Obrońca praw człowieka Aleś Bialacki zatrzymany na Białorusi

Aleś Bialacki, obrońca praw człowieka, szef monitorującej ich naruszenia organizacji Wiasna, został zatrzymany na Białorusi – poinformowali aktywiści tej organizacji. Od rana krewni i współpracownicy informowali, że nie mają kontaktu z Bialackim. Podejrzewali, że mógł zostać zatrzymany.

Na Białorusi trwają w środę masowe rewizje w organizacjach praw człowieka, NGO, innych niezależnych od państwa strukturach. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Bialacki został zatrzymany w ramach sprawy karnej, którą prowadzi aparat centralny Komitetu Śledczego Białorusi.

Bialacki to białoruski działacz praw człowieka, były więzień polityczny. Prowadzona przez niego największa organizacja w tym sektorze – Wiasna – jest od blisko 20 lat uznawana przez państwo za nielegalną i nie posiada rejestracji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Podrabiali recepty i handlowali środkami psychotropowymi na terenie całego kraju

Piaseczyńska policja zatrzymała dwóch mężczyzn z woj. pomorskiego, którzy na podstawie fałszywych recept kupowali w aptekach leki psychoaktywne. Później nimi handlowali na terenie całej Polski. 22- i 26-latek zostali zatrzymani podczas zakupów w jednej z aptek w Piasecznie, gdzie planowali zrealizować podrobioną receptę. Jak poinformował nadkom. Jarosław Sawicki, mężczyźni podobnych transakcji dokonywali w całym kraju. Leki psychoaktywne były przez nich sprzedawane innym osobom, bez żadnej kontroli lekarskiej.

Obaj usłyszeli już zarzuty, grozi im do pięciu lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: TVP.info

Zatrzymano podejrzanych o czerpanie korzyści z nierządu

Policjanci z Wydziału Kryminalnego i Dochodzeniowo Śledczego KWP w Poznaniu zatrzymali mężczyznę i kobietę, którzy udostępniali 9 mieszkań prostytutkom. Zarabiali na tym duże pieniądze. Działali na terenie Poznania, Gniezna i Wrocławia. Grozi im do 5 lat więzienia.

Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu zajmujący się sprawami dotyczącymi handlu ludźmi dowiedzieli się, że pewien mężczyzna i kobieta zarabiają spore pieniądze wynajmując mieszkania prostytutkom. Z informacji, które dość szybko zostały potwierdzone wynikało jednoznacznie, że 41-latek i jego 36-letnia znajoma doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że zarabiają na prostytucji uprawianej przez kobiety.

Dysponowali oni 9 mieszkaniami w Poznaniu, podpoznańskim Jerzykowie Gnieźnie i Wrocławiu. Mieli oni zarejestrowaną działalność gospodarczą. Były to jednak pozory, które miały na celu ukryć źródło prawdziwych dochodów. Para ta zamieszczała na jednym z największych i popularnych serwisów erotycznych ogłoszenia. Oferowali krótkoterminowy wynajem mieszkań prostytutkom zajmującym się nierządem.

Z materiałów dowodowych zgromadzonych przez policjantów wynikało, że podejrzani działali w ten sposób co najmniej 2 lata. Ustalono również, że wynajem mieszkań prostytutkom i czerpanie z tego tytułu korzyści, było ich stałym źródłem dochodu.

Policjanci przedłożyli wszystkie materiały dowodowe prokuratorom z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Uzgodniono termin realizacji sprawy i w ostatnich dniach czerwca br. zatrzymano podejrzanych. Prokurator złożył wniosek o areszt tymczasowy wobec podejrzanych. Sąd przychylił się do tego i zatrzymane osoby trafiły do aresztu. Sprawa ma charakter rozwojowy, a policjanci prowadzący śledztwo nie wykluczają dalszych zatrzymań.

