USA: Jest szósta ofiara zamachu w Waukesha

Amerykańskie władze potwierdziły, że nie żyje szósta ofiara ataku przeprowadzonego przez mężczyznę, który wjechał rozpędzonym autem na trasę parady bożonarodzeniowej w mieście Waukesha. Nie żyje 8-letni chłopiec. W związku z jego śmiercią prokuratura wniesie kolejne oskarżenie.

Odpowiedzialnym za tragedię na paradzie bożonarodzeniowej w mieście Waukesha w stanie Wisconsin w USA jest Darrel E. Brooks. Funkcjonariusze dotarli do niego niedługo po zdarzeniu. Dowód zbrodni znaleźli przed domem 39-latka – przed budynkiem stał zaparkowany ford ze zniszczonym zderzakiem i maską. Mężczyzna został aresztowany, a we wtorek 23 listopada po raz pierwszy stanął przed sądem.

Amerykańskie władze potwierdziły śmierć kolejnej ofiary tragedii w Waukesha. Jest nią 8-letni Jackson Sparks. Chłopiec brał udział w paradzie wraz ze swoim 12-letnim bratem Tuckerem. Młodszy z chłopców zmarł w wyniku poniesionych obrażeń i stał się najmłodszą ofiarą ataku przeprowadzonego przez Brooksa. Oprócz niego zmarło pięć osób. Są to osoby w wieku od 52 do 81 lat.

Sąd w Waukesha w stanie Wisconsin postawił Darrel E. Brooksa w stan oskarżenia. Mężczyzna usłyszał od prokuratury pięć zarzutów zabójstwa pierwszego stopnia. Za każdy z nich grozi mu dożywotnie pozbawienie wolności. To jednak nie koniec. W związku z informacją o śmierci ośmioletniego chłopca, którą potwierdziły władze, zostanie wniesione kolejne oskarżenie. Mimo że 39-latkowi grozi najwyższy wymiar kary, opinia publiczna liczyła na wniesienie przeciwko niemu również innych zarzutów, ponieważ w ataku przeprowadzonym przez Brooksa zostało rannych około 60 osób.

To nie pierwszy raz, kiedy Darrell Brooks ma kłopoty z wymiarem sprawiedliwości. Mężczyzna od 1999 roku popełnił 16 przestępstw. Co więcej, zaledwie dwa dni przed tragedią na paradzie bożonarodzeniowej w Waukesha, wpłacił kaucję w wysokości 1000 dolarów, dzięki której był na wolności. 39-latek miał celowo potrącić kobietę. Jak poinformował portal AP, prokuratorzy w hrabstwie Milwaukee ponownie analizując tę sytuację, ponieważ stwierdzili, że określona przez wymiar sprawiedliwości kaucja była zdecydowanie za niska.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Znaleziono martwego rosyjskiego dyplomatę przed ambasadą w Niemczech

W niewyjaśnionych okolicznościach zmarł w Berlinie 35-letni sekretarz ambasady rosyjskiej. Znaleziono go martwego na chodniku przed ambasadą. Z informacji portalu tygodnika „Spiegel” wynika, że miał on powiązania z rosyjskim wywiadem FSB. W ambasadzie rosyjskiej w Berlinie doszło do niewyjaśnionego zgonu. Według informacji „Spiegla”, policjanci ochraniający budynek odkryli 19 października około godziny 7.20 na chodniku przed gmachem ambasady w Berlinie martwego człowieka. Próby reanimacji podjęte przez służby ratunkowe nie powiodły się.

Mężczyzna spadł z górnego piętra budynku ambasady przy Behrenstrasse w berlińskiej dzielnicy Mitte. Zgodnie z oficjalną listą dyplomatyczną 35-latek był akredytowany jako II sekretarz ambasady w Berlinie od lata 2019 roku. Niemieckie władze bezpieczeństwa uznały go jednak za zakamuflowanego pracownika rosyjskiego wywiadu krajowego FSB – pisze w piątek „Spiegel”.

Miał on być także powiązany z wysokim rangą urzędnikiem drugiej służby FSB. Resort ten odpowiada m.in. za przeciwdziałanie terroryzmowi w Rosji i został powiązany przez zachodnie służby wywiadowcze z tzw. morderstwem w Tiergarten, kiedy latem 2019 roku w Berlinie w biały dzień zastrzelono przebywającego na emigracji Gruzina.

Funkcjonariusze drugiej służby FSB byli również zaangażowani w atak z użyciem trucizny na rosyjskiego polityka opozycyjnego Aleksieja Nawalnego latem 2020 roku – wynika z badań „Spiegla”, platform śledczych Bellingcat i The Insider oraz amerykańskiego kanału informacyjnego CNN.

