Zaskakująca zawartość ukraińskich pocisków

Według informacji pochodzącej z portalu informacyjnego Ukrainska Prawda, nie wszystkie pociski używane przez ukraińskich żołnierzy zawierają ładunek wybuchowy. Część z nich zaopatrzona jest w instrukcję skierowaną do rosyjskich żołnierzy. Żołnierze ukraińscy w niektóre pociski wkładają nie materiał wybuchowy, lecz instrukcję, jak się poddać i złożyć broń – poinformował w piątek portal Ukrainska Prawda, powołując się na rzecznika 128. górskiej brygady szturmowej Sił Zbrojnych Ukrainy Jarosława Hałasa.

Hałas zademonstrował dziennikarzom proces wkładania broszur informacyjnych do niektórych specjalnych pocisków o kalibrze 122 mm. Kiedy wybuchają one w powietrzu, foldery spadają na pozycje rosyjskie. W broszurach podkreśla się, że każdy rosyjski żołnierz, który się podda, uratuje życie i będzie miał zagwarantowane humanitarne traktowanie. Będzie również mógł zadzwonić do domu i powrócić tam po zakończeniu działań bojowych. Piątek 18 marca to 23. dzień walk pomiędzy Rosją a Ukrainą. Jak dowodzi m.in. wywiad Wielkiej Brytanii, w przeciągu trzech tygodni Rosjanie stracili impet w natarciu.

– Nawet jeśli wyskrobią skądś jakieś rezerwy, spróbują przejść do ofensywy, to i tak wszystko zakończy się ich klęską. Po prostu o tydzień czy 10 dni będzie to dłużej trwać. Aktywna faza wojny na Ukrainie powinna zakończyć się za 2-3 tygodnie – uważa z kolei doradca prezydenta Ukrainy Ołeksij Arestowycz.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Szwecja: W bagażu mężczyzny materiały wybuchowe

Na lotnisku Goeteborg-Landvetter zatrzymano w czwartek rano mężczyznę, w którego walizce znaleziono materiały wybuchowe – poinformowała policja.

Rzecznik policji Peter Adlersson poinformował, że podejrzana zawartość bagażu została wykryta w czasie rutynowej kontroli na lotnisku Goeteborg-Landvetter. Jego właściciel – około dwudziestoletni mężczyzna – wybierał się do innego kraju Unii Europejskiej. Policja nie sprecyzowała jednak, o jaki kierunek chodzi. Lokalna gazeta „Goeteborgs-Posten” podaje, że zatrzymany jest obywatelem Niemiec.

Według tego źródła, a także dziennika „Aftonbladet”, w jego bagażu znajdował się tlenek acetonu (TATP), nazywany potocznie „matką szatana”. Ten łatwy do wyprodukowania, ale niestabilny, rozkładający się w niebezpieczny sposób, materiał wybuchowy był używany przez dżihadystów z tak zwanego Państwa Islamskiego w zamachach w Europie. Policja nie potwierdziła jednak na razie tej informacji.
Źródło info i foto: tvn24.pl

39-letni pedofil zatrzymany przez policję w Częstochowie

Częstochowska policja zatrzymała 39-latka, podejrzanego o składanie propozycji seksualnych przez internet 13-latce. Piotr S. wpadł, bo o rozmowach z nim poinformował „łowca pedofilów”, który udawał dziewczynkę w sieci. – Mężczyzna nie wiedział, że tak naprawdę po drugiej stronie komputera siedzi osoba dorosła. Próbował umówić się z dzieckiem na spotkanie. Na to spotkanie przyszli policjanci z wydziału kryminalnego – poinformowała Marta Ladowska z policji w Częstochowie. Podczas przesłuchania podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów. Wcześniej funkcjonariusze przeszukali jego mieszkanie. Zabezpieczyli komputer, na którym miały znajdować się treści pedofilskie.

– W toku dalszego postępowania konieczne jest zbadanie zawartości komputera Piotra S. celem ustalenia, czy takich propozycji seksualnych nie składał także innym małoletnim – powiedział Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.
Źródło info i foto: interia.pl

Warszawa: Akcja służb. Tajemniczy biały proszek w paczce

Na warszawskim Ursynowie odbyła się akcja straży pożarnej i policji po informacji o podejrzanej zawartości przesyłki kurierskiej. – Z przesyłki wydobyły się środki chemiczne. Kurier zasłabł. Nie ma potwierdzenia, jakie to środki, dlatego działania straży pożarnej będą skoncentrowane na wyizolowaniu tego miejsca – powiedział TVP Info starszy aspirant Leszek Borlik z Komendy Miejskiej PSP w Warszawie. Ostatecznie okazało się, że cała akcja była ćwiczeniami, które prowadziły straż pożarna i policja.
Źródło info i foto: TVP.info

Białystok: Panika na rynku. Krzyczeli „Allahu Akbar”

Dwie osoby przebrane za Arabów podbiegały do przechodniów na Rynku Kościuszki, rzucając im pod nogi plecak z nieznaną zawartością. „Zamachowcy” krzyczeli przy tym: „Allahu Akbar!”. Jak można się spodziewać, wywołali panikę. – Omal nie dostałam zawału, gdy nagle usłyszałam „Allahu Akbar” i zobaczyłam młodego mężczyznę w turbanie, który rzucił plecakiem w moją stronę. Byłam pewna, że zaraz zginę – wyznała „Kurierowi Porannemu”, kobieta, która stała się ofiarą „zamachu”.

Do zdarzenia doszło 7 marca w centrum Białegostoku. Przebranymi za Arabów osobami byli studenci, którzy mieli za zadanie sprawdzić, jak przechodnie zareagują na zamach bombowy. Polecenie dostali od wykładowczyni.

Mieszkańcy miasta o kontrowersyjnym pranku powiadomili straż miejską. – Funkcjonariusze sprawdzili zawartość plecaka i wylegitymowali studentów, którzy od wykładowcy otrzymali zadanie polegające na przeprowadzeniu doświadczenia o tematyce „Wpływ terroryzmu na reakcje ludzi podczas rzucania plecaka” – powiedziała w rozmowie z „Kurierem Porannym” Joanna Szerenos-Pawilcz, rzeczniczka Straży Miejskiej w Białymstoku. Na miejscu była również wykładowczyni, która potwierdziła wersję studentów. Została pouczona, że o tego typu doświadczeniach należy informować wcześniej policję i straż miejską.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Warszawa: obława po napadzie na bank na Ursusie

Napad na bank w stołecznym Ursusie. Zamaskowany mężczyzna ukradł – jak nieoficjalnie dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada – kilka tysięcy złotych. Po godzinie 12:00 zamaskowany mężczyzna wszedł do placówki bankowej przy ul. Rakietników i zagroził kasjerce najpewniej nożem. Kobieta oddała mu zawartość kasetki z pieniędzmi. Napastnik uciekł i ślad po nim zaginął.

Policja poszukuje sprawcy. Kryminalni pracują też na miejscu napadu – trwa zabezpieczania śladów, nagrań z monitoringu i przesłuchania świadków.
Żródło info i foto: interia.pl

Celnicy przechwycili dopalacze z Chin

6 kilogramów dopalaczy zatrzymali podczas kontroli przesyłek pocztowych funkcjonariusze Służby Celnej w Przemyślu. Towar był rozłożony na pięć pakunków, a wszystkie były nadane z Chin. W trakcie rutynowej kontroli uwagę funkcjonariuszy zwróciło 5 prawie identycznych paczek z Państwa Środka. Postanowili sprawdzić ich zawartość przy pomocy urządzeń do prześwietlania przesyłek, a następnie dali je psu specjalizującemu się w wykrywaniu narkotyków. Po tych czynnościach zawartość została przesłana do laboratorium.

W trakcie rutynowej kontroli uwagę funkcjonariuszy zwróciło 5 prawie identycznych paczek z Państwa Środka. Postanowili sprawdzić ich zawartość przy pomocy urządzeń do prześwietlania przesyłek, a następnie dali je psu specjalizującemu się w wykrywaniu narkotyków. Po tych czynnościach zawartość została przesłana do laboratorium.

W paczkach znajdowały się biało-szare kryształy o bardzo intensywnym zapachu. Laboratorium Celne w Przemyślu potwierdziło, że zatrzymana substancja to groźny dopalacz. Wszystkie przesyłki miały trafić do mieszkańców Podkarpacia. Jeden z nich zapytany co zawiera adresowany do niego pakunek, odpowiedział, że „proszek do tonera do drukarki”. 2 inne osoby odmówiły przyjęcia paczek.
Żródło info i foto: RMF24.pl

85-letni mężczyzna zawiadomił policję o kradzieży oszczędności życia

Był przekonany, że stracił oszczędności życia. 85-letni mężczyzna podejrzewał, że pieniądze ukradł mu ktoś z rodziny. Po długotrwałych poszukiwaniach w końcu zdecydował się powiadomić policję o kradzieży ok. 50 tys. zł. Policjant, który przyjechał na wezwanie mężczyzny, szybko ustalił miejsce, gdzie ukryte były pieniądze. Do zdarzenia doszło w minioną sobotę w Starachowicach (woj. świętokrzyskie). Dyżurny komendy otrzymał telefoniczne zgłoszenie od starszego mężczyzny, który twierdził, że z mieszkania skradziono mu około 50 tys. zł. Na miejsce natychmiast skierowano policję.

Funkcjonariusz bardzo skrupulatnie wypytał seniora o pieniądze. Okazało się, że 85-latek pieniędzy nie może znaleźć już od ponad dwóch lat, a o kradzież podejrzewa rodzinę. Funkcjonariusz dalej ustalał kolejne fakty, a następnie poprosił o wskazanie ostatniego miejsca przechowywania gotówki. Pomimo, że nic tam nie znalazł, nie zaprzestał dalszych poszukiwań. Podczas przeglądania zawartości jednego z pomieszczeń gospodarczych, policjant odnalazł metalowe pudełko, w którym było ok. 50 tys. zł. Policja informuje, że dzięki zaangażowaniu policjanta starszy pan odzyskał oszczędności swojego życia, a konflikt rodzinny został zażegnany. Gotówka ma teraz trafić do banku.
Żródło info i foto: TVP.info

Są wyniki badań Zuzanny M i Kamila N.

Bialski oddział prokuratury okręgowej otrzymał wyniki badań próbek krwi, pobranych od Zuzanny M. i Kamila N. po ich zatrzymaniu. Są oni podejrzani o zabójstwo małżeństwa N. w Rakowiskach koło Białej Podlaskiej. We krwi nastolatków nie stwierdzono zawartości alkoholu oraz pochodnych amfetaminy. – W próbkach krwi podejrzanych stwierdzono natomiast nieznaczną ilość delta-9-tetrahydrokannabinolu, który jest substancją psychoaktywną zawartą w konopiach. Okoliczność ta w kontekście wyjaśnień podejrzanych może świadczyć o tym, że kilka godzin przed zdarzeniem zażywali oni marihuanę – informuje Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Wcześniej media nieoficjalnie przytaczały zeznania nastolatków, według których mieli zapalić skręta przed zarzucanym im czynem.

delta-9-tetrahydrokannabinol (THC) to jeden z 400 składników konopii siewnej. Jest on najbardziej aktywnym i występującym w największych ilościach z 60 kannabinoidów będących składnikami konopii. To właśnie ta substancja odpowiada za zmiany nastroju i percepcji po zażyciu marihuany. Drugi z izomerów THC występujących w naturze w konopii – delta-8-tetrahydrokannabinol – jest o wiele słabszy.

Ponadto prokuratura chce złożyć do sądu pozew o uznanie Kamila N., syna zamordowanego małżeństwa za „niegodnego dziedziczenia”. – Zgodnie z kodeksem cywilnym spadkobierca może być uznany przez sąd za niegodnego dziedziczenia, jeżeli dopuścił się umyślnie ciężkiego przestępstwa przeciwko spadkodawcy. Spadkobierca „niegodny” zostaje wyłączony z dziedziczenia, tak, jakby nie dożył otwarcia spadku – dodaje rzecznik. Jak poinformowała nas Syk-Jankowska, badania psychiatryczne podejrzanych, zaplanowane na pierwszą dekadę stycznia jeszcze się nie odbyły. Wyniki mają być znane po 20 stycznia.
Żródło info i foto: Biała24.pl

Aplikacja „Modern Drug Test” zbada obecność narkotyków w organizmie

Test nazywa się „Modern Drug Test” i jest oparty na analizie ludzkiego oka. Można go przeprowadzić… smartfonem. Wystarczy smartfon, specjalna aplikacja i można sprawdzić, czy ktoś jest pod wpływem narkotyków. Aplikację wymyśliło trzech studentów z Politechniki Gdańskiej. Narkotykowy test opiera się na analizie ludzkiego oka. Pomiar jest błyskawiczny. Na początku lipca studenci pokażą swój wynalazek na światowych finałach konkursu technologicznego Imagine Cup w Petersburgu. A za dwa miesiące narkotykową aplikacje będzie można kupić za kilkanaście złotych. Żródło info i foto: Radio ZET.pl