Dania: Grupa czerpała korzyści z nierządu

Policjanci CBŚP zatrzymali 6 osób, w tym Jolantę K. oraz Izabelę Ł., w związku z podejrzeniem udziału w grupie czerpiącej korzyści z cudzego nierządu. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że członkowie międzynarodowej zorganizowanej grupy przestępczej werbowali Polki, które następnie były wysyłane do Danii na tzw. tournee. Śledztwo nadzoruje Lubelski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej. Policjanci szacują, że podejrzane o kierowanie grupą na nielegalnym procederze mogły zarobić ok. 6 mln zł.

Policjanci z Zarządu w Lublinie Centralnego Biura Śledczego Policji prowadzą, pod nadzorem Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej śledztwo dotyczące zorganizowanej grupy przestępczej działającej na terenie Polski i Danii. Z ustaleń śledczych wynika, że członkowie gangu werbowali i nakłaniali do uprawiania prostytucji kobiety, czerpiąc przy tym korzyści. Kobiety będące najczęściej w trudnej sytuacji materialnej były wysyłane do Danii, gdzie świadczyły usługi seksualne w wynajętych apartamentach lub domach należących do członków grupy. Taki wyjazd trwał około 4 – 6 tygodni, a kobiety mogły zarobić ok. 60 tys. zł, z czego część trafiała do członków gangu. Zebrany materiał dowodowy wskazuje, że podejrzane o kierowanie grupą na przestrzeni kilku lat mogły uzyskać z tego procederu około 6 mln zł.

Policjanci CBŚP z Lublina przeprowadzili akcję na terenie województwa zachodniopomorskiego, podczas której zatrzymali 6 osób, w tym 3 kobiety. Wówczas to, przeszukano miejsca zamieszkania zatrzymanych i zabezpieczono m.in. nośniki danych, komputery czy telefony komórkowe, które są teraz poddawane analizie. Przejęto również 5 tys. euro w gotówce. Na poczet przyszłych kar i grzywien zabezpieczono mienie ruchome i nieruchomości należące do podejrzanych warte ponad 2 mln zł.

W Lubelskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Lublinie zatrzymanym przedstawiono zarzuty dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz czerpania korzyści majątkowych z cudzego nierządu. Dodatkowo dwie kobiety, tj. Jolanta K. oraz Izabela Ł. usłyszały zarzuty kierowania tą grupą.

Śledztwo jest w toku i policjanci CBŚP nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zatrzymania CBA ws. Huty Łabędy

60 agentów CBA zatrzymało 15 osób, w tym byłych członków zarządu Huty Łabędy, przez działania których firma miała stracić 800 tysięcy złotych. Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało piętnaście osób, które miały działać na szkodę Huty Łabędy w Gliwicach (woj. śląskie) – podaje PAP. Chodzi m.in. byłych członków jej zarządu. Do akcji zatrzymań i przeszukań rzucono 60 agentów CBA.

Sprawa dotyczy podejrzenia niedopełnienia obowiązków przez osoby reprezentujące Hutę Łabędy SA przy zbyciu w latach 2012-14 dwu spółek należących do Huty.

„CBA zatrzymało m.in. ówczesnych członków zarządu Huty Łabędy, członków zespołu ds. przeprowadzenia negocjacji Huty Łabędy SA w sprawie sprzedaży należących do niej spółek oraz dwóch rzeczoznawców majątkowych a także prezesa zarządu firmy, która kupiła od Huty udziały spółek PPHU Domus i NZOZ Promed” – podał PAP wydział.

W ocenie śledczych decyzja o zbyciu udziałów spółek miała być nieuzasadniona ekonomicznie i prawnie i doszło podczas niej do nieprawidłowości i wyrządzenia co najmniej 800 tys. zł szkody majątkowej w mieniu Huty Łabędy.
Źródło info i foto: money.pl

Krystian K., ps. „Tyson” zatrzymany przez CBŚP

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali pięć osób powiązanych ze środowiskiem pseudokibiców, m.in. Legii Warszawa, Widzewa Łódź i Elany Toruń. Wśród zatrzymanych jest Krystian K., ps. Tyson. Usłyszeli zarzuty wprowadzania do obrotu znacznych ilości marihuany. Do zatrzymań doszło na terenie Warszawy, Łodzi, Gdańska i Torunia. Policjantów z biura śledczego wspierali antyterroryści.

Podczas przeszukań miejsc użytkowanych przez zatrzymanych policjanci zabezpieczyli marihuanę oraz dwa podrobione hiszpańskie dokumenty tożsamości – powiedziała nadkom. Iwona Jurkiewicz z CBŚP. W jednym z mieszkań znaleziono również maczetę.

