Zabójstwo biznesmena pod Łodzią. Zatrzymano dwoje obywateli Ukrainy

Dwoje obywateli Ukrainy usłyszało zarzuty w sprawie brutalnego zabójstwa na tle rabunkowym przedsiębiorcy w gminie Piątek w województwie łódzkim. – Dwa tygodnie temu do jego domu wtargnęło kilku zamaskowanych napastników – poinformowała Radio ZET Aneta Sobieraj z łódzkiej policji.

Do rozboju zakończonego zabójstwem przedsiębiorcy z Łodzi doszło 4 czerwca w gminie Piątek. Tam mieszkał 53-latek oraz jego 49-letnia żona. Teraz prokuratura i policja poinformowały, że sprawcami są 40-letni obywatel Ukrainy i dwa lata młodsza Ukrainka.

– W garażu, uderzając w głowę, zaatakowali 53-letniego mężczyznę, a następnie w części mieszkalnej pobili i skrępowali jego 49-letnią żonę – przekazała w rozmowie z Radiem ZET Aneta Sobieraj z policji w Łodzi.

Jak przekazał w rozmowie z Polską Agencją Prasową rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania, napastnicy wtargnęli na teren nieruchomości około godz. 22.30. Z mieszkania skradziono pieniądze, biżuterię i dokumenty. – Posiadali ze sobą nóż i przedmioty przypominające kije bejsbolowe. Jak następnie ustalono, były to specjalne przystosowane długie i grube trzonki od siekiery. Jako pierwszy zaatakowany został przebywający w garażu 53-latek. W wyniku zdarzenia został on dotkliwie pobity – przekazał prok. Kopania.

W rozmowie z Radiem ZET dodał, że małżeństwo trafiło do szpitala. – Kobieta nie doznała poważniejszych obrażeń, nie udało się natomiast uratować 53-latka, który w następstwie rozległych urazów, szczególnie głowy, zmarł – oświadczył.

Zatrzymany mężczyzna odpowie za zabójstwo, za co grozi mu nawet dożywocie. Kobieta – za pomoc w rozboju może usłyszeć wyrok 15 lat więzienia. Policja szuka jeszcze pozostałych sprawców.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Sąd w Mińsku zdecyduje ws. partnerki Ramana Pratasiewicza

Sąd w Mińsku ma w poniedziałek rozpatrzyć skargę Sofii Sapiegi, partnerki Ramana Pratasiewicza, na jej zatrzymanie – poinformował jej adwokat Alaksandr Fiłanowicz. Kobieta przebywa w areszcie w Mińsku od końca maja. Według niepotwierdzonych informacji przekazywanych w mediach grożą jej zarzuty z trzech artykułów karnych – dotyczących masowych zamieszek, organizacji działań naruszających porządek publiczny i podżegania do nienawiści na tle społecznym.

Fiłanowicz powiedział również, że w piątek miał okazję zapoznać się z dokumentami w sprawie Sapiegi w Komitecie Śledczym. Wynika z nich, że 23 maja „wszczęto wobec niej jeszcze jedną sprawę karną”, jednak nie wiadomo, z jakiego artykułu. Nie wiadomo również dokładnie, ile i jakich postępowań wobec Sapiegi toczyło się wcześniej, ponieważ oficjalnie informacji na ten temat nie podawano, a adwokat ma zakaz ujawniania takich informacji.

Możliwe zarzuty

Według niepotwierdzonych informacji przekazywanych w mediach grożą jej zarzuty z trzech artykułów karnych – dotyczących masowych zamieszek, organizacji działań naruszających porządek publiczny i podżegania do nienawiści na tle społecznym.

Władze twierdzą, że była administratorką kanału, który ujawniał dane osobiste funkcjonariuszy struktur siłowych. Prorządowe sieci społecznościowe opublikowały nagranie, w którym Sapiega „przyznaje się” do prowadzenia tego kanału.

