Policjanci z „Archiwum X rozwikłali zbrodnię z 2001 roku

Podejrzany o zabójstwo 30-letniej pielęgniarki został zatrzymany w Anglii. Do zbrodni doszło w 2001 roku na osiedlu Sienkiewicza w Białymstoku. Policjanci z podlaskiego Archiwum X ustalili tożsamość i miejsce pobytu mężczyzny. Na wniosek Prokuratury Okręgowej w Białymstoku za podejrzanym został wydany nakaz aresztowania. Śledczy rozpoczęli już procedurę deportacyjną.

Policjanci zajmujący się niewykrytymi przestępstwami z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku wspólnie z prokuratorami z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku rozwikłali kolejną sprawę zabójstwa. Tym razem policjanci z Archiwum X wyjaśnili zbrodnię, do której doszło w sierpniowy wieczór 2001 roku, na osiedlu Sienkiewicza w Białymstoku. 30-latka została zaatakowana przez napastnika i zgwałcona. Na skutek poniesionych obrażeń, kobieta po kilku miesiącach zmarła w szpitalu. Pracujący nad sprawą policjanci odtworzyli ostatnie godziny z życia 30-latki. Kobieta była pielęgniarką i pracowała w dziecięcym szpitalu. Została zaatakowana kilkanaście metrów od swojego bloku tuż po tym, jak odprowadziła kuzynkę na przystanek autobusowy przy ulicy Piłsudskiego. Sprawcy nie przeszkadzał nawet fakt, że niedaleko miejsca zdarzenia przebywali mieszkańcy osiedla. Początkowo, praca śledczych nie przyniosła przełomu w sprawie. W sierpniu 2002 roku wobec niewykrycia sprawcy śledztwo zostało umorzone.

W 2020 roku sprawa trafiła do Archiwum X. Najbardziej doświadczeni funkcjonariusze służby śledczej wspólnie z prokuratorami zaczęli ją wnikliwie analizować. Śledczy, prowadząc szereg dodatkowych czynności z jednoczesnym wykorzystaniem najnowocześniejszych metod badawczych ustalili podejrzanego o tę zbrodnię. Śledczy ustalili również miejsce jego pobytu. Okazał się nim 42-letni białostoczanin, który ukrywał się w Anglii w jednej z miejscowości na południe od Manchesteru. Na wniosek Prokuratury Okręgowej w Białymstoku został wydany nakaz aresztowania w Wielkiej Brytanii. Podejrzany został zatrzymany w piątek 18 czerwca br. w miejscu zamieszkania. Śledczy zainicjowali już procedurę deportacyjną do Polski. Za to przestępstwo grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Z kolegami chciał zabić ojca dla pieniędzy. Planowali podłożyć bombę w szpitalu

Dla pieniędzy był w stanie posunąć się do najgorszych rzeczy, nawet zabić własnego ojca. Razem z kolegami próbował go otruć, dotkliwie pobili, a nawet wywołali alarm bombowy. Mężczyzna kilka razy uszedł z życiem. Trójka oprawców wkrótce odpowie za usiłowanie zabójstwa. Dwóch z nich ma jeszcze na sumieniu inną zbrodnię. Wcześniej zabili innego mężczyznę, a jego ciało ukryli pod podłogą altanki działkowej. Grozi im dożywocie.

Prokuratura Okręgowa w Szczecinie zakończyła śledztwo w sprawie dramatycznych zdarzeń, do których doszło na Wyspie Puckiej w Szczecinie. Według ustaleń prokuratury, jeden z podejrzanych, w celu przejęcia majątku swojego ojca, wspólnie z innymi osobami mężczyznami podjął działania mające doprowadzić do jego śmierci.

– W tym celu najpierw z jednym z podejrzanych dodawał do posiłków przyrządzanych i dostarczanych pokrzywdzonemu substancje toksyczne, które miały go otruć, a gdy to nie odniosło pożądanego skutku zlecił zabójstwo ojca innemu podejrzanemu – informuje Alicja Macugowska-Kyszka z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. – Podejrzani opracowali wspólnie plan, w którym każdy z nich otrzymał określone zadania, przy czym uległ on zmianie w związku z niewywiązaniem się przez jednego z nich przydzielonej mu roli.

