Dziennikarza, który przebywał w hotelu u swego znajomego, zatrzymali funkcjonariusze z Gorlic w Małopolsce. Przewieźli go do stolicy. Wczoraj mężczyzna usłyszał zarzut, za który grozi 12 lat więzienia. Dziś warszawski sąd aresztował go na trzy miesiące. Jeśli jednak wpłaci do 28 stycznia 500 tys. zł poręczenia majątkowego, będzie mógł wyjść na wolność. Prokuratura już zapowiedziała, że będzie zaskarżać decyzję o areszcie.

Mariusz Z. składając w prokuraturze wyjaśnienia, nie przyznał się do gwałtu. Śledczy twierdzą natomiast, że do zdarzenia doszło w sierpniu 2020 roku w jego mieszkaniu w Warszawie. Ofiarą miała być znajoma mężczyzny. Prokuratura wciąż wyjaśnia, czy kobieta została wcześniej odurzona.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Podejrzany o zabójstwo 11-latka z Katowic z kolejnymi zarzutami

Tomasz M., podejrzany o porwanie i zabicie w maju ub.r. 11-letniego Sebastiana z Katowic oraz przestępstwo seksualne na szkodę innego dziecka, ostatnio usłyszał cztery kolejne zarzuty. Dotyczą one m.in. czynów pedofilskich wobec kolejnego małoletniego oraz posiadania pornografii dziecięcej. Obecnie mężczyzna podejrzany jest o popełnienie siedmiu przestępstw. 

Zabójstwo 11-letniego Sebastiana z Katowic to jedna z najgłośniejszych spraw w ostatnich latach. Do popełnienia zbrodni przyznał się 41-letni optyk z Sosnowca Tomasz M. Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu informowała wcześniej o trzech zarzutach w prowadzonym śledztwie. Dwa z nich dotyczą Sebastiana – jeden z nich to zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, drugiego prokuratura nie ujawnia. Trzeci zaś przestępstwa seksualnego na szkodę innego dziecka, co prokuratura przekazała we wrześniu. 

– Kolejne zarzuty dotyczą dwóch czynów o charakterze pedofilskim na szkodę kolejnego małoletniego poniżej lat 15. Dwa ostatnie czyny, szósty i siódmy, są związane z pozyskaną przez prokuratora opinią biegłego z zakresu informatyki śledczej. W trakcie badania zabezpieczonych dysków komputerów biegły ujawnił pornografię dziecięcą w postaci ponad 200 zdjęć i nielegalne oprogramowanie komputerowe – powiedział prok. Waldemar Łubniewski, rzecznik PO w Sosnowcu. 

Rzecznik dodał, że podejrzany, który od czasu przedstawienia zarzutów dotyczących Sebastiana przebywa w areszcie, był dotychczas przesłuchiwany 14 razy i za każdym razem przyznawał się do winy i składał obszerne wyjaśnienia. Po zabójstwie Sebastiana wziął też udział w eksperymencie procesowym, opisując przebieg zbrodni. Prokuratura zaznacza, że przestępstwa na szkodę dwóch innych dzieci nigdy nie zostały zgłoszone organom ścigania. – Te zarzuty zostały sformułowane w oparciu o dowody pozyskane przez prokuratora razem z policją – przyznał rzecznik.

Prokuratura, uzasadniając to dobrem pokrzywdzonych i ich rodzin, nie ujawnia bliższych szczegółów – nie wiadomo, kiedy i w którym mieście doszło do przestępstw i w jakim wieku były ofiary. Śledczy podają jedynie, że było to w „okresie poprzedzającym zabójstwo Sebastiana”.

Sebastian zaginął 22 maja 2021 r. – wyszedł na plac zabaw w Dąbrówce Małej w Katowicach, miał wrócić do domu o godz. 19, ale wysłał mamie SMS z prośbą o zgodę na przedłużenie zabawy o pół godziny. Mama się zgodziła, Sebastian jednak nie wrócił do domu i nie nawiązał już kontaktu z bliskimi, wtedy mama chłopca zawiadomiła policję.