Przebywa w areszcie od końca maja

23-letnia Sapiega przebywa w areszcie od 23 maja. Została zatrzymana razem z Ramanem Pratasiewiczem po przymusowym lądowaniu w Mińsku samolotu Ryanair z Aten do Wilna (w związku z anonimową informacją o bombie). Pratasiewicz i Sapiega byli wśród pasażerów samolotu.

Sapiega jest obywatelką Rosji, ale posiada prawo pobytu na Białorusi. Studiuje w Wilnie. Adwokat Sapiegi po raz pierwszy zdołał się z nią spotkać dopiero po pięciu dniach od zatrzymania. Widział się z nią dwukrotnie rosyjski konsul.

W wywiadzie dla rosyjskiego „Kommiersanta” minister spraw zagranicznych Białorusi Uładzimir Makiej powiedział, że proces Sapiegi najpewniej odbędzie się na Białorusi. Wskazał on również na możliwość późniejszego ułaskawienia jej przez głowę państwa lub odbywania wyroku na terytorium Rosji.

Rada Praw Człowieka przy prezydencie Rosji oświadczyła, że będzie domagać się ekstradycji Sapiegi.

Pratasiewicz na liście osób „zaangażowanych w terroryzm”

Pratasiewiczowi władze zarzucają między innymi „organizację zamieszek” i działań poważnie naruszających porządek publiczny. Komitet Bezpieczeństwa Państwowego (KGB) umieścił go na liście osób „zaangażowanych w terroryzm”, podobnie jak innych przedstawicieli opozycji.

Państwa zachodnie są przekonane, że władze Białorusi wymusiły lądowanie samolotu Ryanair groźbami i poderwaniem myśliwca. Działania Białorusi potępiło wiele rządów, w tym Polska, zarzucając władzom w Mińsku złamanie prawa międzynarodowego, piractwo, „terroryzm państwowy” i „porwanie samolotu”.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Przełom w procesie żony „El Chapo”. Przyznała się do prowadzenia kartelu narkotykowego

Żona meksykańskiego barona narkotykowego Joaquina Guzmana, znanego jako „El Chapo”, przyznała się w czwartek w sądzie federalnym w Waszyngtonie do pomagania mężowi w prowadzeniu jego kartelu Sinaloa – podała agencja Reutera.

Emma Coronel Aispuro w ramach ugody z prokuratorami federalnymi przyznała się do zarzutów, obejmujących świadome i umyślne spiskowanie w celu dystrybucji heroiny, kokainy, marihuany i metamfetaminy, prania brudnych pieniędzy i angażowania się w relacje finansowe z kartelem narkotykowym Sinaloa. Przyznała się również do spiskowania w celu pomocy mężowi w ucieczce z meksykańskiego więzienia w 2015 roku.

Dożywocie?

Za samą dystrybucję narkotyków może jej grozić nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności. Prokurator Anthony Nardozzi powiedział, że żona Guzmana pomogła w imporcie ponad 450 tys. kg kokainy, 90 tys. kg heroiny, 45 tys. kg metamfetaminy i około 90 tys. kg marihuany.

Nardozzi stwierdził, że Coronel „służyła jako pośrednik” w dostarczaniu wiadomości członkom kartelu po aresztowaniu jej męża, a także spiskowała z synami Guzmana w celu „planowania i koordynowania” jego ucieczek z więzienia. Coronel powiedziała, że rozumie zarzuty i konsekwencje przyznania się do winy.

Kiedy zapadnie wyrok?

Sędzia wyznaczył wstępną datę ogłoszenia wyroku na 15 września.

31-letnia była królowa piękności została aresztowana w lutym na lotnisku Waszyngton-Dulles w Wirginii; postawiono jej zarzut udziału w międzynarodowym handlu narkotykami. Coronel urodziła się w Kalifornii; posiada obywatelstwo amerykańskie i meksykańskie. W 2007 roku wyszła za mąż za „El Chapo”, który w 2019 roku został skazany w Nowym Jorku na karę dożywotniego pozbawienia wolności plus 30 lat, bez możliwości zwolnienia warunkowego. Zasądzono również wobec niego przepadek mienia w wysokości 12,6 mld dolarów.