Jak dodaje rzeczniczka prokuratury, pokrzywdzony mężczyzna został napadnięty przez jednego z podejrzanych, który nieustalonym narzędziem uderzył go w głowę powodując obrażenia ciała w postaci wieloodłamowego złamania kości ciemieniowej z licznymi przemieszczeniami fragmentów kostnych, wyciekiem płynu mózgowego, krwiakiem przymózgowym oraz rozległym krwiakiem wewnątrzczaszkowym, w następstwie których doszło u niego do choroby realnie zagrażającej życiu, przy czym zamierzonego celu nie osiągnięto z uwagi na udzieloną pokrzywdzonemu pomoc medyczną i podjęte skuteczne leczenie.

Bomba w szpitalu

Mężczyźni, w związku z nieosiągnięciem zamierzonego celu, planowali uskutecznić swój plan i ponowić próbę zabójstwa mężczyzny, gdy ten przebywał w szpitalu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Francja: Zabójstwo Samuela Paty’ego. Uczennica przyznała się do kłamstw

Francuska uczennica przyznała się do kłamstw i rozpowszechniania fałszywych twierdzeń na temat Samuela Paty’ego – ustalił dziennik „Le Parisien”. W październiku 2020 roku nauczyciel historii został zamordowany za to, że podczas lekcji miał prezentować uczniom karykatury Mahometa.

Prokuratorzy przekazali później, że do zbrodni by nie doszło, gdyby nie pomoc uczniów Collège du Bois d’Aulne. Pochodzący z Czeczenii Anzorow znał jedynie nazwisko swojej ofiary, ale nie wiedział, jak ona wygląda – potrzebnych informacji za pieniądze udzieliło mu dwóch nastolatków.

W niedzielę dziennik „Le Parisien” ustalił, że nastolatka, która poskarżyła się rodzicom na nauczyciela, który miał pokazać uczniom obrazoburcze treści, przyznała się do kłamstwa. Początkowo 13-latka twierdziła, że Paty poprosił muzułmańskich uczniów o zamknięcie oczu lub opuszczenie klasy, a później zaprezentował pozostałym karykaturę Mahometa.

Oburzony tym faktem ojciec nastolatki, Brahim Chnina, zamieścił w mediach społecznościowych nagranie, w którym oskarżył Paty’ego o piętnowanie muzułmanów i wzywał do zwolnienia go ze szkoły. Zdaniem śledczych to właśnie z internetu Anzorow dowiedział się o przebiegu lekcji.

Jak informuje „Le Parisien”, dziewczyna skłamała, ponieważ nie chciała przyznać się rodzicom do tego, że została zawieszona za liczne nieobecności w szkole. Skutecznie przekonała ojca, że w prawach ucznia zawiesił ją Paty, a stało się to po tym, jak wyraziła sprzeciw wobec jego prośby o opuszczenie klasy przez muzułmańskich uczniów. W rzeczywistości – jak powiedziała właśnie śledczym – tego dnia w ogóle nie pojawiła się w sali lekcyjnej.

Dziewczyna miała trzymać się swojej wersji, dopóki nie usłyszała od policjantów, że kilkoro innych uczniów potwierdziło jej nieobecność oraz to, że Paty wcale nie poprosił ich o opuszczenie klasy. Śledczy mieli też stwierdzić, że 13-latka cierpiała na „kompleks niższości” i była bardzo oddana ojcu.

„To przesadne zachowanie ojca doprowadziło do tej serii zdarzeń”

Prawnik dziewczyny, Mbeko Tabula, twierdzi, że uczennicy nie powinno obarczać się całym ciężarem tragedii.

– To przesadne zachowanie ojca, tworzenie i umieszczanie wideo obciążającego nauczyciela, doprowadziło do tej serii zdarzeń. Moja klientka kłamała i nawet jeśli to prawda, reakcję jej ojca nadal należy traktować jako nieproporcjonalną – stwierdził prawnik.

