Teksas: Odnaleziono ciało porwanego 4-latka

Ciało 4-letniego dziecka zostało znalezione na jednej z ulic Dallas w Teksasie. Chłopiec otrzymał kilka ciosów ostrym narzędziem. Kilka godzin przed zdarzeniem, dziecko zostało porwane. 4-letniego Casha Gernona uprowadził Darriynn Brown, który miał już wcześniej problemy z prawem. W przeszłości był skazany za ucieczkę przed policją.

18-latek miał włamać się do domu rodziców dziecka, a następnie porwać je śpiące prosto z łóżeczka. Całe zajście zostało nagrane przez kamery monitoringu. Według matki, porywacz nie znał dziecka. Nie wie też, co mogło być powodem porwania.
Źródło info i foto: wp.pl

Łódź: Policjant zraniony nożem podczas interwencji. Padły strzały

Podczas interwencji na ulicy w Brzezinach w woj. łódzkim policjant postrzelił napastnika z nożem. W zdarzeniu ranny został również sam funkcjonariusz. Do ataku doszło w środę po godz. 18:00 – poinformowała rzeczniczka wojewódzkiej komendy policji w Łodzi Joanna Kącka.

Jak wyjaśniła Kącka, po godz. 18:00 z dyżurnym policji w brzezińskiej komendzie skontaktował się świadek, który miał widzieć, jak nieznany napastnik uderzył nożem mężczyznę.

W okolicy zdarzenia był patrol policji, który na ul. Staszica zauważył mężczyznę z plecakiem i nożem, który na widok funkcjonariuszy zaczął uciekać. Policjanci dogonili go w bramie, gdzie podjęli próbę zatrzymania napastnika. W trakcie tych czynności mężczyzna zranił jednego z policjantów. W kierunku agresora oddano strzały. Napastnik został ranny w nogę – zrelacjonowała rzeczniczka łódzkiej policji.

Zranionemu mężczyźnie udzielono pomocy medycznej. Jednocześnie do policji dotarł sygnał ze stacji ratownictwa medycznego, że w innym punkcie Brzezin medycy udzielili pomocy osobie zranionej nożem; prawdopodobnie to ofiara napastnika, który zaatakował później policjanta.

Mężczyzny nie udało się uratować. Informację o śmierci zaatakowanego mężczyzny potwierdził rzecznik wojewódzkiej straży pożarnej w Łodzi Jędrzej Pawlak. Nasze działania na miejscu zdarzenia ograniczyły się do zabezpieczenia lądowiska dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego i wspomagania działań pogotowia. Na prośbę lekarza pogotowia strażacy udzielali też pomocy żonie zranionego mężczyzny. Niestety, mimo podjętych działań, nie udało się go uratować – powiedział Pawlak.

Postrzelonemu napastnikowi i zranionemu przez niego policjantowi udzielono pomocy medycznej. Życiu żadnego z nich nie zagraża niebezpieczeństwo.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Kolejna strzelanina w Stanach. Nie żyją 3 osoby

Z informacji przekazanych przez PAP wynika, że w USA – a konkretnie w Austin w Teksasie doszło do strzelaniny. Zginęły co najmniej 3 osoby. W tym momencie nie ma szczegółowych informacji dotyczących przyczyn strzelaniny, a także o ewentualnych rannych w wyniku tego zdarzenia. Co wiadomo na ten moment o strzelaninie w Austin w Teksasie? szczegóły w artykule poniżej.

Trwają poszukiwania sprawcy, tak poinformowały miejscowe władze. Według mediów policja zna jego tożsamość. Choć podejrzany jest nadal na wolności, wygląda na to, że do zdarzenia doszło w mieszkaniu i sytuacja ta „nie stanowi zagrożenia dla ogółu społeczeństwa” – przekazała na Twitterze policja Austin, ale jednocześnie zaapelowała o omijanie rejonu strzelaniny. Jak informuje PAP, incydent miał miejsce w pobliżu popularnej dzielnicy handlowej w północno-zachodniej części miasta. Policja poinformowała, że zamknęła w obu kierunkach część pobliskiej autostrady.