Jak wynika z informacji tygodnika w przypadku dyplomaty, który został znaleziony martwy, ambasada rosyjska nie zgodziła się na przeprowadzenie sekcji zwłok. Źródła bezpieczeństwa podały, że okoliczności domniemanego upadku i przyczyna śmierci są „nieznane”. Ponieważ zmarły miał status dyplomatyczny, prokuratura nie mogła przeprowadzić dochodzenia w sprawie śmierci.

Ciało dyplomaty zostało w międzyczasie przewiezione do Rosji, dowiedział się „Spiegel”. Na prośbę rosyjskiej ambasady poinformowano o „tragicznym wypadku”, którego nie będzie się komentować z „powodów etycznych”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Atak nożownika w Wielkopolsce. Nie żyje jedna osoba

Na terenie wsi Ostrowite w gminie Trzemeszno w Wielkopolsce w sobotę wieczorem mężczyzna został ugodzony nożem. Poszkodowany został zabrany do szpitala, gdzie zmarł. Okoliczności zdarzenia są wyjaśniane. O zdarzeniu poinformował lokalny portal gniezno24.com. Jak podano, w sobotę wieczorem na terenie jednej z nieruchomości we wsi Ostrowite doszło do ugodzenia nożem mężczyzny.

Na miejsce skierowani zostali funkcjonariusze z Trzemeszna. Poszkodowany z poważnymi obrażeniami został przetransportowany karetką do szpitala, jednak życia mężczyzny nie udało się uratować. Według ustaleń portalu, w sprawie zatrzymano dwie osoby.

Okoliczności zdarzenia są wyjaśniane.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Koszalin: 48-latka zabiła nożem swojego partnera

Do tragicznego zdarzenia doszło w niedzielę po południu. Będąca pod wpływem alkoholu 48-letnia kobieta zaatakowała swojego partnera nożem. Mimo reanimacji mężczyzna zmarł. Zdarzenie miało miejsce w niedzielę 10 października w Koszalinie przy ulicy koło godziny 15. Ugodzony nożem 41-letni mężczyzna zmarł.

– Między 48-letnią kobietą i jej 41-letnim partnerem doszło do awantury. Kobieta sięgnęła po nóż i ugodziła nim mężczyznę. Mimo reanimacji 41-latek zmarł – poinformowała rzeczniczka koszalińskiej policji kom. Monika Kosiec.

Funkcjonariusze przeprowadzili na miejscu zdarzenia wszystkie niezbędne czynności. Wiadomo, że kobieta w momencie popełnienia zbrodni była pod wpływem alkoholu. W wydychanym powietrzu miała 1,5 promila alkoholu. Zadała ofierze najprawdopodobniej tylko jeden cios nożem.

48-latce nie postawiono jeszcze zarzutów. Musi najpierw wytrzeźwieć. Dopiero wtedy możliwe będzie przeprowadzenie dalszych czynności z jej udziałem. Najprawdopodobniej będzie to miało miejsce dzisiaj.

– Zgromadzony materiał zostanie przedstawiony prokuratorowi. Na jego podstawie podejmie on decyzje o postawieniu zarzutów jak i dalszych losach 48-latki – dodała kom. Kosiec.
Źródło info i foto: wp.pl

Tarnów: Tragiczny finał awantury. Nie żyje 7-letni chłopiec

Siedmioletni chłopiec zmarł od ciosów nożem, dorośli: kobieta i mężczyzna z ranami kłutymi leżą w szpitalu. Tak skończyła się rodzinna awantura w Tarnowie. Materiał dla „Wydarzeń” przygotował Stanisław Wryk.
Źródło info i foto: interia.pl

Stefan W. nie był całkowicie niepoczytalny: Nieoficjalne ustalenia ws. opinii psychiatrów

Stefan W., podejrzany o zamordowanie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, nie był całkowicie niepoczytalny: jak nieoficjalnie ustalił reporter RMF FM Kuba Kaługa, wskazuje na to trzecia ze zleconych w tym śledztwie opinii biegłych psychiatrów. Wciąż nie jest jasne, czy Stefan W. będzie mógł zostać osądzony i – w razie skazania – odbyć karę więzienia, czy też sprawa zabójstwa zostanie umorzona, a W. trafi na leczenie w zamkniętym ośrodku.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zginął w styczniu 2019 roku. 13 stycznia, podczas miejskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, który zorganizowano na gdańskim Targu Węglowym, został ciężko raniony nożem przez 27-letniego wówczas Stefana W. Zmarł następnego dnia w szpitalu.