Prokurator przedstawił zatrzymanym zarzuty wprowadzenia do obrotu znacznych ilości narkotyków. Dwóch z zatrzymanych usłyszało zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Grozi za to do 12 lat więzienia.

Na wniosek prokuratora podejrzani zostali tymczasowo aresztowani przez sąd. Z ustaleń śledztwa prowadzonego przez mazowiecką PKT i CBŚ wynika, że członkowie rozpracowywanej grupy przestępczej w latach 2014-2018 przemycali z Hiszpanii do Polski marihuanę. „Mogli rozprowadzić na terenie kraju nawet kilka ton narkotyków” – podała Prokuratura Krajowa.

W skład zorganizowanej grupy przestępczej wchodzili pseudokibice różnych klubów m.in. Widzewa Łódź, Elany Toruń i Legii Warszawa. Dotychczas w śledztwie prokurator przedstawił ponad sto zarzutów 41 podejrzanym.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Na Białorusi zatrzymano ponad 300 osób

Ponad 300 osób zatrzymano podczas niedzielnych protestów w Mińsku – poinformowała mińska milicja. Jak twierdzi centrum praw człowieka Wiasna, zatrzymania przeprowadzono też w innych miastach i miejscowościach. Demonstrujący, domagający się odejścia Alaksandra Łukaszenki, maszerują kolumnami i biorą udział w akcjach solidarności. To 126. dzień protestów powyborczych w tym kraju.

Na udostępnionej przez centrum Wiasna liście zatrzymanych widnieje 226 nazwisk. Zdecydowaną większość zatrzymań przeprowadzono w Mińsku, ale są też informacje o zatrzymaniach w Smolewiczach, Brześciu i Borowlanach.

Mińska milicja poinformowała, że w stolicy liczba uczestników akcji nie przekroczyła 800 osób. Dodano, że „za naruszenie przepisów o masowych zgromadzeniach” w Mińsku zatrzymano ponad 300 obywateli. Sprecyzowano, że zatrzymania przeprowadzono na podstawie artykułów dotyczących naruszenia porządku organizacji albo przeprowadzania masowych zgromadzeń i niepodporządkowania się poleceniu pracowników organów spraw wewnętrznych.

Zatrzymano dziennikarzy, ale i uczniów

Według niezależnego Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy (BAŻ) w Mińsku zatrzymano korespondenta Biełsatu Stanisłaua Iwaszkiewicza. W niedzielę zatrzymano też redaktora portalu Onliner Mikałaja Hradziuszkę oraz dziennikarza Hienadzia Wieracinskiego. Tut.by podał, że do kontroli zatrzymano znanego muzyka Maksa Korża. Po sprawdzeniu telefonu został wypuszczony.

W Smolewiczach – relacjonuje Tut.by – zatrzymano 12 uczniów XI klasy, którzy wracali z próby tanecznej. Przewieziono ich do rejonowego oddziału spraw wewnętrznych. Jak relacjonuje jeden z uczniów, stali tam około 10 minut twarzami do ściany. Później milicjant powiedział, że dzieci są wolne i przeprosił za to, że pomylono ich z demonstrującymi – dodał rozmówca Tut.by. MSW potwierdziło, że uczniów przewieziono na komisariat, jednak zaprzeczyło temu, że dzieci miały stać przed budynkiem na baczność. Dodano, że milicjanci przeprosili uczniów „za niedogodności”.

Portal Onliner pisze, że w niedzielę rano, jak co tydzień, do Mińska władze ściągnęły dodatkowe siły milicyjne i sprzęt do rozpędzania demonstracji. Według portalu Tut.by w mieście widziano armatki wodne. Interfax-Zapad zwraca uwagę, że to pierwsza niedziela od początku protestów, kiedy w białoruskiej stolicy nie odnotowano problemów z łącznością przez internet mobilny i nie zamknięto stacji metra.

Demonstrujący w Mińsku, innych miastach i miejscowościach maszerowali kolumnami, część z nich trzymała flagi w biało-czerwono-białych barwach, używanych przez opozycję. W poprzednią niedzielę – według MSW – podczas akcji protestu zatrzymano ponad 340 osób, natomiast Wiasna poinformowała o 330 zatrzymanych.