Jak podaje PAP, policja w Austin wezwała mieszkańców, aby omijali rejon miasta, gdzie w niedzielę doszło do strzelaniny, w której zginęły trzy osoby. Nie są jasne okoliczności zdarzenia. Policja poinformowała, że jej funkcjonariusze byli na miejscu strzelaniny w północno-zachodniej części Austin, stolicy stanu Teksas. Pogotowie ratunkowe hrabstwa Austin-Travis przekazało, że w wyniku strzelaniny, która miała miejsce tuż przed południem czasu lokalnego, śmierć poniosły trzy osoby.

O strzelaninie w USA poinformowała PAP, jednak jedynymi szczegółami są informacje o tym, że do tragedii doszło w Austin w Teksasie, a także, że na ten moment wiadomo o 3 osobach, które zginęły w wyniku strzelaniny. Nie ma w tym momencie informacji o rannych oraz o przyczynach strzelaniny. Nie ma też iinformacji o napastniku.

Jak podaje Polska Agencja Prasowa w Austin, stolicy Teksasu, w niedzielę śmiertelnie postrzelono trzy osoby – taką informację podały miejscowe służby ratownicze. Nikogo jeszcze nie aresztowano w związku ze strzelaniną. Policja podała, że informację o zastrzeleniu trzech osób dorosłych zgłoszono przed południem (czasu miejscowego).
Źródło info i foto: se.pl

W strzelaninie w Indianapolis zginęło 8 osób

Amerykańska policja przekazała wiadomość o strzelaninie w placówce firmy kurierskiej FedEx w Indianapolis. Policja poinformowała, że zginęło osiem osób. Sprawca popełnił samobójstwo. Jak informuje Polsat News, amerykańska policja przekazała wiadomość o strzelaninie w placówce firmy kurierskiej FedEx. Miejsce to leży blisko międzynarodowego lotniska.

Jeden ze świadków opisywał w lokalnej telewizji, że napastnik strzelał z broni automatycznej. Do zdarzenia doszło w czwartek około godz. 23 czasu lokalnego (piątek, godz. 5 rano w Polsce).

Jak pisze portal Insider, funkcjonariuszka Departamentu Policji Metropolitalnej Indianapolis Genae Cook przekazała podczas konferencji prasowej, że podejrzany odebrał sobie życie. Poinformowała też, że wiele ofiar z ranami postrzałowymi zostało przeniesionych do szpitali. Według informacji przekazanej przez policję, w strzelaninie zginęło osiem osób. Od 1:20 czasu lokalnego nie ma zagrożenia dla społeczności.

– Bezpieczeństwo jest naszym najwyższym priorytetem, kierujemy nasze myśli do wszystkich, u których zostało ono naruszone. Pracujemy, aby zebrać więcej informacji i współpracujemy z organami śledczymi – napisał Jim Masilak, rzecznik prasowy firmy FedEx.
Źródło info i foto: interia.pl

13-latek zastrzelony przez policjanta w Chicago. Opublikowano nagranie obciążające policję

Władze Chicago opublikowały w czwartek materiał filmowy z kamer policyjnych, który ujawnia okoliczności zastrzelenia przez policjanta 13-letniego Adama Toledo podczas interwencji, do jakiej doszło 29 marca o godz. 2:30 nad ranem w Little Village w Chicago.

Miejska cywilna agencja nadzorująca pracę policji w Chicago (Civilian Office of Police Accountability) udostępniła w czwartek 33 pliki, w tym – nagrania z kamer policyjnych i przemysłowych, a także inne dokumenty związane z tym incydentem, który wywołał w kwietniu ogromne napięcia w Chicago. Nagranie wskazuje, że „funkcjonariusz użył broni w stosunku do 13-latka, który, jak się zdaje, miał w tym momencie ręce uniesione w górę” – pisze w komentarzu Reuters.