Na nagraniach wideo, na których zarejestrowano tragiczne wydarzenia, widać, jak Stefan W. przebiega przez scenę, na której stoi Adamowicz, i zadaje prezydentowi kilka ciosów nożem. Po ataku 27-latek uniósł ręce w geście zwycięstwa. Zanim został obezwładniony, chodził po scenie i wykrzyczał: „Halo, halo. Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinnie w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz”.

Najnowsza opinia psychiatrów ws. Stefana W.

Stefanowi W. postawiono zarzut zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Grozi za to co najmniej 12 lat więzienia, a maksymalnie: dożywocie. Na razie jednak nie jest jasne, czy mężczyzna będzie mógł zostać osądzony, czy też sprawa zabójstwa zostanie umorzona, a W. trafi na leczenie w zamkniętym ośrodku.

Według nieoficjalnych ustaleń reportera RMF FM Kuby Kaługi, trzecia z pozyskanych przez prokuraturę opinii biegłych psychiatrów nie określa Stefana W. jako całkowicie niepoczytalnego – a tylko w takim przypadku, czyli niezdolności do rozpoznania znaczenia swojego działania i pokierowania tym działaniem, śledczy musieliby umorzyć sprawę, uznając, że nie doszło do przestępstwa, i Stefan W. trafiłby na leczenie w zamkniętym ośrodku.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Inowrocław: Śmierć na komisariacie. Policjant postrzelił się w głowę

25-letni policjant z Komendy Powiatowej Policji w Inowrocławiu postrzelił się w głowę w miejscu pracy. Funkcjonariusz zmarł w szpitalu. Ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że do jego śmierci nie przyczyniły się inne osoby. 

Do tragedii doszło w poniedziałek. Prokurator Rejonowy w Inowrocławiu prok. Robert Szelągowski przekazał w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że postępowanie w sprawie zgonu 25-letniego funkcjonariusza policji zostało zarejestrowane 16 sierpnia.

Inowrocław. Policjant postrzelił się w głowę. Zmarł w szpitalu

– 16 sierpnia w godzinach przedpołudniowych w Komendzie Powiatowej Policji w Inowrocławiu funkcjonariusz policji postrzelił się w głowę. Na miejsce zostało wezwane pogotowie ratunkowe, a policjant został przetransportowany do szpitala w Bydgoszczy. Tego samego dnia stwierdzono zgon mężczyzny – przekazał prok. Szelągowski.

Prokurator rejonowy podał, że w dniach 16 i 17 sierpnia na terenie KPP w Inowrocławiu trwały czynności procesowe, oględziny miejsca zdarzenia, przesłuchano także świadków. Według jednego z policjantów, z którym rozmawiał „Super Express”, funkcjonariusz targnął się na swoje życie z powodów osobistych. – Zawód miłosny to powód samobójstwa. Nic więcej ode mnie nie usłyszysz. To wielki dramat dla jego bliskich – powiedział dziennikowi.

25-letni policjant oddał strzał ze służbowej broni w pokoju, w którym na co dzień pracował. Ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że do zdarzenia nie przyczyniły się osoby trzecie. Sekcja zwłok 25-latka zaplanowana jest na 23 sierpnia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Mężczyzna zmarł po interwencji policji. Protest pod komendą w Lubinie

Przed Komendą Powiatową Policji w Lubinie pojawiła się spora grupa osób, która domaga się wyjaśnień w sprawie 34-latka, który zmarł chwile po interwencji policji. Manifestanci oskarżają funkcjonariuszy, a tłum zaczął krzyczeć „mordercy”. Krótko po rozpoczęciu protestu w stronę budynku poleciały jajka, butelki i kamienie. Funkcjonariusze odpowiedzieli gazem.

W niedzielę przed Komendą Powiatową Policji w Lubinie zgromadziło się ok. 200 osób, aby zaprotestować przeciwko zachowaniu policji podczas interwencji. Część manifestantów przyniosła znicze, które zapalono przed komendą. Pod adresem funkcjonariuszy wykrzykiwali m.in. „Zawsze i wszędzie policja j… będzie”, „Mordercy”.

Część z manifestantów przyniosła znicze, które zapalono przed komendą, ale z każdą chwilą atmosfera przed budynkiem policji staje się coraz bardziej napięta. Protestujący rzucali też jajkami, a po pewnym czasie także kamieniami w elewację budynku komendy.

W pewnym momencie tłum ok. 30 osób zaczął szturmować wejście do budynku. Policjanci użyli wobec nich gazu łzawiącego. W odpowiedzi manifestujący zaczęli rzucać w kierunku policjantów oraz budynku butelkami. Wybite zostały szyby.

Do tragicznej śmierci mężczyzny doszło w czwartek rano po interwencji policji w Lubinie przy ul. Traugutta. Funkcjonariusze dostali wezwanie do agresywnego i pobudzonego mężczyzny. Do sieci trafił drastyczny film z interwencji, na którym widać, jak trzech funkcjonariuszy obezwładnia i przyciska młodego mieszkańca Lubina do ziemi. Mężczyzna zmarł w karetce wiozącej go do szpitala.

Interwencję w tej sprawie zapowiedział Piotr Borys, poseł Koalicji Obywatelskiej. Sprawą zajmuje się także prokuratura, która wszczęła własne śledztwo. O sprawie poinformowana została także komórka kontrolna Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

Do piątkowego zdarzenia odniosła się w sobotę dolnośląska policja, która poinformowała, że lubińscy funkcjonariusze ok. godz. 6 rano udali się na interwencję dotyczącą agresywnego mężczyzny, który miał rzucać kamieniami w okna zabudowań. Na numer alarmowy zadzwoniła matka mężczyzny, informując policję, że jej syn nadużywa narkotyków.

„We wskazanym miejscu policjanci zastali agresywnego mężczyznę, którego próbowali uspokoić i wylegitymować. Ten jednak nie reagował na polecenia, był bardzo agresywny i niezwykle pobudzony. Z uwagi na irracjonalne zachowanie mężczyzny użyto wobec niego chwyty obezwładniające oraz kajdanki. Mężczyzna w dalszym ciągu nie podporządkowywał się poleceniom, szarpał się i wyrywał. Mając na uwadze agresywne zachowanie, a także uzasadnione podejrzenie, że może znajdować się pod wpływem narkotyków, na miejsce wezwano dodatkowych funkcjonariuszy w celu zapobieżenia eskalacji całej sytuacji oraz pogotowie ratunkowe z ratownikami” – czytamy w oświadczeniu.

W komunikacie na stronie komendy policji czytamy, że „po około dwóch godz. od przewiezienia do szpitala, dyżurny KPP w Lubinie został powiadomiony, że mężczyzna zmarł”. Tę ostatnią informację podważa jednak poseł Piotr Borys, który na swoim Twitterze informuje, że według dyrekcji szpitala mężczyzna zmarł jeszcze w karetce.
Źródło info i foto: onet.pl

Wielka Brytania: Polak zamordowany w zajezdni. Są oskarżeni

Dramat rozegrał się w Wielkiej Brytanii. Polski kierowca tira został zamordowany, wśród oskarżonych i podejrzanych o dokonanie makabrycznego czynu również są Polacy. Kierowca ciężarówki został ranny w zajezdni transportowej. Jak donosi BBC, nie podano jeszcze szczegółów zbrodni, jednak są już oskarżeni. Przeprowadzono również sekcję zwłok, a rodzina została poinformowana o tragedii.

Mirosława I. znaleziono w Astmoor Industrial Estate przy Brindley Road w Runcorn w środę wieczorem. Od razu przewieziono go do pobliskiego szpitala, jednak tam zmarł. 44-letni Rafał S. z Wołomina został oskarżony o morderstwo. Jego 47-letni kolega, którego również aresztowano, został zwolniony z aresztu bez postawienia zarzutów. Trzeciego podejrzanego o dokonanie zbrodni 41-latka zwolniono za kaucją.
Źródło info i foto: o2.pl

Strzelanina przed Pentagonem. Nie żyje policjant

Funkcjonariusz policji Pentagonu został dźgnięty nożem przez nieznanego sprawcę na przystanku autobusowym w pobliżu Pentagonu – poinformował resort obrony USA. Według doniesień, policjant zmarł na skutek zadanych mu ran. Do zdarzenia doszło we wtorek rano. Według szefa policji Pentagonu Woodrowa Kusse, funkcjonariusz został zaatakowany nożem, po czym wywiązała się strzelanina, w której rany odniosło kilka osób. O śmierci policjanta doniosła agencja AP oraz senator Mark Warner z Wirginii, jednak informacji tej nie potwierdził rzecznik Pentagonu John Kirby.

Ministerstwo obrony USA odmówiło udzielenia dokładnych informacji o zdarzeniu i liczbie ofiar. Nie potwierdziło też doniesień agencji AP o tym, że napastnik zginął na miejscu zastrzelony przez policję. Kusse stwierdził jedynie, że policja nie poszukuje sprawcy. Dodał też, że śledztwo w sprawie przejęło Federalne Biuro Śledcze (FBI). Rzecznik Kirby odmówił komentarza, czy w śledztwo zaangażowany jest wydział ds. terroryzmu. Dodał, że resort poda więcej informacji kiedy przyjdzie na to odpowiedni czas.

W wyniku zdarzenia gmach Pentagonu był tymczasowo zamknięty.
Źródło info i foto: Dziennik.pl