Wyjaśniono zbrodnię z 1989 roku

Funkcjonariusze z Archiwum X Komendy Głównej Policji odkryli prawdziwą wersję zdarzeń sprzed 32 lat. Zamordowano wtedy 15-letnią łodziankę, a sprawcy nie ustalono.

Po latach do sprawy powrócili Policjanci z Zespołu ds. Przestępstw Niewykrytych Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji. Ponownie zbadali zabezpieczone dowody i poddali je analizie z zastosowaniem nowoczesnych technologii. Policjanci ustalili, że sprawcą zabójstwa był wówczas 21-letni znajomy kobiety.

W dniu 30 sierpnia 1989 roku, w godzinach porannych w parku im. Jana Kilińskiego w Łodzi znaleziono zwłoki 15-letniej dziewczyny. Wykonujący na miejscu czynności funkcjonariusze ustalili, że kobieta została uduszona, po czym zgwałcona. Po przeprowadzeniu szeregu czynności dowodowych 30 grudnia 1989 roku Prokuratura Rejonowa dla Dzielnicy Łódź-Widzew umorzyła postępowanie wobec niewykrycia sprawcy przestępstwa.

W styczniu 1993 roku umorzone postępowanie wznowiono, a zbrodnię przypisano „Wampirowi z Bytowa”, który ostatecznie został uniewinniony od zabójstwa 15-latki w 1996 roku.

W 2018 roku, w uzgodnieniu z Prokuraturą Krajową oraz Prokuraturą Regionalną w Gdańsku, po uzyskaniu zgody Sądu Okręgowego w Słupsku, policjanci z Archiwum X Komendy Głównej Policji ponownie zajęli się sprawą zabójstwa 15-letniej łodzianki, co doprowadziło do ustalenia sprawcy zabójstwa.

Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego Prokuratura Regionalna w Gdańsku umorzyła wszczęte śledztwo, gdyż oskarżony zmarł w 2015 r.
Źródło info i foto: Policja.pl

Jest akt oskarżenia w sprawie rodzinnej zbrodni w Opolu

Prokuratura Rejonowa w Kędzierzynie-Koźlu (Opolskie) skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie morderstwa, do jakiego doszło w tym mieście. Zabójca poćwiartował zwłoki swego wuja i ukrył je w rodzinnym grobowcu. Poinformowała o tym w środę PAP rzeczniczka opolskiej prokuratury, Lidia Sieradzka. Dodała, że 49-letni mieszkaniec Kędzierzyna Koźla po brutalnym zamordowaniu wuja twierdził, że jego krewny wyjechał z miasta, i przez kilka miesięcy pobierał z bankomatu emeryturę ofiary. W związku z tym zabójcy postawiono też zarzut wyłudzenia od ZUS ponad 18 tys. zł. Żródło info i foto: Dziennik.pl