Podejrzenie gwałtu w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie

Podejrzenie gwałtu w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie. Jak dowiedział się reporter RMF FM, sprawę wyjaśnia prokuratura oraz Biuro Spraw Wewnętrznych. Sprawa jest zagadkowa. Jedna z młodych policjantek, która była w legionowskim centrum na szkoleniu podstawowym, zgłosiła, że być może została zgwałcona przez kursanta.

Z tego, co ustalił dziennikarz RMF FM, nie potrafiła za bardzo podać szczegółów tego zdarzenia. Sprawę potraktowano jednak bardzo poważnie. W szkole stawił się prokurator, a także funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych. To te jednostki wyjaśniają, co się stało.

Na razie prokuratura zastrzega, że nikomu nie postawiono zarzutów. Nasz reporter Krzysztof Zasada dowiedział się, że oboje kursantów zostało wydalonych ze szkolenia do macierzystych jednostek. Tam przełożeni mają podjąć decyzję, co będzie się działo z tymi funkcjonariuszami.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Brutalna zbrodnia w Indiach. Nastolatki zgwałcone i zamordowane. Sprawcy powiesili ciała na drzewie

Sześciu mężczyzn usłyszało zarzuty w związku ze śmiercią dwóch sióstr w wieku 15 i 17 lat ze stanu Uttar Pradesh w Indiach. Przed zamordowaniem nastolatki zostały zgwałcone. Ich ciała powieszono na drzewie. Ofiary należały do dalitów – przedstawicieli najniższej kasty w Indiach. Do zbrodni doszło w środę po południu w dystrykcie Lakhimpur. Policja poinformowała, że grupa mężczyzn zabrała obie siostry na pole trzciny cukrowej. Następnie nastolatki zostały zgwałcone i zamordowane. Ich ciała powieszono na drzewie. Sprawcy jako lin użyli szali, które nosiły ofiary.

W sprawie zatrzymano sześciu mężczyzn, w tym sąsiada nastolatek. Mężczyźni usłyszeli zarzuty gwałtu, morderstwa i ukrywania zbrodni. Relacja policji o tym, jak doszło do zbrodni różni się od relacji matki nastolatek. Według służb dziewczyny same z siebie miały pójść za mężczyznami, a po dokonanym na nich gwałcie miały „nalegać, by mężczyźni się z nimi ożenili”. Matka ofiar twierdzi z kolei, że dwóch mężczyzn pojawiło w jej domu, porwało jej córki, a gdy próbowała ich powstrzymać „została dotkliwie pobita”.

Zbrodnie wobec pariasów

Zbrodnia wywołała poruszenie wśród lokalnej społeczności. Wiceminister stanu Uttar Pradesh Brajesh Pathak zapewnił, że sprawcy brutalnego morderstwa otrzymają taką karę, że dusze członków „ich przyszłych pokoleń będą się jej bały”. Ofiary należały do dalitów, których potocznie nazywa się pariasami. To określenie stosowane wobec osób, które należą do najniższych kast w Indiach lub żyją poza systemem kastowym. Tradycyjnie do „niedotykalnych” zalicza się osoby wykonujące pracę fizyczną lub „nieczyste zawody” – polegające m.in. na zabijaniu zwierząt (rzeźnicy, rybacy) i te mające kontakt z płynami ustrojowymi drugiego człowieka (sprzątacze, pracze).

Pomimo uznania stosowania sankcji wobec dalitów za bezprawne w konstytucji z 1950 r., system kastowy nadal stosowany jest w hinduskim społeczeństwie.