Chnina, wobec którego toczy się dochodzenie w sprawie „współudziału w zabójstwie na tle terrorystycznym”, powiedział policji, że jego zachowanie było „idiotyczne i głupie”.

– Nigdy nie myślałem, że moje posty zobaczą terroryści. Nie chciałem nikogo skrzywdzić. Trudno sobie wyobrazić, jak znaleźliśmy się w tym miejscu. Straciliśmy profesora historii i wszyscy winią mnie – powiedział ojciec 13-latki, której po zabójstwie Paty’ego również postawiono zarzuty karne.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wielka Brytania wzywa Arabię Saudyjską do wyjaśnienia śmierci Dżamala Chaszodżdżiego

Wielka Brytania poinformowała w piątek, że nadal podnosi kwestię zabójstwa opozycyjnego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego w rozmowach z rządem Arabii Saudyjskiej i uważa jego śmierć za straszną zbrodnię. Wielka Brytania nadal podnosi kwestię zabójstwa opozycyjnego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego w rozmowach z rządem saudyjskim – poinformowało w piątek ministerstwo spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, poproszone o komentarz do raportu amerykańskiego wywiadu, z którego wynika, że następca tronu Arabii Saudyjskiej Mohammad ibn Salman zlecił operację pojmania lub morderstwa zabitego w 2018 roku saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego.

„Wielka Brytania zawsze twierdziła, że zabójstwo Dżamala Chaszodżdżiego było straszną zbrodnią (…) Wezwaliśmy do przeprowadzenia dokładnego, wiarygodnego i przejrzystego śledztwa w celu pociągnięcia winnych do odpowiedzialności i nałożenia sankcji na 20 Saudyjczyków zamieszanych w morderstwo. Minister spraw zagranicznych poruszył tę kwestię podczas swojej wizyty w Rijadzie w zeszłym roku i nadal poruszamy ją w naszych kontaktach z rządem Arabii Saudyjskiej”- cytuje fragmenty oświadczenia brytyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych Reuters.

Ocena wywiadu USA oparta jest m.in. na bezpośrednim zaangażowaniu w morderstwo doradcy księcia oraz wykorzystywaniu przemocy w uciszaniu politycznych przeciwników w Arabii Saudyjskiej. Władze w Waszyngtonie uważają za nieprawdopodobne, by de facto rządzący krajem Mohammad ibn Salman nie wiedział o operacji. Zgodnie z raportem 35-letni książę twierdził, że dziennikarz stanowi zagrożenie dla królestwa, i opowiadał się za przemocą, gdyby miało to być konieczne do jego uciszenia.

Dokument wymienia 21 osób, które według wywiadu są „z dużym prawdopodobieństwem” winne zabójstwa Chaszodżdżiego.

Administracja Joe Bidena ogłosiła w piątek sankcje i zakazy wizowe dla obywateli Arabii Saudyjskiej w związku z zabiciem saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego w 2018 roku. Powstrzymano się od nałożenia sankcji na księcia Mohammad ibn Salmana.
Źródło info i foto: onet.pl

Wyjaśniono zbrodnię z 1989 roku

Funkcjonariusze z Archiwum X Komendy Głównej Policji odkryli prawdziwą wersję zdarzeń sprzed 32 lat. Zamordowano wtedy 15-letnią łodziankę, a sprawcy nie ustalono.

Po latach do sprawy powrócili Policjanci z Zespołu ds. Przestępstw Niewykrytych Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji. Ponownie zbadali zabezpieczone dowody i poddali je analizie z zastosowaniem nowoczesnych technologii. Policjanci ustalili, że sprawcą zabójstwa był wówczas 21-letni znajomy kobiety.

