Zaginiona dziennikarka z Krymu przebywa w areszcie. Była torturowana przez Rosjan

Krymska dziennikarka i pielęgniarka Iryna Daniłowycz, która zaginęła pod koniec kwietnia, została zatrzymana przez rosyjskie służby bezpieczeństwa i była przez nie torturowana – podała w sobotę organizacja praw człowieka KrymSOS. Według ukraińskiej rzeczniczki praw człowieka Ludmyły Denisowej kobieta przebywa obecnie w areszcie śledczym w Symferopolu na Półwyspie Krymskim.

Daniłowycz była przetrzymywana w budynku zajmowanym przez FSB przez pierwsze osiem dni od zaginięcia. Funkcjonariusze przeprowadzali na niej testy przy pomocy wykrywacza kłamstw i grozili, że „wywiozą ją do lasu”, jeśli ukryje przed nimi jakąś informację. W tym czasie dostawała żywność raz dziennie. W zamian za uwolnienie kazano jej podpisać kilka czystych kartek papieru. Gdy kobieta to zrobiła, przekazano jej, że w jej torbie rzekomo odnaleziono 200 gramów materiałów wybuchowych. Daniłowycz grozi za to od sześciu do ośmiu lat więzienia oraz grzywna w wysokości do 100 tys. rubli (blisko 6,9 tys. złotych).

Takie traktowanie można uznać za torturę – podkreśla KrymSOS. Jak wyjaśnia, tortury mogą obejmować celowe zadawanie silnego bólu, wywoływanie cierpienia fizycznego lub emocjonalnego w celu uzyskania informacji lub przyznania się do winy. Przed zaginięciem Daniłowycz rozpowszechniała na Krymie prawdziwe informacje o rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Zdaniem ukraińskiej rzeczniczki praw człowieka zaginięcia i nękanie działaczy i dziennikarzy są na półwyspie na porządku dziennym.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Piosenkarka Beata Kozidrak skazana za jazdę po alkoholu

Beata Kozidrak stawiła się przed sądem za jazdę samochodem po alkoholu we wrześniu 2021 r. W momencie zatrzymania miała 2 promile w wydychanym powietrzu. Jaki wyrok usłyszała gwiazda w dniu swoich urodzin?

Beata Kozidrak w sądzie rejonowym dla Warszawy Mokotowa w Warszawie usłyszała wyrok za jazdę po alkoholu. 1 września 2021 roku około godziny 19.40 piosenkarka została zatrzymana za kierownicą BMW, przy skrzyżowaniu al. Niepodległości z ulicą Batorego na warszawskim Mokotowie. Badanie wykazało 2 promile alkoholu w wydychanym przez artystkę powietrzu. Kozidrak w środę została ukarana 200 stawkami dziennymi w wysokości 250 zł każda oraz pięcioletnim zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych. Ma też zapłacić 20 tys. zł świadczenia na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Beata Kozidrak usłyszała wyrok za jazdę po alkoholu

– W ocenie prokuratury orzeczona przez sąd rejonowy dla Mokotowa kara jest rażąco łagodna, a jako taka nie spełni stawianych jej celów – przekazała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz.

O tym, że kierująca BMW może być nietrzeźwa poinformowali policję inni kierowcy. Para świadków, podróżujących w tym samym kierunku co wokalistka zespołu „Bajm” zauważyła, że kierowany przez nią pojazd chaotycznie zmienia pasy ruchu, podjeżdża bardzo blisko pojazdów, wymuszając tym samym reakcje innych uczestników ruchu. Z relacji jednej z przesłuchanych osób wynika, że bmw wjeżdżało również na krawężniki.

Zdarzenie zostało nagrane przez pasażera innego samochodu. To świadkowie uniemożliwili artystce odjechanie ze skrzyżowania al. Niepodległości i ul. Batorego do czasu przyjazdu policji.

Kozidrak na spotkaniu wypiła litr alkoholu

Beata Kozidrak jeszcze na miejscu zdarzenia oświadczyła policjantom, że dzień wcześniej była na spotkaniu, które zakończyło się około 2 w nocy. To wtedy miała spożywać wino, z jej relacji wynikało, że wypiła około 1 litr alkoholu. Na komendzie, podczas przesłuchania w charakterze podejrzanej, przyznała się do winy, ale skorzystała z prawa do odmowy składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania.

Beata Kozidrak przeprosiła fanów

Wokalistka zespołu „Bajm” 2 września wydała krótkie oświadczenie. W mediach społecznościowych napisała: Kochani, przepraszam wszystkich. Wiem, że was zawiodłam. Z całego serca żałuję tego, co się wczoraj wydarzyło. Bardzo się tego wstydzę. Wiem, że muszę ponieść konsekwencje tego, co się stało. Jestem na to gotowa.