Potencjalnego sprawcę udało się wytypować następnego dnia, na podstawie analizy zapisu kamer monitoringu, które zarejestrowały samochód marki ford w pobliżu placu zabaw. Tego samego dnia policja dotarła do jego właściciela, którym był 41-letni mieszkaniec Sosnowca. Mężczyzna został zatrzymany, a w rozmowie ze śledczymi przyznał się do uprowadzenia, a następnie zabójstwa 11-latka.

Wkrótce znaleziono ciało dziecka, ukryte na budowie w sosnowieckiej dzielnicy Niwka – kilka km od Dąbrówki Małej, gdzie chłopiec mieszkał. Do Sosnowca sprawca zawiózł go samochodem. Miejsce ukrycia zwłok M. wskazał tuż po zatrzymaniu. Sebastian po uprowadzeniu był prawdopodobnie przetrzymywany w kilku różnych miejscach. W jednym z nich został zamordowany, a potem przewieziony na budowę, gdzie – jak podały media – sprawca zamierzał ciało dziecka zalać betonem. Prokuratura nie odnosi się do tych szczegółów.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Areszt dla burmistrza Murowanej Gośliny

Dariusza U. – burmistrz podpoznańskiej Murowanej Gośliny został w czwartek tymczasowo aresztowany. To decyzja sądu w stolicy Wielkopolski po tym, jak śledczy przedstawili samorządowcowi łącznie 12 zarzutów, głównie korupcyjnych. Burmistrzowi grozi kara nawet 10 lat więzienia. Sąd w Poznaniu zdecydował o tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące Dariusza U. – włodarza Murowanej Gośliny.

Prokurator Katarzyna Hadyniak-Chojnacka z Wielkopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Poznaniu powiedziała PAP, że sąd uwzględnił wniosek śledczych.

Jak wynika ze słów prokurator, samorządowiec nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw. – Odmówił składania wyjaśnień – dodała Hadyniak-Chojnacka. Złożenie zażalenia na czwartkową decyzję sądu o tymczasowym aresztowaniu zapowiedział obrońca burmistrza Murowanej Gośliny.

– Oczywiście będę starał się wykazywać, że prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych czynów, czyli przesłanka ogólna, nie została spełniona – powiedział adwokat Czarosław Leszczyński.

Burmistrz Murowanej Gośliny tymczasowo aresztowany

Dariusza U. i sześć innych osób zatrzymali we wtorek funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego. To dwóch przedsiębiorców, córka burmistrza i pracownicy samorządu z Murowanej Gośliny. W ich przypadku prokuratura nie wniosła o tymczasowe aresztowanie.

Rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej prok. Łukasz Łapczyński poinformował, że samorządowcowi przedstawiono łącznie 12 zarzutów dotyczących przede wszystkim łapówek. Chodzi o inwestycje podległe urzędowi Dariusza U., w tym budowy dróg i remonty szkół, bibliotek, remiz czy świetlic.

Dariuszowi U. grozi do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: wp.pl

Inwigilacja Brejzy. 80 zarzutów na koncie urzędniczki, dziwne śledztwo

Użycie systemu Pegasus wobec senatora Krzysztofa Brejzy nadal budzi ogromne poruszenie. Nieoficjalnie, służby szpiegowały polityka opozycji w 2019 r., by połączyć go z tzw. aferą fakturową w inowrocławskim ratuszu. I to mimo że Brejza nie występował w niej jako podejrzany. Tymczasem urzędniczka, od której afera wybuchła, ma od ponad trzech lat ok. 80 prokuratorskich zarzutów na koncie, a jej udział w całej sprawie budzi coraz większe kontrowersje.

Chodzi o prokuratorskie śledztwo w sprawie nieprawidłowości w funkcjonowaniu Wydziału Kultury, Promocji i Komunikacji Społecznej w inowrocławskim ratuszu. Postępowanie początkowo prowadziła bydgoska prokuratura razem z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym. Od ponad dwóch lat prowadzą ją gdańscy śledczy z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Śledztwo wszczęto po kontroli CBA oraz zawiadomieniu prezydenta Inowrocławia Ryszarda Brejzy, ojca senatora Platformy Krzysztofa Brejzy.

– Postępowanie wszczęte zostało w październiku 2017 roku. Dotyczy m.in. przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych polegającego na wyłudzeniu kilkuset tysięcy złotych ze środków publicznych. W postępowaniu 18 osobom przedstawiono zarzuty popełnienia ponad 250 przestępstw. Postępowanie pozostaje w toku i ma w dalszym ciągu charakter rozwojowy – informuje Wirtualną Polskę rzeczniczka gdańskiej prokuratury okręgowej Grażyna Wawryniuk.

W trakcie śledztwa ustalono, że od 2015 do 2017 roku pracownicy Wydziału Kultury Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Inowrocławia oraz Centrum Kultury i Sportu Ziemowit w Kruszwicy, działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, przekroczyli przysługujące im uprawnienia. W jaki sposób?

– Posługując się poświadczającymi nieprawdę oraz podrobionymi fakturami, których część była wystawiona przez wybranych przedsiębiorców, doprowadzili do dokonania wypłaty ze środków publicznych wymienionych jednostek budżetowych za usługi, które nie zostały wykonane lub były świadczone na rzecz innego podmiotu – ujawnia prokurator Wawryniuk.

80 zarzutów na koncie urzędniczki

Główną bohaterką afery fakturowej jest Agnieszka Ch., która usłyszała do tej pory ok. 80 zarzutów w śledztwie. Urzędniczka trafiła do inowrocławskiego magistratu w 2015 roku, była szefową pionu kultury, a także rzecznikiem prasowym urzędu. Wcześniej w latach 2012-2015 była zatrudniona w domu kultury w Kruszwicy. To o tyle ważne, że w tych dwóch miejscowościach śledczy wykryli szereg nieprawidłowości. Po kontroli w urzędzie Agnieszka Ch. straciła stanowisko naczelnika wydziału kultury i rzecznika prasowego.

Według śledczych miała wyprowadzić ok. 300 tys. zł z dwóch wspomnianych placówek poprzez wprowadzenie do obiegu 250 fałszywych faktur. Kiedy afera wybuchła, urzędniczka wszystkiego się wyparła. Zaskoczenia obrotem sprawy nie krył natomiast ojciec senatora Ryszard Brejza.

– Pani Agnieszka była dobrym pracownikiem. Zaproponowałem nawet przeniesienie tej pani z Ośrodka Kultury „Ziemowit” w Kruszwicy. Miała dobrą opinię w poprzedniej firmie, wygrała w konkursie na najlepszego mieszkańca powiatu inowrocławskiego. Była pracowita, ja do niej nie miałem żadnych zarzutów. (…) Proszę powiedzieć, kto by przypuszczał, że można podejrzewać ją o cokolwiek złego? – mówił w 2018 roku portalowi natemat.pl Ryszard Brejza.

Jak nieoficjalnie ustaliła Wirtualna Polska, to właśnie m.in. na podstawie jej zeznań w prokuraturze rządowe media przypisały senatorowi Brejzie organizację grupy hejterskiej w inowrocławskim ratuszu, która miała atakować politycznych przeciwników.

Zdaniem TVP Info, używano do tego sprzętu z urzędu bądź zakupionych w tym celu urządzeń mobilnych z budżetu miasta lub funduszy uzyskanych z fikcyjnych faktur. Jako dowód przedstawiano rzekome SMS-y autorstwa polityka opozycji.
Źródło info i foto: wp.pl

CBA zatrzymało burmistrza Murowanej Gośliny i sześć innych osób

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało we wtorek burmistrza podpoznańskiej Murowanej Gośliny i sześć innych osób. Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział, że zatrzymanym mają zostać wkrótce przedstawione zarzuty. Wydział Komunikacji Społecznej Centralnego Biura Antykorupcyjnego przekazał, że funkcjonariusze poznańskiej Delegatury CBA zatrzymali we wtorek siedem osób, w tym burmistrza Miasta i Gminy Murowana Goślina Dariusza U.

„Czynności zostały przeprowadzone w związku z toczącym się postępowaniem, na polecenie Wielkopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Poznaniu” – poinformowano.

Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział, że z uwagi na trwające działania śledczych nie może udzielić szczegółowych informacji na temat zatrzymania samorządowca, ani charakteru prowadzonego w tej sprawie postępowania.

Żaryn przyznał, że wśród zatrzymanych, oprócz burmistrza, są osoby związane z urzędem gminy i instytucjami samorządowymi w Murowanej Goślinie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Legnica: Zarzuty dla Henryka W.

Są zarzuty dla Henryka W. z Legnicy. Mężczyzna w kwietniu ubiegłego roku brutalnie pobił żonę. Gdy ta straciła przytomność, wsadził jej w rękę nóż, by upozorować, że to ona chciała go zaatakować. Kobieta zmarła. Mężczyzna usłyszał zarzuty.

– Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu Okręgowego w Legnicy – poinformowała w poniedziałek PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy prok. Lidia Tkaczyszyn.

Legnica. Henryk W. z zarzutami. Pobił żonę na śmierć

Do tragicznych wydarzeń doszło w kwietniu 2021 r. Henryk W. i Elżbieta W. byli małżeństwem od trzech lat. Pod koniec marca ubiegłego roku kobieta wyprowadziła się od męża.

3 kwietnia Henryk W. wysłał żonie sms, którego treść skłoniła ją do przyjścia do mieszkania męża. – Po otwarciu drzwi Henryk W. zadał Elżbiecie W. cios pięścią w okolice szyi. Kobieta straciła przytomność i upadła na podłogę. pokrzywdzona doznała obrażeń ciała w postaci krwiaka podpajęczynówkowego i obrzęku mózgu – relacjonowała przebieg wydarzeń prok. Tkaczyszyn.

REKW mieszkaniu W. podczas zdarzenia był też Paweł P.; mężczyźni pili alkohol. W. i P. przewrócili nieprzytomną kobietę i włożyli jej w rękę nóż, aby upozorować, że to ona zaatakowała męża. Następnie P. zadzwonił po pogotowie ratunkowe. Kobieta trafiła do szpitala, gdzie dwa dni później zmarła.

Z ustaleń śledztwa wynika, że W. był zazdrosny o żonę. Wcześniej jej groził, awanturował się i bił. Kobieta nie chciała jednak, aby jej mąż był za to ścigany. Prokurator oskarżył Henryka W. o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem była śmierć kobiety. W. wcześniej był wielokrotnej karany, w tym za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu. Prokurator oskarżył również Pawła P. Zarzucono mu utrudnianie śledztwa i pomoc W. w uniknięciu odpowiedzialności karnej. Mężczyzna usłyszał też zarzuty składania fałszywych zeznań, miał też grozić jednemu ze świadków w tym śledztwie. P. wcześniej również był karany.

Henrykowi W. za popełnioną zbrodnię grozi dożywocie; P. może trafić od więzienia na osiem lat.
Źródło info i foto: interia.pl

Truli właścicieli mieszkań, które przejęli podstępem. Nowe fakty

Prokuratura Krajowa przejmuje śledztwo w sprawie oszustów, którzy w Warszawie przejmowali mieszkania i truli ich właścicieli – dowiedział się reporter RMF FM. Na polecenie Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga zatrzymano 4 mężczyzn, którzy mają m.in. odpowiadać za zabójstwo 6 osób i jedno usiłowanie zabójstwa. Jak dowiedział się reporter RMF FM, decyzja o przejęciu śledztwa zapadła ze względu na bardzo dużą wagę sprawy. Zarzuty stawiane zatrzymanym są wyjątkowo poważne, a postępowanie – rozwojowe.

Z ustaleń RMF FM wynika, że śledczy analizują przypadki niewyjaśnionych śmierci starszych osób – właścicieli mieszkań w Warszawie, którzy znajdowali się w trudnej sytuacji życiowej. Nie chodzi jedynie o przejmowanie lokali w stolicy, ale także działek i gotówki należącej do ofiar. Mężczyźni, którzy usłyszeli zarzuty w tej sprawie to 38-latek, 43-latek, 64-latek i 72-latek. Prokuratura twierdzi, że podejrzani przez dłuższy czas nawiązywali przyjacielskie stosunki z seniorami. Wyłudzali od nich oświadczenia, że mogą ich reprezentować w sprawach majątkowych. Potem takim osobom mieli podawać zatruty alkohol, doprowadzając je do śmierci.

38-latek, 43-latek i 64-latek zostali aresztowani na 3 miesiąca. Wobec 72-latka orzeczono zakaz opuszczania kraju z zatrzymaniem paszportu, a także poręczenie majątkowe.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Dwóch zatrzymanych za napaść na policjantów

Sąd aresztował dwóch mężczyzn w wieku 50 i 28 lat, którzy usłyszeli zarzuty czynnej napaści na policjanta, naruszenia nietykalności cielesnej i znieważenia funkcjonariuszy podczas i w związku z wykonywaniem przez nich obowiązków służbowych oraz pobicia i uszkodzenia ciała mieszkańców powiatu żarskiego. Podejrzanym może grozić do 10 lat pozbawienia wolności.

Do zdarzenia doszło w poniedziałek (27 grudnia) wieczorem. Do żarskiej komendy zgłosiły się osoby, które poinformowały dyżurnego, że były świadkami bójki dwóch mężczyzn na ulicy. We wskazany rejon natychmiast pojechali funkcjonariusze. Po przybyciu na miejsce jeden z policjantów zauważył dwóch mężczyzn, którzy na widok radiowozu zaczęli uciekać do pobliskiego budynku. Funkcjonariusz natychmiast wysiadł z samochodu i pobiegł za nimi. Mężczyźni nie reagowali na okrzyki „stać Policja”, a następnie przytrzymywali drzwi wejściowe do klatki schodowej i nie wykonywali poleceń funkcjonariusza. W związku z tym policjant otworzył je siłą. Po wejściu do budynku mężczyźni swoją agresję skierowali wobec funkcjonariusza oraz dwóch policjantek, które przybyły na miejsce.

Agresorzy znieważali policjantów i zadawali im ciosy rękoma, naruszając w ten sposób ich nietykalność cielesną i zmuszając do odstąpienia od czynności. Po krótkiej chwili młodszy mężczyzna uciekł do mieszkania, w którym się zamknął. Starszy natomiast szarpał policjanta, a następnie zepchnął go ze schodów w wyniku czego funkcjonariusz doznał urazu nogi. Na miejsce interwencji ze wsparciem przybyły inne patrole z żarskiej komendy. W wyniku podjętych działań dwaj agresorzy zostali obezwładnieni i zatrzymani. Jak się okazało zarówno 50-latek jak i 28-latek byli nietrzeźwi – mieli ponad promil alkoholu w organizmie. Podczas czynności policjanci ustalili, że podejrzani wcześniej zaczepili przypadkowego mężczyznę, używając wobec niego przemocy fizycznej. To nie koniec agresywnego zachowania zatrzymanych. Na Szpitalny Oddział Ratunkowy z obrażeniami głowy trafił również mężczyzna, który miał być pobity przez podejrzanych przy użyciu cegłówki oraz pięści, w wyniku czego odniósł obrażenia w postaci licznych złamań kości twarzy.

Zarówno 50-latek, jak i 28-latek usłyszeli prokuratorskie zarzuty czynnej napaści na funkcjonariusza, znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej policjantów podczas i w związku z wykonywaniem przez nich obowiązków służbowych, zmuszania do odstapienia od czynności, a także pobicia i uszkodzenia ciała dwóch mieszkańców powiatu żarskiego. W środę (29 grudnia) Sąd Rejonowy w Żarach na posiedzeniu aresztowym przychylił się do wniosku prokuratury i aresztował mężczyzn na trzy miesięce. Na zaostrzenie kary niewątpliwie wpłynie fakt, że czyny mężczczyzn miały charakter chuligański, za co może im grozić do 10 lat pozbawienia wolności.