Białorusini protestują

Na Białorusi od 9 sierpnia trwają akcje protestacyjne. Ich uczestnicy domagają się odejścia Łukaszenki i rozpisania nowych, uczciwych wyborów prezydenckich. W poprzednią niedzielę – według MSW – podczas akcji protestu zatrzymano ponad 340 osób, natomiast Wiasna poinformowała o 330 zatrzymanych.
Źródło info i foto: wp.pl

Kradzież pod bankomatem na Bielanach

Jedna z mieszkanek Bielan wypłaciła gotówkę z bankomatu na Wrzecionie. Zanim się spostrzegła nie miała już karty płatniczej.

Kobieta była obserwowana przez złodzieja. Wybrała kilkaset złotych z bankomatu, a kartę schowała do kieszeni. Wtedy do akcji wkroczył obywatel Białorusi. Wpadł na nią i wyciągnął jej kartę z kieszeni. Gdy mieszkanka wróciła do domu i sięgnęła do kieszeni karty już nie było. Mężczyzna w tym czasie poszedł do galerii i zrobił sobie zakupy za 630 zł. Sprawa szybko została zgłoszona na policję.

Śledczy przeanalizowali nagrania z kamer. Okazało się, że robił zakupy w 3 sklepach. 27-letni obywatel Białorusi został zatrzymany i przewieziony na komendę. Usłyszał łącznie 9 zarzutów. Grozi mu do 10 lat więzienia – informuje Elwira Kozłowska z komendy na Bielanach.
Źródło info i foto: se.pl

Białoruś: Kolejna fala zatrzymań demonstrantów

Białoruski OMON rozproszył uczestników kolejnej opozycyjnej demonstracji. W poniedziałek wieczorem w centrum Mińska zbierali się ludzie, aby poprzeć strajki w zakładach pracy. Doszło do licznych zatrzymań. W poniedziałek wieczorem demonstranci zebrali się na centralnym Placu Niepodległości. Następnie poszli chodnikiem w kierunku centrum Mińska. Po kilkuset metrach demonstrantów zaczęli zatrzymywać funkcjonariusze milicyjnego OMON-u. Media informują, że niektórzy demonstranci podczas interwencji zostali mocno pobici.

Podobna akcja z zatrzymywaniem demonstrantów miała miejsce w pobliżu placu Jakuba Kołasa i w okolicy stacji metra Puszkińska. Wcześniej funkcjonariusze masowo zatrzymywali w stolicy studentów biorących udział w strajku. Zamknięte przez władze Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna” dotychczas zebrało nazwiska około 230 osób zatrzymanych na całej Białorusi. Większość zatrzymań miała miejsce w Mińsku.

„Białoruś pod okupacją Łukaszenki. Ludzie są sprawdzani i zatrzymywani, jeśli wyglądają na nieco podejrzanych. Mińsk jest pełen łańcuchów solidarności” – napisał na Twitterze białoruski dziennikarz Franciszak Wiaczorka.

Protesty na Białorusi trwają od 9 sierpnia, kiedy odbyły się tam wybory prezydenckie. Urzędujący prezydent Aleksandr Łukaszenka ogłosił się ich zwycięzcą, ale opozycja twierdzi, że wyniki wyborów zostały sfałszowane. Gazeta „Nasza Niwa” informowała w weekend, że od czasu wyborów prezydenckich, które odbyły się 9 sierpnia na Białorusi zatrzymano w sumie ok. 15-16 tys. osób. Tylko w niedzielę na Białorusi zatrzymano ponad pół tysiąca demonstrantów. Zatrzymanych zazwyczaj karze się grzywnami i karami administracyjnymi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Funkcjonariusze CBA zatrzymali radcę prawnego związanego z biurem Stanisława K.

Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali dwie osoby w sprawie dotyczącej korupcji urzędniczej i powoływania się na wpływy w instytucjach państwowych. Jednym z zatrzymanych jest radca prawny związany z biurem senatorskim b. senatora RP Stanisława K. Postępowanie w sprawie prowadzą funkcjonariusze krakowskiej delegatury CBA wspólnie z Prokuraturą Regionalną w Katowicach. W śledztwie zarzuty przedstawiono 26 podejrzanym, w tym byłemu senatorowi RP IX kadencji Stanisławowi K.

Jak informuje Wydział Komunikacji Społecznej CBA, chodzi o sprawę podejmowania się pośrednictwa w załatwieniu spraw w zamian za korzyści majątkowe, a także powoływania się na wpływy w instytucjach państwowych oraz samorządowych województwa małopolskiego, a także udzielania korzyści majątkowych osobom pełniącym funkcje publiczne, w związku z pełnieniem tych funkcji.