Wobec Beaty Pietras nie zastosowano żadnych środków zapobiegawczych, po zdarzeniu policja zabezpieczyła jej prawo jazdy. Artystka nie była karana sądownie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zwłoki małżeństwa zawinięte w dywan. Córka ofiar w rękach policji

W Kudowie-Zdroju znaleziono zwłoki małżeństwa w workach foliowych. Według RMF FM, zatrzymano córkę właścicieli mieszkania. Zwłoki dwóch osób znaleziono w jednym z mieszkań w Kudowie-Zdroju podaje RMF FM. Według rozgłośni ciała były już w stanie rozkładu, a lokalne media podają, że do zabójstwa doszło w ubiegłym roku. RMF FM podaje też, że zatrzymano córkę właścicieli mieszkania. Ma twierdzić, że jej rodzice zostali zamordowani. Jak jednak podaje portal Kłodzko Nasze miasto, to kobieta ma być zabójczynią. Prokuratura na razie nie chce podać więcej szczegółów zbrodni, tłumacząc to dobrem śledztwa.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Agenci CBA zatrzymali kobietę podejrzewaną o udział w mafii paliwowej

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało kobietę podejrzewaną o udział w tzw. mafii paliwowej. Zarzuty w tej sprawie postawiono do tej pory ponad 190 osobom. Wydział komunikacji społecznej CBA powiedział w czwartek, że kobietę, która ma być powiązana ze zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się nielegalnym obrotem paliwami zatrzymali w Warszawie funkcjonariusze łódzkiej delegatury Biura. „To wielowątkowe śledztwo CBA prowadzi pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Białymstoku” – zaznaczył wydział.

„Zatrzymana przez agentów kobieta według śledczych złożyła fałszywe zeznania w prowadzonym postępowaniu” – miała poświadczać nieprawdę w dokumentach uwiarygadniających dokonanie zakupu towaru i przelanie za niego zaliczki 2,9 mln zł. „Faktycznie środki te miały być przeznaczone na przestępczą działalność” – wynika z ustaleń śledczych.

Prokurator postawił zarzuty zatrzymanej przez CBA, zakazał jej opuszczania kraju i nakazał dozór policji. Grupa wprowadziła do obrotu i potem wystawiała fikcyjnie faktury za olej napędowy, smarowy, benzyny oraz olej rzepakowy. Przy fikcyjnym obrocie paliwami wykorzystywano firmy – tzw. bufory oraz znikających podatników, którzy wystawiali faktury poświadczające nieprawdę i preparowali dokumentację księgową.

Dotychczas ujawniona działalność tej grupy spowodowała ponad 700 mln zł uszczupleń w podatku VAT. Wydział poinformował, że dalej prowadzone są czynności, sprawa rozwija się, a śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: TVP.info

Andżelika Borys zwolniona z białoruskiego więzienia

Andżelika Borys, szefowa Związku Polaków na Białorusi, została zwolniona z więzienia w mieście Żodzina pod Mińskiem. Przetrzymywana była tam od marca ubiegłego roku. Zatrzymano ją za organizację wydarzenia upamiętniającego żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego na Białorusi.

„Pozostaje na terytorium Białorusi. Jest w kontakcie z polskimi dyplomatami i zostanie objęta odpowiednią opieką. Czuje się dobrze, ale pobyt w areszcie odcisnął na niej piętno”- napisał na Twitterze wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz. „Dziękuje polskiej służbie dyplomatyczno-konsularnej za nieustające wysiłki w tej sprawie. Sprawa zwolnienia z aresztu redaktora Andrzeja Poczobuta pozostaje naszym najwyższym priorytetem” – dodał wiceminister.

Telewizja Biełast informuje z kolei, że więzienie zostało zamienione na areszt domowy, a sama Andżelika Borys ma zakaz kontaktowania się z polską dyplomacją.

Prezes Oddziału Związku Polaków na Białorusi w Wołkowysku Maria Tiszkowska powiedziała, że wśród Polaków na Białorusi zapanowała wielka radość. „Dzwonią znajomi, koledzy, koleżanki, w jednej sekundzie wszyscy od razu dowiedzieli się, że Andżelika Borys jest na wolności. Przepełnia nas ogromna radość, jakby tam nie było, ona jest w domu i teraz tylko życzymy jej, żeby szybko wracała do normalnego życia i oczywiście powracała do zdrowia”.

Prezes Podlaskiego oddziału Stowarzyszenia Wspólnota Polska Anna Kietlińska powiedziała w rozmowie z IAR, że z wielką radością przyjęła informację o wyjściu z więzienia działaczki. „Jest uczucie ogromnej radości, chociaż nie do końca, bo wiemy, że Angelika nie jest wolna tak zupełnie, zamieniono formę aresztu. Jest w domu z rodziną, wiemy, że ma być do dyspozycji sędziów śledczych. Najważniejsze, że jest w domu, nie jest w więzieniu, to są zupełnie inne warunki”.