Jako najpotężniejszy baron narkotykowy w Meksyku „El Chapo” był przywódcą kartelu, odpowiedzialnego za przemyt kokainy i innych narkotyków do Stanów Zjednoczonych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Francja: Były rektor z zarzutami. „Nagie ciała leżały w stanie rozkładu”

Były rektor Uniwersytetu Paryskiego V Frederic Dardel miał dopuszczać m.in. do przechowywania w nieodpowiednich warunkach ciał darowanych uczelni w celach badawczych. Mężczyźnie postawiono zarzut zbezczeszczenia zwłok – przekazała BBC.

Sprawę po raz pierwszy opisał w 2019 r. magazyn „L’Express”. Z jego śledztwa wynikało, że dziesiątki zwłok podarowane uniwersyteckiemu Centrum Donacji Ciał leżały „ułożone w sterty na noszach, nagie, w stanie rozkładu i z otwartymi oczami”, a niektóre były pogryzione przez myszy. Gazeta pisała o „masowym grobie w samym sercu Paryża”. Donosiła także, że w niektórych przypadkach ciała sprzedawano prywatnym firmom, np. do testów wypadkowych samochodów.

Do czasu zamknięcia Centrum w 2019 roku placówka ta, działająca od 1953 roku, otrzymała setki zwłok.

Zlecone przez rząd francuski śledztwo przeprowadzone w czerwcu ubiegłego roku potwierdziło, że w placówce doszło do „poważnych etycznych naruszeń”. Agencja AFP podała, że dwójka asystentów w laboratorium już wcześniej została oskarżona o zbezczeszczenie zwłok.

Prawniczka Dardela wskazywała, że jej klient wielokrotnie, ale bezskutecznie prosił o rządowe dofinansowanie na renowację Centrum. Argumentowała, że zły stan placówki to skutek zaniedbania ze strony rządu. Po zamknięciu Centrum Donacji Ciał Dardel pracował jako asystent minister szkolnictwa wyższego Frederique Vidal, a od września ubiegłego roku kierował działem we francuskim państwowym ośrodku badawczym CNRS.
Źródło info i foto: TVP.info

Zbigniew Stonoga usłyszy zarzuty

07.09.2017 Warszawa Sad Okregowy Proces Zbigniewa Stonogi oskarzonego o zniewazenie Prezydenta RP n/z Zbigniew Stonoga fot. Stefan Maszewski/REPORTER

Sprowadzony z Holandii do Polski Zbigniew Stonoga zostanie przesłuchany w Prokuraturze Regionalnej, która przedstawi mu zarzuty. Chodzi o oszustwo z 2011 r. Stonoga jest podejrzany o wyłudzenie od zadłużonego małżeństwa nieruchomości wartych ok. 5,5 mln złotych.

Został sprowadzony z Holandii do Polski 2 czerwca na podstawie 7 listów gończych, które wystawiły za nim prokuratury i sądy w kilku regionach w kraju. Jedną z tych jednostek jest Prokuratura Regionalna w Warszawie.
W środę 9 czerwca Stonoga ma zostać przesłuchany w charakterze podejrzanego. Śledczy postawią mu zarzut dokonania oszustwa co do mienia wielkiej wartości. Informację o zaplanowanych „czynnościach procesowych” ze Zbigniewem Stonogą potwierdził w środę rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie, prok. Marcin Saduś.

Z ustaleń prokuratury wynika, że na przełomie 2010 i 2011 r. małżeństwo P. wystawiło na sprzedaż posiadane nieruchomości w okolicach Ostrołęki i Przasnysza. Para prowadziła działalność gospodarczą opartą na sprzedaży paliwa i gazu, ale była zadłużona wobec banku, kontrahentów i ZUS.