W dniu 30 sierpnia 1989 roku, w godzinach porannych w parku im. Jana Kilińskiego w Łodzi znaleziono zwłoki 15-letniej dziewczyny. Wykonujący na miejscu czynności funkcjonariusze ustalili, że kobieta została uduszona, po czym zgwałcona. Po przeprowadzeniu szeregu czynności dowodowych 30 grudnia 1989 roku Prokuratura Rejonowa dla Dzielnicy Łódź-Widzew umorzyła postępowanie wobec niewykrycia sprawcy przestępstwa.

W styczniu 1993 roku umorzone postępowanie wznowiono, a zbrodnię przypisano „Wampirowi z Bytowa”, który ostatecznie został uniewinniony od zabójstwa 15-latki w 1996 roku.

W 2018 roku, w uzgodnieniu z Prokuraturą Krajową oraz Prokuraturą Regionalną w Gdańsku, po uzyskaniu zgody Sądu Okręgowego w Słupsku, policjanci z Archiwum X Komendy Głównej Policji ponownie zajęli się sprawą zabójstwa 15-letniej łodzianki, co doprowadziło do ustalenia sprawcy zabójstwa.

Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego Prokuratura Regionalna w Gdańsku umorzyła wszczęte śledztwo, gdyż oskarżony zmarł w 2015 r.
Źródło info i foto: Policja.pl

Rozbito gang wyłudzający podatek VAT

Rozbita zorganizowana grupa przestępcza, której członkowie wyłudzali podatek VAT, z czego 2 osoby podejrzane o zbrodnię vatowską, to efekt śledztwa prowadzonego przez CBŚP i Prokuraturę Okręgową w Poznaniu. Z ustaleń śledczych wynika, że w efekcie wystawianych przez wciąż powstające i znikające podmioty gospodarcze fikcyjnych faktur, dochodziło do łamania prawa. Za zbrodnię vatowską grozi kara do 25 lat pozbawienia wolności.

W trakcie prowadzenia sprawy policjanci z Zarządu w Poznaniu Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Poznaniu zgromadzili materiał dowodowy świadczący o działalności zorganizowanej grupy przestępczej wyłudzającej podatek VAT. Funkcjonariusze w toku śledztwa ustalili, że uzyskiwano z ustalonych podmiotów fikcyjne faktury o wartości nie mniejszej niż 50 mln zł, które następnie księgowano w zależnych od siebie spółkach z o.o. i na ich podstawie wyłudzano zwrot nienależnego podatku VAT. Według śledczych do wyłudzeń dochodziło w obrocie paletami euro oraz opakowaniami drewnianymi i deskami. Udokumentowane transakcje zarejestrowane w systemach księgowych w większości nie miały miejsca, a jedynie niewielki faktyczny obrót paletami miał na celu stworzenie wizerunku legalnej działalności.

Śledztwo obejmuje okres od 2018 roku do czerwca 2019 roku. W grudniu zatrzymano 17 osób, przeszukano siedziby kilku firm, głównie na terenie woj. wielkopolskiego. Do badań zabezpieczono dokumentację, nośniki danych, komputery oraz telefony.

Dziewięciu zatrzymanym przedstawiono zarzuty dot. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, w tym jednej osobie kierowania tą grupą. W śledztwie dwie osoby usłyszały zarzuty dokonania zbrodni vatowskiej. Ponadto podejrzanym przedstawiono zarzuty dot. m.in. prania pieniędzy, poświadczanie nieprawdy czy inne. Decyzją prokuratora zabezpieczono mienie należące do podejrzanych w postaci nieruchomości wartych około kilka mln zł.

Sprawa ma charakter rozwojowy.
Źródło info i foto: Policja.pl

USA: Egzekucja Lisy Montgomery. Pierwsza egzekucja kobiety od 70 lat

16 lat minęło od przerażającej zbrodni w Missouri. Lisa Montgomery najpierw udusiła swoją ofiarę, a potem wycięła z jej brzucha dziecko. Prokurator generalny USA wyznaczył datę egzekucji. Będzie to pierwsza kobieta od blisko 70 lat stracona w więzieniu federalnym. Egzekucja 52-letniej Montgomery budzi emocje; jest ona jedyną kobietą z 55 skazańców czekających na egzekucję w więzieniach federalnych.