Anna Kietlińska powiedziała, że z Andżeliką Borys kontakt jest bardzo utrudniony, ale w krótkiej rozmowie telefonicznej podziękowała wszystkim, którzy ją wspierali. „Angelika zadzwoniła do jednego z członków Związku Polaków na Białorusi, więc mamy taką informację bezpośrednio od niej. Ona pozdrawia wszystkich, którzy kibicowali, którzy zabiegali o to, żeby krok w tej sprawie poszedł w dobrym kierunku. Jest zmęczona, ale nie można się dziwić, bo to jest rok odosobnienia, samotności”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ukraina: Dziennikarka Wiktoria Roszczyna zatrzymana przez Rosjan

„Nasza dziennikarka Wiktoria Roszczyna jest przetrzymywana przez okupantów – przekazała ukraińska telewizja internetowa Hromadske. Od 12 marca redakcja nie może nawiązać kontaktu z kobietą. „Najpewniej dzień wcześniej Roszczyna została zatrzymana przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa Rosji” – brzmi komunikat nadawcy.

Dziennikarka ukraińskiej telewizji internetowej Hromadske Wiktorija Roszczyna jest więziona przez Rosjan – przekazał w piątek nadawca. Reporterka relacjonowała zdarzenia z południowej i wschodniej części Ukrainy od początku wojny. Jak przekazano, redakcja redakcja nie zdołała nawiązać łączności z dziennikarką od 12 marca.

Świadkowie poinformowali, że kobieta przebywała wtedy w okupowanym przez Rosjan Berdiańsku i prawdopodobnie 15 marca została zatrzymana przez rosyjską FSB. „Obecnie nie wiemy, gdzie jest” – przekazano. 

Zaapelowano do społeczności ukraińskiej i międzynarodowej o pomoc w uwolnieniu reporterki. Piątek 18 marca to 23 dzień walk pomiędzy Rosją a Ukrainą. Jak dowodzi m.in. wywiad Wielkiej Brytanii, w przeciągu trzech tygodni Rosjanie stracili impet w natarciu.

– Nawet jeśli wyskrobią skądś jakieś rezerwy, spróbują przejść do ofensywy, to i tak wszystko zakończy się ich klęską. Po prostu o tydzień czy 10 dni będzie to dłużej trwać. Aktywna faza wojny na Ukrainie powinna zakończyć się za 2-3 tygodnie – uważa z kolei doradca prezydenta Ukrainy Ołeksij Arestowycz.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wpadła złodziejka… piwa

Miłośniczka piwa wpadła w ręce policji. 43-latka przez pół roku regularnie odwiedzała sklep, który podczas swoich wizyt bezczelnie okradała! Za każdym razem jej łupem padały puszkowane piwa. W końcu sklepowa złapała kobietę na gorącym uczynku. Jak przekazała białołęcka policja, 43-latka ukradła 332 puszek piwa o łącznej wartości prawie 1390 złotych!

Złodziejski proceder 43-latki trwał pół roku. Wreszcie chytrą kobietę na gorącym uczynku złapała sklepowa, która o sytuacji zawiadomiła policję. – Z jej wyjaśnień wynikało, że nieuczciwa klientka przez ostatnie pół roku regularnie odwiedzała sklep i dokonywała kradzieży alkoholu. Kobieta bardzo szczegółowo przejrzała nagranie z kamer monitoringu – przekazała kom. Paulina Onyszko z białołęckiej policji.

Zatrzymana 43-latka miała dokładnie przemyślany plan działania. Zawsze kradł a w ten sam sposób. – W sklepie zjawiała się zwykle o tej samej porze. Miała dużą materiałową torbę przewieszoną przez ramię. Od razu kierowała się do lodówki z alkoholem. Kobieta pakowała do torby dwa czteropaki piwa o pojemności 0,5 litra, jedną puszkę dorzucała luzem, a do kasy podchodziła z jednym piwem w ręku, za które płaciła. Zazwyczaj kupowała dodatkowo drażetki miętowe, paczkę chipsów lub papierosy – wyjaśniła kom. Onyszko.

Funkcjonariusze komisariatu przy ul. Myśliborskiej dokładnie przeanalizowali zgromadzone w sprawie licznych kradzieży materiały. W ubiegły piątek (4 marca) przedstawili zatrzymanej 43-latce zarzut dotyczący kradzieży aż 332 puszek piwa o łącznej wartości prawie 1390 złotych!
Źródło info i foto: se.pl

Warszawa: Atak „niebezpiecznym narzędziem” na Służewcu

Policja wyjaśnia sprawę ataku na ulicy Postępu. W czwartek po południu doszło tam do zranienia kobiety niebezpiecznym narzędziem. Napastniczka została zatrzymana. Pierwszą informację o incydencie otrzymaliśmy na Kontakt 24.