„Dziewięciominutowe nagranie rozpoczyna się od pokazania niezidentyfikowanego policjanta wysiadającego z radiowozu i biegnącego o 2:30 nad ranem 29 marca za Adamem Toledo w Little Village na West Side” – relacjonuje Reuters.

13-latek zaczął podnosić dłonie w górę, ale wtedy padł strzał…

Zanim funkcjonariusz dogonił nastolatka, kilkakrotnie wzywał chłopca, by się zatrzymał i pokazał ręce. Chłopiec, jak wynika z nagrania, zaczął podnosić dłonie w górę, ale wtedy padł strzał, który okazał się śmiertelny. Następnie, ten sam funkcjonariusz podbiegł do Adama Toledo, próbując go ratować, gdy ten osunął się na ziemię. „Wezwijcie natychmiast karetkę! Nie umieraj! Zostań ze mną! (…) Niech ktoś przyniesie zestaw medyczny. Natychmiast!” – słychać okrzyki policjanta na udostępnionym nagraniu.

Bezpośrednio po incydencie policja w Chicago twierdziła, że wywodzący się ze wspólnoty latynoskiej 13-latek miał przy sobie broń. Na nagraniu opublikowanym w czwartek nie sposób zweryfikować czy miał ją w ręku, gdy oddany został do niego strzał.

Według departamentu policji funkcjonariusze ścigali Adama Toledo oraz innego młodego człowieka, ponieważ otrzymali zawiadomienie o strzelaninie w okolicy, z którą obaj mieli związek. Funkcjonariusze twierdzą, że na miejscu strzelaniny znaleźli pistolet.

W zaułku, gdzie doszło do tragedii o drugiej trzydzieści nad ranem 29 marca, były w użyciu znaczne siły (policyjne), ale mówiąc wprost, zawiedliśmy Adama – oceniła cytowana przez agencję Reutera burmistrz Chicago Lori Lightfoot.

Chicago, jak również wiele innych zakątków naszego kraju, ma długą spuściznę przemocy i wykroczeń policji. Wielu mieszkańców, zwłaszcza tych, którzy są czarnoskórzy i reprezentują inne mniejszości etniczne, żyją w ciągłym strachu i doświadczają bólu – mówiła Lightfoot.

Jednocześnie z publikacją obciążających policję materiałów, władze Chicago zaapelowały do mieszkańców, by zachowali spokój. Istnieje obawa, że film wywoła protesty społeczne – pisze Reuters i przypomina, że podobnie jak inne amerykańskie miasta, Chicago było areną zamieszek i grabieży po zabójstwie przez policjanta z Minneapolis Afroamerykanina George’a Floyda.

Rodzina zastrzelonego chłopca w oświadczeniu przekazanym lokalnym mediom podziękowała za wsparcie, jakie otrzymała od mieszkańców Chicago. Wyraziła też zadowolenie, że protesty w tym mieście w ciągu ostatnich kilku dni miały pokojowy charakter”.

Modlimy się, by dla dobra naszego miasta ludzie zachowali spokój, czcząc pamięć Adama i konstruktywnie pracując nad utorowaniem drogi do zmian – przekazała rodzina.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Polak zastrzelony na parkingu w Chicago. Wciąż trwają poszukiwania sprawcy

28-letni Polak zginął podczas awantury na parkingu przed sklepem w Chicago. Amerykańskie media opublikowały nagranie z monitoringu, na którym widać całe zajście. Napastnik wciąż jest poszukiwany przez policję. Do zdarzenia doszło w czasie świąt wielkanocnych. 28-letni Polak wdał się w awanturę przed jednym ze sklepów w Chicago.

Wszystko zaczęło się od niefortunnego parkowania. Polak podczas wysiadania z samochodu miał przypadkowo uderzyć drzwiami w drzwi samochodu innego mężczyzny.