Za ułatwianie uprawiania prostytucji innym osobom oraz za czerpanie korzyści z cudzego nierządu grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Znany dziennikarz śledczy postrzelony w Amsterdamie. „Pięć strzałów z bliskiej odległości”

Peter R. de Vries został postrzelony tuż po wyjściu ze studia telewizyjnego. Przebywa w szpitalu w stanie ciężkim. Policja zatrzymała trzech podejrzanych. We wtorek Peter R. de Vries występował w telewizji RTL Boulevard. Kiedy opuścił studio, oddano w jego kierunku pięć strzałów z bliskiej odległości – informuje BBC. Dziennikarz śledczy z raną głowy trafił do szpitala. Jego stan jest ciężki. Burmistrzyni Amsterdamu Femke Halsema powiedziała, że „walczy o życie” i potępiła zdarzenie, nazywając je „okrutnym atakiem bez serca”. – Peter R. de Vries jest dla nas wszystkich bohaterem narodowym, niezwykle odważnym dziennikarzem, niestrudzenie poszukującym sprawiedliwości – podkreśliła.

Premier Mark Rutte, cytowany przez Associated Press, nazwał atak „szokującym i niezrozumiałym”. Stwierdził, że to nie tylko atak na „odważnego dziennikarza”, ale i na „wolne media, które są istotne dla demokracji”.

Jak podaje BBC, powołując się na policję, w sprawie zatrzymano trzy osoby. Dwóch podejrzanych aresztowano w samochodzie na autostradzie w Leidschendam, a trzeciego w Amsterdamie. Wśród nich, zaznaczył szef miejscowej policji Frank Paauw, prawdopodobnie znajduje się sprawca.

Na razie nie wiadomo, jaki motyw miał sprawca. W przeszłości policja chroniła Petera R. de Vriesa, ponieważ dziennikarz otrzymywał groźby za swoją pracę. Dziennikarz zajmował się m.in. sprawami porwania magnata browarnictwa Freddy’ego Heinekena czy zniknięcia nastolatki Natalee Holloway.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Policjanci handlowali nielegalną bronią?

Trzej mężczyźni zostali zatrzymani w związku ze śledztwem Prokuratury Krajowej w Łodzi. Są oni podejrzani o powiązania ze zorganizowaną grupą przestępczą przemycającą broń i handlującą nią. Wśród tych osób jest dwóch funkcjonariuszy policji, jeden został tymczasowo aresztowany przez sąd. Jak przekazał Dział Prasowy Prokuratury Krajowej, działania biura śledczego prowadzone były pod nadzorem Łódzkiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji PK.

Była to kolejna realizacja w śledztwie dotyczącym gangu przemycającego broń z Europy Zachodniej oraz Czech do Polski. Ich źródłem zaopatrzenia miały być także osoby trudniące się wyszukiwaniem broni i amunicji z okresu II wojny światowej.

Komu ją sprzedawali?

Sprzedawali ją m.in. innym grupom przestępczym, kłusownikom, a także osobom kolekcjonującym militaria. W ostatnim czasie CBŚP i łódzki wydział Biura Spraw Wewnętrznych Policji zatrzymały trzy osoby, w tym dwóch policjantów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Strzelanina w Espelkamp. Zatrzymano domniemanego sprawcę

W strzelaninie, do której doszło w czwartek w mieście Espelkamp w zachodnich Niemczech, zginęły dwie osoby. Jak poinformowały „Deutsche Welle” oraz „Bild”, policji udało się zatrzymać domniemanego napastnika. Jak poinformował „Bild”, 52-letni mężczyzna zastrzelił tam swoją byłą partnerkę oraz jej brata, a następnie uciekł. Naoczni świadkowie mówili później, że usłyszeli cztery strzały.

W strzelaninie w Espelkamp zginęły dwie osoby. Policji udało się zatrzymać domniemanego sprawcę
Policja podała, że jedno z ciał znaleziono w mieszkaniu, a drugie w bocznej uliczce, około 100 do 200 metrów od budynku.

Wbrew początkowym doniesieniom domniemany sprawca nie popełnił samobójstwa. Po jakimś czasie policji udało się namierzyć jego dom w powiecie Nienburg i to właśnie tam Ercan K. został zatrzymany.