„The Guardian” przypomina, że w czerwcu 13-latka z dalitów została zamordowana w dystrykcie Chitrakoot w Uttar Pradesh. Z kolei w 2021 r. w dwóch osobnych przypadkach grupy mężczyzn zgwałciły dwie dziewczynki – sześcio- i dziewięciolatkę.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Makabryczna zbrodnia w Warszawie. W mieszkaniu na Białołęce znaleziono ciało

Makabrycznego odkrycia dokonali wczoraj policjanci na warszawskiej Białołęce. W jednym z mieszkań znaleziono ciało 75-latka. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że mężczyzna miał odcięte nogi – kończyny mundurowi mieli znaleźć w jednej z altan śmietnikowych. Do dramatycznego odkrycia doszło w czwartek na ul. Myśliborskiej w Warszawie. Około godziny 23 policjanci mieli się udać do mieszkania, w którym według posiadanych informacji, mógł znajdować się 75-letni mężczyzna. Polsat News ustalił, że mundurowi zgłoszenie otrzymali od żony mężczyzna, która nie mogła się z nim skontaktować. 

Gdy policjanci weszli do mieszkania, znaleźli w nim zwłoki poszukiwanego mężczyzny. Jak mówi z rozmowie z polsatnews.pl kom. Paulina Onyszko „niewątpliwie doszło do zabójstwa”.

– Funkcjonariusze zatrzymali właściciela mieszkania, w którym znaleziono zwłoki – dodała kom. Onyszko.

Jak podaje RMF, zwłoki miały odcięte nogi, a same kończyny policjanci znaleźli w worku na jednej z altan śmietnikowych. Portal dodaje, że gdy policjanci pojawili się przed drzwiami mieszkania, właściciela nie było w środku. Chwilę później miał on wejść na klatkę schodową w ubraniu z brunatnymi plamami, trzymając w ręku piłę tarczową. Tych informacji nie udało się jednak oficjalnie potwierdzić. – W tym momencie nie możemy mówić o szczegółach tej sprawy – dodała w rozmowie z polstanews.pl kom. Paulina Onyszko.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Paulina K. odpowiedzialna za zorganizowanie porwania 14-latki

!!! BRAK ZGODY NA WIZERUNEK OSKARZONYCH !!! PUBLIKACJA NA ODPOWIEDZIALNOSC REDAKCJI !!! ZAPIKSLOWAC POLICJANTOW !!! PHOTO PAWEL JASKOLKA / SUPER EXPRESS
POZNAN, DOPROWADZENIE DO POZNANSKIEJ PROKURATURY OSOB PODEJRZANYCH W SPRAWIE PORWANIA 14-LATKI Z POZNANIA N/Z (L-P)
24/07/2022
PORWANIE DOPROWADZENIE POLICJA
WSZYSTKIE ZDJECIA NA HTTP://AGENCJA.SE.COM.PL
N/z: Paulina K.

Paulina K. jest podejrzewana o to, że razem z grupą nastolatków zgotowała piekło 14-letniej Kasi. 39-latka miała zorganizować porwanie i filmować gwałt dziewczynki. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, kobieta nie stroniła od „zakrapianych” imprez, a w jej domu często gościli nastolatkowie. Z 17-latkiem, który zgwałcił Kasię, miała ją łączyć bliska relacja. Motywy zbrodni są szokujące. Chodziło o zemstę. Uprowadzona nastolatka miała nie zwrócić córce porywaczki 20 zł za uszkodzoną grzałkę w elektronicznym papierosie i wulgarnie nazwać Paulinę K. Kobieta wciągnęła w porwanie 13-letnią córkę Laurę i troje nastolatków.

Porywacze znęcali się nad 14-letnią Kasią. Rozebrali uprowadzoną, zgolili jej brwi i częściowo głowę, a także przypalali ją papierosami. Najcięższy zarzut dla sprawców dotyczy gwałtu ze szczególnym okrucieństwem. 17-letni Alan O. gwałcił dziewczynkę, a Paulina K. filmowała wszystko telefonem.

W poniedziałek kobieta i 17-latek zostali tymczasowo aresztowani. Jej córkę, 13-letnią Laurę, sąd rodzinny umieścił w schronisku młodzieżowym. Może trafić do poprawczaka. K. grozi 15 lat więzienia. Kobieta ma jeszcze dwoje dzieci – chłopców wieku 7 i 16 lat. Prokuratura chce kobiecie odebrać prawa rodzicielskie.