Tragiczna awantura

Na parkingu doszło do bójki. Mężczyźni początkowo okładali się pięściami. W pewnym momencie przewrócony na ziemię napastnik wyciągnął broń i postrzelił 28-latka. Wszystko działo się na oczach ojca Polaka. Ranny Polak w krytycznym stanie trafił do szpitala. Jego życia nie udało się jednak uratować.

Po awanturze napastnik uciekł z miejsca zdarzenia. Mężczyzna wciąż jest poszukiwany przez policję. Telewizja NBC Chicago opublikowała nagranie z kamery monitoringu na którym widać całe zajście. Rodzina i przyjaciele Polaka, którzy w poniedziałek oddali hołd zmarłemu, apelują o pomoc w ustaleniu tożsamości sprawcy.

– Chcę sprawiedliwości dla mojego przyjaciela. Chcę aby sprawca tego morderstwa odpowiedział za swoje czyny – powiedział w rozmowie z NBC Chicago kolega zamordowanego.

Znajomi zmarłego Polaka zorganizowali w internecie zbiórkę na koszty pogrzebu. Do tej pory udało im się zebrać ponad 32 tys. dolarów. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Odnaleziono ciało zaginionej 17-latki

Fot. Damian Klamka/East News. Radom, 23.02.2021. n/z radiowoz policyjny

Zwłoki zaginionej 17-latki odnaleziono w nocy z soboty na niedzielę w zbiorniku wodnym w Dąbrówce k. Łańcuta. Trwa wyjaśnianie okoliczności tego tragicznego zdarzenia.

17-latka zaginęła w sobotę. Gdy po północy nie wróciła do domu, zaniepokojona rodzina powiadomiła wówczas policję. Jak podkreślił Bartosz Wilk z zespołu prasowego podkarpackiej policji, w poszukiwania 17-latki zaangażowanych zostało od razu 10 policjantów, a także przewodnik z psem tropiącym.

– Niestety, poszukiwania zakończyły się tragicznie. Po kilku godzinach w jednym ze zbiorników wodnych w Dąbrówce znaleziono ciało poszukiwanej nastolatki. Po wydobyciu ciała podjęto jeszcze próbę reanimacji, nie przyniosła ona jednak efektu – dodał Wilk. Trwa wyjaśnianie okoliczności zdarzenia. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Nowy Sącz: Ojciec miał zabić syna

Do rodzinnej tragedii miało dojść w niedzielę wieczorem w Nowym Sączu. Policja otrzymała zgłoszenie, że ojciec miał zabić syna. Na miejscu funkcjonariusze znaleźli zwłoki 39-letniego mężczyzny. Ok. godz. 20:30 w niedzielę policjanci z Nowego Sącza otrzymali informację, że w jednym z domów ojciec miał zabić syna. Funkcjonariusze udali się na miejsce. – Tam znaleźli ciało 39-latka – powiedział sierż. sztab. Bartosz Izdebski z KWP w Krakowie

Na miejscu policjanci nie zastali ojca mężczyzny. Funkcjonariusze znaleźli go ok. 20 minut później na terenie miasta. Obecnie 64-latek przebywa w areszcie i czeka na dalsze czynności. – W momencie zatrzymania mężczyzna był nietrzeźwy – dodał policjant. 

Pod okiem prokuratora rejonowego w Nowym Sączu zostały przeprowadzone czynności w domu, gdzie znaleziono ciało. Obecnie trwa ustalenie okoliczności zdarzenia. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Szczecin: Zadzwoniła na policję i poinformowała, że jej dziecko nie żyje. Jest śledztwo prokuratury

Do tragicznego zdarzenia doszło w niedzielę wieczorem na ulicy Emilii Plater w Szczecinie. Policjanci otrzymali zgłoszenie od kobiety, która poinformowała o śmierci swojego dziecka. Sprawę bada prokuratura. W niedzielę, 7 marca, około godz. 19:00 pod numer alarmowy zadzwoniła kobieta, która poinformowała, że jej dziecko nie żyje. Na miejsce zgłoszenia przyjechało pogotowie i policja. Niestety na miejscu potwierdziła się tragiczna informacja. Dziecko nie żyło.