Do zbrodni doszło w grudniu 2004 r. Pod pretekstem zainteresowania ogłoszeniem Lisa Montgomery pojechała do domu 23-letniej Bobbie Jo Stinnett, która była w ósmym miesiącu ciąży. Najpierw udusiła kobietę, a potem wycięła dziecko z jej brzucha.

Po morderstwie wróciła do domu i udawała, że jest jego matką. Mąż skazanej twierdzi, że niczego nie podejrzewał. – Nie miałem pojęcia – powiedział Kevin Montgomery, cytowany przez theguardian.com. Dziecko cudem przeżyło. Victoria Jo Stinnett ma 16 lat i wychowywana jest przez swojego ojca.

Prawnicy Montgomery od dawna twierdzą, że kobieta ma uszkodzenia mózgu spowodowane biciem w dzieciństwie, cierpi na psychozę i inne choroby psychiczne.

Zabójczyni zostanie stracona 8 grudnia – postanowił prokurator generalny William Barr. Jak ocenił, było to „szczególnie ohydne morderstwo”. Jednocześnie wyznaczył na 10 grudnia datę egzekucji Brandona Bernarda, który w Teksasie w 1999 r. zamordował dwóch ministrantów.

Media przypominają, że wykonanie wyroku na Montgomery będzie pierwszą egzekucją kobiety w więzieniu federalnym od 1953 r., gdy w komorze gazowej stracono Bonny Brown Heady, skazaną za porwanie i zabójstwo sześcioletniego syna potentata samochodowego.
Źródło info i foto: TVP.info

Warszawa: Andrzej K. oskarżony o zbrodnię na Bródnie. Mężczyzna zabił sąsiadkę, usiłował zabić jej syna

Sąsiedzki konflikt doprowadził do potwornej tragedii. Andrzej K. (65 l.) zaplanował zbrodnię, a potem z zimną krwią ją zrealizował. Jego ofiarą padła Agnieszka G. († 43 l.). Sprawca zastrzelił 43-latkę na oczach inspektora budowlanego, który wówczas kontrolował posesję. Napastnik próbował też zabić syna kobiety, 19-letniego Adriana. Prokuratura oskarżyła 65-latka o okrutną zbrodnię sprzed roku.

Makabryczne zdarzenia rozegrały się 12 lipca 2019 roku w piętrowym budynku przy ulicy Łąkocińskiej na warszawskim Bródnie. To tam mieszkał Andrzej K. oraz Agnieszka G. z synem Adrianem. Sąsiedzi żyli ze sobą w konflikcie, który w końcu doprowadził do tragedii. Wszystko wydarzyło się na oczach przerażonego inspektora budowlanego, który tego dnia przybył na posesję. Został on wezwany przez rodzinę G., którzy zgłosili, że ich sąsiad zbudował na podwórku nielegalne szambo. Podczas kontroli wydarzył się istny horror!

Andrzej K. oddał kilka strzałów w stronę 43-latki. Próbował także postrzelić nastolatka, lecz broń nie wypaliła. Wówczas 65-latek wyjął nóż schowany pod kurtką i rzucił się na chłopaka, raniąc go w okolice żeber. Na tym oszalały mężczyzna nie poprzestał. Andrzej K. wziął kanister z benzyną i materiały wybuchowe własnej roboty i podpalił znajdującą się na posesji altanę, w której były rzeczy rodziny G.

– Była pracowita, opiekuńcza i trzymała wszystko. Za krótko żyła – mówiła Polsat News matka zamordowanej kobiety.

Łękocińska. Sąsiedzki konflikt doprowadził do tragedii

Po zatrzymaniu 65-latek przyznał, że zbrodnia była zaplanowana… Podczas przesłuchania oskarżony opisał konflikt z lokatorką i jej rodziną. Jak wyjaśnił, jego prawo do zarządzania nieruchomością było ograniczane, mimo że był współwłaścicielem budynku. Andrzej K. tłumaczył, że przez kilka tygodni nie było go w domu i miał wrócić dzień przed zdarzeniem. 65-latek utrzymywał, że podczas jego nieobecności lokatorzy rozebrali należące do niego budynki gospodarcze i pozbyli się jego rzeczy.