Matka 14-letniej Kasi wciąż płacze i trudno jej rozmawiać o tym, co przeżyła jej córka. Przyznaje, że wiedziała o długu Kasi. – Ale nie przypuszczałam, że coś takiego się wydarzy – komentuje w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Paulina K. od kilku tygodni mieszkała w kamienicy w centrum Poznania. Sąsiedzi nie mogą uwierzyć, że to ona stoi za porwaniem 14-latki. – Matko! Nie wierzę! Biedny dzieciak! Nic o tym nie wiedzieliśmy – mówi sąsiadka, cytowana przez „Wyborczą”.

Porywaczka jest samotną matką, mimo to lokatorzy widywali ją w towarzystwie dorosłego partnera. – Taki łysy, z tatuażem na głowie. Dopiero co się wprowadzili. Z nikim nie utrzymywali kontaktów, nie rozmawiali. Ona tylko „dzień dobry” mówiła – dodaje jedna z sąsiadek.

W mieszkaniu 39-latki czasem zdarzały się alkoholowe imprezy. Jedna z nich omal nie zakończyła się tragicznie, kiedy jeden z uczestników libacji wsiadł do samochodu i rozbił go na bramie kamienicy. Kobieta, która zna K., ocenia, że 39-latka wygląda na starszą, niż wskazuje jej metryka. Próbowała się jednak „odmłodzić” poprzez ubiór. – Nosiła bardzo krótkie spódniczki. Raz usiadła w samochodzie tak, że widać było majtki – wspomina sąsiadka.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Minął rok od zbrodni w Borowicach. Jacek Jaworek wciąż nieuchwytny

Do października przedłużone zostało śledztwo dotyczące zabójstwa we wsi Borowce pod Częstochową. Podejrzany o tę zbrodnię Jacek Jaworek nadal jest poszukiwany. Mężczyzna według prokuratury zastrzelił 3 członków swojej rodziny i uciekł. Dziś mija dokładnie rok od tej zbrodni. Efekty rocznego śledztwa są niestety niewielkie. Nie wiadomo, co stało się z Jackiem Jaworkiem. Jest list gończy, czerwona nota Interpolu i nagroda wyznaczona przez policję. Niedawno opublikowano portrety pokazujące, jak może teraz wyglądać poszukiwany. Niestety, żadne z tych działań – przynajmniej oficjalnie – nie przyniosło przełomu.

Nie wiadomo, czy Jacek Jaworek wciąż żyje. Ewentualnego śladu dotyczącego jego domniemanej śmierci także jednak nie ma. Do wyjaśnienia jest również to, kto i po co z Francji na adres straży pożarnej w Borowcach przysłał kilka miesięcy po zbrodni list właśnie na nazwisko Jacka Jaworka.

Reporter RMF FM usłyszał w prokuraturze, że śledczy czekają na opinię biegłych medycyny sądowej, aby porównać ją z opinią specjalistów od balistyki i dzięki temu dokładnie ustalić, co się stało. Prokuratura czeka także na informacje od śledczych z dwóch krajów Unii Europejskiej, do których wystąpiono o pomoc prawą w związku z poszukiwaniami Jacka Jaworka. 10 lipca 2021 roku w miejscowości Borowce koło Częstochowy w domu jednorodzinnym wezwani do awantury domowej policjanci znaleźli ciała 44-letniego małżeństwa oraz ich 17-letniego syna.

Ofiary zostały zastrzelone. Przeżył tylko młodszy, 13-letni syn, który zdołał się najpierw ukryć, a potem uciec. Ustalenia śledczych wskazują, że sprawcą zbrodni jest brat 44-latka, Jacek Jaworek. Mężczyzna mieszkał z rodziną po opuszczeniu zakładu karnego, gdzie odbywał karę pozbawienia wolności w związku z uchylaniem się od płacenia alimentów. Tuż po zbrodni Jaworek uciekł.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jak dziś może wyglądać Jacek Jaworek?