Na razie nie są znane okoliczności tragedii. Nie wiadomo, co mogło być przyczyną zgonu. Sprawą zajęła się prokuratura.
Źródło info i foto: se.pl

Jest wyrok ws. zabójstwa noworodka. Alicja B. skazana na 12 lat więzienia

Sąd Apelacyjny w Poznaniu wydał prawomocny wyrok skazujący w sprawie 32-letniej Alicji B. Kobieta zabiła swojego nowo narodzonego syna, a jego zwłoki ukryła w szafie. Noworodek żył kilkanaście minut. Jego zgon nastąpił w wyniku obrażeń głowy zadanych przez matkę.

Do zdarzenia doszło w lipcu 2019 r. 30-letnia wówczas mieszkanka Miejskiej Górki w Wielkopolsce trafiła do szpitala w Rawiczu, gdzie lekarze stwierdzili, że niedawno urodziła dziecko. Zawiadomieni o sprawie funkcjonariusze policji pojechali do miejsca zamieszkania kobiety. Ciało noworodka znaleźli ukryte w szafie.

Według ustaleń śledczych dziecko urodziło się żywe. Żyło co najmniej kilkanaście minut. Śmierć chłopczyka spowodowały obrażenia głowy. Alicji B. przedstawiono zarzut zabójstwa. Trafiła do aresztu.

We wrześniu ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał kobietę na 12 lat więzienia. Nakazał jej także wypłacenie 10 tys. zł tytułem zadośćuczynienia ojcu dziecka. Mężczyzna o tym, że Alicja B. była w ciąży i urodziła jego dziecko, dowiedział się od prokuratora podczas przesłuchania.

Apelację od tego wyroku złożył obrońca oskarżonej oraz pełnomocnicy oskarżyciela posiłkowego – biologicznego ojca dziecka – który domagał się 150 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Prokuratura natomiast chciała utrzymania wyroku w mocy.

Kwalifikacja czynu

W środę Sąd Apelacyjny w Poznaniu wydał prawomocny wyrok w tej sprawie i wymierzył Alicji B. karę ośmiu lat więzienia. Uchylił także w całości zasądzone przez sąd pierwszej instancji zadośćuczynienie dla biologicznego ojca dziecka.

W uzasadnieniu wyroku sędzia Marek Kordowiecki odniósł się m.in. do kwestii przyjętej kwalifikacji prawnej czynu. Jak wskazał, kobieta odpowiadała za zbrodnię zabójstwa, a nie za dzieciobójstwo, czyli zabicie dziecka w okresie porodu pod wpływem jego przebiegu. Według kodeksu karnego art. 149 kk, czyli dzieciobójstwo, zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat pięciu.

Sędzia zaznaczył, że co prawda nie ulega wątpliwości, że Alicja B. zabiła dziecko „w okresie porodu”, ale – jak mówił – zabójstwo to nie nastąpiło pod wpływem jego przebiegu. Sędzia wskazał w tym miejscu m.in. na opinie biegłych oraz na wyjaśnienia oskarżonej, która „drobiazgowo opisała cały przebieg akcji porodowej, poczynając już od skurczów, jakie pojawiły się w godzinach nocnych, a kończąc na ‚wywiezieniu’ jej do szpitala”.

– Ona dokładnie wszystko wyjaśniła – co robiła, jaka była skala bólu i jak szybko trwała akcja porodowa mówiąc: jeszcze ból był do wytrzymania i wszystko odbyło się dosyć szybko i sprawnie. Nota bene, oskarżona w czasie akcji porodowej posługiwała się w tym pokoju w trakcie akcji porodowej lusterkiem oraz nożyczkami – co również dokładnie opisywała – mówił sędzia.

„Niewspółmiernie wysoka kara”

Zdaniem Sądu Apelacyjnego kara wymierzona przez sąd pierwszej instancji była jednak niewspółmiernie wysoka. Jak zaznaczył sędzia, „to, że zostało brutalnie zamordowane dziecko, człowiek, nie oznacza, że kara musi być szczególnie surowa”.

– Należy zauważyć, że każde przestępstwo zabójstwo jest okrutne z uwagi na to, że pozbawia się człowieka życia, jednakże ustawodawca w tych okolicznościach przewidział karę nie 12, 25 lat do dożywocia, ale przewidział „widełki”, w jakich należy orzekać tę karę, a więc „widełki” od ośmiu do 15 lat pozbawienia wolności, plus kary nadzwyczajne, czyli 25 lat pozbawienia wolności i dożywotniego pozbawienia wolności – tłumaczył.

Sędzia podkreślił, że w realiach tej sprawy sąd pierwszej instancji „zbyt mało wniknął w stan rozumowania Alicji B., co bez wątpienia doprowadziło do wymierzenia bardzo surowej kary pozbawienia wolności”. Dodał, że w wyroku nie wskazano też na żadne szczególnie obciążające oskarżoną okoliczności, które przemawiałyby za tak surową karą.

– Nie można bowiem zapominać, że oskarżona znalazła się w wyjątkowo krytycznej sytuacji życiowej. Ta okoliczność wynika wprost właśnie z opinii biegłych psychiatrów, a zwłaszcza biegłego psychologa, który zbadał osobowość oskarżonej i doszedł do jednoznacznego wniosku, że oskarżona z uwagi na swoją niedojrzałość emocjonalną, cechy osobowościowe nie była w stanie – w pewnym sensie – wyjść z tej „matni”, w jakiej się znalazła – wskazał sędzia. Dodał, że według biegłych oskarżona była introwertyczką, nikomu nie zwierzała się ze swoich problemów, „tłumiąc wszystko w sobie”, a na jej stan wpływ miała także sytuacja rodzinna i fakt, że ciąża była wynikiem romansu.

Nie będzie wypłaty zadośćuczynienia

Odnosząc się do uchylenia kwoty 10 tys. zł zadośćuczynienia dla biologicznego ojca dziecka, sędzia przypomniał, że takowe zadośćuczynienie może być zasądzone na rzecz najbliższych członków rodziny, za których uznaje się nie tylko osoby spokrewnione, ale także związane silną więzią emocjonalną.

Sędzia podkreślił, że biologiczny ojciec dziecka – zanim jeszcze doszło do zabójstwa – nie wykazywał żadnej chęci utrzymywania kontaktu z Alicją B., a mając podstawy do podejrzeń, że może ona być z nim w ciąży – ani razu z nią na ten temat nawet nie porozmawiał.

– Jak w toku już postępowania karnego dowiedział się, że jest biologicznym ojcem zamordowanego dziecka, to również – do protokołu przesłuchania wprost wyjaśnił – że on nie będzie, w ogóle nie ma zamiaru angażować się w tę sprawę. Nawet się nie interesował, gdzie dziecko zostało pochowane (…) Dopiero jak przyszło już do rozprawy sądowej, to nagle pojawia się i poprzez swoich pełnomocników żąda zasądzenia od Alicji B. 150 tys. zł – mówił.

– W tej konkretnej sytuacji – jaką rodziną dla zmarłego był „pokrzywdzony”? Poza tym, że był biologicznym ojcem, nie był żadną rodziną. Nie interesował się wcześniej ani Alicją B., ani tym, czy jest w ciąży, czy nie, nawet po śmierci nie interesował się, gdzie dziecko jest pochowane – ale zainteresował się pieniędzmi. Taka postawa zasługuje na pełne potępienie – dodał sędzia.
Źródło info i foto: interia.pl