Sprzedaż miała być dla nich ratunkiem w trudnej sytuacji finansowej. Do państwa P. zgłosił się notariusz, informując, że zna osobę zainteresowaną kupnem działek. Tą osobą był Zbigniew Stonoga, który pierwotnie zadeklarował zakup części nieruchomości i częściowe uregulowanie długów, a na późniejszym etapie ustalono, że Stonoga kupi wszystkie cztery nieruchomości należące do P. i spłaci ich wierzytelności.

Nabywca wpłacił 50 tys. zł gotówką w dniu zakupu, za działki warte ponad 5,5 mln złotych. 7 stycznia 2011 r. w kancelarii notarialnej w Warszawie Zbigniew Stonoga podpisał zobowiązanie do przejęcia długów o łącznej wysokości 3 mln 331 tys. 405 zł i uregulowanie go w zamian za przeniesienie na rzecz należącej i zarządzanej przez niego spółki wspomnianych wcześniej nieruchomości. Według prokuratury, Zbigniew Stonoga świadomie wprowadził małżeństwo w błąd, wiedząc, że podpisane przez niego oświadczenie nie jest skuteczne bez zgody m.in. banku.

Postępowanie przeciwko Stonodze zostało wznowione w 2019 r. Wcześniej, w 2013 r. prokurator umorzył je z uwagi na brak wystarczających dowodów, które pozwalałyby na przedstawienie zarzutów. Jak dowiedziała się PAP, notariusz, który pośredniczył w transakcji pomiędzy Zbigniewem Stonogą a oszukanym małżeństwem, ma w tej sprawie status świadka. Był on wcześniej tymczasowo aresztowany i spędził w izolacji ponad dwa lata w związku z ciążącymi na nim zarzutami ws. wyłudzeń ze SKOK Wołomin.

Przesłuchanie w sprawie oszustwa na szkodę małżeństwa spod Ostrołęki to nie jedyne, jakie zaplanowano w najbliższym czasie ze Zbigniewem Stonogą. Jeszcze w tym tygodniu zostaną mu przedstawione zarzuty w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga, która poszukiwała go dwoma listami gończymi. 

Zbigniewa Stonogę ścigała także Prokuratura Regionalna w Lublinie w związku z podejrzeniem przywłaszczenia kwoty ponad 927 tys. zł przekazanych Fundacji im. Zbigniewa Stonogi przez jej przez darczyńców na cele charytatywne. Ta sama prokuratura prowadzi przeciwko Stonodze postępowanie, w którym podejrzany jest o przywłaszczenie kwoty 217 tys. zł przekazanych przez darczyńców na działalność jego fundacji. Pieniądze miał przeznaczyć na żetony do gry w kasynie w Warszawie. Zbigniew Stonoga przywłaszczyć miał też 14 tysięcy złotych i „podejmować czynności, które mogły znacznie utrudnić stwierdzenie przestępnego pochodzenia korzyści uzyskanych z popełnienia czynu zabronionego” – podała PK. Przestępstwa tego Stonoga miał dokonać w warunkach recydywy.

Z kolei Prokuratura Okręgowa w Warszawie przedstawiła Zbigniewowi Stonodze zarzut doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem dwóch osób w kwocie 532 tys. zł., a sąd Okręgowy w Krakowie poszukiwał Zbigniewa Stonogi w związku z postępowaniem zainicjowanym aktem oskarżenia Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Stonoga został oskarżony o popełnienie 15 przestępstw, w tym o wyrządzenie szkody w kwocie ok. 42 milionów złotych w mieniu, o pranie „brudnych pieniędzy” i oszustwa podatkowe na kwotę około 2 mln zł.

W październiku 2020 roku Sąd Rejonowy Lublin-Zachód oddalił wniosek prokuratury o aresztowanie Zbigniewa Stonogi. Podejrzany uciekł do Norwegii, gdzie ubiegał się o azyl polityczny. W mediach społecznościowych informował, że w Polsce był jest prześladowany i „fałszywie oskarżany przez prokuratury w całej Polsce”, które „nie znajdowały elementarnych walorów dowodowych oskarżeń kierowanych wraz z wnioskami o kolejne aresztowania”. Z Norwegii przeniósł się do Holandii, gdzie został w styczniu zatrzymany.

Prokuratura Krajowa już w październiku 2020 roku ustosunkowała się do zarzutów o ewentualne polityczne podłoże wszczynanych przeciwko Zbigniewowi Stonodze postępowań. „Zbigniew S. był skazany m.in. o oszustwa, znieważenia (w tym Prezydenta RP) i zniesławienia, znieważenie osób publicznych, kierowanie gróźb karalnych, składanie fałszywych zeznań, fałszywe oskarżenie, fałszowanie dokumentów, przywłaszczenia, wymuszania zaniechania prawnej czynności służbowej groźbą lub przemocą, naruszenie miru domowego, publiczne nawoływanie do występku lub przestępstwa skarbowego oraz sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy” – wyliczyła PK.

Z danych przygotowanych przez Dział Prasowy PK wynika, że w latach 2000 – 2020 zapadło 28 wyroków skazujących Zbigniewa Stonogi. „Ostatnio w sierpniu i we wrześniu 2020 r. w sądach w Ostrowi Mazowieckiej, Warszawie i w Zawierciu zapadły trzy nieprawomocne wyroki skazujące Zbigniewa S. na – odpowiednio – 2 lata 6 miesięcy, 1 rok 8 miesięcy i 8 miesięcy pozbawienia wolności” – podała prokuratura.

Przekazanie Zbigniewa Stonogi to efekt decyzji holenderskiego sądu. „Sąd podzielił stanowisko polskiego wymiaru sprawiedliwości o wysokiej szkodliwości czynów podejrzanego. Uznał, że zostały przez polską prokuraturę dobrze udokumentowane” – poinformowała na początku czerwca Prokuratura Krajowa.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Łowcy pedofilów transmitowali zatrzymanie 47-letniego Antoniego P. Po usłyszeniu zarzutów mężczyzna rzucił się pod pociąg

47-letni Antoni P. został ujęty przez łowców pedofilów w maju. Jego zatrzymanie transmitowano w mediach społecznościowych. Policja zabezpieczyła w domu mężczyzny komputer, na którym znajdowały się materiały pornograficzne oraz rozmowy z dziećmi poniżej 15. roku życia. Antoniego P. zatrzymała policja, a prokurator postawił zarzuty. Mężczyzna wprost z prokuratury poszedł na szlak kolejowy i rzucił pod pociąg.

Elusive Child Protection Unit Poland to polscy łowcy pedofilów, którzy za pośrednictwem swojej strony na Facebooku informują o osobach podejrzewanych o czyny seksualne z dziećmi. Często prowadzą też w internecie transmisje z zatrzymania podejrzanych. W swoich działaniach są sprawni i korzystają z tzw. wabików, czyli osób, które podszywają się pod dzieci w internecie. W ten sposób dowiadują się więcej o podejrzanych, ich zamiarach i uzyskują materiały dowodowe, które pozwalają zatrzymać pedofilów.

Do zatrzymania 47-letniego Antoniego przez Elusive Child Protection Unit Poland doszło 1 maja. Kilku mężczyzn w kominiarkach i kombinezonach taktycznych, przypominających uniformy służb specjalnych wywołało mężczyznę przed dom. Całe zdarzenie było transmitowane na żywo za pośrednictwem mediów społecznościowych.

– Antoni, co robisz w internecie? – pyta jeden z mężczyzn na nagraniu. – Nic. Siedzę na gadu-gadu i piszę. Z nikim nie chciałem się spotkać – odpowiada niewyraźnie Antoni. Jeden z mężczyzn ubranych w kombinezon z literami ECPU na plecach dopytuje podejrzanego o to, z kim pisze. – Z dziewczynami, które mają 11-12 lat – mówi otwarcie Antoni.