Mężczyzna miał też cały arsenał na posesji. W garażu przygotowane były tzw. koktajle mołotowa, a w jego mieszkaniu znaleziono substancje chemiczne, trzy domowej roboty bomby rurowe wypełnione czarny prochem, dwa przyrządy wybuchowe. Posiadał także bez wymaganego zezwolenia amunicję. Przed posesją zabezpieczono również rewolwer kapiszonowy.

Warszawska prokuratura oskarżyła 65-latka o zbrodnię sprzed roku. – Andrzej K. został oskarżony o zabójstwo Agnieszki G. poprzez oddanie do niej strzałów z broni palnej. Mężczyzna spowodował u pokrzywdzonej pięć ran postrzałowych. Oskarżony jest także o usiłowanie pozbawienia życia Adriana G., syna pokrzywdzonej – przekazał prok. Marcin Saduś, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Andrzej K. odpowie także za zniszczenie w wyniku pożaru mienia, a także za czyn opisany w artykule 171 p. 1 kodeksu karnego, czyli przetwarzanie materiałów wybuchowych bez wymaganego zezwolenia.

– Oskarżony w toku postępowania przygotowawczego był dwukrotnie przesłuchiwany, przyznał się do winy i złożył obszerne wyjaśnienia – wskazał rzecznik warszawskiej prokuratury.

Karta 65-latka, rozwiedzionego mechanika, była do tej pory pusta. Teraz za zabójstwo sąsiadki i usiłowanie pozbawienia życia jej syna grozi mu dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Christchurch: Zamach w meczecie. Rodziny ofiar w sądzie. „Zabiłeś swoje własne człowieczeństwo i nie sądzę, żeby świat wybaczył ci twoją straszną zbrodnię”

Zamachowiec, który w zeszłym roku zabił 51 osób w dwóch meczetach w Nowej Zelandii, obserwował bez emocji, jak krewni jego ofiar opowiadali w sądzie o masakrze, której dokonał. Oskarżyciele twierdzą, że napastnik starannie zaplanował atak, by ofiar było jak najwięcej. Ubrany w szare więzienne ubranie Brenton Tarrant przyglądał się między innymi matce Aty Elayyana, 33-letniego bramkarza nowozelandzkiej drużyny futsalowej, który zginął w meczecie Al Noor.

Maysoon Salama powiedziała, że ​​nieustannie zastanawiała się, co myślał jej syn w ostatnich chwilach, „uzbrojony jedynie w swoją odwagę”. – Nie mogę ci wybaczyć… dałeś sobie prawo zabrania dusz 51 osobom. Naszą jedyną zbrodnią w twoich oczach jest to, że jesteśmy muzułmanami – powiedziała.

– Zabiłeś swoje własne człowieczeństwo i nie sądzę, żeby świat wybaczył ci twoją straszną zbrodnię. Obyś otrzymał najcięższą karę za swój zły czyn w tym życiu i późniejszym – dodała.

Elayyan znajdował się w tylnej części meczetu, podczas gdy jego ojciec, będący blisko frontu, przeżył atak, mimo że został postrzelony w głowę i ramię.

Gamal Fouda, imam meczetu Al Noor, powiedział Tarrantowi, że został „zwiedziony i zmylony”. – Mogę powiedzieć rodzinie terrorysty, że stracili syna, a my straciliśmy wielu z naszej społeczności – powiedział Fouda. – Szanuję ich, ponieważ cierpią tak jak my – dodał.

„Miał zamiar zaszczepić strach w tych, których opisał jako najeźdźców”

29-letni Australijczyk Brenton Tarrant przyznał się do 51 zarzutów morderstwa, 40 usiłowania zabójstwa i jednego zarzutu popełnienia aktu terrorystycznego podczas ataku w mieście Christchurch 15 marca ubiegłego roku. Zamach transmitował na żywo na Facebooku. Wcześniej opublikował w mediach społecznościowych swój manifest.