Zabił trzy osoby ze swojej rodziny i rozpłynął się w powietrzu. Śląska policja publikuje portrety progresywne Jacka Jaworka, który jest poszukiwany za zabójstwo w Borowcach. Funkcjonariusze informują, że mężczyzna – jeżeli żyje – mógł znacząco zmienić swój wygląd. Jak informuje śląska policja, nadal prowadzone jest śledztwo w sprawie zabójstwa w lipcu 2021 r. trzech osób w Borowcach pod Częstochową. Funkcjonariusze poszukują Jacka Jaworka, który podejrzewany jest o zamordowanie członków swojej rodziny. Policja opublikowała przygotowane przez biegłego portrety progresywne mężczyzny.

 Wszystkie osoby, które mają jakiekolwiek informacje o miejscu pobytu poszukiwanego, proszone są o kontakt z Wydziałem Kryminalnym KWP w Katowicach tel. 798031306, Komendą Miejską Policji w Częstochowie tel. 47 858 1255, albo z najbliższą jednostką Policji tel. alarmowy 112. Częstochowska prokuratura wystąpiła o przedłużenie śledztwa przeciwko Jackowi Jaworkowi.

– Wystąpiliśmy do prokuratora regionalnego w Katowicach o przedłużenie okresu trwania śledztwa na kolejne sześć miesięcy. Przyczyną takiego wniosku prokuratora jest konieczność kontynuowania czynności procesowych – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek.

Jak wyjaśnił, chodzi głównie o uzyskanie uzupełniającej opinii biegłych w dziedzinie medycyny sądowej. Mają oni odnieść się do opinii z zakresu balistyki. Prokuratura czeka też na materiały w ramach międzynarodowej pomocy prawnej. – Wstąpiliśmy do dwóch państw o wykonanie czynności procesowych. Te materiały jeszcze nie wpłynęły – powiedział rzecznik.

Prokuratura nie ujawnia, o które państwa chodzi. Wiadomo jedynie, że są to kraje unijne, a wniosek o pomoc dotyczy informacji na temat posługiwania się urządzeniami elektronicznymi na ich terytorium. Wiadomo, że Jaworek pracował przed laty w Szwajcarii, Niemczech i we Włoszech.

Podczas trwającego blisko rok śledztwa przesłuchano prawie 100 świadków, wśród których są m.in. członkowie bliższej i dalszej rodziny oraz znajomi Jaworka i mieszkańcy wsi Borowce. Byli pytani o samą zbrodnię, sytuację w rodzinie Jaworków oraz o przypuszczalne miejsce pobytu podejrzanego. Prokuratura zasięgnęła wiele specjalistycznych opinii, poza ekspertyzą z zakresu medycyny sądowej i balistyki także m.in. opinie w dziedzinie informatyki, genetyki i badań chemicznych. Podczas przesłuchań wykorzystano też badania wariograficzne.

Zbrodnia w Borowcach

10 lipca 2021 r. w miejscowości Borowce k. Częstochowy w domu jednorodzinnym wezwani do awantury domowej policjanci znaleźli ciała 44-letniego małżeństwa oraz ich 17-letniego syna. Ofiary zostały zastrzelone, przeżył tylko młodszy, 13-letni syn, który zdołał się najpierw ukryć, a potem uciec. Jest kluczowym świadkiem w śledztwie.

Ustalenia śledczych od początku wskazywały, że sprawcą zbrodni jest brat 44-latka, Jacek Jaworek, który od niedawna mieszkał z rodziną w domu Borowcach – po opuszczeniu zakładu karnego, gdzie od marca do czerwca 2021 r. odbywał zastępczą karę pozbawienia wolności w związku z uchylaniem się od płacenia alimentów.

Tuż po zbrodni Jaworek uciekł. Śledczy od początku zaznaczają, że nie wykluczają żadnej opcji – biorą pod uwagę, że mężczyzna mógł popełnić samobójstwo, ale też może ukrywać się nadal w Polsce lub innym kraju. 53-latek jest poszukiwany listem gończym, Europejskim Nakazem Aresztowania, wystawiono za nim czerwoną notę Interpolu. Komendant wojewódzki policji w Katowicach wyznaczył też nagrodę w wysokości 20 tys. zł za informacje, które pomogą zatrzymać Jaworka lub odnaleźć jego ciało.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Podwójne zabójstwo w Kotli. 20-latka z zarzutem zabójstwa swojego dziadka i jego znajomego