Według informacji „Bilda” Ercan K. miał od dłuższego czasu grozić swojej byłej żonie. Dlatego też w jej mieszkaniu, w którym miały paść pierwsze strzały, przebywał jej brat.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

60-latka próbowała zatrzymać złodziei, została śmiertelnie potrącona

60-letnia kobieta zmarła, próbując powstrzymać czterech mężczyzn przed kradzieżą auta. Wcześniej podejrzani mieli także pobić i skrępować dwóch innych mężczyzn. Ich motywem działania miała być zemsta. Jak informuje portal GK24.pl, w miejscowości Nowe Ślepce w gminie Sławoborze (województwo zachodniopomorskie) zginęła 60-letnia kobieta, która miała zostać potrącona, gdy próbowała zatrzymać złodziei kradnących samochód. W zdarzeniu ucierpiały także dwie inne osoby.

Do zdarzenia doszło w sobotę 12 czerwca około godziny 19. Według prokuratora rejonowego z Białogardu, Jarosława Zająca, motywem działania miała być chęć zemsty. Jak podaje koszaliński portal, chodziło o „wcześniejsze zatargi na tle uczuciowym z dziewczyną z rodziny poszkodowanych”.

Grupa mężczyzn w wieku od 19 do 32 lat, pochodzących z różnych stron Polski, poznała się dzień wcześniej na plaży w Kołobrzegu. W sobotę czworo zamaskowanych mężczyzn zjawiła się na posesji w Nowych Ślepcach, gdzie doszło do usiłowania kradzieży samochodu o wartości 30 tys. zł. Kiedy z domu wybiegło dwóch mężczyzn, chcących przeszkodzić w kradzieży, zostali oni pobici i skrępowani.

Pięć osób usłyszało zarzuty w związku ze śmiertelnym potrąceniem kobiety w Nowych Ślepcach
Następnie podejrzani mieli mieć problem z odjechaniem samochodem. Jak przekazał prokurator Zając, kiedy za kierownicą usiadł 19-latek z Bydgoszczy, udało mu się ruszyć do tyłu – akurat wtedy za autem znalazła się 60-letnia teściowa jednego z poszkodowanych mężczyzn. Kobieta zginęła na miejscu.

– Zespół ratunkowy ze względu na ewidentne znamiona śmierci nie podjął czynności medycznych – przekazała natomiast Paulina Heigel z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie portalowi twojeinfo24.pl.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

40-latek wciągnął 11-latkę w krzaki, związał sznurem. Zatrzymano oprawcę

Nad ranem policjanci zatrzymali w Gdańsku 40-letniego Krzysztofa B. podejrzanego o usiłowanie uprowadzenia 11-letniej dziewczynki. Do przestępstwa doszło w połowie maja. Dziecku udało się uwolnić i uciec. Fakt zatrzymania podejrzanego potwierdził w rozmowie z portalem tvp.info kom. Michał Sienkiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.

– Dziś rano zatrzymano osobę podejrzewaną o atak na dziewczynkę – mówi nam policjant.

Zatrzymania dokonano w poniedziałek wczesnym rankiem w Gdańsku. Zatrzymany mężczyzna jest mieszkańcem tego miasta. Został przewieziony do prokuratury, gdzie zostanie przesłuchany i usłyszy zarzuty karne. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk poinformowała nas, że z zatrzymanym są obecnie przeprowadzane czynności procesowe. Dodała, że więcej informacji prokuratura przekaże dziś w godzinach popołudniowych.

Do próby uprowadzenia 11-latki doszło 12 maja na drodze w pobliżu miejscowości Trutnowy w gminie Cedry Wielkie w woj. pomorskim.

„Wciągnął ją w krzaki, zarzucił jej sznur na szyję i skrępował taśmą. Dziewczynce udało jej uciec. O wszystkim opowiedziała rodzicom, którzy zawiadomili policję” – pisała „Gazeta Wyborcza”.

Mężczyzna jest też podejrzany o atak na kobietę w powiecie malborskim. Do prowadzonej sprawy policjanci zatrzymali również dwóch innych mężczyzn, którzy najprawdopodobniej pomagali w ukrywaniu się 40- latkowi.
Źródło info i foto: TVP.info

Aktor i prezenter telewizyjny Bartłomiej M. zatrzymany. Miał zgwałcić trzy nastolatki

Na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie zatrzymano w środę aktora Bartłomieja M., byłego prezentera stacji Poland IN. Mężczyzna podejrzany jest o dokonanie gwałtów na trzech nieletnich kobietach – ustalił portal wPolityce.pl.