Zgłoszenie w tej sprawie wpłynęło do policjantów około godziny 16.15. – Otrzymaliśmy informację z Centrum Powiadamiania Ratunkowego, że na ulicy Postępu kobieta została zaatakowana przez inną kobietę niebezpiecznym narzędziem – przekazała Małgorzata Wersocka z Komendy Stołecznej Policji.

Jak zaznaczyła, poszkodowana została opatrzona na miejscu przez ratowników medycznych. Nie było konieczności zabierania jej do szpitala. – Kobieta, która ją zaatakowała została zatrzymana. Obecnie prowadzimy z nią czynności – dodała.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Jest oświadczenie NIK ws. zatrzymanej urzędniczki

„Pracownica Najwyższej Izby Kontroli podejrzana o przyjęcie łapówki w czasie, gdy była zatrudniona w PARP, przebywa na bezpłatnym urlopie; prezes NIK Marian Banaś polecił wszcząć postępowanie wyjaśniające” – podała NIK. Izba podkreśla, że zarzuty stawiane kobiecie nie dotyczą okresu jej pracy w NIK.

W czwartek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu prokurator Artur Szykuła poinformował, że Małgorzata O., była urzędniczka Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, obecnie zatrudniona w NIK, została tymczasowo aresztowana na trzy miesiące w sprawie przyjęcia 50 tys. zł łapówki. Informacje w tej sprawie zamieściła też w komunikacie Prokuratura Krajowa.

Wydział prasowy NIK w piątek wydał oświadczenie, w którym poinformowano, że O. od 1 listopada br. do października 2022 roku przebywa na bezpłatnym urlopie. „W związku z komunikatem, jaki zamieściła Prokuratura Krajowa – Prezes Najwyższej Izby Kontroli polecił wszcząć postępowanie wyjaśniające. Podkreślić należy, że zgodnie z ww. komunikatem zarzucane Małgorzacie O. czyny nie dotyczą okresu, w którym była zatrudniona w Najwyższej Izbie Kontroli” – oświadczył wydział NIK.

Sprawa dotyczy 50 tys. zł

Kobieta została zatrzymana w środę na polecenie zamojskiej prokuratury w sprawie przyjęcia korzyści majątkowej w wysokości 50 tys. zł w związku z pełnioną poprzednio funkcją publiczną – starszego specjalisty ds. prawa zamówień publicznych w PARP.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Hamburg: „Diablica” w końcu schwytana

„La Diabla” („Diablica”), transpłciowa kobieta, kierująca grupą handlarzy żywym towarem, poszukiwana przez Europol również za zmuszanie do nierządu, została aresztowana w Hamburgu – informuje „Die Welt”. „La Diabla” była jedną z trzech najbardziej poszukiwanych przez hiszpańską policję osób. Została aresztowana w środę wieczorem. Hiszpańskie władze oskarżają „Diablicę” o handel ludźmi, a także pranie pieniędzy i kierowanie organizacją przestępczą.

34-letnia „Diablica”, która pochodzi z Wenezueli, zostanie przekazana władzom Hiszpanii. Nie wiadomo dokładnie, od jak dawna „La Diabla” przebywała w Hamburgu, a także na ile Hamburg był miejscem prowadzenia przestępczej działalności. „Pewne jest jednak, że szybka ekstradycja do Hiszpanii jest przygotowywana przy zachowaniu najwyższych środków bezpieczeństwa” – podkreśla „Die Welt”.

Historia jak z kryminału

„Zarzuty przeciwko przestępczyni brzmią jak opowieść z filmu kryminalnego, ale były brutalną rzeczywistością dla poszkodowanych” – zauważa „Die Welt”.

Przestępczy proceder wyglądał tak, że oskarżona rekrutowała kobiety i transseksualistów w swojej rodzinnej Wenezueli i zwabiała je do Hiszpanii fałszywymi obietnicami. W Hiszpanii ofiary zmuszano do operacji (m.in. wszczepienie implantów piersi, odsysanie tłuszczu), a następnie zmuszano do odpracowywania tego „długu”, wynoszącego 12 tys. euro, poprzez prostytucję.

Niektórzy z poszkodowanych byli sprzedawani do pracy do Niemiec. Prawdopodobnie w ostatnim czasie także w Niemczech „Diablica” prowadziła poszukiwania kolejnych ofiar, o czym świadczyły reklamy zamieszczane w internecie. „Za pomocą tego śladu udało się dojść do mieszkania w Hamburgu”, w którym ujęto „Diablicę” – informuje „Die Welt”.
Źródło info i foto: RMF24.pl