„Kontynuując czynności w tej sprawie, agenci CBA zatrzymali w Krakowie kolejne dwie osoby, w tym Marcina K. radcę prawnego związanego z biurem senatorskim byłego senatora Stanisława K. oraz przedsiębiorcę Andrzeja K.” – poinformowało CBA w piątkowym komunikacie.

Jak zaznaczono – zatrzymani usłyszą w prokuraturze zarzuty „podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu przejęcia na własność jednej z kamienic położonych w centrum Krakowa”.

Mężczyźni, w zamian za „przysługę”, mieli uzyskać obietnicę korzyści majątkowej w postaci udziałów we własności nieruchomości oraz gotówki w kwocie 1,5 mln złotych.

„Ustalenia procesowe wskazują, że zatrzymani powoływali się w związku z tym na wpływy m.in. u senatora Stanisława K. oraz w komisji ds. reprywatyzacji nieruchomości” – informuje CBA.

Sprawa ma charakter rozwojowy. Śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: interia.pl

Masowe zatrzymania na Białorusi, „leje się krew”.

Na Białorusi dochodzi do masowych zatrzymań demonstrantów. Z szacunków wynika, że na godzinę 22 czasu polskiego liczba osób, które trafiły do aresztów, przekroczyła 100 i „zwiększa się z minuty na minutę”. Są też ranni.

W środę na Białorusi doszło do zaognienia protestów z powodu oficjalnego zaprzysiężenia Alaksandra Łukaszenki, które odbyło się za zamkniętymi drzwiami i nie było wcześniej zapowiadane. Jak relacjonuje Informacyjna Agencja Radiowa, najwięcej zatrzymań miało miejsce w Mińsku, gdzie OMON przy użyciu armatek wodnych i milicyjnych pałek rozproszył kilkutysięczną demonstrację opozycji. Protesty odbywają się w kilku miejscach w stolicy, dlatego informacje o zatrzymaniach będą spływały z opóźnieniem.

„Służby działają bardzo brutalnie. Leje się krew. W Mińsku media informują o strzelaniu i wybuchach. Stosowano też armatki wodne i gaz łzawiący. Obrazki jak z pierwszych dni po wyborach. Dla każdego jest oczywiste, dlaczego Łukaszenka musiał potajemnie robić swoją inaugurację” – poinformował po godzinie 21 dziennikarz Andrzej Poczobut.

Z informacji niezależnych mediów wynika, że OMON znów postępował brutalnie, bijąc demonstrantów podczas zatrzymań. Media społecznościowe obiegły zdjęcia zakrwawionych osób, które zostały ranne podczas protestów. Do zatrzymań doszło również w Grodnie, Homlu czy Brześciu. Według szacunków agencji Interfax na ulice wyszło co najmniej 7 tys. protestujących, którym wyszły naprzeciw wzmocnione oddziały sił specjalnych.

„Lista zatrzymanych rośnie z minuty na minutę” – podała telewizja Biełsat. Jak wskazali dziennikarze, według stanu na godzinę 21 czasu polskiego do aresztów w różnych miastach na Białorusi trafiło co najmniej 90 osób, które zostały zidentyfikowane z imienia i nazwiska przez obrońców praw człowieka ze stowarzyszenia Wiasna. Poczobut niewiele później informował już o 116 zatrzymanych, którzy są znani z nazwiska.

Do działań funkcjonariuszy OMON-u odniosła się też rzeczniczka białoruskiego MSZ Wolha Czemadanawa, która w rozmowie z agencją Interfax nazwała pokojowe protesty „nielegalnymi akcjami”. – Milicjanci będą działać z uwzględnieniem zmiany sytuacji – dodała.

W ciągu dnia w Mińsku odbyła się niezapowiedziana inauguracja prezydentury Aleksandra Łukaszenki. Zaraz potem wyszli protestować najpierw studenci, a potem zwykli mieszkańcy. Protesty na Białorusi trwają od 9 sierpnia, gdy ogłoszono tam wyniki wyborów prezydenckich, w których oficjalnie zwyciężył Alaksandr Łukaszenka. Zdaniem opozycji i wielu Białorusinów wyniki zostały sfałszowane.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Pierwsze zatrzymania uczestników niedzielnego protestu na Białorusi

O zatrzymaniach uczestników niedzielnego protestu, którzy próbują skoncentrować się w różnych punktach w centrum miasta, informują media niezależne na Białorusi. Mimo tych zatrzymań ludzie gromadzą się, by wziąć udział w Pochodzie Sprawiedliwości. Portale TUT.by i Onliner.by informują o zatrzymaniach przy Prospekcie Zwycięzców i na ulicy Niamiha, a także w innych miejscach.