Jeden z łowców poprosił Antoniego, by przeczytał na głos, do kamery to, co wypisywał do nieletnich dziewczynek. Czytanie idzie mu słabo, więc łowca zabiera kartkę i sam czyta słowa napisane przez podejrzanego. „Możesz polizać moją myszkę? Moja myszka pasuje do twojej myszki. Mój piesek wyliże twoją myszkę. Rozebralibyśmy się do naga, aby się kochać. Tak, nauczę cię tego” – czyta mężczyzna w kominiarce.

– Antoni to był nasz rekordzista. Przez kilka miesięcy pisał łącznie z 16 wabikami. Jeżeli w sieci jest kilkaset tysięcy dzieci dziennie i on trafił na kilkanaście wabików, to jego aktywność nakierowana na znalezienie dziecka była wybitnie wysoka – powiedział w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Alex, mężczyzna należący do łowców pedofilów. Alex był wśród osób, które dokonały obywatelskiego zatrzymania Antoniego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

101 zarzutów dla 25-letniej oszustki

25-letnia kobieta z powiatu sejneńskiego przez 4 miesiące oszukiwała inne osoby na popularnych internetowych platformach sprzedażowych. Sejneńska policjantka zgromadziła materiał dowodowy, który pozwolił na przedstawienie podejrzanej, aż 101 zarzutów oszustwa. Sprawa wyszła na jaw we wrześniu 2020 r., kiedy to sejneńska policjantki dotarła informacja o oszustwach dokonywanych przez mieszkankę powiatu. Podejrzana za pośrednictwem popularnych platform sprzedażowych wystawiała na sprzedaż ubrania i buty. Pokrzywdzone kupowały te rzeczy, a następnie wpłacały pieniądze na wskazane konta, towaru jednak nie otrzymywały.

Funkcjonariusze wszczęli w tej sprawie dochodzenie. Jak ustaliła policjantka, swoją przestępczą działalność oszustka prowadziła od maja do sierpnia 2020 roku. Jej ofiarami padło ponad 100 osób z całej Polski. Łączną wartość strat, jakie wyrządziła swoim działaniem podejrzana oszacowano na blisko 10 tysięcy złotych.

W minioną środę (2.06.2021) 25-letnia mieszkanka powiatu sejneńskiego usłyszała aż 101 zarzutów. Wszystkie dotyczyły oszustw. Zgodnie z Kodeksem karnym grozi za to kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Kolejna strzelanina w Żyrardowie

W Żyrardowie znów doszło do strzelaniny. Strzały padły w niedzielę przy ulicy Mielczarskiego – tej samej, na której w czwartek śmiertelnie postrzelony został 20-latek. Policja sprawdza, czy wczorajsze zdarzenie miało związek ze śmiertelnym postrzeleniem 20-latka. Sprawę badają technicy balistyki i kryminalni, którzy wczoraj pojechali ma miejsce.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że w niedzielnej strzelaninie nie było rannych. Na razie policja i prokuratura nie podają więcej szczegółów. Nie wiadomo, kto strzelał i dlaczego.

Dwie osoby zatrzymane ws. zabójstwa 20-latka

3 czerwca w nocy w bramie jednej z kamienic przy ul. Mielczarskiego w Żyrardowie został śmiertelnie postrzelony 20-latek. Sprawcy uciekli samochodem z miejsca zdarzenia. W związku z zabójstwem 20-latka policja zatrzymała w jednym z hosteli w Łodzi dwóch mężczyzn w wieku 21 i 28 lat. Zostali oni przewiezieni do Żyrardowa, gdzie byli przesłuchiwani w tamtejszej Prokuraturze Rejonowej. Obaj usłyszeli zarzuty.

Obu zatrzymanym przedstawiono zarzuty działania wspólnie i w porozumieniu oraz dokonania zabójstwa z zamiarem bezpośrednim – relacjonowała Iwona Śmigielska-Kowalska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Płocku, której podlega prokuratura żyrardowska. Obaj mężczyźni zostali tymczasowo aresztowani na 3 miesiące.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rozbój w toruńskiej galerii handlowej

Po publikacji zdjęć z monitoringu policjanci poznali personalia sprawców wymuszenia rozbójniczego, do jakiego doszło w galerii handlowej przy ul. Broniewskiego w Toruniu. – Dwóch mężczyzn w wieku 19 i 21 lat usłyszało już zarzuty. Za to przestępstwo może im grozić do 10 lat więzienia – przekazuje asp. Wojciech Chrostowski, rzecznik prasowy KMP w Toruniu.

6 maja, na prośbę policjantów z grodu Kopernika publikowaliśmy na portalu „Super Express Toruń” zdjęcia z wizerunkiem sprawców wymuszenia rozbójniczego, do jakiego doszło 5 stycznia tego roku w galerii handlowej przy ul. Broniewskiego w Toruniu. – Dwóch mężczyzn w drogerii wzięło z półki perfumy warte kilkaset złotych, po czym nie płacąc za nie, wyszli ze sklepu. Na parkingu pracownik ochrony próbował ich zatrzymać. Wówczas jeden z mężczyzn kilkukrotnie uderzył go w twarz i wspólnie z drugim sprawcą zbiegł – wyjaśniał wówczas asp. Wojciech Chrostowski z biura prasowego KMP w Toruniu. Funkcjonariusze pochwalili się przełomem w sprawie.

– W połowie maja policjanci z toruńskiej komendy zatrzymali pierwszego z nich. 19-latek usłyszał zarzut i został objęty policyjnym dozorem. 24 maja jego los podzielił 21-letni kompan. Mężczyzna wiedział, że poszukuje go policja i sam zgłosił się do komendy – przekazuje asp. Wojciech Chrostowski.

Drugi z zatrzymanych również usłyszał zarzut za kradzież rozbójniczą i został objęty policyjnym dozorem. – Za to przestępstwo może im grozić do 10 lat więzienia – podsumowuje w komunikacie prasowym rzecznik prasowy toruńskiej policji.
Źródło info i foto: se.pl

Jechał ekspresową S-3 pod prąd. Aresztowano pijanego kierowcę

Funkcjonariusze ruchu drogowego z Legnicy zatrzymali obywatela Bułgarii, który znajdując się w stanie nietrzeźwości, kierował samochodem dostawczym. Co gorsza, skrajnie nieodpowiedzialny kierowca jechał drogą ekspresową S-3 i to „pod prąd”! 57-latek usłyszał zarzuty, za które grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności. Sąd na wniosek prokuratury zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu na okres 2 miesięcy.

W miniony piątek, około godziny 20:45 patrol Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Legnicy otrzymał od dyżurnego informację, że drogą ekspresową S-3 w kierunku Jawora porusza się „pod prąd” biały samochód dostawczy marki Iveco.

Policjanci natychmiast ruszyli za nim, włączając sygnały świetlne i dźwiękowe. Kierujący, widząc podawane przez funkcjonariuszy sygnały do zatrzymał się, dalej kontynuował jadę po niewłaściwej jezdni drogi ekspresowej. Pojazdy poruszające się lewym pasem ruchu drogi S-3, aby uniknąć zderzenia, musiały gwałtowanie zjeżdżać na prawy pas ruchu. Po chwili funkcjonariusze wyprzedzili białe iveco i zajeżdżając drogę kierowcy, zmusili go do zatrzymania w zatoce awaryjnej. Mężczyzna stawiał opór i nie chciał dobrowolnie opuścić swojego samochodu. Wyczuwalna była od niego silna woń alkoholu. Badanie alkomatem wykazało 1,5 promila alkoholu w jego organizmie. Samochód usunięto z drogi, a obywatel Bułgarii został zatrzymany i umieszczony w policyjnym areszcie.

Mężczyzna usłyszał zarzuty kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości, niezatrzymania się do kontroli drogowej oraz sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Prokurator wystąpił do sądu z wnioskiem o zastosowanie wobec 57-latka środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Wczoraj sąd przychylił się do tego wniosku i zastosował dwumiesięczny areszt.
Źródło info i foto: Policja.pl