20-latka podejrzana o zabójstwo dwóch mężczyzn w wieku 58 i 72 lat usłyszała zarzuty. Zdaniem śledczych kobieta miała wielokrotnie ugodzić ostrym narzędziem obu mężczyzn. Prokuratura wnioskowała o tymczasowy areszt dla podejrzanej. Sąd wyraził na to zgodę. Ciała dwóch mężczyzn znaleziono w środę w jednym z domów jednorodzinnych w Kotli (woj. dolnośląskie). Mieszkał tam 72-latek, druga ofiara była jego gościem. Starszy mężczyzna był dziadkiem podejrzanej, młodszy – jego znajomym.

Oględziny miejsca zdarzenia i oględziny zwłok z udziałem biegłego lekarza przemawiały za tym, że dokonano zabójstwa obu mężczyzn. Mieli oni widoczne liczne obrażenia, m.in. rany kłute na plecach, a także rany cięte. Szczegółowe ustalenie obrażeń będzie jednak możliwe dopiero po przeprowadzeniu sekcji zwłok – mówiła wcześniej PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy prok. Lidia Tkaczyszyn.

Dodała, że w domu, w którym doszło do zabójstwa przed zdarzeniem spożywany był alkohol. Prok. Tkaczyszyn przekazała PAP, że 20-letniej kobiecie przedstawiono zarzuty dokonania zabójstw obu mężczyzn.

„Zamiar bezpośredni”

Prokurator zarzucił kobiecie, że działała w zamiarze bezpośrednim i zadała mężczyznom rany kłute i inne w klatkę piersiową oraz inne części ciała narzędziem typu nóż doprowadzając do ich zgonu – powiedziała. Zaznaczyła, że ze względu na dobro śledztwa nie może mówić o zachowaniu podejrzanej.

Po godz. 14 prok. Tkaczyszyn poinformowała PAP, że sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował wobec podejrzanej areszt tymczasowy na okres trzech miesięcy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Chicago: 35-latek utopił trójkę własnych dzieci w wannie

Horror na przedmieściach Chicago. 35-latek utopił trójkę swoich dzieci w wannie. Mężczyzna po popełnieniu zbrodni próbował się zabić. Żonie, z którą się rozwodził, zostawił kartkę: „Skoro ja nie mogę ich mieć, ty też nie możesz”. Kiedy mąż nie odezwał się do Debry Karels, ta zaalarmowała policję. Funkcjonariusze około 13.40 czasu lokalnego w poniedziałek odwiedzili 35-latka w jego mieszkaniu. Tam dokonali szokującego odkrycia. W sypialni znaleziono ciała pięcioletniego Bryanta, trzyletniej Cassidy i dwuletniego Gideona.

Wstępna sekcja zwłok wykazała, że dzieci zmarły na skutek utonięcia. Śledczy ustalili, że Karels utopił każde z nich pojedynczo, prawdopodobnie w wannie. Następnie napisał na kartce wiadomość dla żony: „Skoro ja nie mogę ich mieć, ty też nie możesz”. Tak miały brzmieć ostatnie słowa mieszkańca Chicago.

Według szefa policji Round Lake Beach Gilberta Rivery, cytowanego przez stację ABC 7, mężczyzna po zabiciu dzieci kilkakrotnie próbował popełnić samobójstwo, zostawiając ślady krwi w mieszkaniu. Ostatecznie 35-latek wsiadł do samochodu i uciekł. Został schwytany podczas trwającego 17 minut policyjnego pościgu. Stracił panowanie nad autem, rozbijając się na moście. Po wypadku trafił do szpitala. Mimo że para się rozwodziła, Debra nie planowała uniemożliwiać mężowi kontaktu z dziećmi. „Chciała utrzymywać z nim relacje i pozwolić mu je odwiedzać. Teraz wiemy, że to był straszny błąd” – relacjonowała serwisowi Daily Beast jej szwagierka.

Jason Karels przyznał się do trzech zabójstw i został zatrzymany. Według szwagierki Debry mężczyzna „miał poważne problemy psychiczne i odmówił uzyskania pomocy”.