„Na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie został dziś (1 czerwca 2021 roku) zatrzymany aktor i fotograf Bartłomiej M. Usłyszał zarzut gwałtu na trzech nastolatkach – w wieku od 15 do 17 lat, a także nawiązywania kontaktów z małoletnimi w celu dokonywania na nich przestępstw seksualnych oraz posiadania pornografii z udziałem osób poniżej 15 roku życia. Prokuratura wystąpiła do sądu o jego tymczasowe aresztowanie” – poinformowała warszawska prokuratura, cytowana przez portal. Według wPolityce.pl śledczy ustalili, że Bartłomiej M. nawiązywał kontakty z nastolatkami pod pretekstem wykonywania sesji zdjęciowych, zwabiał je do siebie, a następnie wykorzystywał seksualnie.

– W ten sposób ofiarą gwałtu padły co najmniej trzy dziewczyny w wieku od 15 do 17 lat. Ofiar może być więcej, ponieważ do prokuratury zgłaszają się kolejne pokrzywdzone. Trwa intensywne śledztwo w tej sprawie i prokuratura nie wyklucza rozszerzenia zarzutów – podała prokuratura. Portal wPolityce.pl wskazuje, że Bartłomiej M. już rok temu usłyszał zarzut doprowadzenia podstępem 14-latki do obcowania płciowego.

„Zawiadomienie złożyła pokrzywdzona, a śledztwo pozwoliło na ustalenie kolejnych ofiar i postawienie dziś Bartłomiejowi M. nowych zarzutów. Grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna był już oskarżony o podobny czyn. W listopadzie 2017 roku sąd nieprawomocnie orzekł wobec niego 2 lata i 11 miesięcy pozbawienia wolności za gwałt. Sprawa jest na etapie rozpoznawania apelacji” – czytamy.

Jak wyjaśnia portal, Bartłomiej M. „zaczynał swoją karierę polityczną w Platformie Obywatelskiej, ale epizodyczne role w filmach sensacyjnych, serialach i reklamach zmieniał tak często jak barwy polityczne”. „Na początku maja media informowały o szokujących upodobaniach Bartłomieja M., który miał upijać nastoletnie dziewczynki i robić im nagie zdjęcia. Swoje ofiary miał wyszukiwać w popularnym wśród młodych i młodocianych modelek serwisie” – podaje wPolityce.pl.

M. w filmach, serialach i Poland IN

W ostatnich latach M. zagrał epizodyczne role m.in. w serialach „Ślad”, „Ojciec Mateusz”, „Na dobre i na złe”, „Świat według Kiepskich ”i „Barwy szczęścia”, przez kilka lat grał w „Pielęgniarkach”, wystąpił też m.in. w filmach „Jak zostałem gangsterem” i dwóch częściach „Kobiet mafii”. Był też związany jako prezenter z Poland In, uruchomionym w listopadzie 2018 roku anglojęzycznym kanale Telewizji Polskiej. W 2015 roku bez powodzenia startował z listy PiS w wyborach do Sejmu.
Źródło info i foto: wirtualnemedia.pl

Zlikwidowano nielegalną gorzelnię. Podróbki sprzedawano w sklepach

Ponad 55 tys. litrów spirytusu, z którego podrabiano markowe alkohole, przejęli w Łodzi funkcjonariusze CBŚP i służb skarbowych. Zatrzymano 4 osoby. Nielegalna gorzelnia znajdowała się w hali magazynowej w Łodzi. Podczas przeszukań funkcjonariusze natrafili na 55 tysiąclitrowych pojemników ze spirytusem.

Oprócz tego znaleźli kilkadziesiąt tysięcy pustych butelek z etykietami znanych producentów. W pomieszczeniu było też 5 tysięcy gotowych wódek. Wytwórnia składała się z profesjonalnej linii do rozlewania alkoholu, oklejania i kapslowania butelek. Podróbki trafiały do sklepów. Proceder trwał co najmniej kilka miesięcy.

4 zatrzymane osoby w Prokuraturze Krajowej w Lublinie usłyszały zarzuty między innymi uszczuplenia wpływów Skarbu Państwa o ponad 3 mln zł.
Źródło info i foto: RMF24.pl