Nie ma społecznego i prawnego przyzwolenia na zachowanie zagrażające zdrowiu i życiu funkcjonariuszy, którzy wykonują obowiązki służbowe i chronią obywateli!
Źródło info i foto: Policja.pl

26-latka z Poznania odpowie za zabójstwo 3-letniej córki

Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, do sądu wniesiono akt oskarżenie przeciwko 26-latce podejrzanej o zabicie trzyletniej córki. Zarzuty dotyczą m.in. duszenia, a także uderzenia nożem. Tragiczne zdarzenie miało miejsce 4 maja 2021 roku w Poznaniu. Wówczas do szpitala w ciężkim stanie trafiła 3-letnia dziewczynka, której życia lekarzom nie udało się uratować. Z informacji śledczych wynikało, że dziecko zostało ugodzone nożem przez matkę. Jak poinformował Polsat, obecnie śledczy skierowali wobec 26-latki akt oskarżenia.

Głos w sprawie zabójstwa 3-letniej dziewczynki zabrał rzecznik prasowy poznańskiej Prokuratury Okręgowej, Łukasz Wawrzyniak. – Kobiecie zarzucono, że 4 maja zabiła swoją trzyletnią córkę, którą najpierw dusiła, a następnie zadała jej trzy uderzenia nożem w okolice tułowia – powiedział cytowany przez Polsat News. Wawrzyniak dodał także, że oskarżona nie przyznała się do zarzucanego jej przestępstwa, podkreślił, że kobieta „oświadczyła, że przyznaje się do czynu, ale nie do winy”.

Na początku maja, jak informowała poznańska prokuratura, kobieta miała przyznać się do winy i powiedzieć, że od wielu lat miała już samobójcze myśli. – Twierdzi, że chciała popełnić samobójstwo, a że nie chciała zostawiać dziecka samego, to najpierw zabiła dziecko, a potem nie była w stanie targnąć się na swoje życie – przekazał prok. Wawrzyniak cytowany przez Radio ZET.

Jak już informowaliśmy w maju, Zbigniew Ziobro w sprawie zabójstwa 3-latki, polecił zmianę zarzutu dla podejrzanej kobiety na surowszy. „Matka, która w Poznaniu zabiła 3-letnią córkę, zbrodnię zaplanowała z zimną krwią. Potem w okrutny sposób ją zrealizowała. Poleciłem zmianę postawionego jej zarzutu na surowszy – zabójstwo popełnione ze szczególnym okrucieństwem” – napisał prokurator generalny 13 maja na Twitterze. Ziobro dodał również „Matka wybrała bardzo ostry nóż i powoli zabijała małą Zuzię, uderzając ją kilkakrotnie ostrzem w okolice serca i w plecy. Potem dusiła ją rękoma, gdy ta płakała i błagała, by mama przestała”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nowe fakty ws. mężczyzny, który miał zabić nożem żonę i ranić syna w Rozniszewie

W środę w Rozniszewie na Mazowszu 43-letni mężczyzna zaatakował nożem swoją żonę i nastoletniego syna, który stanął w obronie matki. Kobieta nie przeżyła ataku, 15-latek jest w szpitalu w stanie ciężkim. Jak poinformowała radomska prokuratura, mężczyźnie mają zostać postawione zarzuty zabójstwa i usiłowania zabójstwa. W środę 29 grudnia w Rozniszewie (w powiecie kozienickim) doszło do rodzinnej tragedii. 43-letni mężczyzna miał zaatakować nożem swoją 41-letnią żonę oraz nastoletniego syna. RMF24 podał nowe fakty dotyczące tego zdarzenia.

Jak podaje rozgłośnia, mężczyzna miał zadać swojej żonie 20 ciosów nożem. Agnieszka Borkowska z radomskiej Prokuratury Okręgowej przekazała RMF FM, że między małżonkami doszło do kłótni. – W obronie matki stanął ich 15-letni syn, który starał się uniemożliwić ojcu zadanie dalszych ciosów. Chłopiec został wielokrotnie dźgnięty nożem przez ojca – powiedziała rzeczniczka prokuratury. Raniona kobieta nie przeżyła ataku, jej nastoletni syn został przetransportowany do szpitala. Jego stan jest obecnie określany jako ciężki, ale stabilny.

Po ataku – jak podaje RMF24 – 43-latek uciekł, a policja odnalazła go w pobliskim lesie. Mężczyzna miał rany brzucha, które prawdopodobnie sam sobie zadał. Trafił do szpitala. W czwartek 30 grudnia mężczyźnie miały zostać postawione zarzuty zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa.
Źródło info i foto: Gazeta.pl