„Po prostu nie wierzę. Nigdy nie pomyślisz, że coś takiego może się przytrafić właśnie tobie. Nigdy nie sądziłam, że zrobi to własnym dzieciom. Teraz już wiem, że jeśli ma się jakiekolwiek wątpliwości, nie wolno ich ignorować i trzeba obstawać przy swoim” – mówiła zrozpaczona matka ofiar, cytowana przez portal Daily Mail.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Szamotuły: 21-latek brutalnie zamordował matkę. Nowe informacje

Minął prawie rok od brutalnego morderstwa katechetki w Szamotułach. Mariola K. została znaleziona w kałuży krwi w swoim mieszkaniu. Zarzuty zabójstwa usłyszał 21-letni syn kobiety Ireneusz K., ale nie odpowie za zbrodnię. Prokuratura ustaliła, że mężczyzna był niepoczytalny. Ireneusz K. trafił do aresztu tymczasowego, w którym przebywa do dziś. Jak podaje lokalna „Gazeta Wyborcza”, sąd przychylił się do wniosku prokuratury. 21-latek zostanie poddany leczeniu w szpitalu psychiatrycznym. Istnieje bowiem obawa, że może ponownie zabić.

Prokuratura Rejonowa w Koninie skierowała do Sądu Okręgowego w Poznaniu wniosek o umorzenie postępowania wobec mężczyzny i zastosowanie wobec niego środka zabezpieczającego w postaci pobytu w odpowiednim zakładzie psychiatrycznym. Przypomnijmy, we wrześniu 2021 roku 20-letniemu wówczas Ireneuszowi K. postawiono zarzut zabójstwa z art. 148 par. 1 k.k.

Śledztwo zakończyło się w czerwcu 2022 roku. Jak podaje poznańska „Gazeta Wyborcza”, prokuratura czekała na opinię biegłych psychiatrów. Sprawa od początku była tajemnicza. Ireneusz K. nie przyznał się do winy. Jego zeznania były niespójne i nielogiczne, dlatego śledczy stwierdzili, że konieczne będzie zbadanie poczytalności 21-latka.

Biegli uznali ostatecznie, że mężczyzna w chwili popełnienia zbrodni nie był w stanie kierować swoim postępowaniem. U mężczyzny rozpoznano zespół paranoidalny połączony z uzależnieniem od substancji psychoaktywnych, które sprzyjają rozwojowi choroby psychicznej.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

15-latek podejrzany o zabójstwo ojca

15-letni Mateusz T., mieszkaniec Zawadki (woj. podkarpackie) jest podejrzany o zabicie swojego ojca. Według ustaleń prokuratury nastolatek prawdopodobnie stanął w obronie matki. Z relacji sąsiadów wynika, że 49-letni Adam T. wielokrotnie znęcał się nad swoją rodziną. Do tragedii doszło 25 maja w domu rodzinnym Mateusza T. w Zawadce (woj. podkarpackie), małej (ok. 350 mieszkańców) wiosce w powiecie strzyżowskim. Na miejscu zdarzenia śledczy znaleźli zwłoki 49-letniego Adama T., który miał liczne rany cięte w okolicach klatki piersiowej i brzucha. Według ich ustaleń, mężczyzna zginął z rąk syna. – W tym domu był alkohol, dzieci były bite – relacjonowali sąsiedzi reporterom se.pl.

Śledczy ustalili, że rany, które najprawdopodobniej zadał Adamowi T. małoletni syn (skończył 15 lat) spowodowały zgon mężczyzny. Ciało zabezpieczono do badań sekcyjnych. – Z uwagi na wiek domniemanego sprawcy, sprawę przekazano do prowadzenia Sądowi Rodzinnemu w Strzyżowie. Nie stwierdzono też żadnych okoliczności, które uzasadniałby odpowiedzialność nieletniego na zasadach określonych w Kodeksie karnym – relacjonował Zbigniew Wieszczek z Prokuratury Rejonowej w Strzyżowie w rozmowie z „Super Expressem”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl