Zabójstwo matki i córki z Częstochowy. Zidentyfikowano zwłoki

Fot. Karol Porwich/EastNews, Czestochowa 16.02.2022. Poszukiwania 45-letniej Aleksandry Wieczorek i jej corki, 15-letniej Oliwii Wieczorek, ktore zostaly przez sledczych zakfalifikowane jako ofiary zabojstwa. N/z: Ostatnie ustalone miejsce pobytu Aleksandry Wieczorek – Dzialki R.O.D. „Przyjazn”.

Prokuratura potwierdziła, że śledczy zidentyfikowali już zwłoki znalezione 21 lutego w lesie koło Romanowa w województwie Śląskim. To ciała zaginionej Aleksandry i jej córki Oliwii z Częstochowy. Informację o wynikach badań identyfikacyjnych, przeprowadzonych w Zakładzie Medycyny Sądowej w Katowicach przekazał PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek.

Sprawa zaginionej Aleksandry i Oliwii. Zidentyfikowano ciała

– Na podstawie tych badań stwierdzono, że zwłoki ujawnione 21 lutego w kompleksie leśnym w miejscowości Romanów to zwłoki 45-letniej Aleksandry W. i jej 15-letniej córki Oliwii, które zaginęły 10 lutego – powiedział prokurator.

Kto odpowiada za śmieć 15-latki i jej matki? Zarzut podwójnego zabójstwa usłyszał znajomy zaginionych – Krzysztof R. 52-letni mężczyzna nie przyznał się jednak do winy.

Prokuratura potwierdza jednak, że podejrzany i ofiary byli znajomymi. Aleksandra W. i Krzysztof R. mieli położone w pobliżu siebie ogródki działkowe, Krzysztof R. miał też remontować kobiecie mieszkanie. Podczas tych prac miał bez wiedzy i zgody kobiet zamontować kamerkę w pokoju Oliwii, do czego także się nie przyznał. Prokuratura nie zdradziła więcej szczegółów.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Policja prosi o pomoc w zidentyfikowaniu zwłok mężczyzny

Policjanci z Leszna proszą o pomoc w identyfikacji zwłok mężczyzny, które odnaleźli 16 stycznia tego roku na jednej z posesji w miejscowości Kłoda (woj. wielkopolskie). Przy zmarłym nie znaleziono żadnych dokumentów, a podjęte do tej pory działania nie przyniosły skutku.

Zwłoki mężczyzny odkryto na terenie jednej z posesji w Kłodzie w gminie Rydzyna. Przez wiele miesięcy nie dało się ustalić jego danych. Mundurowi wiedzą jedynie, że zmarły miał od 40 do 50 lat. Podali też opis ubioru w dniu odkrycia zwłok.

„Był ubrany w ciemną kurtkę, spodnie jeansowe z przełożonym przez szlufki jasnozielonym paskiem, bluzę koloru niebieskiego z napisem „Enea Cup”, buty koloru brązowego, typu trekkingowego m-ki HI-TEC, czapkę zimową koloru czarnego z białym paskiem wokół głowy, rękawice koloru czarnego” – opisuje wygląd denata Wielkopolska Policja.

Przy zwłokach znaleziono torbę podróżną koloru granatowego z białymi wstawkami z napisem „BUT Spółka Akcyjna”, wewnątrz której znajdowały się ubrania i kosmetyki osobiste. Mundurowi wykonali wiele „czynności identyfikacyjnych”, ale nie udało się ustalić tożsamości zmarłego.

Policjanci w trakcie prowadzonego postępowania zwrócili się do Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji KGP o wykonanie retuszu rekonstrukcyjnego zdjęć z przeprowadzonych oględzin zwłok. Wielkopolska Policja udostępniła zdjęcia denata po retuszu. Prosi też wszystkich, którzy rozpoznają zmarłego z fotograficznej rekonstrukcji o kontakt.

„W związku z powyższym leszczyńscy policjanci proszą wszystkie osoby, które rozpoznają mężczyznę ze zdjęcia lub znają jego tożsamość – o kontakt w godzinach od 7.30 do 15.30 z sekretariatem Wydziału Dochodzeniowo – Śledczego KMP w Lesznie pod nr telefonu 47 77 31 600 lub policjantem prowadzącym postępowanie mł. asp. Tomaszem Sterną  pod numerem 47 77 31 699” – czytamy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Włoska policja zatrzymała Algierczyka podejrzanego o udział w przygotowaniu zamachu w stolicy Francji

Włoska policja poinformowała o zidentyfikowaniu i aresztowaniu 36-letniego Algierczyka podejrzanego o udział w zamachach terrorystycznych w Paryżu w listopadzie 2015 roku. Z rąk terrorystów zginęło wtedy 130 osób, z czego 90 to ofiary rzezi w teatrze Bataclan.

Athmane Touami, alias Tomi Mahraz zdaniem policji miał wspierać terrorystów, którzy byli wykonawcami ataków z listopada 2015 roku w paryskim teatrze Bataclan, na stadionie Stade de France oraz w restauracjach i ulicznych ogródkach Paryża. Zdaniem śledczych podejrzany miał między innymi zapewniać im fałszywe dokumenty.

Drugim zarzutem jest przynależność mężczyzny do tzw. Państwa Islamskiego. Podejrzany przebywał w więzieniu w Bari w związku z wyrokiem dwóch lat więzienia za posługiwanie się sfałszowanymi dokumentami.

Poszukiwany za zamachy był w więzieniu

Poszukiwany miał być zwolniony w czerwcu 2021 roku. Nowy nakaz zatrzymania, połączony z decyzją o aresztowaniu oznacza, że mężczyzna nie wyjdzie na wolność. Śledczy we wniosku o zatrzymanie napisali, że gdyby został zwolniony, najprawdopodobniej natychmiast by zniknął. Policja zapowiedziała na poniedziałek konferencję prasową w tej sprawie.

Jedyny żyjący bezpośredni sprawca sprawca zamachów w Paryżu Salah Abdeslam został skazany w kwietniu 2018 roku przez belgijski sąd na 20 lat więzienia za usiłowanie zabójstwa policjantów w Brukseli. Wyrok dotyczył strzelaniny, do której doszło podczas policyjnej obławy po zamachach w Paryżu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policja prosi o pomoc w ustaleniu tożsamości mężczyzny ze zdjęcia

Świebodzińscy policjanci proszą o pomoc w zidentyfikowaniu mężczyzny ze zdjęcia. Na chwilę obecną nie jest ustalona jego tożsamość. Podróżował on pociągiem relacji Berlin–Warszawa. Osoby posiadające informacje, które mogą pomóc w identyfikacji mężczyzny proszone są o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Świebodzinie.

10 stycznia br. policjanci ze Świebodzina zostali wezwani przez obsługę pociągu relacji Berlin–Warszawa w związku z niepokojącym zachowaniem jednego z pasażerów. Funkcjonariusze zastali tam mężczyznę, który nie reagował na żadne próby kontaktu z nim. Nie posiadał żadnego bagażu ani dokumentów. Do tej pory nie udało się ustalić jego personaliów. Ustalono, że mężczyzna najprawdopodobniej posługuje się w stopniu co najmniej komunikatywnym językami: niemieckim, rosyjskim, łotewskim i ukraińskim.

Charakterystyka mężczyzny: około 40-45 lat, około 180 centymetrów wzrostu i 80 kilogramów wagi, szczupła budowa ciała, włosy ciemne, krótkie i rzadkie, zakola, broda, oczy koloru niebieskiego, nos falisty. Ubrany był w kurtkę koloru czarnego, szary sweter typu golf, spodnie koloru kremowego, brązowe, zamszowe buty.

Mężczyzna posiada tatuaże:

– na karku w postaci koła z umiejscowionymi wokół czterema takimi samymi symbolami,

– na stopie rysunek kojarzący się z tak zwanymi „łapaczami snów”,

– na serdecznym palcu lewej dłoni prostokątny tatuaż,

– lewa ręka wytatuowana w nieregularnie rozmieszczone czarne, małe kwadraty,

– na lewym boku od żeber do stopy wytatuowane prostokąty oraz okręgi ciągnące się do lewej stopy,

– na prawej ręce wytatuowany wizerunek smoka.

Wszelkie osoby posiadające informacje o jego tożsamości proszone są o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Świebodzinie pod numerem 47 79 35 211 lub pod numerem alarmowym 112.
Źródło info i foto: Policja.pl

Wiemy, kim była zastrzelona kobieta podczas szturmu na Kapitol

Nie milkną echa zamieszek w Kapitolu wywołanych przez zwolenników Donalda Trumpa. Amerykańskie media zidentyfikowały kobietę, która została zastrzelona. Wyjątkowo burzliwie zakończyły się protesty w Kapitolu w Stanach Zjednoczonych. Jedna z kobiet została zastrzelona, co zostało nawet zarejestrowane na wideo. Amerykańskim mediom udało się zidentyfikować ją i dowiedzieć się, kim była zmarła zwolenniczka Donalda Trumpa.

Ashli Babbitt była weteranem Sił Powietrznych USA z Kalifornii. Kobieta była mężatką i mieszkała niedaleko San Diego. Służbę w wojsku odbyła czterokrotnie, co zajęło jej łącznie 14 lat. Amerykanka była zagorzałą zwolenniczką Donalda Trumpa. O przygotowaniach do szturmowania Kapitolu pisała dzień wcześniej na Twitterze.

„Nic nas nie powstrzyma…. mogą próbować, próbować i próbować, ale burza jest tutaj i zstępuje na DC w mniej niż 24 godziny” – napisała.

Rodzina zmarłej kobiety nie ukrywa swojego zdziwienia. Mąż Aaron przyznał, że dowiedział się o tragicznych wieściach z telewizji. Jego brat dodał, że sprawa wydaje im się surrealistyczna, gdyż nadal nie zostali oficjalnie powiadomieni o śmierci zastrzelonej. Teściowa Babitt powiedziała prezenterce telewizji Fox w Waszyngtonie, że była zdziwiona zachowaniem żony jej syna.

„Jestem odrętwiała. Jestem zdruzgotana. Nikt z Waszyngtonu nie powiadomił mojego syna i dowiedzieliśmy się o tym z telewizji” – powiedziała teściowa zastrzelonej kobiety.

Protestujący przedarli się do budynku Kapitolu 6 stycznia. Uczestnicy zamieszek protestowali przeciwko zbliżającego się zatwierdzenia przez Kongres Joe Bidena jako zwycięzcy wyborów prezydenckich w 2020 roku. W wyniku starć ze służbami wiele osób zostało rannych.
Źródło info i foto: o2.pl

Zidentyfikowano sprawcę strzelaniny w Thousand Oaks

Służby zidentyfikowały sprawcę strzelaniny w Kalifornii, w wyniku której zginęło 12 osób. To 28-letni Ian Long, były żołnierz US Marine Corps. Sprawca miał popełnić samobójstwo.

Ian Long, 28-letni były żołnierz Marine, zaczął strzelać do zgromadzonych 7 listopada 2018 roku w Borderline Bar and Grill. Był ubrany cały na czarno. Według wstępnych ustaleń, miał oddać co najmniej 30 strzałów z pistoletu z rozszerzonym magazynkiem. Świadkowie twierdzili, że sprawca rzucił granaty dymne, by zdezorientować przerażony tłum. Mężczyzna kupił broń legalnie, ale zmodyfikował jej części (magazynek). Media informują, że mężczyzna popełnił samobójstwo po zabiciu 11 osób. Wiadomo, że Long mieszkał w pobliskim Newbury Park.

Strzelanina w Kalifornii

Według wstępnych ustaleń do strzelaniny miało dojść około 23.20 w środę 7 listopada w Borderline Bar and Grill w mieście Thousand Oaks, około 65 km od Los Angeles. Amerykańskie media informowały, że w barze przebywało wtedy co najmniej 200 osób. Policja potwierdziła, że jest wiele ofiar śmiertelnych. Do tej pory wiadomo o 12 ofiarach śmiertelnych, wśród których jest policjant. Jest również wielu rannych.

Świadkowie zdarzenia opisali dokładnie całe zajście. Z ich relacji wynika, że sprawca miał oddać kilkadziesiąt strzałów. Ludzie używali krzeseł, by wybijać okna podczas próby ucieczki z miejsca, w którym rozgrywały się tragiczne sceny. Inni schronili się w toaletach. Ze zgromadzonych informacji wynika, że podejrzany mógł użyć granatów dymnych i broni, opisanej przez świadków, jako półautomatyczny pistolet. Mężczyzna, który został ranny, powiedział stacji telewizyjnej KTLA, że strzały brzmiały „jak fajerwerki”. – Po prostu padliśmy na ziemię, słyszeliśmy dużo krzyków – dodał. – Panował chaos – stwierdził.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Służby zidentyfikowały trzeciego rosyjskiego agenta związanego z atakiem na Siergieja Skripala i jego córkę

Brytyjskie służby specjalne i policja do walki z terroryzmem zidentyfikowały trzeciego oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego, który przeprowadził misję rozpoznawczą przed próbą otrucia Siergieja Skripala – podał dziennik „The Telegraph”.

Według gazety agent miał odwiedzić Salisbury w południowej Anglii, gdzie doszło do próby otrucia Skripala i jego córki, aby pomóc zaplanować atak, zanim dwaj jego koledzy wwieźli na terytorium Wielkiej Brytanii wysoce toksyczny środek bojowy określany jako nowiczok.

„Jak rozumiemy, mężczyzna został zidentyfikowany przez tych, którzy badają atak z marca” – czytamy w artykule.

Na początku marca były pułkownik GRU i współpracownik wywiadu brytyjskiego Siergiej Skripal oraz jego córka Julia zostali znalezieni nieprzytomni w Salisbury. Skripal mieszkał tam od czasu swego wyjazdu z Rosji, gdzie został skazany za szpiegostwo na rzecz Wielkiej Brytanii.

Władze brytyjskie uznały, że Skripalów próbowano otruć opracowanym jeszcze w ZSRR nowiczokiem.

W środę serwis internetowy Bellingcat ujawnił prawdziwą tożsamość jednego z mężczyzn poszukiwanych w związku z próba otrucia Skripalów. Napastnik, znany wcześniej jako Rusłan Boszyrow, to pułkownik rosyjskiego wywiadu wojskowego Anatolij Czepiga.

Według ustaleń dziennikarzy śledczych 39-letni Czepiga służył wcześniej na misjach w Czeczenii i na Ukrainie. Mężczyzna jest od 17 lat związany z rosyjskimi siłami specjalnymi Specnaz. Przez co najmniej ostatnie dziewięć lat używał swojej drugiej tożsamości – Rusłan Boszyrow.

Jednocześnie serwis internetowy dziennika „The Telegraph” potwierdził częściowo tożsamość drugiego ze sprawców, który podróżował do Wielkiej Brytanii na podstawie paszportu wystawionego na Aleksandra Pietrowa. Dziennikarze zdołali potwierdzić, że jego imię jest prawdziwe, a zmienił jedynie nazwisko.

Jak zaznaczono, jego prawdziwe dane osobowe są znane brytyjskim śledczym.

Doniesienia Bellingcata i „Telegrapha” zbiegają się z dotychczasowymi ustaleniami brytyjskich służb.

Na początku września premier Wielkiej Brytanii Theresa May oznajmiła, że podejrzani przez prokuraturę o próbę zabójstwa Skripalów byli zidentyfikowani jako oficerowie rosyjskiego wywiadu wojskowego. Jak oceniła, musieli działać za przyzwoleniem władz Rosji.

Marcowy zamach na Skripalów na terytorium Wielkiej Brytanii wywołał jeden z największych kryzysów dyplomatycznych w relacjach brytyjsko-rosyjskich od zakończenia zimnej wojny i doprowadził do wydalenia ponad 150 rosyjskich dyplomatów z państw Zachodu, w tym z USA i większości krajów UE.
Źródło info i foto: TVP.info

Zidentyfikowano sprawcę strzelaniny w szkole w Santa Fe

​Amerykańskie służby zidentyfikowały napastnika, który w liceum w teksańskim Santa Fe zabił co najmniej 10 osób, a wiele innych ranił. To 17-letni Dimitrios Pagourtzis, którego media nazywają „zabójcą w prochowcu”.

Do ataku doszło około godz. 7:30 w szkole w Santa Fe – niewielkiej miejscowości nieopodal Houston. Uzbrojony napastnik wtargnął do jednej z klas i rozpoczął atak. Zginęło co najmniej 10 osób, a wiele innych zostało rannych. Nastolatek został wkrótce schwytany.

Policja podała, że zatrzymany to 17-letni Dimitrios Pagourtzis, który uczył się w tej szkole. Był uzbrojony w strzelbę, karabin i pistolet, a także miał przy sobie bomby domowej roboty. Jak poinformował gubernator stanu Teksas, w domu i aucie napastnika znaleziono materiały wybuchowe. Natrafiono też na pamiętniki mężczyzny, w których Pagourtzis opisywał jak dokona ataku w szkole. 17-latek po dokonaniu zbrodni planował popełnić samobójstwo.

Media zauważają, że Pagourtzis był wielkim miłośnikiem broni palnej. W mediach społecznościowych publikował zdjęcia swoich nowych nabytków, takich jak pistolety i noże. Cieszył się także z zakupu koszulki z napisem „Born to Kill” (tłum. urodzony, by zabijać). Miał także kurtkę, na której miał przypinki z symbolami satanizmu, nazizmu i komunizmu.

Koledzy ze szkoły pamiętają Pagourtzisa jako cichego chłopaka, który ciągle chodził w prochowcu. Często z nim rozmawiałem, nie wyglądał na kogoś, kto mógłby tego dokonać – mówi Dustin, który uczęszcza do szkoły w Santa Fe. Podkreślił jednak, że chłopaka nie traktowano dobrze i nie miał wielu przyjaciół. Wydaje mi się, że jedną z jego ofiar był ktoś, kto się nad nim znęcał – dodał.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Francja: Udaremniono kolejny zamach terrorystyczny. Zatrzymano braci egipskiego pochodzenia

​Francuski minister spraw wewnętrznych Gerard Collomb poinformował o udaremnieniu próby zamachu z wykorzystaniem rycyny lub ładunków wybuchowych. Zatrzymano dwóch młodych mężczyzn, braci egipskiego pochodzenia. Collomb powiedział telewizji BFM, że władze śledzą aktywność ekstremistów w mediach społecznościowych i zidentyfikowały dwóch młodych mężczyzn „przygotowujących się do przeprowadzenia ataku z użyciem materiałów wybuchowych lub rycyny”. Podejrzani używali komunikatora internetowego Telegram.

Minister dodał, że chodzi o mężczyzn egipskiego pochodzenia, ale nie powiedział, jakiej są narodowości ani nie podał szczegółów w sprawie tego, gdzie lub kiedy zostali zatrzymani. Wyjaśnił, że mężczyźni dowiadywali się, jak stworzyć truciznę z rycyny.

Informacje o udaremnionym zamachu pojawiły się niecały tydzień po ataku nożownika w centrum Paryża, w wyniku którego zginął młody mężczyzna, a cztery osoby zostały ranne. 21-letni napastnik, który został zastrzelony przez policję na miejscu ataku w pobliżu Opery, był obywatelem francuskim. W chwili ataku krzyczał „Allah Akbar”.

Do zamachu przyznało się dżihadystyczne ugrupowanie Państwo Islamskie (ISIS), które wielokrotnie przeprowadzało zamachy we Francji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Półnagi mężczyzna zaczepiał 13-latkę, chciał by wsiadła do jego samochodu

Śledczy z Kikoła i Lipna próbują dowiedzieć się, co robił w ich okolicach mieszkaniec powiatu krakowskiego, który nakłaniał 13-latkę, aby wsiadła do jego samochodu. Dziewczyna uciekła, gdy zobaczyła, że kierowca nie ma dolnej części ubrania. To nie pierwsze tego typu zdarzenie w tym regionie.

Nastolatka została zaczepiona w poniedziałek, gdy wracała ze szkoły. Mężczyzna z ciemnego auta zaproponował jej podwiezienie do domu. Gdy zajrzała przez okno, zobaczyła, że jest półnagi. Uciekła i powiedziała o wszystkim rodzicom. Ci powiadomili o sprawie szkolnego pedagoga, a ten policjantów.

Dziewczyna zapamiętała kilka cyfr numeru rejestracyjnego, dzięki czemu wczoraj po godzinie 13 udało się zidentyfikować i zatrzymać pojazd. Znów poruszał się po siedmiotysięcznym Kikole w czasie, w którym część uczniów kończyła lekcje. To 42-latek spod Krakowa. Noc spędził w areszcie, dziś policjanci postawili mu zarzut. Nie dotyczy jednak obnażania się, tylko prezentowania małoletniej treści pornograficznych. Tak wstępnie zakwalifikowali to, że zaprezentował się jej półnagi. To poważne przestępstwo, za które grozi kara do trzech lat więzienia.

– Obecnie wciąż są z nim prowadzone czynności prokuratorskie. One mogą wyjaśnić np. jak dokładnie był ubrany w poniedziałek – mówi Onetowi Marcin Impert z komendy w Lipnie. – Chcemy też się dowiedzieć m.in. co on w ogóle u nas robił.

Śledczy wstępnie zakładali, że podejrzany mógł się zjawić tam przejazdem, bo przez miasteczko przechodzi droga krajowa nr 10 i kilka mniejszych dróg, np. wojewódzka nr 554. Nie wyjaśnia to jednak tego, dlaczego mieszkaniec Małopolski znów przebywał tam dobę później.

Pechowa okolica
Kikół znajduje się 42 kilometry od Torunia. W tym mieście i w jego okolicach doszło w ostatnich kilkunastu miesiącach do co najmniej kilku zdarzeń z kierowcami, którzy mieli lub mogli mieć seksualne zapędy wobec znajdujących się przy drodze kobiet. Jedną z nich wciągnięto do samochodu w grudniu 2016 r., gdy nad ranem czekała na autobus w Rogówku. Gwałciciel nie został zidentyfikowany. Według ustaleń śledczych był nim prawdopodobnie młody, szczupły, wysoki mężczyzna, który mógł poruszać się granatowym samochodem.

W ubiegłym roku policja zajęła się sprawą z Łążyna, gdzie trzech mężczyzn miało próbować wciągnąć do samochodu gimnazjalistkę. Według świadków poruszali się ciemnym pojazdem. Komunikaty w tej sprawie wydały władze gminy i pobliska szkoła, apelując o ostrożność. Zarezerwowano tam wówczas środki na zamontowanie kamer przy ulicach. Mieszkańcy zaczęli się bać.

Później śledczy badali podobne zdarzenie z Brzozówki, 15 kilometrów na wschód od Torunia. Internauci wskazywali też na kilka innych zajść z okolic, ale w ich przypadku nie było wiarygodnych przekazów, dzięki którym byłoby można wszcząć śledztwo.
Źródło info i foto: onet.pl