Mimo interwencji służb ludzie gromadzą się w okolicy pomnika Mińska Miasta-Bohatera. Media niezależne szacują, że zebrało się tam już kilka tysięcy ludzi i wciąż napływają nowi uczestnicy.

Przed niedzielnym protestem w Mińsku, które władze uważają za „nielegalną akcję masową”, na ulice miasta wyprowadzono milicję i wojsko, a także ciężarówki, sprzęt do rozpędzania demonstracji i transportery opancerzone.

Do centrum Mińska wjechało wiele ciężarówek z funkcjonariuszami i więźniarek, armatki wodne i inny sprzęt milicyjny, a także transportery opancerzone. Otoczone są niektóre budynki w centrum, a także zablokowane ulice – m.in. Prospekt Niepodległości na odcinku prowadzącym do pałacu prezydenckiego, Prospekt Puszkina i inne ulice.

Stacje metra w centrum zostały zamknięte, jak podano: „ze względu na bezpieczeństwo pasażerów”.

Ok. godziny 14.30 czasu białoruskiego (13.30 w Polsce) w centrum miasta tradycyjnie już zaczęły się problemy z dostępem do internetu z telefonów komórkowych. TUT.by powołując się na jednego z operatorów podał, że zrobiono to na żądanie „uprawnionych instytucji państwowych”.

Wiadomo również o zatrzymaniach w innych miastach, m.in. w Homlu i w Grodnie.
Źródło info i foto: TVP.info

Barwice: Dyrektorka przedszkola znęcała się nad dziećmi. Usłyszała trzy zarzuty

Dyrektorka i właścicielka przedszkola w Barwicach w województwie zachodniopomorskim usłyszała trzy zarzuty, w tym naruszenia nietykalności trzyletniego dziecka poprzez związanie mu rąk taśmą klejącą. Kobieta częściowo przyznała się do zarzucanych jej czynów. Nagranie ze zdarzenia zostało zarejestrowane przez kamerę monitoringu, ale – według ustaleń śledczych – zostało ono zniszczone. W sprawie został zatrzymany również mąż kobiety.

Dyrektorka i właścicielka niepublicznego przedszkola w Barwicach Katarzyna H. miała raz związać ręce taśmą klejącą trzyletniemu podopiecznemu.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski przekazał, że z zeznań, które złożyła, wynika, że „zrobiła to w tym celu, by uświadomić chłopcu, że się źle zachowuje wobec innych dzieci”. – On agresywnie się do nich odnosił, szczypał, gryzł. To miał być środek, który uzmysłowi mu, że tak nie należy się zachowywać – wyjaśnił prok. Gąsiorowski.

Śledczy: zapis z monitoringu zniknął

O zdarzeniu zawiadomiła policję matka dziecka, którą dyrektorka miała zwodzić w sprawie udostępnienia nagrania z monitoringu przedszkola, na którym widoczne miało być zachowanie chłopca i dyrektorki. Prokurator Gąsiorowski powiedział, że według ustaleń, „zapis z monitoringu został wyniesiony z przedszkola, wyrzucony”.

Do sprawy zatrzymano dyrektorkę, Katarzynę H. i jej męża. We wtorek zostali przesłuchani w Prokuraturze Rejonowej w Szczecinku i przedstawiono im zarzuty.

Kobieta usłyszała trzy zarzuty. – Pierwszy to naruszenie nietykalności przedszkolaka poprzez związanie mu rąk taśmą klejącą. Zarzut drugi, to nakłonienie dwóch osób pracujących w przedszkolu do składania fałszywych zeznań, kiedy sprawą zainteresowała się policja. Trzeci zarzut, to złożenie fałszywych zeznań, mimo prawa do odmowy ich składania – wymienił prok. Gąsiorowski.

Katarzyna H. przyznała się do pierwszego i trzeciego zarzutu. Za pierwszy czyn grozi jej kara do roku pozbawienia wolności, za drugi – do 8 lat, a za trzeci – do 5 lat. Mąż dyrektorki jest podejrzany o złożenie fałszywego zeznania. Najprawdopodobniej prokurator nie będzie składał wniosku o areszt dla żadnej z podejrzanych osób.

W przedszkolu w Barwicach jest prowadzona kontrola przez pracowników kuratorium oświaty. Na co dzień uczestniczy tam w zajęciach około 40 dzieci.
Źródło info i foto: tvn24.pl