Prokurator koronny Barnaby Hawes stwierdził, że Tarrant powiedział policji, że chce wzbudzić strach wśród niewielkiej mniejszości muzułmańskiej w Nowej Zelandii. Napastnik miał również wyrazić ubolewanie, że nie zabił więcej osób i ujawnić, że zamierzał spalić meczet Al Noor po strzelaninach – powiedział Hawes. Opowiadał też, że zamachowiec oddał „dwa precyzyjnie wycelowane strzały” w trzyletniego Mucaada Ibrahima, który trzymał się nogi swojego ojca. Ibrahim był najmłodszą ofiarą strzelaniny.

Jak mówił prokurator, Tarrant spędził lata na kupowaniu broni palnej o dużej mocy, badał rozkład meczetów, latając dronem nad swoim głównym celem i tak ustalał czas ataków, aby zmaksymalizować liczbę ofiar. Większość ofiar Tarranta zginęła w meczecie Al Noor, zabił też siedem osób w drugim meczecie, zanim został zatrzymany w drodze do trzeciego.

Tarrant będzie mógł zabrać głos podczas przesłuchań, chociaż sędzia Cameron Mander ma uprawnienia do zapewnienia, aby sąd nie został wykorzystany jako platforma dla ekstremistycznej ideologii.

Ochrona i snajperzy w okolicy sądu

W czasie rozprawy w okolicy sądu w Christchurch wprowadzono dodatkowe środki bezpieczeństwa, jak zwiększona ilość ochrony i policji oraz snajperzy na okolicznych dachach. Relacje na żywo z sali sądowej zostały zakazane, wprowadzono również ograniczenia dotyczące tego, co mogą przekazywać media.

Sędzia Mander powiedział, że nie skaże Tarranta przed czwartkiem, aby osoby, które przeżyły, i członkowie rodzin ofiar mieli możliwość zwrócenia się do sądu. Za morderstwo grozi w Nowej Zelandii kara dożywocia. Sędzia może nałożyć na oskarżonego karę dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości wcześniejszego zwolnienia. Jest to wyrok, który nigdy nie był stosowany w Nowej Zelandii.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Nowy Jork: 32-letni Thomas Scully-Powers zatrzymany za zabójstwo ojca. Zbrodni dokonał podczas wideokonferencji

32-letni Thomas Scully-Powers zabił swojego ojca, który uczestniczył w wideokonferencji w aplikacji Zoom. Do zbrodni doszło na oczach ok. 20 świadków. Gdy Scully-Powers zorientował się, że kamera w laptopie jest włączona, próbował uciec przez okno.

Do zabójstwa doszło w czwartek w Nowym Jorku. 72-letni Dwight Powers uczestniczył w wideokonferencji organizowanej przez klub Anonimowych Alkoholików. W wirtualnym spotkaniu brało udział ok. 20 osób.

Jak podaje ABC News, w pewnym momencie do pomieszczenia wszedł nagi mężczyzna. Miał w ręku nóż. Nagim mężczyzną okazał się Thomas Scully-Powers, syn Dwighta. 32-latek zadał wiele ciosów nożem swojemu ojcu nie wiedząc, że kamera w laptopie jest włączona, a przerażającą zbrodnie obserwuje wielu świadków. Gdy Scully-Powers zorientował się, że wszystko było transmitowane w sieci, zaczął uciekać.

Jak relacjonują świadkowie makabrycznego zdarzenia, po zadaniu swojemu ojcu wielu ciosów nożem, Scully-Powers przykrył jego ciało prześcieradłem.

32-latek szybko został zatrzymany przez policję. W trakcie ucieczki, próbując wyskoczyć przez okno, doznał niewielkich obrażeń. Usłyszał już zarzut morderstwa drugiego stopnia. Morderstwo zostało zarejestrowane kamerą internetową przez świadków i posłuży jako dowód w sprawie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl